02-07-2023, 19:28
|
Indiana Jones
|
|
I jeszcze zamiast odpowiadać jak mężczyzna na oskarżenie wysunięte przez Giefa, to udaje, że nic nie widzi, nic nie słyszy. Oj, Lawrence, co z Ciebie wyrosło...
Zmieniając nagle temat - To prawda, że nie ma przed filmem loga Paramountu, zmieniającego się w prawdziwą górę tylko... Lucasfilmu w zamek od drzwi?
Jeśli tak jest to bojkot! 02-07-2023, 19:57
Bardzo mi się podobał nowy Indiana.
Nie polecam go nikomu na początek znajomości z serią. Tak jak nie polecałbym „Logana” na pierwszy film o X-Menach. Ale jako domknięcie 40 letniej historii jest znakomity. Ma bardzo fajny analogowy vibe (w przeciwieństwie do „Plastikowej Czaszki”) a u bohatera widać wiek i zmęczenie. Nie fisiuje jak latający dziadek w poprzednim filmie, tylko męczy się, poci, dyszy i dmucha i nie udaje, że jest inaczej. Dość refleksyjny i pożegnalny nastrój jest przełamywany przez Phoebe, która nie wkurwiała mnie ani trochę, lubię panczyki, oraz jakoś nie boję się silnych kobiet:) Jako sidekick była bez porównania lepsza od LaBeoufa, aktora o charyzmie i uroku Patryka Jakiego. Parę dobrych żartów "Proszę nie próbować żartować, w końcu jest pan Niemcem. Film o 20 minut za długi, trochę przeładowany postaciami drugiego planu, na szczęście Mangold nie szalał z zawsze mnie wkurwiającym fanservicem, było go w sam raz, dobrze dobranego i nieoczywistego. Wzrusz, fajny finał, i uważam, że to postać nierozerwalnie związana z Fordem i nie podlegająca rebootom. Znajdźcie se innego bohatera, Indy jest jeden i wystarczy. 03-07-2023, 10:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-07-2023, 11:04 przez JohnnyCash.)
Przy 5-dniowym otwarciu, związanym z Dniem Niepodległości nowy Indy zarobił podobno 82 miliony dolarów.
Totalnej tragedii na poziomie Flasha nie ma, ale będzie mocny flop.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
03-07-2023, 12:37
Podobno budżet na równi z Infinity War, sam Ford przytulił 20 milionów, więc niby zarobi więcej niż Flash, a flop będzie większy.
03-07-2023, 12:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-07-2023, 12:40 przez marsgrey21.)
Nie dziwię się, że będzie flop. Targetem są rozleniwieni ludzie 40+, dla których Indiana jest bohaterem młodości i starzeje się razem z nimi. Dzieciaki w większości nie pójdą, bo to jednak kino oldskulowe (i całe szczęście) i dalekie od plastikowej marvelozy.
Poza tym nie mają podbudowy, świadomości kultu "Poszukiwaczy", "Świątyni" i "Krucjaty". Kto normalny pójdzie na czwartą część z jakimś dziadem? A fani postaci i serii cóż - trzy godziny seansu, a to by se człowiek papieroska skręcił, zapauzował, na siku wyszedł, drineczka polał, zmienił półdupek na kanapie... "Magia kina" już się idzie kochać w tym pokoleniu, które szuka informacji, kiedy film trafi na streamingi. 03-07-2023, 13:30 (03-07-2023, 13:33)al_jarid napisał(a):(03-07-2023, 13:30)JohnnyCash napisał(a): Poza tym nie mają podbudowy, świadomości kultu "Poszukiwaczy", "Świątyni" i "Krucjaty". Kto normalny pójdzie na czwartą część z jakimś dziadem? Taaak, bo to koło kultu nawet nie leżało, "Plastikowa Czaszka" była dzieckiem swoich niefajnych czasów, kilka niezłych wątków, ale spokojnie mogę traktować Indianę jako tetralogię - bez części z punchable LeBoufem. 03-07-2023, 14:11 (03-07-2023, 13:30)JohnnyCash napisał(a): Nie dziwię się, że będzie flop. Targetem są rozleniwieni ludzie 40+, dla których Indiana jest bohaterem młodości i starzeje się razem z nimi. Dzieciaki w większości nie pójdą, bo to jednak kino oldskulowe (i całe szczęście) i dalekie od plastikowej marvelozy.A nie sądzisz, że jakąś małą, malutką rolę może odgrywać fakt, ze film jest po prostu słaby i nudny? Czemu ludziom 40+ chciało się wytrzymać na nowym Top Gunie? Nie chcieli chodzić na papieroska i poczekać na streaming? 03-07-2023, 14:48 (03-07-2023, 14:48)simek napisał(a): A nie sądzisz, że jakąś małą, malutką rolę może odgrywać fakt, ze film jest po prostu słaby i nudny? Nie jest słaby ani nudny. Oczywiście wielką rolę odgrywa kwestia polubienia postaci (sam byłem na "Poszukiwaczach" w kinie w wieku 10 lat i było to bardzo budujące przeżycie), ale uważam, że dla wielbicieli serii broni się o wiele lepiej niż "Czaszka". Poza tym to piąty film, do tego z dziadkiem w roli główniej, nie to co drugi z Tomem Cruisem, wiecznie młodym jak Jerry Połomski. Poza tym grzebanie się w katakumbach ma mniejsze walory widowiskowe niż śmiganie cool samolotami. Osobiście Top Gun 2 obejrzałem kilka tygodni temu na streamingu, bo nie zwilża mnie samolotowe wziuuu a Cruise'a totalnie nie cierpię. Bardzo mi się podobał, o dziwo. Ale to nie jest tak mocno osadzone w tradycji jak Indiana i może być traktowane niemalże samodzielnie (jedynkę widziałem chyba w 1990 roku i bez problemu wskoczyłem w temat, z Indym jednak byłoby trudniej). 03-07-2023, 15:07
Czy Indiana 5 aż tak bardzo różni się od "plastikowej" marvelozy? Wszakże sam plastiku ma aż nadto
03-07-2023, 15:08 (03-07-2023, 14:27)al_jarid napisał(a): Ale z tego, co czytałem albo słyszałem, to jednak ta nowa część odwołuje się nieco do czwórki, konkretnie do tego, co z Mattem i Marion - a w każdym razie nie ignoruje wydarzeń z tamtego filmu. Dosłownie w kilku zdaniach. Nic wiążącego czy mającego wpływ na fabułę. @marsgrey21 - niedawno nadrabiałem zaległe marvele z ostatniej fazy, kilka przerwałem w połowie, bo szkoda sensu. Na ich tle Indiana 5 to oldskul absolutny, z bohaterem, który sapie, zrzędzi, jęczy i poza kilkoma oczywistymi głupotkami (zresztą obecnymi w poprzednich filmach, konwencja taka) wyglądało to wszystko na robione z pasją i serduchem. I dla mnie: 1. Poszukiwacze 2. Świątynia 3. Krucjata 4. Artefakt 5. Czaszka ( w zasadzie niemal jako spin off, którego brak by specjalnie nie bolał). 03-07-2023, 15:18 Byłem wczoraj w kinie na „Indianie Jonesie i Artefakcie Przeznaczenia”, jak się okazuje wbrew utyskiwaniom niektórych krytyków to dobry film, niemniej „tylko” dobry. Na pewno dobrze zobaczyć Indianę w początkowej akcji w 1944 r. (btw czemu na początku jest napis „Niemcy 1944” skoro później bohaterzy mówią, ze feralny pociąg jechał przez francuskie Alpy?), chociaż sprawiała ona miejscami wrażenie nieco rozwleczonej.
No i potem skaczemy do 1969 r. Indiana wykłada w jakimś podrzędnym koledżu w Nowym Jorku, mieszka sam, żona go opuściła po śmierci syna, a on sam czeka na emeryturę użerając się z głośnymi sąsiadami. Ech nie jest to wymarzona przyszłość dla naszego bohatera… Przy czym pozwolę sobie na małą dygresję. Jones w dotychczasowych filmach zawsze mieszkał w zadbanym domku na uniwersyteckim osiedlu, widzimy jego dom w „Poszukiwaczach zaginionej Arki”, „Ostatniej krucjacie” czy w „Królestwie Kryształowej Czaszki”. Elegancki domek kontrastował z przygodami Indiany i pozwalał uwierzyć, ze Jones jest jakby zakotwiczony w otaczającym go świecie, mimo awanturniczych naleciałości (a przynajmniej ja tak zawsze czułem). Tymczasem tutaj nasz bohater mieszka w mieszkaniu w starej nowojorskiej kamienicy, jest głośno, tłocznie itp., brakowało jeszcze tylko tego by dali mu współlokatora… Jest w tym cos takiego zbytnio odzierającego Jonesa z dotychczasowej chwały. Wracając zaś do tematu. Chrześnica Jonesa pełni role katalizatora wydarzeń i w tej roli spełnia się dobrze, co więcej mimo swej bystrości, nie jest ona nieomylna. Ford zagrał na autopilocie, Mikklesen ze swoja oszczędną maniera sprawdził się nad wyraz dobrze. Pozostałe postacie, no cóż po prostu były na ekranie. Szkoda Boyda Hoolbroka, bo facet ma talent a póki co jedyne gdzie został dobrze wykorzystany to „Narcos”. Sama intryga nieco odstaje od tego co do tej pory widzieliśmy w filmach, a końcówka przywodzi na myśl kino klasy-B. Bynajmniej nie jest o zarzut w stronę twórców, bo jednak o takie rozwiązanie chodziło od początku w filmie. W dotychczasowych filmach widzieliśmy zawsze gdy artefakty objawiały swoja moc w bardziej (Święty Graal) lub mniej subtelny (Kryształowa Czaszka) sposób. Tutaj też widzimy, że maszyna Archimedasa działa i to w bardzo dosłowny sposób. Podsumowując film jest ok, niemniej jego obejrzenie nie jest konieczne do pełni szczęścia, nie widać też w zakończeniu jakiegoś parcia na szerszą franczyzę z Pheobe w roli głównej BTW nie zignorowano wydarzeń z "Kryształowej Czaszki" (ale Mutta spuszczono w kiblu z tym Wietnamem...) i pojawia się nawet Karen Allen. 05-07-2023, 08:31
Dzięki KURVA za spoilery.
Niektorzy NIGDY się KURVA nie nauczą.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 05-07-2023, 10:28 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |







