Janosik. Historia prawdziwa.
#21
Teorie mamy w sumie zbieżne, jak dla mnie są prawdziwe, ale kupy to się za skurczybyka nie trzymają, bo zakładają, że kiedyś Bóg miał mniejszą władzę i wpływ na życie na ziemi, ludzi przed Chrystusem obdarzał gorzej niż tych po, a wszyscy wiemy, że Bóg jest od początku do końca wszechświata tak samo zajebisty.

Odpowiedz
#22
No właśnie w teorii jest. Ja jak byłem mały to miałem tripa. Pomyślałem sobie, że skoro Dżizas oddał swoje życie na krzyżu za wszystkich ludzi i od teraz możemy sobie iść do nieba, to wszystkie istnienia przed zmartwychwstaniem były skazane na wieczne potępienie. Smutne to było dla mnie.
Remember depravity I give you the sun
Remember debauchery and the orgies of Rome

Odpowiedz
#23
Co do filmu się nie wypowiadam-widziałem tylko 2-3 minutowe fragmenty, a to i tak za dużo.
Ja o czym innym. W tym miasteczku szeryfem jest Hitch. Może by tak przenieść tą dyskusje do światopoglądowego? Dawno nic w nim o Bogu nie było :smile:

Odpowiedz
#24
Cytat:wszystkie istnienia przed zmartwychwstaniem były skazane na wieczne potępienie.
Nie na potępienie, tylko czekały sobie w poczekalni. Zdaje mi się, że obecnie chrześcijaństwo jest za taką wersją, że aż do czasów Chrystusa nie istniało niebo. Święty Dyzma, był przedstawiany w tradycji jako pierwszy człowiek który wszedł do nieba, za nim cała rzesza dobrych ludzi którzy umarli wcześniej.

Posty można przenieść jak się komuś chce :P tylko, że w światopoglądowym rządzą Mental i Negrin a my im nie chcemy przeszkadzać, więc udajemy ważnych w innym temacie ;-)

Odpowiedz
#25
no właśnie o to mi chodzi, że nie istniało. Mi nikt nie powiedział, że czekali w poczekalni, wiec było mi smutno i przykro :( Tak czy siak trochę się naczekali. Pozatym i tak byli innowiercami (w lwiej części, wszakże narów żydowski był prowincjonalnym i mało znaczącym narodem wtedy) więc tak czy siak zostali potępieni ;)
Remember depravity I give you the sun
Remember debauchery and the orgies of Rome

Odpowiedz
#26
Ale kościół nie żyje wg naturalnych zasad etycznych.
Remember depravity I give you the sun
Remember debauchery and the orgies of Rome

Odpowiedz
#27
Szkoda, że o tym nie wiedzieli, może byłoby im przyjemniej umierać :)

Wiem wiem, tak tylko piszę, bo dla mnie ta cała instytucja oparta jest na banałach i niespójnościach. Dla nich naturalnie etyczne jest tylko to co im pasuje do konwencji np. zabronienie aborcji albo celibat. A np homoseksualizm, masturbacja czy antykoncepcja już nie.
Remember depravity I give you the sun
Remember debauchery and the orgies of Rome

Odpowiedz
#28
simek napisał(a):Może chodziło mniej więcej o to, żeby pozostał po Jezusie jakiś konkretny ślad na ziemi. W sensie, że nie było przed nim DŚ, a po nim już jest bo go Bóg Ojciec zostawił na ziemi i teraz już będzie super na świecie. Po co wymyślony DŚ.
W modlitwie Wierzę w Boga pisze, że Jezus począł się z Ducha Świętego, więc Duch Święty był przed Chrystusem. Konkretnym śladem to chyba mieli być Apostołowie.

Odpowiedz
#29
To skąd się ten Duch Święty wziął w takim razie?? Rzeczywiście było coś takiego :) Kurcze, to ja już nie wiem, kto kogo poczynał i w jaki sposób.
Remember depravity I give you the sun
Remember debauchery and the orgies of Rome

Odpowiedz
#30
Czy to aby nie za mało, żeby przyjmować że to nowa boska forma?
Remember depravity I give you the sun
Remember debauchery and the orgies of Rome

Odpowiedz
#31
Prorocy mówili/robili coś za sprawą DŚ, więc DŚ był przedłużeniem woli Boga Ojca, tak? I to go czyni boskim? To czemu skoro aniołowie też przychodzili na ziemię, mówili do ludzi i za ich sprawą ludzie coś robili to oni nie są częścią Boga? Jaka jest różnica? DŚ może natchnąć, a anioł nie?

Odpowiedz
#32
Film jak dla mnie nudny i nieciekawy, mimo że pierwsza połowa (a może 1/3) była dość interesująca. Potem coraz słabiej i coraz nudniej.

Przede wszystkim:
- Denerwowała mnie muzyka - może i stylem pasuje do opowieści o góralach, ale cały czas miałem wrażenie że gra jeden skrzypek, do którego dodano w jakiś programie pozostałe dźwięki.

- Obsada całkiem całkiem.

- Mieszane uczucia mam co do zdjęć. O ile krajobrazy piękne (choć to raczej zasługa scenografii) to we wszelkich zbliżeniach operator co chwila poprawiał błędy (chyba że to wizja pani reżyser by kawałek ubrania zasłaniał usta całujących się, a operator w kierunku przeciwnym do wiejącego wiatru kołysał się na boki odsłaniając aktor zza źdźbła trawy).

- irytujący montaż.


Tyle w tym temacie. 3/10.

P.S. -> kolejnym plusem jest pojawienie się w filmie "Krzyku Wilhelma" : )

Da się jednak w jednym poście! Bez smapowania proszę.


Akurat wtedy nie było przycisku "edytuj" :]

Odpowiedz
#33
Holland miała gotową historię i całkiem wysoki budżet, a i tak wyszło słabo. Film jest strasznie rozciągnięty (i jednocześnie pocięty, to widać), naliczyłem co najmniej 10 zbędnych wątków lub scen, które niepotrzebnie wydłużają seans do 2 godzin i 15 minut. Miałem nadzieję na przyjemne kino zbójeckie i przygodowe, a wymęczyłem się strasznie. Główny bohater jest sraczkowaty, to już Żebrowski by lepiej wypadł w tej roli gdyby zapuścił włosy. Janosik w tym filmie to przywódca bez charyzmy, bez cech przywódczych, bez jajec. Gdy do akcji wraca Uhorczyk to rozstawia tego żałosnego młokosa po kątach. Skąd ta legenda o tym ziomku? Nie mam pojęcia, gimnazjalni bandyci są groźniejsi niż Janosik - tak przynajmniej wynika z tego filmu.

Na +
scenografia (gotowa, bo ciężko spieprzyć robotę kręcąc plenery górskie)
góralski klimat czyli chlanie-ruchanie-chlanie
Żebrowski, bot o najciekawsza postać w tym mdłym filmie

3/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#34
Oglądałem to po raz pierwsza w 2010 roku, nie podeszło. Ale po latach zdecydowałem się na powtórkę, sprawiłem sobie niemieckie wydanie Blu-ray...

[Obrazek: 71HF5fekuwL._SX342_.jpg]
WTF?

...i obejrzałem po raz drugi. I powiem, że spoko nawet. Przede wszystkim nie należy oczekiwać powtórki z rozrywki ze starego serialu. Główny bohater jest dla mnie dużo lepszym Janosikiem, niż Costner Robin Hoodem i kojarzył mi się trochę z taką młodzieniaszkowatą i drobniejszą wersją Day Lewisa w Ostatnim Mohikaninie. Oczywiście problemów trochę jest - praca kamery miejscami za bardzo padaczkowa, te wizje głównego bohatera cholera wie po co w ogóle są, a główny wątek miłosny jest poprowadzony koślawo i przez długi czas w ogóle trudno powiedzieć co to za kobieta, skąd się tam wzięła i o co z nią chodzi gdy nagle znika na prawie pół filmu, by potem się ponownie pojawić, gdy się już o niej zdążyło zapomnieć. Ale reszta jest całkiem spoko, ma jakiś tam klimat i mnie nie nudziło. Zamierzam nawet sprawdzić dłuższą wersję odcinkową.

7/10 - choć podciągnięte lekko za widoczki z Tatr (w tym miejscówki, w których byłem).

Odpowiedz
#35
A z ciekawości w jakim języku to oglądałeś?

Nawet nie wiedziałem, że film ma temat. Swego czasu widziałem w kinie i nawet się podobał. Jak pamiętam, też byłem zdania, że Żebrowski był lepszy. I przyznam się, że się zdziwiłem że film był z dubbingiem (sądziłem, że Włodzimierz Bednarski faktycznie grał sędziego wydającego wyrok w finale, a nie podkładał głos). I pamiętam jak w mediach wszyscy rozprawiali o Woronowiczu grającym diabła (bo wcześniej grał Popiełuszkę).

PS. Jaka światopoglądowa dyskusja na poprzedniej stronie :D

Odpowiedz
#36
Cytat:A z ciekawości w jakim języku to oglądałeś?

Po polsku. Na niemieckiej płycie można tylko tak, albo po niemiecku.
Na polskim DVD jest jeszcze słowackie i czeskie audio i angielskie napisy.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej (2017) reż. Maria Sadowska Pelivaron 19 7,403 15-09-2019, 16:43
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości