Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Ekranizacja powieści Susanny Clarke, będącej połączeniem pastiszu angielskiej prozy z XIX wieku (głównie Dickens), fantasy i historii alternatywnej. W skrócie - w Anglii swojego czasu była magia ale od jakiś trzech wieków zniknęła, i stopniowo z normalnej dziedziny życia stała się ciekawostką w którą mało kto tak naprawdę wierzy, zaś sami magicy to po prostu dżentelmeński klub teoretyzujący sobie o historii i teorii Sztuki, bo czarowanie jest zajęciem niegodnym dla dżentelmena. Pojawia się jednak niejaki pan Norrell, magik - praktykant który kilkoma sprytnymi ruchemia zapewnia powrót szacunku dla magii na salonach oraz właściwie wyłączny monopol na uprawianie tej sztuki dla siebie, wkrótce również daje o sobie znać kolejny "praktykant" czyli pan Strange, gość bez jakiegokolwiek pomysłu na życie który magią zaczyna się bawić przez przypadek i o dziwo okazał się być samorodnym talentem i wkrótce zostaje uczniem / asystentem / przyjacielem Norrella. Książka jest rewelacyjna i miałem względem ekranizacji BBC spore oczekiwania - i po pilocie wygląda że im się kurde udało. Świetne technicznie (zdjęcia, zaskakująco dobre CGI), bardzo dobrze obsadzone, generalnie standard współczesnego kostiumowca BBC jeżeli chodzi o takie sprawy. Całość to będzie miniserial więc nie ma co się martwić o jakieś nadmierne rozciąganie czy zapychacze. Fajnie że jak widać na forum kilku zadowolonych się znalazło, dla mnie jeżeli utrzyma produkcja poziom (a nie widzę niczego co mogłoby wskazywać na inny stan rzeczy) będzie chyba najlepszą serialową nowością tego roku.
Why are you firing wallnuts at me?
20-05-2015, 19:03
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-06-2015, 12:54 przez jarod.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Drugi odcinek Jonathan Strange & Mr Norrell dalej zamiata. Czemu tego nikt nie ogląda? #smuteczek
Why are you firing wallnuts at me?
29-05-2015, 23:15
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Obejrzałem pierwszy odcinek i jestem bardzo zadowolony. Świetny klimacik, fascynujący pomysł wyjściowy i serial technicznie stoi na wysokim poziomie - efekty fajne i taka scena w katedrze zrobiła na mnie spore wrażenie. Chętnie obejrzę więcej i przeczytam książkę, bo widzę same zachwyty :)
31-05-2015, 22:47
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Mnie ciekawi jak potraktują sceny batalistyczne - chociaż w drugim odcinku już pewien przedsmak jest. No i szacun jeszcze za dwie rzeczy - o ile w książce Norrell jest irytującym bucem, tak w serialu zrobili z niego takiego nerda - pasjonata z zerowym social skillem którego polubiłem absolutnie od razu. No i "elf" który jest postacią na tyle... specyficzną, że łatwo mógłby się zmienić w autoparodię, a jednak jak dla mnie facet był autentycznie creepy. Zresztą Vinculiusa też BARDZO łątwo można było spieprzyć a mimo to scenarzyści i aktor dali radę.
Why are you firing wallnuts at me?
31-05-2015, 23:13
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Mnie trochę zaniepokoiła na początku fryzura i ogólnie charakteryzacja tego efla (te listki...), bo zwiastowała jakąś kiczowatą zgrywę, ale elf się odezwał i rozwiał moje wątpliwości :)
31-05-2015, 23:15
.
Liczba postów: 28,008
Liczba wątków: 62
(29-05-2015, 23:15)'jarod' napisał(a): Drugi odcinek Jonathan Strange & Mr Norrell dalej zamiata. Czemu tego nikt nie ogląda? #smuteczek
Wczoraj zacząłem, rzeczywiście świetna rzecz, bałem się podchodzić do serialu kostiumowego-fantasy, bo zazwyczaj wieje od nich biedą realizacyjną, ale tutaj opinie o książce znakomite, o adaptacji również, więc się skusiłem.
Zakładać temat! Jak nie, to ja założe jutro.
01-06-2015, 09:35
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Drugi odcinek jest jeszcze lepszy! Naprawdę świetna rzecz i do niczego nie mogę się przyczepić. Trochę humoru, trochę grozy (ten bal), świetny miks prawdziwej historii Anglii z magią. Oglądajcie, ludzie :D
02-06-2015, 23:00
.
