Ankieta: Czy chcia
Tak
Nie
Go
[Wyniki ankiety]
 
 





Hannibal (Ridley Scott, 2001)
#1
[Obrazek: hannibal_teaser_poster.jpg]

wieść gminna niesie, że kiedy thomas harris zakończył pisanie powieści, wysłał kopie do najważniejszych osób z ekipy silence of the labs, czyli jonathana demme, jodie foster, teda tally'ego oraz anthony'ego hopkinsa z nadzieją rychłego zaakceptowania fabuły. od tamtej pory do momentu rozpoczęcia prac na planie scenariusz był zmieniany co najmniej 15 razy (między innymi przez samego davida mameta) z powodu niezadowolenia reżysera i pani foster. ostatecznie oboje nie wzięli udziału w produkcji filmu, co z dzisiejszej perspektywy interpretuje jako posunięcie nadzwyczaj bystre. bo niestety 'hannbal' w żadnym aspekcie nie dorównuje genialnemu thrillerowi demmego, a jako że 'milczenie owiec 2' mam świeżo w pamięci, to postanowiłem wymęczyć, co następuje:

w tym konkretnym filmie ridley scott jawi mi sie jak nigdy dotąd jako kołodziej robiący kwadratowe koła. z jednej strony odnalazłem w 'hannibalu' dużo nienachalnej poetyki - samotność głównej bohaterki, emocjonalnie "puste", przygnębiające lokacje, nietypowe długie ujęcia jak na tego typu kino, dobre kadry, a przede wszystkim dużo chęci opowiadania obrazem - co czyni film scotta w pewnym stopniu oryginalnym. z drugiej strony koleś niby rozumie istotę rzeczy, ale co z tego, skoro w filmie natrafiłem także na mega rozległe płycizny, komiksowość scenariusza (w złym tego słowa znaczeniu), momentami maksymalnie groteskowo przegiętą przemoc, no i parę wątków trochę z dupy wziętych, będących najwyraźniej wykwitem elokwencji kolejnych scenarzystów, katujących pierwowzór harrisa. jest w tym co prawda jakaś magia, coś z pogranicza barokowej poezji i stylowego filmu klasy B, jest też tu ulotna dusza produkcji z lat 90-tych (po obejrzeniu niektórych scen aż zachciało mi się mimowolnie gorącą kasetę VHS przyłożyć do policzka), ale co by nie mówić, 'hannibal' nie jest 'milczeniem owiec', a julian moore - jodie foster (choć kobieta się stara i w roli nowej clarice starling nie wypada wcale najgorzej). niestety na nic jej wysiłki, gdyż prawdziwie ciężką żenadą zalatuje kluczowy motyw filmu, mianowicie pogaduszki lectera z agentką w trakcie spaceru po centrum handlowo-rekreacyjnym. nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, czytaj: to się nie mogło udać. w założeniu reżysera rozmowa bohaterów przez telefon komórkowy to miała być pewnie jakaś super głęboka, wielopoziomowa wymiana mrocznych zdań, ale wyszło coś przeciwnego. czasami lepiej milczeć niż wygadywać banialuki na komendę. generalnie im bliżej końca, tym film coraz radykalniej pikuje, by w finale po prostu wyrżnąć centralnie o glebę i jeszcze mieć czelność się z tego cieszyć.

ok, teraz trochę chwalenia. pomimo że nie pałam jakimś hura uwielbieniem wobec 'hannibala', to muszę uczciwie przyznać, że dwa elementy w nim zawarte rozwaliły mnie dokumentnie: epizod florencki, a w szczególności fenomenalne zdjęcia, idealnie oddające klimat i plastykę miasta (kto był, ten wie) oraz charakteryzacja gary'ego oldmana, którą możecie podziwić na załączonej fotografii:

[Obrazek: bscap277.jpg]
Gary Oldman

tak, drogie dzieci, to nie jest cgi poparzona głowa Two-Face'a z TDK. to jest tak kurewsko makabryczny makeup, że spowodował on u mnie natychmiastowe odłożenie talerza z jadłem, który trzymałem pod nosem. rzadko mi się to zdarza na marginesie mówiąc. bezceremonialność w ukazywaniu zniszczonych lic masona vergera oraz niekamuflowana ohyda samej postaci wjeżdżają solidarnie na pełnym gazie już u zarania opowieści. verger, będąc jedną z wczesnych ofiar dra lectera, jeździ teraz na wózku pod tlenem i kroplówką i w zaciszu swego zamczyska knuje plany srogiej zemsty na oprawcy (swoją droga, koleś miał x lat na obmyślenie najokrutniejszych tortur, a i tak koniec końców wpadł na najbardziej banalne z możliwych - cóż, gdy przychodzi co do czego, każdemu może zabraknąć inwencji). widok pokiereszowanej twarzy z czasem stopniowo powszednieje, niemniej pierwsze moje wrażenie było, jakie było i nic na to nie poradzę. siekierka dla pań i panów od makijażu, że zmusili mnie do odstawienia posiłku i siekierka dla gary'ego, że nie słucha ekspertów od kreowania wizerunku.

P.S
film ma zajebista czołówkę. oglądałem ją chyba z milion razy.

Odpowiedz
#2
Hannibal ma niesamowity klimat, muzykę i zdjęcia. No i powstał jeszcze w miarę normalnie (czyt: żadnego pieprzenia się z widzem, żadnych zagrań pod publiczkę, etc.). To jego główne atuty. Fabularnie jest niestety gorzej - szczególnie, gdy ma się w pamięci książkę (pominięto m.in. wątek siostry Masona, zminimalizowano do minimum wątek Barneya, a co za tym idzie wypadła świetna scena z pewną rybką Uśmiech ). No i obsada - Moore jest spoko, ale mając w pamięci Foster trudno się przywyczaić do tej nagłej zmiany. Niemniej lubię ten film, głównie za jego walory...smakowe Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
zagrań pod publiczkę trochę by się znalazło, ale nie chcę spojlerować. przede wszystkim całkowicie uleciał gdzieś chirurgiczny chłód i groza bijące z postaci hopkinsa-hanibala. teraz to jest taki dobry-dziadek-kustosz-znawca-sztuki-szarmancki-amator-włoskiej-poezji. nie bez powodu najlepiej lecter wypada w niewoli, gdy siedzi zamknięty w klatce (milczenie owiec, czerwony smok). na wolności sprawia już niestety banalne wrażenie.

Odpowiedz
#4
Czego by nie mówić o filmie i tak jest o parę klas lepszy od książki. Ze scenariusza wyleciały psychobrednie o "pałacu pamięci" Lectera i związane z nimi retrospekcje dotyczące jego siostry - w infantylny sposób mające wyjaśnić źródło jego... specyficznej osobowości. Tak samo zakończenie jest zdecydowanie mniej bzdurne i nie zalatuje tanim happy endem (który po tym całym zjadaniu mózgów byłby wręcz groteskowy).
Główny problem filmu - sam Lecter, a konkretnie jego teksty. Scenarzysta zwyczajnie nie potrafił oddać diabelskiej inteligencji doktora i w efekcie tytułowy bohater wypluwa z siebie linijki zwykłego bełkotu. W co drugim dialogu sprawia wrażenie, jakby zagłebiony w jakimś własnym świecie gadał sam do siebie, bez ładu i składu. Po raz pierwszy i jedyny w serii Lecter naprawdę sprawia wrażenie wariata, a nie tylko jednostki doskonale amoralnej.

Odpowiedz
#5
Podstawowym problemem Hannibala jest bycie kontynuacją Milczenia owiec niestety, filmu doskonałego. Trudno uniknąć porównań, które oczywiście film Scotta przegrywa. Niemniej to bardzo solidny thriller, który darzę sporą dawką sympatii. Jak słusznie zauważył Mefi Hannibal ma niesamowity klimat, muzykę i zdjęcia, nie wspominając już o Oldmanie z bodaj najlepszą charakteryzacją ever. Jak zwykle wymiata Giannini, Moore wypadła całkiem nieźle, tylko Hopkins momentami zdaje się parodiować samego siebie. Jest też kilka poważnych kwiatków jak choćby niesławna scena z konsumpcją własnego mózgu. Miało być strasznie, wyszło żałośnie i śmiesznie.

PS. Jedną z kandydatek do przejęcia pałeczki po Foster była Gillian Anderson. Z odpowiednim materiałem (którym Hannibal nie jest) zrównałaby Foster z glebą : )

Odpowiedz
#6
Trochę rozumiem ludzi którzy jadą po tym filmie za scenę kolacji, rzeczywiście może jest trochę śmieszno-makabryczna i nie zamierzam jej bronić. Aczkolwiek mi się podoba.
Poza tym to nie ma nic szczególnego do czego można by się przyczepić. Gdy Lecter hasa sobie swobodnie na wolności to już nie jest tak intrygujący i tajemniczy jak w celi, ale ciągle jest to ciekawa i demoniczna postać. Film niestety już na starcie miał pod górkę, każdy oczekiwał Milczenia Owiec 2 i każdy go do pierwowzoru porównywał. No niestety, to nie ta sama klasa, nie jest to perfekcyjny thriller. Jednak w oderwaniu od Milczenia Owiec to sprawdza się dobrze, przede wszystkim, o czym już pisaliście, klimat zdjęcia i sceny we Florencji, miejscami film wygląda przepięknie. Najsłabszy film o dorosłym Lecterze, ale ciągle dobry.

Odpowiedz
#7
Sam film oceniam średnio, nigdy jakoś nie mogłem kupić tej całej historii, ale odrzuca mnie tu jedno. Jakim cudem starszy pan, nawet bardzo inteligentny i przebiegły, jest w stanie nieustannie tak masakrować ludzi na różne sposoby. Ja rozumiem, że przez zaskoczenie, ale bez przesady. Dlatego jakoś nigdy nie potrafiłem docenić postaci Lectera, bo dla mnie ona jest po prostu bardzo niewiarygodna. Ktoś też tak ma?

Odpowiedz
#8
Właśnie przez takie niedocenianie wszyscy gineli z rąk Lectera Duży uśmiech

Odpowiedz
#9
No wiem, ale tego nie mogę kupić. Szczególnie, że wiele z jego ofiar dokładnie wiedziało kim on jest i jak przebiegły z niego herbatnik.

Odpowiedz
#10
To wszystko kwestia właściwej diety, pozwalającej zachować pełnię sił w podeszłym wieku.

Odpowiedz
#11
Cytat:w tym konkretnym filmie ridley scott jawi mi sie jak nigdy dotąd jako kołodziej robiący kwadratowe koła

Ano właśnie. Nie mogę złego słowa powiedzieć na temat tego filmu, bo jako lekko pokręcona czarna komedia sprawdza się wyśmienicie. No i właśnie bardzo zaciążyło nad tym filmem to, że był kontynuacją rewelacyjnego "Milczenia owiec". Ridley Scott stanął przed trudnym zadaniem, ale wyszedł z niego obronną ręką. Oczekiwania widowni, po tym jak sobie wydedukowała, że "MO" był filmem o arystokratycznym kanibalu, były bowiem spore. Scott mógł się zdecydować na kontynuację, próbę dorównania genialnemu poprzednikowi, ale wtedy łatwo by mogła mu się powinąć noga. Wybrał drogę bezpieczniejszą i nakręcił zupełnie inny film, będący doskonałym kinem rozrywkowym, po części pastiszem, po części czarną komedią, a po części igraniem z oczekiwaniami widowni.

Właściwy temat "Hannibala" został już nakreślony w ekspozycji filmu, w której to pielęgniarz Barney Matthews po krótkiej rozmowie z Masonem Vergerem, wyciąga pewien gadżet - maskę Hannibala. Mason Verger, któremu na ten widok zaczyna głos drżeć i kapać ślina, krzyczy: "How much is it!".

Zauważyliście na przykład, jakie ciekawe filtry zastosowano w tym filmie? No przecież jajca na potęgę: szablozębne knury, fajfery płytkie, obcinanie twarzy butelką, konsumpcja własnego mózgu i w ogóle. Oczko

Polecam recenzję.

Odpowiedz
#12
freak_outXP napisał(a):Scott niczego nie wybierał, tylko dostał gotowy scenariusz

Oj wydaje mi się, że w gestii reżysera jednak leżało parę decyzji (choćby zastosowanie Hannibalowych filtrów). Plus to, o czym pisał już na wstępie Mental, że scenariusz był wielokrotnie przerabiany.

Odpowiedz
#13
Reżyser taki jak Scott ma pełną kontrolę nad filmem. Nie sądze, żeby zgodził się robić film wiedząc że ma zły scenariusz. W najgorszym razie zrezygnowałby z kręcenia. Cała wina za ten film spada na niego, tak to wygląda.

Odpowiedz
#14
Dobra, pora wkurzyć kilka osób i powiedzieć co się sądzi... Hannibal obsysa, a Milczenie się strasznie zestarzało, obecnie Czerwony Smok rządzi.

Po kolei. Milczenie było genialne, niestety jak się je obejrzy po kilkuletniej przerwie okazuje się, że jest wciąż świetnie, ale w kilku miejscach zbytnio się zestarzało. Thriller doskonały? Thrillerem doskonałym jest oczywiście Misery Uśmiech
Tak naprawdę to dziś mogę oglądać ten film głównie dla Lectera.

Hannibal jest dokrętką bez stylu i klasy. Hopkins nie jest już czarującym psycholem, tylko jakimś superbohaterem mordercą. Też brak klasy w tej postaci. Przesadna groteskowa przemoc nie robi na mnie wrażenia, gdzie temu do ćmy w ustach, "rozwieszonego" strażnika, czy odłamków lustra wkładanych ofiarom do oczu... Tamto robiło wrażenie, to zakrawa o komizm. Inna aktorka zupełnie nie pasuje i po prostu nie mogę przyjąć, że to ta sama Clarice.
Dlatego w mojej kolekcji nie ma tego filmu. Ograniczyłem się do trailera w którym mogę usłyszeć wyborne I must confess to you, I'm giving very serious thought... to eating your wife.

Czerwony smok, nakręcony ledwie rok później jest natomiast u mnie obecnie na pierwszym miejscu. Hopkins mimo, że z brzuszkiem i starszy całkowicie mnie przekonuje. Jest geniuszem pozbawionym ograniczeń moralnych. Przebiegły, złowrogi i charyzmatyczny. Do tego Ralph Finnes jest świetnym łotrem (choć końcówka jest straszliwie naciągana). Po prostu nic mi w tym filmie nie zgrzyta. Milczenie niestety miejscami się zestarzało.

Odpowiedz
#15
freak_ouXP napisał(a):a przecież Hanni jest zbyt inteligentny, żeby zabijać na prawo i lewo

hanni jest tak zajebiście inteligentny, że po opuszczeniu florencji leci prosto do usa poplotkować ze starling przez komore celem nadania filmowi psychologicznej głębi. w efekcie dostaje paralizatorem w klatę, zabierają go do posiadłości vergera i zupełnie życiowo wątek vergera zostaje sfinalizowany. jak mowie, końcowe 45 minut 'hannibala' to typowy przykład "zwijamy interes i idziemy pochlać". niemniej co prawda, to prawda - scott spisał się dobrze i w sumie wycisnął max z tego, co mu dali.

Craven napisał(a):Hannibal jest dokrętką bez stylu i klasy.

z tym się nie zgodzę. 'hannibal' ma styl i trudno byłoby go pomylić z innym filmem.

Odpowiedz
#16
Przypomnijmy, że Hannibal w "Hannibalu" w ogóle z nudów zaczyna rozrabiać.
Gupie.

Odpowiedz
#17
Dobrze, już dobrze. To nie wina Scotta. Zupełnie. Język

Zapomniałem w zarzutach do Hannibala powiedzieć, że ten film totalnie zmarnował potencjał Oldmana, którego jest mało i ma gumiaka zamiast swojego ryjka. Więc jedyne może sobie troszkę pogadać.

Odpowiedz
#18
freak_outXP napisał(a):zdjęli go z listy najbardziej poszukiwanych morderców;

raczej wstawili. na liście 'most wanted' to on nie był na początku filmu.

Odpowiedz
#19
ale przecież prawie każdy seryjny morderca w rzeczywistości nie wygląda na zabijakę

Odpowiedz
#20
to chyba najlepszy dowód:

http://forum-kmf.fc.pl/viewtopic.php?t=3525

swoją drogą, polecam - ciekawa dyskusja o seryjnych mordercach się wywiązała.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Dog Stars - Ridley kręci post-apo Pelivaron 14 988 08-06-2026, 20:04
Ostatni post: Snappik
  BLACK HAWK DOWN [reż. Ridley Scott] Mental 87 24,114 30-04-2025, 22:32
Ostatni post: Debryk
  The Martian (2015) reż. Ridley Scott Lawrence 317 54,786 04-05-2024, 06:44
Ostatni post: Debryk
  The Last Duel (reż. Ridley Scott, 2021) Pelivaron 160 19,422 28-01-2024, 20:02
Ostatni post: Dr Strangelove
  The Duellists (1977, Ridley Scott) Mental 18 4,792 07-05-2020, 16:36
Ostatni post: Wyatt Earp



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości