(03-06-2011, 19:30)military napisał(a): DMC4 - nie mogę się oprzeć takiemu wrażeniu - był tworzony z nastawieniem "ale mega-artystyczne, piękne i wzruszające, i głębokie dzieło tworzymy".ROTFL, jasne. :)
03-06-2011, 19:45
|
Gry
|
|
No jak intro pokazuje w zwolnionym tempie kolesia biegnącego w stronę zachodzącego słońca, a w tle przygrywa "opera" wyśpiewywana przez bohaterkę w jakiejś katedrze, to chyba jednak nie jest to zgrywa typu Bayonetty.
03-06-2011, 19:46
Nie jest, ale to też nie jest wielki/głęboki-wannabe. Japończycy już tak mają, że łączą rzeczy humorystyczne i głupkowate z mega patetycznymi. DMC to po prostu takie growe anime właśnie, i tyle. Efekciarska rozgrywka, a nawet u Majkela Beja masz patos i "dramatic shots" i w ogóle.
03-06-2011, 20:00
military ty to naprawdę bierzesz na poważnie? Przecież to oczywista zgrywa i w pełni świadoma zabawa konwencją, poczekaj aż zobaczysz motyw z walizką. Patos i nadęcie są tu jak najbardziej zamierzonymi elementami.
03-06-2011, 20:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-06-2011, 20:04 przez Mierzwiak.) Cytat:R6 zaskoczyło fajnym, nietypowym gejmplejem. Ja właśnie ukończyłem R6: Vegas 2. Jak już pisałem wcześniej, ogólnie byłem zadowolony, chociaż były takie momenty, że chciało mi się ciskać padem o ścianę, kiedy za którymś z kolei razem musiałem przechodzić dany odcinek, tylko dlatego, że checkpointy zostały rozmieszczone w jakiś dziwny sposób (przeważnie bywają w miejscach krytycznych, albo po tym, jak przejdzie się jakąś ciężką batalię - a tu uporałem się z jakimś raczej ciężkim problemem, cieszyłem się, ale save'a nie było i za kilka sekund ktoś mnie skosił zza winkla, bo łudziłem się, że nadeszła chwila na złapanie oddechu). Ogólnie na poziom trudności nie ma co jednak narzekać (ewentualnie na poziom "latwości", bo większość misji - zwłaszcza, kiedy ma się wsparcie teamu przechodzi się z palcem w dupie) a gram - zarówno w R6, jak i pozostałe gry zawsze na "środkowym" poziomie trudności (czy to zwie się "medium", czy "normal"). Przyznać trzeba, że dowodzenie drużyną rozwiązano dość ciekawie, chociaż pewnie znawcy serii będą narzekać na liczne uproszczenia. Ja po pewnym zmęczeniu grami "wymagającymi" zrelaksowałem się całkiem świetnie. Problemem były misje, gdzie trzeba było działać samemu. Wkurzające było to, że w momentach, gdzie najbardziej potrzebne byłoby wsparcie teamu trzeba było przebijać się samotnie. Żeby to miało jeszcze jakieś sensowne uzasadnienie fabularne, typu: zwalił się budynek i kontakt z resztą grupy został przerwany, to byłoby do przełknięcia. Jednak tu mamy sytuacje, kiedy przekozak dowódca Bishop rzuca teksty: "Zostańcie tu, to rozkaz! Muszę go dorwać samemu!". I rusza sam naprzeciw bandzie najemników, zasilanej śmigłowcem bojowym... Takie sztuczne utrudnienia. Albo misja w Nevadzie, która z pozoru wydawała mi się trochę taką skradanką, w stylu Splinter Cell. Wydawała się, bowiem ten pozór szybko został rozwiany. Nie można tego zrobić po cichu, bo Bishop, w momentach, kiedy wolelibyśmy przemknąć po cichu, niezauważeni ominąć przeciwników, nagle ni stąd, ni zowąd nonszalancko gwizda, chrząka, etc. Przeszkadzało mi w tej misji to - zresztą w sumie w całej grze trochę też - że wymusza sie rozwiązanie typu assault. Wolałbym, aby to w mojej gestii pozostał wybór, czy chcę zrobić to siłą czy po cichu. Niby jakaś namiastka tego jest, ale przeważnie i tak wszystko sprowadza się do tego, co napisał Snappik: "Ogólnie zwykła strzelanina z dnem tak głębokim jak kałuża.". Choć to strzelanie mi samo w sobie nie przeszkadzało, to czasem wolałbym mieć jakąś alternatywę... Dobra, gadam w kółko o tym samym :) Podsumowując: dla niewymagających graczy, którzy chcą się poczuć, jakby grali w poważną grę taktyczną (czyli, takich jak ja :) ) gra całkiem niezła. Dla wymiataczy wszelkich FPP pewnie za łatwa (choć zawsze można grać na hardzie, nie?) a dla fanów serii - co wnioskuję po wypowiedzi Snappika (której nie mogę zlinkować, bo nie ma opcji na tym forum umożliwiającej skopiowanie linka do posta) - raczej profanacja. A military może będzie się dobrze bawił, bo... większość akcji toczy się we wnętrzach. Chociaż orientując się co nieco w jego guście, jestem raczej pewien, że po pewnym czasie zjedzie tą grę niemiłosiernie i nie pozostawi na niej suchej nitki :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 04-06-2011, 11:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2011, 11:07 przez BezcelowyAlbatros.)
Pewnie po pierwszej cutscence, bo "JAK TO?! GRA TO GRAAAA!!!!! NIE MOŻE MIEĆ FILMIKÓW I FABUŁY!!!!!!!!!!! ARGH!!!!!!!!!!!!!!!!! JA CHCĘ NACISKAĆ GUZIKIIII!!!!" :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 04-06-2011, 11:21
W sumie, cut - scenek jest tu bardzo mało, o ile w ogóle jakieś są?... Nie, w sumie w tej grze nie ma cut - scenek, poza nielicznymi, krótkimi "przelotami" śmigłowcem z miejsca na miejsce, z jednej misji do kolejnej. Tak, że ten argument raczej mu twórcy z ręki wytracili. :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 04-06-2011, 11:24
To znajdzie czegoś innego za dużo, co przypadkiem jest tylko rdzeniem rozgrywki, a przy okazji *wielkim zaskoczeniem*.
RDR? Hm, sandbox od Rockstara osadzony pod koniec ery Starego Zachodu. Nie, tu nie może być godzin jazdy konno po stepach, politykowania i filozofowania w dialogach :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 04-06-2011, 11:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2011, 11:29 przez Hitch.)
Hitch, widzę że nie zrozumiałeś niczego z tego co tu napisałem. Albo zrozumiałeś ale i tak się czepiasz, bo, k*rwa, jesteśmy na forum KMF and that's how we roll.:)
04-06-2011, 11:39
To drugie ;)
Przecież się tak tylko droczę, spoko loko.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 04-06-2011, 11:51
A ja wreszcie zacząłem się bawić Battlefield: Bad Company 2 i jestem cholernie zadowolony z tej gry, a jeszcze nawet nie liznąłem trybu multiplayer, powszechnie chwalonego w tym przypadku. Niby rozgrywka nie różni się zbytnio od Modern Warfare, ale to tylko pozory, bo szersza niż tam możliwość korzystania ze wszelkiej maści sprzętu ruchomego i "dziko" stojącego to duże urozmaicenie. Natomiast w kwestii poziomu trudności... no, jest trudniej... bowiem tutaj rzadko co daje nam 100% osłonę. Wrogowie (i przyjaciele) mogą praktycznie wszystko przestrzelić, czy rozpieprzyć w drobny mak, w zależności od kalibru, jakim się dysponuje. Bywa to wkurwiające, ale z drugiej strony wymusza od gracza nieco bardziej dynamiczne podejście do rozgrywki, zamiast chowania się po kątach, sporadycznego ostrzeliwania się i czekania, aż reszta drużyny odwali Twoją robotę... A'propos reszty drużyny, to póki co sprawiają mi chłopaki spory zawód, ich celność i wsparcie pozostawia wiele do życzenia, a skuteczność działań jest czysto losowa, ze wskazaniem na partaczenie...
Sporą frajdę daje fabuła i polska lokalizacja. Polscy aktorzy dają czadu, dialogi i komentarze cholernie wulgarne, ale przy tym zabawne. Każda postać ma inny charakter a relacje między nimi wywołują naprawdę salwy śmiechu (a nie pamiętam, żebym na tej płaszczyźnie tak się kiedyś bawił w jakiejś grze). A sama fabuła to taka odsączona z nadęcia i patosu Modern Warfare, jest zabawnie, bywa zaskakująco... Po kilku miesiącach gry na X360 ciężko mi się jednak przestawić na sterowanie klawiatura + myszka. Szukanie przycisku, coby ciepnąć granat, przeładować, czy wejść do pojazdu / użyć przedmiotu to, póki co największa dla mnie mordęga. Serio, zastanawiam się nad zakupieniem kontrolera od X360 pod Windowsa. Albo jakiejś myszki do grania, z większą ilością definiowalnych przycisków, bo granie klawiaturą jakoś dla mnie... umarło. A kiedyś nie wyobrażałem sobie, jak można grać padem w FPP. Tak więc, jak na ten moment, duży pozytyw i... czekam na Battlefield 3, rozważając nawet zamówienie jej w przedsprzedaży...
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 05-06-2011, 13:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2011, 13:12 przez BezcelowyAlbatros.)
W mniej więcej połowie R6 Vegas 2 mój entuzjazm przygasa, jak to ktoś przewidział.:) Rzeczy które mnie wkurzają:
- sterylne Vegas. Zarówno przez plastikowy wygląd, jak i brak jakichkolwiek ludzi poza terrorystami. Liczyłem na jakieś odbijanie zakładników (i czasem się znajdą - raz na 10 leveli), na atmosferę działania w centrum wielkiego miasta, a tutaj są wielkie i puste tereny wyprane z życia, czy nawet śladów obecności życia. Lame. - duży wybór absolutnie nieprzydatnych broni i gadżetów. Z pistoletu nie skorzystałem jeszcze ani razu, z termowizji tylko wtedy kiedy gra mi kazała w treningu. Shotguny są bezużyteczne, jak i snajperki i większość broni w ogóle. Po co mi taki wybór, skoro gra nie zachęca do korzystania z czegokolwiek poza karabinem z lunetą? Nawet nie ma znaczenia czy grasz z tłumikiem czy bez. Po co ta cała taktyczna otoczka, niepotrzebnie komplikująca grę? Po co mi 20 rodzajów kamuflażu, skoro on nie ma znaczenia, a poza tym pasuje do realiów R6V2 jak pięść do nosa (kamulfaż leśny rulez). - jeden rodzaj przeciwników: kolesie w wojskowych uniformach. Czyli kolejny shooter wojenny. Dziękuję pięknie. Czemu terroryści nie wyglądają jak terroryści tylko jak regularna armia? Czemu idąc przez złomowisko, które mogło być genialnym levelem, strzelam się z wojskiem, a dokładnie z ciągle tymi samymi dwoma żołnierzami? Przeciwnik nudny jak cholera. Gdzie im tam do wrogów ze SWAT 3 - zaczynało się od walki z jakimiś drobnymi przestępcami, przechodziło do gangów, a jednostki zmilitaryzowane wchodziły w dalszej części gry. Tutaj od początku do końca walimy do żołnierzy w kominiarkach. No po prostu świetnie. Skoro tak się roją w tym mieście, to do akcji powinno wkroczyć regularne wojsko, ale nie - trzech rejnbołów musi się męczyć z całą armią. - a poza tym wkurzający główny bohater. Ogólnie to jest to prostacki shooter obudowany do nieprzyzwoitości pierdołami. Dowodzenie oddziałem jest zbędne, możliwość zmiany trybu strzelania jest zbędna, mapa taktyczna jest zbędna (zwłaszcza że przez CAŁY CZAS widać ten kurevski wskaźnik pokazujący cel misji), opcje taktyczne są zbędne (tryb agresywny i jedziemy), 90% broni jest zbędne, opcje kamuflażu itp. są zbędne. Czuję się po prostu oszukany, bo na początku gra udawała że ma jakieś ciekawe możliwości rozprawiania się z terrorystami w każdym pokoju - mam kilka wejść, rożne możliwości wejścia itp. Później jednak twórcy mówią "fuck it" i gra staje się po prostu shooterem. To jednak wolałem te stare R6, z fazą planowania itp. Tam naprawdę wszystko zależało od gracza, wybór broni i wyposażenia miał sens, gra miała duszę. Vegas 2 jest po prostu maksymalnie przeciętny. Tak jakby zaczęli robić coś fajnego i ambitnego, ale potem musieli bardzo szybko skończyć pracę. 06-06-2011, 18:04
E3 w wydaniu MS zakończone. Cóż - słabo. Tomb Raider wygląda świetnie i to najmocniejszy punkt prezentacji, choć to gra, która wychodzi także na PS3. Remake Halo pewnie poprawny, a Halo 4 i reszta tego cyrku to cykliczna gra na podbicie zysków MS, bo fani tego uniwersum gotowi są kupować papier toaletowy z wizerunkiem Master Chiefa za 4 razy więcej, niż normalny :). 1,5 h pieprzenia o Kinekcie i chwalenie się ex'ami, które widzieliśmy już na poprzednim E3 :P
Przebieram nóżkami na 2.00 i konferencję giganta Sony. 06-06-2011, 20:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-06-2011, 20:29 przez Anielski_Pyl.)
Tomb Raider i ME3 to właściwie najmocniejsze punkty tej tzw. prezentacji. Co o GoW3 sądzę, już mówiłem.
MW3 w sumie wygląda zaskakująco okej, chociaż natężenie skryptów chyba rozsadzi czaszki co bardziej wrażliwym. Ale to też żaden exclusive na dobrą sprawę - jedynie DLC będą wcześniej. 06-06-2011, 20:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-06-2011, 20:35 przez Khet.)
Uncharted 3 gameplay i trailer:
http://www.gametrailers.com/video/e3-2011-uncharted-3/714973?type=flv http://www.gametrailers.com/video/e3-2011-uncharted-3/714975?type=flv Byle do listopada :] 07-06-2011, 08:51
Halo HD i H4 - obowiązkowy zakup, oby dwójkę też zrimejkowali.:) Poza tym trzeba kupić Girsy 3 i może Forzę, ale reszta to popierdółki. Szkoda że MS inwestuje tylko w Kinecta i pozwala Sony zgarniać kupę dobrych tytułów na wyłączność. Powiedziałbym że dni 360 są pewnie policzone i MS szykuje nową konsolę, ale skoro niedawno wydali Kinecta, to chyba jednak tak nie jest.
07-06-2011, 09:17
Uncharted znowu pozamiata. Tak graficznie, jak i pod każdym innym, nawet najmniejszym względem. Ciekawe tylko, czy scenariusz przebije ten z dwójki. Bo chyba nie trzeba powtarzać, że to były wyżyny kina przygodowego?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 07-06-2011, 09:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-06-2011, 09:29 przez Hitch.)
Mnie tam i tak najbardziej cieszy z tego E3 wydanie MGS: Peace Walker HD na stacjonarki w listopadzie. W dodatku na PS3 będę mógł przerzucić sobie save'a z PSP, czyli ok. 200 h grania :). Plus w pakiecie podrasowane MGS2 i MGS3: Subsistance. Fuckin' yeah jednym słowem.
07-06-2011, 09:59 Cytat:Ciekawe tylko, czy scenariusz przebije ten z dwójki. Nie musi przebijać, niech chociaż poziom utrzyma. W ogóle po obejrzeniu trailera zastanawiam się jak nawet można myśleć o kręceniu jakiegoś gówna z Wahlbergiem? Ten jeden zwiastun poziomem (również gry aktorskiej :P) przebija większość tytułów kina przygodowego ostatnich lat. Jeszcze z ostatnich wieści - BioShock Infinite na PS3 będzie wykorzystywał Move, a na płycie znajdzie się także pierwszy BioShock. Dla mnie chyba pierwszy powód, żeby w Move zainwestować. 07-06-2011, 10:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-06-2011, 10:58 przez Khet.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |