Jennifer Hill jest młodą pisarką, która zamierza napisać swoją nową powieść z daleka od miejsckiego zgiełku. W tym celu przeprowadza się na odludzie do starego drewnianego domku pośrodku lasu, nieopodal nic nie znaczącej na mapie małej mieściny. Bla, bla, bla... i tu teraz każdy pomyśli że w chatce mieszka zły duch, demon, czy inny "leśny ludek". Otóż nie, nic z tych rzeczy. W filmie nie ma żadnych duchów, zjaw czy potworów, chociaż co do tych ostatnich nie byłbym tego taki pewien. Dziewczyną zainteresowało się kilku miejscowych zwyrodnialców, przez co można ich właśnie nazwać potworami tego filmu. Pewnej nocy, postanowili wtargnąć do jej mieszkania. Brutalnie pobita i zgwałcona Jennifer cudem unika śmierci. Udaje się jej uciec, jednak nietypowe jest to, co następuje potem. Zamiast prosić o pomoc bądź zgłosić sprawę na policji, sama postanawia wymierzyć sprawiedliwość na swoich oprawcach (co jest po części usprawiedliwione, ale tego nie chcę zdradzać).
Film jest niskobudżetową produkcją. Nastawiałem się na niego z pewną niechęcią, jednak o dziwo wciągnął mnie od pierwszych minut i trzymał w napięciu do końca. W zasadzie można podzielić go na trzy części. W pierwszej doskonale budowana jest atmosfera grozy. Sytuacja jest tym bardziej wiarygodna, że jest się czego bać - drugiego człowieka. Kto z nas przy zdrowych zmysłach odważyłby się mieszkać samemu w lesie? A co dopiero sama bezbronna dziewczyna. Wkońcu jednak dochodzi do napadu i tu zaczyna się kolejna przerażająca i brutalna scena. Ta część filmu sprawia, że momentami chcemy odwrócić oczy od ekranu, krzyknąć dość ale nic z tego. Scena dręczenia i gwałtu trwa bardzo długo i
zdaje nigdy się nie skończyć. "Nieodwracalne" to przy tym pikuś. Koniec końców, w staniej częsci, dziewczyna decyduje się na brutalną zemstę. Jej pomysły na wykończenie zwyrodnialców zadziwiają, są dość oryginalne, przemyślane i odpowiednio dobranego do tego, co każdy z nich jej zrobił.
Nie zgorsza jest też gra aktorska. Główną role gra w ogóle nieznana Sarah Butler. Jak dla mnie bardzo piękna dziewczna. W swoją rolę bardzo dobrze się wcieliła, ale jak na prawie debiutancki występ (zagrała zalednie w trzech filmach) wzorowo i przekonująco poradziła sobie w scenach gwałtu. Aktorzy grających miejscowych oprawców też wypadli nieźle. Już po pierszych scenach widać że prawdziwi z nich skur***le, a w kolejnych scenach tylko bardziej się w tym przekonaniu utrzymujemy. W koncowym etapie filmu widzimy ich codzienne życie, rodziny, ale dopiero w momencie śmierci wychodziło na jaw kto jest prawdziwym twardzielem a kto się posikał w gacie.
"I spit on your grave" ma parę niedociągnięć ale najważniejsze z nich to "transformacja" głównej bohaterki po gwałcie. Jak w każdym filmie, na początku mamy kilka minut przedstawiających naszą postać. Jennifer zobrazowana jest jako niewinna i bezbronna dziewczyna, która zdaje się bać wszystkiego naokoło. Sławne "boo" krzyknięte w trakcie wyskoczenia zza dzwi mogłoby ją przypawić o zgon. W trakcie gwałtu ubolewamy nad jej nieszcześciem i w zasadzie większość dziewczyn po takim zdarzeniu chyba zamknęłaby się w sobie. Ale nie ona. Nagle zmienia się w twardą "sucz", jest mistrzynią survivalu w lesie, z dokładnym i obmyślanym planem ściaga oprawców a pułapek oraz sposobu w jaki zabija, wykonując prowizoryczne miejsca i narzędzia tortur, niepowstydziłby się nawet Jigsaw z "Piły". Mógłbym rzec, że to nawet jego córka. Pozostałe nieścisłości to w zasadzie pierdółki, których można się czepić ale w zasadzie tak bardzo nie rażą, np skąd Jennifer wie gdzie mieszkają jej oprawcy albo skąd zna nawet pewne szczegóły z ich życia codziennego.
Generalnie film jest dobry, trzyma pewien poziom i po seansie zostawia dobre wrażenie. Na pewno polecam by obejrzeć. Może zadziwiać też swoją prostotą bo w zasadzie tak jest nakręcony jakby każdy kto ma lepszą kamerę i skormny budżet, mógłby takie dzieło stworzyć. Ale historia, realizacja i gra aktorska jest na dobrym poziomie a tego wcale tak łatwo nie da się osiągnąć. Coś jeszcze? Tak. Film jest ponoć ramakiem obrazu o takim samym tytule z 1978roku. Nie widziałem pierwowzoru, ale ponoć w tamtych czasach budził takie kontrowersje, że cenzura pocięła najbardziej kluczowe sceny. I po tym co widziałem tutaj, nie dziwię się, że reakcja w tamtych czasach właśnie taka była. Dziś, nieocenzurowany oryginał jest ponoć rarytasem, trudnym do zdobycia.
Ocena: 7/10
23-01-2011, 20:41






