Stały bywalec
Liczba postów: 3,094
Liczba wątków: 28
W końcu po latach miałem okazję obejrzeć serialowego klasyka jakim bez wątpienia jest „Ja, Klaudiusz” z 1976 r. w reżyserii Herberta Wise’a według scenariusza Jacka Pulmana na podstawie powieści historycznych Roberta Gravesa „Ja, Klaudiusz” oraz "Klaudiusz i Messalina” z l. trzydziestych dwudziestego wieku.
Kurczę ale to było dobre. Dzieje pierwszych rzymskich cesarzy to zdecydowany samograj, a pióro i talent Gravesa sprawiły, że powstała mistrzowska narracja opowiadająca o władzy będąca przy tym ciekawym studium charakteru. Książkę czytałem z piętnaście lat temu, ale zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie (z wyjątkiem oczywiście głupiego wyboru Gravesa by używać współczesnych nazw krajów i miejscowości – np. zamiast Galii – Francja, zamiast Lugdunum – Lyon brrr… całe szczęscie w serialu z tego zrezygnowali).
Serial zasadniczo nawet przewyższa ksiązkowy pierwowzór z uwagi na niezwykły talent zgromadzonej na jego planie ekipy aktorskiej. Śmietanka brytyjskich teatrów dała niesamowity popis umiejętności na czele z grającym główna rolę Derekiem Jacobim. Klaudiusz w jego wydaniu to niezwykle skomplikowana postać, której udaje się przetrwać w skrajnie nieprzyjaznym środowisku dzięki umiejętnemu wykorzystywaniu swoich fizycznych słabości. Prawie każdy ma go za głupca podczas gdy on… Nie, nie prowadzi własnej gry o tron, on prowadzi zwykłą grę o życie. Gdy zostaje cezarem z łaski pretorianów nie chcę tego, ale w ostateczności musi przybrać ten tytuł by ocalić życie swoje i bliskich. Zazwyczaj bohater w tradycyjnych narracjach okazuje się dobrym władca – i tak jest tez tutaj, do pewnego momentu. Dwór cezarów to bowiem nie przelewki a rozgrywki o władzę mogą przerosnąć każdego. W serialu obserwujemy stopniowy nie tyle upadek co gaśnięcie Klaudiusza, który po prostu nie pasuje do współczesnych mu czasów wciąż łudząc się marzeniami o przywróceniu republiki, republiki, której – jak zauważa jego syn Brytanik – nikt już nie chce. W obliczu załamania jego planów Klaudiusz dokonuje akceptacji pisanego mu losu. I to jest właśnie ciekawe, brak lukru na atrakcyjnym zdawałoby się torcie władzy. Główny bohater zdaje się nie rozumieć, że nie ma powrotu do dawnych czasów, a stworzony przez jego rodzinę system jest na tyle trwały, że obejdzie się nawet bez jej przedstawiciela na tronie.
Na ekranie błyszczą również Brian Blessed jako August. Jowialny i poczciwy imperator początkowo wzbudził moje wątpliwości, niemniej był odświeżającą wizją tej postaci historycznej kreaowanej w np. „Rzymie” od HBO na jakiego socjopatę (podobnie jak w kolejnych inkarnacjach opowieści o Kleopatrze). Tymczasem tutaj mamy takiego chłopka-roztropka, który stara się za wszelką cenę ustabilizować stworzony przez siebie system władzy, po to nie doszło po jego śmierci do wojny domowej. Siân Phillips jako Liwia jest jednak głównym złym serii (obo korumpującej władzy ofc). Jej postać to zdolna do wszystkiego pajęczyca robiąca wszystko bo na tronie cezarów zasiadł jej syn Tyberiusz. Fascynująca i niebezpieczna postać. George Baker jako Tyberiusz doskonale oddaje niejednoznaczność tej postaci – która w głębi ducha jest na wskroś nieszczęśliwa właśnie przez władzę, która wpadła w jego ręce, a której nigdy nie chciał. Jednak jako dobry Rzymianin i syn musi wypełnić swój obowiązek (i spełnić ambicje matki). Prawdziwą wisienką na torcie jest John Hurt w roli Kaliguli, który kradnie każdą scenę gdy pojawia się na ekranie. Jego Kaligula to prawdziwy szalenie, z którego wyziera niepewność i strach maskowane przesadną ekspresywnością, jest w nim coś co sprawia, że jest go nawet szkoda, bo on sam nie wie do czego jest zdolny (vide los jego siostry/małżonki Druzylli).
Serial jest zdecydowanie godny polecenia, pomimo pewnej teatralności wynikającej (o dziwo) z założeń artystycznych twórców. Ta teatralność jednak to ogromny plus, bowiem daje wybrzmieć każdej kreacji aktorskiej, przywodząc na myśl grecką tragedię.
Co ciekawe w drugoplanowych rolach pojawia m.in. Patrick Stewart (z włosami!) jako Sejan prefekt pretorianów za Tyberiusza i John Rhys Davies (bez brody!) jako następca Sejana na stanowisku – Makron.
Zdecydowanie warto obejrzeć – 9/10.
Serial pierwotnie leciał w 1979 r. na tvp w świetnej wersji dubbingowej, a przed każdym odcinkiem była pogadanka z prof. Aleksandrem Krawczukiem.
05-12-2023, 21:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-12-2023, 16:37 przez Scheckley.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,599
Liczba wątków: 29
Jak zgaduję, to oglądałeś to w wersji zdubbingowanej. Sam miałem okazję widzieć serial kilka lat temu na TVP Historii (albo Kulturze) w właśnie tej wersji, która ku zaskoczeniu euforii odnalazła się i została odrestaurowana. I faktycznie dublaż naprawdę wysoka klasa (i przyznaję, że właśnie z powodu dubbingu obejrzałem całość) i potem rozmawiałem o tym z moim wykładowcą historii sztuki na ten temat. Profesor, starszej daty, szczególnie zachwalał grę Kołbasiuka, ale polecał obejrzeć w oryginale dla Jacobiego, który dobrze się jąkał.
05-12-2023, 21:32
Stały bywalec
Liczba postów: 3,094
Liczba wątków: 28
Akurat obejrzałem w oryginale, ale kiedyś puszczal z dubbingiem na pulsie to coś tam zerknąłem. Oglądam sobie i słucham i nagle uderzyło mnie, że skadś znam ten prostolinijny ton Augusta zerknąłem na imdb i Blessed grał księcia Vultana we Flashu Gordonie :D
05-12-2023, 21:49
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,794
Liczba wątków: 14
Ja pitolę, wracam z klopa z "Klaudiuszem i Messaliną" w dłoni, parzę herbatę przed seansem drugiego odcinka "I, Claudius", wchodzę chybcikiem na forum, a tu temat. Uwielbiam takie motywy.
Coś bardziej sensownego skrobnę po zaliczeniu całości. O pierwszej książce zdaje się już tutaj pisałem (wybitna, Martin czerpał garściami), druga już nieco słabsza, ale wciąż bardzo przyjemna.
05-12-2023, 21:54
Stały bywalec
Liczba postów: 12,599
Liczba wątków: 29
(05-12-2023, 21:49)Scheckley napisał(a): Akurat obejrzałem w oryginale, ale kiedyś puszczal z dubbingiem na pulsie to coś tam zerknąłem.
Puls to chyba puszczał wersję z lektorem (w tym przypadku Stanisław Olejniczak), bo wtedy dubbing był niedostępny/zawieruszony w archiwum. A wersja z dubbingiem to emitowany była, jak kojarzę wyłącznie na TVP.
05-12-2023, 22:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-12-2023, 22:01 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,094
Liczba wątków: 28
Stały bywalec
Liczba postów: 3,016
Liczba wątków: 0
(05-12-2023, 21:54)Norton napisał(a): Ja pitolę, wracam z klopa z "Klaudiuszem i Messaliną" w dłoni, parzę herbatę przed seansem drugiego odcinka "I, Claudius", wchodzę chybcikiem na forum, a tu temat. Uwielbiam takie motywy.
O cholera, to niezła kumulacja, bo ja czytam właśnie w tej chwili "Ja, Klaudiusz" (na razie dopiero XII rozdział) i też zrobiłem tylko krótką przerwę, podczas której rzuciłem okiem, czy coś nowego na forum. Zaczyna się robić dziwnie.
PS Czy tylko mnie wybija z immersji, że w książce są stosowane współczesne nazwy krajów (Francja, Niemcy)?
Poza tym początek był nieco zagmatwany i kronikarski - przyznaję, że nie wciągnęło mnie od razu. Ale teraz już robi się coraz ciekawiej.
06-12-2023, 00:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-12-2023, 00:59 przez al_jarid.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,466
Liczba wątków: 67
(05-12-2023, 21:32)OGPUEE napisał(a): Jak zgaduję, to oglądałeś to w wersji zdubbingowanej. Sam miałem okazję widzieć serial kilka lat temu na TVP Historii (albo Kulturze) w właśnie tej wersji, która ku zaskoczeniu euforii odnalazła się i została odrestaurowana.
Ale rozumiem, że nie można jej kupić?
06-12-2023, 01:05
Stały bywalec
Liczba postów: 12,599
Liczba wątków: 29
Oczywiście, że nie można. Nawet na streamingu. Chyba, że w drugim obiegu od pewnego przemytnika Criteusa C. Criteusa za darmo.
06-12-2023, 01:53
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,794
Liczba wątków: 14
(06-12-2023, 00:54)al_jarid napisał(a): O cholera, to niezła kumulacja, bo ja czytam właśnie w tej chwili "Ja, Klaudiusz" (na razie dopiero XII rozdział) i też zrobiłem tylko krótką przerwę
Pewnie już "po". Jakie wrażenia?
Skończyłem ostatnio "Klaudiusza i Messalinę". Kontynuacja słabsza od wybitnej "jedynki", kilka nudniejszych motywów (najgorszy jest rozdział o wierzeniach Brytów, do wywalenia), prócz tego miód. Gorzkie zakończenie wznosi całą opowieść na kolejny poziom wspaniałości, wzmacniając tragizm głównego bohatera.
Wczoraj też dokończyłem serial. Zero zaskoczenia, dzieło wybitne. Jasne - okraja literacki pierwowzór z kilku smakowitych kąsków, ale najważniejszym motywom daje wybrzmieć z pełną mocą. Teatralność w niczym nie przeszkadza, calość chyba nawet (paradoksalnie) straciłaby proporcjonalnie do wzrostu budżetu, bo ta ciasna kameralność dodaje jeszcze wagi wydarzeniom i intrygom. Nie jestem w stanie wskazać najlepszej roli, bo dosłownie każdy gra genialnie. Ulubieńcem zostanie chyba jowialny Brian Blessed, chociaż absolutny pojeb Kane-Kaligula byłby równie dobrym wyborem. Jacobi wspaniały, bo ma najwięcej do zagrania, i w każdym z wcieleń (tj. głupka i władcy) wypada wiarygodnie. Nie zabawię się w porównywanie serialu do książki; obydwie pozycje stanowią w swoich gatunkach kamienie milowe i basta.
---
Może pójdę za ciosem i w najbliższym czasie obejrzę Kaligulę z Malcolmem. Ponoć mocno popierdolone porno. Ktoś coś?
17-12-2023, 22:48
Stały bywalec
Liczba postów: 12,599
Liczba wątków: 29
Stały bywalec
Liczba postów: 3,094
Liczba wątków: 28
Heh tak to jest gdy głównym producentem filmu jest twórca "Penthousa". Notabene ten, żeby zwróciły mu się zainwestowane w film pieniądze nakręcił w tej samej scenografii co "Kaligulę" kilka pornosów.
BTW wątek Messaliny w serialu był hmm... taki jakis niecodzienny. Na tle silnych postaci kobiecych takich jak Liwia, Antonia czy Agryppina Młodsza Messalina jawi się jako nieco naiwna kokietka, marząca o... no właśnie nie do końca wiadomo o czym. Widać, że jej działania są podyktowane jej słabościami. Jej ślub z Syliuszem zdaje się być efektem machinacji tego ostatniego, któr zauważył, iż ta zaczyna się nim nudzić, więc by ubiec grożace mu w związku z tym niebezpieczeczeństwo postanowił zagrać o najwyższą stawkę. Jak się jednak szybko okazuje, gra o tron przerosła faktyczne możliwości jego samego jak i Messaliny. Ten cały "zamach stanu" był popisem gigantycznego chciejstwa i nieudolności, bez zadbania o tak podstawowe rzeczy jak cociażby poparcie pretorianów czy wojska. Koniec Messaliny jest zaś totalnie niefilmowy a przez to genialny.
BTW a propos rozdziału o wierzenia Brytów to Graves postanowił sobie pofolgować swoim zainteresowaniom religijnym, nie na darmo napisał bowiem "Mity greckie" czy "Mity Hebrakczyków".
17-12-2023, 23:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2023, 23:44 przez Scheckley.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,016
Liczba wątków: 0
(17-12-2023, 22:48)Norton napisał(a): (06-12-2023, 00:54)al_jarid napisał(a): O cholera, to niezła kumulacja, bo ja czytam właśnie w tej chwili "Ja, Klaudiusz" (na razie dopiero XII rozdział) i też zrobiłem tylko krótką przerwę
Pewnie już "po". Jakie wrażenia?
Ze skruchą muszę przyznać, że utknąłem w drugiej części. Nie że porzuciłem, ale zrobiłem przerwę i próbuję się zmotywować. Pierwsza książka naprawdę wciąga, a im dalej w las tym ciekawiej (zwłaszcza jak na scenę wchodzi ten szajbus Kaligula). Ale druga, zamiast od razu kontynuować losy Klaudiusza, zaczyna się od rozwlekłego opowiadania losów jego kumpla Heroda, i to tak się ciągnie i ciągnie, i nie wydaje się mieć związku z Klaudiuszem, ani samo w sobie nie jest ciekawe.
18-12-2023, 10:07
Stały bywalec
Liczba postów: 3,094
Liczba wątków: 28
Kurczę a ja przyznam, że akurat te wątki bliskowschodnie były całkiem interesujące no, ale książka jest o Klaudiuszu a nie Herodzie Agryppie. W serialu ten wątek i tak został bardzo ograniczony.
18-12-2023, 11:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-01-2024, 00:55 przez Scheckley.)
|