Cutscenka i nowy czarny charakter z Uncharted 3:
08-03-2011, 19:45
|
Gry
|
|
Czyżby inny pretendent do miana potomka Francisa Drake'a? W każdym razie, robią smaka. Aj, robią!
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 08-03-2011, 20:15
Czyżby inny pretendent do miana potomka Francisa Drake'a? W każdym razie, robią smaka. Aj, robią!
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 08-03-2011, 20:15
Crackdown - najlepsza gra obecnej generacji (i jedna z najstarszych). Kropka. Pierwszy i jedyny dobrze zrobiony sandboxowy tytuł. Masz miasto - rób co chcesz. Koniec. Żadnych przegadanych misji, żadnej kolejności ich wykonywania, tylko jeden cel: znajdź i wykończ wszystkich bossów mafii. Załatwienie jednego powoduje, że reszta jest osłabiona w jakimś aspekcie (np. nie ma granatników). GENIALNIE prosty i logiczny system, a jednocześnie przezabawny. No i wreszcie - WRESZCIE - nie ratujesz świata, nie bierzesz udziału w epickiej wojnie. Masz oczyścić miasto. Tyle.
Ale nie to jest tu mięchem. Crackdown to jak GTA na god mode. Możesz skakać na wysokość 50 metrów, rzucać ciężarówkami, walić z rakietnicy jak z karabinu maszynowego, wspinać się po budynkach, jeździć każdym pojazdem, który napotkasz, rozdawać kopniaki wysyłające gości na 50 metrów w powietrze - wszystko tak proste, naturalne i płynne że głowa mała. Ale musisz na to zapracować, zbierając ulepszenia, których w mieście jest po prostu miliard. Uzależniająca gra. A, no i miasto - idealnie zaprojektowane, zróżnicowane, po prostu zachęca do eksploracji. A wspięcie się na najwyższy budynek, z którego widać wszystko po horyzont, i późniejszy skok z dachu trwający dobrych 15 sekund - coś pięknego. Crackdown to oficjalnie najlepsza gra na X360 (sequela jeszcze nie sprawdziłem, może ją pobić). Żadne tam "przeżycie", żaden "symulator", żadna epicka gra, żadna fascynująca opowieść - po prostu czysta ZABAWA. Tego w dzisiejszych grach brakuje. Nie ma to jak wskoczyć jednym susem na dach budynku, posłać w tłum kilka rakiet, rzucić autobusem, i uciec skacząc po dachach.:) 10/10 19-03-2011, 21:35
Mam pytanie - czy spotkałeś grę, która Ci się podobała, i której jednocześnie nie wystawiłeś 10/10? :)
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
19-03-2011, 22:03
A ja, niedzielny konsolowicz, przeszedłem sobie Tom Clancy's Splinter Cell: Conviction, a że była to pierwsza dla mnie gra z tej serii i mi się bardzo spodobała, postanowiłem zapoznać się z wcześniejszym Splinter Cell: Double Agent i był to dla mnie, nie uwierzycie ;) szok!
Misja treningowe nieźle mnie wku... zdenerwowały. Jakieś wirtualne pokoje. Roztaczająca się zewsząd białość, że normalnie oko wykol, więc nawet ich nie zaliczywszy zacząłem grać w część właściwą gry. Po tym, jak mnie z dziesięć razy zabili w prologu, który w końcu ukończyłem, sam nie wiem, jak... przypadkiem, szczerze mówiąc... znalazłem się we wiezieniu. Z więzienia uciekłem przypadkiem, i mi w tym momencie ta gra tak obrzydła, że pomyślałem sobie, że do niej więcej nie zasiądę... Wiem, wiem... Wstyd i hańba. Żaden tam ze mnie hardkorowy gracz w Splinter Cella, bo pewnie takie gry się przechodzi na hardzie, a Conviction to tak naprawdę zakała tej rodziny i kto w nią gra ten lamus niedzielny... No, ale wiecie... w szafce stała nienapoczęta butelka whisky od kiedyś tam, się trochę upiło, i powiedziałem sobie, albo rybki, albo pipki i zasiadłem do gry ponownie. Jak już się przestawiłem na inne sterowanie, które przekląłem w pierwszym starciu - a okazało się wcale nie gorsze niż w Conviction - to gra mnie cholernie wciągnęła. Oj, prawdziwy Splinter Cell po graniu w Conviction to "żegnaj Genia, świat się zmienia". Tu trzeba na palcach chodzić, zknock'outowanych wrogów po kątach chować, kamery omijać, na mapkę satelitarną częściej niż na ekran główny patrzeć... Gierka jest kurde-faken-jebista, ale nadal brakuje mi tego systemu osłon, co w Conviction i namiaru na cele misji. Nie lubię łazić po planszach, i szukać tego punktu G, który sobie twórcy mapy zaplanowali, żeby puścić gracza dalej. Szukanie osób do likwidacji i miejscówek, wkurza mnie to w każdej grze. Lubię jasne i sprecyzowane cele, a nie snucie się po mapie na czuja i licznie na łut szczęścia. No i niby pierdółka, ale napisów nie mogę włączyć. Szkoda, bo czasem się przydaje... Teraz to złego w sumie słowa nie dam na grę powiedzieć, bo jeśli ma jakieś błędy, to tylko takie, które są przyczyną tego, że gra jest trochę stareńka i takie rozwiązania, jak konkretny system osłon, i inne wyżej wymienione, to jeszcze chyba wtedy nie wymyślono. Z systemem z Conviction byłby ideał. Grafika trochę taka sobie, ale po pewnym czasie nie zwraca się na to uwagi i wzorcowo się misje wykonuje, coby JBA było syte, i NSA cała. Myślę o sięgnięciu po Chaos Theory potem, ale trochę się boję jeszcze jednego kroku wstecz...
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 20-03-2011, 06:00
Skoro się zabierasz od dupy strony to masz nauczkę. Wszyscy wiedzą, że najlepsza jest jedynka i Chaos Theory. Double Agent to taki sztuczny sequel. Niby ciągnie historię dalej, ale nic nowego tak naprawdę nie ma. Szczególnie w technikaliach, więc sterowanie jest IDENTYCZNE. Za to Conviction to kompletna zmiana konwencji. Teoretycznie udana, ale częściej jednak sięgam po odsłony 1 i 3.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 20-03-2011, 07:37 Wawrzyniec napisał(a):czy spotkałeś grę, która Ci się podobała, i której jednocześnie nie wystawiłeś 10/10? :) Całkiem sporo, ale o takich nie piszę - bo po co?:) To nie forum o grach, tutaj piszę tylko wyjątkowo dobrych/wyjątkowo złych/w jakiś inny sposób wyjątkowych tytułach. Ale jeśli nie wierzysz, to masz: 2 dni temu skończyłem story mode w Beatles Rock Band. Wizualnie i dźwiękowo gra zmiata z powierzchni ziemi, ale gameplay jest słabiutki w porównaniu z dowolnym Guitar Hero. 7/10. Pasi?:) 20-03-2011, 10:32
BezcelowyAlbatros nie grzesz tylko KUP Chaos Theory, bo gra jest warta każdej kasy i jest zwyczajnie zajebista. W ogóle słuchaj Hitcha, zabrałeś się do serii od dupiej strony, czyli od typowego akcyjniaka i odcinka, który jest uznawany za najgorszy w serii. Zagraj w jedynkę, Pandorę Tomorrow i Chaos Theory. Koniecznie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
20-03-2011, 10:36
Oj, w jedynkę nie graj, albo poczekaj na zapowiadany HD remake. Dziś to straszliwa wręcz ramota, na którą ciężko nie tylko patrzeć, ale w którą ciężko grać. Jak już, zacznij od Chaos Theory, albo chociaż od Pandory.
A propos HD remake'u - to może być zajeboza, jeśli tylko poprawią trochę płynność sterowania. 20-03-2011, 10:41
Ja grałem w jedynkę całkiem niedawno i jest do strawienia o ile nie jest się fanem "świecącej się jak psu jajca" grafiki i dzieckiem Pixel Shaderów. Część pierwsza jest kozacka, a na HD trzeba będzie czekać i czekać. A jak wkurzają się słabe tekstury to graj na termowizji :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
20-03-2011, 10:44
Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale Chaos Theory w wersji na X360 w ogóle nie wyszła. Ta iksboksowa chodzi normalnie na zwykłym X360, czy trzeba mieć jakieś patche, czy aktualizacje firmware robić, żeby w starsze gry grać. Bo jeśli chodzi o pieniądze, to kosztuje tyle, że to nie są żadne pieniądze. Taniej niż piwo :)
Wyczytałem gdzieś, że Chaos Theory jeśli chodzi o grafikę, to robi lepsze wrażenie niż Double Agent, bo niby tamta z Xboxa wyciskała siódme poty, a z Double Agent na X360 poszli po najmniejszej linii oporu. Ciekawe... W sumie za fetysza wyjebistej grafiki nigdy się nie miałem, ale prawda jest taka, że lepsze jest zawsze wrogiem dobrego i jak się człowiek opatrzy na ładniusie otoczenie, światełka i cienie padające zgodnie z prawami znanej nam fizyki i inne nowoczesne efekty, to później trochę żal dupę ściska. Zagrać, pewnie zagram w ChT, bo gierka do kupienia za psi pieniądz, więc choćby tylko na próbę... Tylko to uwstecznianie się pod względem fabuły, ech... No nic, będą najwyżej prequele. Co do fabuły, to przyznam, że ta w Double Agent o niebo lepsza niż w Conviction. Tam to zwykły motyw zemsty prowadzony po nitce do kłębka, nieszczególnie przy tym zagmatwany. Tutaj jednak trzeba się pilnować, to raz... a na dodatek ciekawym rozwiązaniem jest, że można pewnych zadań nie zaliczyć, a jednocześnie misję ukończyć. Czyli, jakaś nieliniowość fabuły zachodzi. A'propos niezaliczania niektórych zadań - ta gra w masochistyczny wręcz sposób wymusza na mnie chęć ukończenia wszystkiego, więc z 15 razy wolę robić save & load niż na przykład zaliczać misję po tym, jak zostanie wszczęty alarm.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 20-03-2011, 12:42 Cytat:Ta iksboksowa chodzi normalnie na zwykłym X360, czy trzeba mieć jakieś patche, czy aktualizacje firmware robić, żeby w starsze gry grać.Swego czasu była lista gier z pierwszego Xa, które były systematycznie dodawane do tych emulowanych przez X360 (konsola pobierała chyba małą aktualizację). Nie pamiętam, czy CT było wśród tych tytułów, a jeśli nie to już klops, bo MS zrezygnował ze wspierania gier z Xboksa. 20-03-2011, 12:47 BezcelowyAlbatros napisał(a):Zagrać, pewnie zagram w ChT, bo gierka do kupienia za psi pieniądz, więc choćby tylko na próbę... Tylko to uwstecznianie się pod względem fabuły, ech... No nic, będą najwyżej prequele.Tylko, że fabuła robi się dopiero bardziej osobista w Double Agent. W Chaos Theory i wcześniej to po prostu thriller, którego łączy osoba bohatera i agencji. Toteż w Chaos Theory możesz spokojnie grać i jako pierwszą grę w serii, i jako ostatnią. Różnica polega na tym, że - tak jak wspomniał Hitch - formuła gry zmienia się trochę w Double Agent i Conviction (a raczej zostaje mocno uproszczona). Nota bene, Double Agent jest znacznie lepsze w wersji na PS2 i XBoxa, bo było robione przez ludzi od Chaos Theory i bardziej ją przypomina. Wersja na PC, XBox360 i PS3 była robiona przez zupełnie innych ludzi i jest, moim zdaniem, nieporównywalnie słabsza. W obu wersjach jedynie fabuła jest podobna, choć też nie bez różnic. 20-03-2011, 13:00
Sherlock Holmes vs. Jack the Ripper
Wbrew pozorom bardzo fajna i wciągająca przygodówka. Niestety, niskobudżetowa, co odbija się na grafice oraz kategorii wiekowej. Choć i tak całkiem nieźle odwzorowuje realia, a także jest swoistym zbiorem ówczesnych wiadomości i poszlak na temat tajemniczych morderstw. 7+/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 20-03-2011, 17:37
Zacząłem w to grać, ale nie wciągnęło mnie zupełnie i przestałem po godzinie. Za to parę lat temu bardzo spodobała mi się gra Sherlock Holmes i tajemnica srebrnego kolczyka i chyba sobie ją powtórzę. Grafika, a szczególnie animacje postaci kulały już wtedy, ale fabuła jest na tyle ciekawa, a zagadki trudne, że warto się z tym zapoznać. No i na plus jeszcze muzyka, na czele z motywem, którego nazwy nie znam, a który pojawiał się także w serialu Rodzina zastępcza za każdym razem, kiedy akcja przenosiła się do domu Jędruli.
20-03-2011, 18:24
A mnie wciągnęło właśnie ze względu na prawdziwą sprawę (choć przeplataną obowiązkowymi pobocznymi wątkami). Ciekawie wygląda, jak wplatają Holmesa w konszachty z rzeczywistymi postaciami. Na każdym kroku prosi o dyskrecję, a i policja nie chce, żeby się wydało, że ktoś im pomaga, bo w razie porażki najpierw zbesztają z błotem ich, a potem detektywa.
Niektóre zagadki są strasznie głupkowate (choć trudne) i najbardziej podoba mi się odgrywanie sceny mordu po wcześniejszym jego zrekonstruowaniu. Niestety słabuje badanie miejsca zbrodni. Nawet jeśli w dialogach pada, że ciało leży nietknięte, to oględziny robimy albo na "fantomie", albo na rysunkowej postaci. Żal. Ale jeśli przymknąć oko na dziadowską animację i grafikę, oraz na pewne przebajerowane poboczne zadania, dostajemy wciągająca, a nawet mroczną (pomimo braku epatowania przemocą) opowieść. Jestem, co prawda, dopiero po drugim morderstwie, ale klimacik bezapelacyjnie jest!
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 20-03-2011, 21:41 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 3 gości |