Liczba postów: 28,008
Liczba wątków: 62
W pierwszym odcinku jest właściwie wszystko czego można oczekiwać po serialu, który próbuje włożyć magię w realistyczną, historyczną konwencję - taki Harry Potter na serio i dla dorosłych, oby też był na wyższym poziomie niż filmy z Potterem :) Super jest motyw, że od jakiegoś czasu magii nikt nie używa i ludzie uznają ją za bujdę, fajnie, że prawdziwy magik musi się wkurwiać o porównania z jakimiś ulicznymi szarlatanami, a władza na początku odmawia magicznej pomocy w starci z Francuzami, bo to "niegodne rządu".
Jaram się i dzisiaj pochłaniam kolejne odcinki, oby tego nie spierdolili.
W jednym sezonie chcą zawrzeć całą książkę, czy jak to planują?
03-06-2015, 12:25
Stały bywalec
Liczba postów: 10,400
Liczba wątków: 5
W ogóle to chyba mini-serial jest, nie?
06-06-2015, 09:52
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Czwarty odcinek taki dobry. Obok Saula najlepszy nowy serial jaki widziałem w tym roku. Wielki smutek że tylko trzy odcinki zostały.
Why are you firing wallnuts at me?
08-06-2015, 17:42
Stały bywalec
Liczba postów: 6,881
Liczba wątków: 6
Mimo, że to zupełnie nie moja bajka, przekonaliście mnie swoimi opiniami i jestem po trzech odcinkach. O ile poczatek był obiecujący, szczególnie to przedstawienie magii jako zapomnianej i pogardzanej branży, tak elf i jednak pójście mocniej w stronę fantasy popsuło mi zabawę. Może gdyby dyskretniej wykorzystywali magię a nie jakieś konie z piachu i tym podobne, gadające posągi jakoś przełknąłem. Liczyłem na więcej "realizmu" w ramach konwencji w klimacie tego stowarzyszenia, teoretyków, alternatywnej historii z magią jako kolejnym rzemioślem. Teraz nawet fabularnie niewiele mnie interesuje, bo ożywioną laskę mam gdzieś a rywalizacji między magami też niewiele. No, ale pewnie i tak obejrze do końca, jak już zacząłem, chociaż nie widze szans na więcej niż 7/10 na koniec a i tak musiałoby się znacznie poprawić w ostatnich odcnikach.
09-06-2015, 12:16
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Nikt finału nie widział? Dla mnie świetne zamknięcie równie świetnego serialu, doczepić bym się mógł tylko momentami dość chamskich cięć książkowej fabuły. Szkoda zwłaszcza zredukowania do niezbędnego minimum epizodu włoskiego który zapamiętałem jako bardzo klimatyczny (i był Byron :D ), tutaj tylko zostawili rzeczy niezbędne do pchnięcia fabuły dalej i tyle. No ale i tak bardzo udana ekranizacja, co prawda nieco gubiąca pastiszowy względem angielskiej klasyki ton pierwowzoru, ale za to bardzo fajnie rozwijająca głównych bohaterów.
Why are you firing wallnuts at me?
29-06-2015, 22:15
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
Zachwycający serial. Obejrzałam w tym tygodniu i smutno mi, że to już koniec. Najbardziej podobało mi się chyba to -- poza doskonałym aktorstwem, powolnym (kiedy trzeba) lub dynamicznym (kiedy trzeba) prowadzeniem fabuły, ciekawymi lokacjami, świetnymi efektami specjalnymi i autentycznymi emocjami, których doświadczałam podczas oglądania -- jak potraktowana została w tym świecie magia (choć to akurat zasługa pisarki). Mianowicie magowie nie są zamkniętą, kiszącą się we własnym sosie kastą, odizolowaną od osób niemagicznych, których uważają za podludzi (to właśnie totalnie odpycha mnie od Pottera), ale jest to, jak u Pratchetta, świat, w którym magia to just another job. Obracają się, jak wszyscy, w normalnym świecie, pomagają na ile mogą w czasie wojny -- przy czym fajne jest też to, że nie załatwiają bynajmniej zwycięstwa magicznie, od razu, bo choć magia odgrywa w zwycięstwie ważną rolę, decydują o nim jednak pozamagiczne działania i strategia Wellingtona. Przy okazji -- naprawdę imponuje umiejętne wplecenie wątków magicznych w historię i codzienność ówczesnej Anglii. W istnienie takiej magii rzeczywiście mogłabym uwierzyć :)
Pan Norrell jest doskonały. Niepozorny nerd (jak pisał Jarod) i zapalony kolekcjoner książek, którego od razu się lubi, potem z przykrością lubi coraz mniej, by na końcu z wielką ulgą polubić go ponownie (sceny z nim w ostatnim odcinku były cudowne, zwłaszcza ukazanie raz jeszcze stosunku do książek :). Jego wady i zalety, motywacje i intencje, wszystko, co się w danym momencie w tej postaci rozgrywa, zostało kapitalnie zagrane. Cała jej małość i cała wielkość.
Jonathan Strange jest doskonały. Tuta chodzi przede wszystkim o przemianę, jaką przechodzi bohater. Gdy się porówna pierwsze i ostatnie odcinki to jest nie ta sama postać, a jednocześnie przemianę tę pokazywano przez siedem odcinków wiarygodnie i konsekwentnie. Na początku miałam nawet pewne wątpliwości, czy ten uroczy, roztrzepany młodzieniec nadaje się aby na maga (zresztą ona sam chyba też w to wątpił), ale już mniej więcej w połowie serialu obawy zniknęły bez śladu.
Elf*-władca krainy o krzepiącej serce nazwie Lost Hope jest doskonały. Istota z innego świata, niebezpieczna, nieobliczalna, przebiegła, lubiąca zabawić się kosztem ludzi, jednym słowem -- idealny grunt do popadnięcia w niezamierzoną śmieszność i autoparodię, jednak nic takiego się nie dzieje. Ta postać od początku do końca jest niesamowicie (z braku lepszego polskiego słowa) creepy, każda rozmowa z nią jest mocno niepokojąca (najlepsze są chyba jego rozmowy ze Stange'em). Przypomina trochę faustowskiego Mefistofelesa. Samo Lost Hope, utrzymanie w stylu sennego koszmaru Tima Burtona, też robi wrażenie (ten koszmarny bal zdążył mi się już przyśnić dwa razy :)
Mam mieszana uczucia co do finału. Z jednej strony nie mam nic przeciwko sensownym otwartym zakończeniom (tu takie było), z drugiej zostało całe mnóstwo pytań, na które nie ma odpowiedzi.
- Co dalej z Jonathanem i panem Norrellem? Gdzie oni właściwie są: zwiedzają Faerie z przyległościami, zaświaty, Królewskie Trakty, inne światy? I w jakiej formie istnieją: jako ludzie, duchy? Czy kiedyś powrócą do Anglii?
- Olbrzymia kraina Faerie nie mogła się składać z jednego fairy, nie? Co z pozostałym władcami elfich krain -- czy Bezimienny Niewolnik przejął władzę również nad nimi? A może ruszą na wojnę z nim i z ludźmi o ogóle, by odzyskać Lost Hope i pomścić śmierć jednego ze swoich...
- ... która to śmierć wcale nie jest taka pewna -- na moje oko został raczej kompletnie pozbawiony mocy i uwięziony w tym drzewie. Co będzie gdy/jeśli się wydostanie?
- Jak będą wyglądać rządy Blacka (btw Poole'owie niezwykle oryginalne nazwisko mu nadali ;) i co właściwie będzie wchodzić w skład jego włości?
- Co z tym Królem Kruków -- no OK, pojawia się na moment gość wyglądający jak Steve Buscemi w wersji blekmetal, wskrzesza swoją "księgę" i znika. Co się z nim stało, czy powróci jeszcze?
- jak ma wyglądać ta nowa magia w Anglii, co pozostali magowie wyczytają w księdze-tatuażu?
Naprawdę, ten serial zostawił więcej pytań bez odpowiedzi niż ostatnia seria GoT :) Jednak tak jak na GoT mam w sumie wywalone, tak dalsze losy JS&MN naprawdę chciałabym poznać. Naprawdę fantastyczna i prawdziwie magiczna rzecz.
* A właściwie nie żaden elf, tylko fairy i kiepsko, że w polskim nie ma sensownego tłumaczenia tej nazwy.
05-07-2015, 11:48
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Cytat:sceny z nim w ostatnim odcinku były cudowne, zwłaszcza ukazanie raz jeszcze stosunku do książek :)
Najlepszy był jego zaciesz kiedy trafili do Faerie :D Postać jak już wspominałem jest w serialu prowadzona genialnie i znacznie lepiej niż w książce, gdzie typa nienawidziłem i życzyłem mu wszystkiego co najgorsze (btw kończę powtórkę powieści i chyba zarzucę potem serial jeszcze raz ), zabrakło mi tylko napomknięcia o jednym wątku - jak to za młodu facet był fanbojem Króla Kruków, próbował go latami bezskutecznie przywołać, w końcu strzelił focha i postanowil że do wszystkiego dojdzie sam a Upglass nie jest nikomu do niczego potrzebny.
Cytat:Ta postać od początku do końca jest niesamowicie (z braku lepszego polskiego słowa) creepy, każda rozmowa z nią jest mocno niepokojąca
Zgoda, plus fajnie jest pokazane to, że jest to przedstawiciel innej rasy, z własną moralnością i sposobem myślenia - i dość trudno znaleźć z nim płaszczyznę porozumienia.
Co do spoilerów - Clarke już ładnych parę lat obiecuje kontynuację ale zabrać sie nie może, wiem że istnieje opowiadanie czy dwa osadzone w tym świecie ale jeszcze nie położyłem na nim łapek. Ogólnie kilka z pytań można wyjaśnić, kilka kwestii zostaje otwartych:
Upglass to taki Littlefinger tego świata (BTW straszna lipa że kogoś bardziej znanego na cameo nei wzięli, liczyłem na Johna Hurta np) Postanowił przywrócić magię do Anglii i w tym celu posłużył się Vinculiusem który właściwie rozpętuje całą aferę, potem tylko raz sobie działa jako deus ex machina i wystarczy.
Fearie - zauważ że właściwie widzimy jedynie włości Króla, a trakty ze zrozumiałych powodów pobudowane są na ichnich zadupiach, reszta czarodziejskiego ludku się nie angażuje bo tylko ich król był nieustannie wzywany, on miał słabość do niektórych osób z otoczenia magów i to na niego koniec końców magowie zagięli parol.
Jak skończyli Strange i Norrell - tutaj trochę tyłka dali scenarzyści, bo akurat tą scenę ostatniego (?) spotkania małżonków mogli zostawić po książkowemu gdzie się wszystko wyjaśnia zamiast cytować finał drugiego sezonu Doctora Who :D Ogólnie w książce wyglądało to tak że krążyły legendy o tym, iż wybitni magowie na czele z Upglassem trafiali "na drugą stronę tęczy" i ogólnie krążyli "między światami", no i panowie S & N tak sobie krążą dopóki nie wykminią jak zdjąć zaklęcie.
Why are you firing wallnuts at me?
05-07-2015, 15:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2015, 15:46 przez jarod.)
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
(05-07-2015, 15:44)jarod napisał(a): Najlepszy był jego zaciesz kiedy trafili do Faerie :D Postać jak już wspominałem jest w serialu prowadzona genialnie i znacznie lepiej niż w książce, gdzie typa nienawidziłem i życzyłem mu wszystkiego co najgorsze (btw kończę powtórkę powieści i chyba zarzucę potem serial jeszcze raz ), zabrakło mi tylko napomknięcia o jednym wątku - jak to za młodu facet był fanbojem Króla Kruków, próbował go latami bezskutecznie przywołać, w końcu strzelił focha i postanowil że do wszystkiego dojdzie sam a Upglass nie jest nikomu do niczego potrzebny.
No, wspominał, jak to marzył, jako młody mag, jak sobie dziarsko hasa po Faerie :) Muszę przyznać, że trochę się tego spodziewałam, bo ta awersja do starej magii musiała się z czegoś brać. Zaciesz fajny, ale w ogóle w finale to właśnie Norrell jest chyba największym generatorem humoru, dzięki tekstom jak "To nie jest Król Kruków! To kamerdyner sir Waltera Poole!" albo "Władowaliśmy całą angielską magię w kamerdynera! A on go zastrzelił!". Jako same teksty brzmi to dość sucho, ale w połączeniu z całą sytuacją -- rozwalona biblioteka, dziki wzrok obu magów, włosy peruki Norrella sterczące we wszystkich kierunkach naraz -- efekt jest przezabawny (doszczętnie mnie też zniszczyła kwestia elfa "Dlaczego strzelacie we mnie orzechami?", w połączeniu z wybitnie awkward kontekstem :).
Nigdy też jakoś nie mogłam Norrella całkiem "znielubić", chociaż to przechwytywanie poczty Strange'ów, pretensje do Childermassa, że był nieprzytomny i nie mógł mu pomagać (po tym, jak gość przyjął za niego kulkę) i umycie rąk w kwestii "szaleństwa" lady Poole było podłe. Bardzo fajne było jego pogodzenie się ze Strange'em, a scena, w której targował się o książki, a potem przyciskał je do piersi niczym matka najdroższe dziecię (myślałam, że człeczyna zaraz zacznie kwilić) -- bezcenna :)
Cytat: fajnie jest pokazane to, że jest to przedstawiciel innej rasy, z własną moralnością i sposobem myślenia - i dość trudno znaleźć z nim płaszczyznę porozumienia.
Już od pierwszych sekund sceny, w której pierwszy raz się pojawił, widać to (w dość zabawny sposób akurat), kiedy zbliża się do przerażonego Norrella, żeby pomacać jego włosy, które chyba wydają mu się dziwnie podobne do jego własnych, ciągnie, a tu zonk, peruka. Przez ten długi czas, kiedy nie było go w Anglii, ludzie wymyślili sztuczne włosy -- hmm, co o tym myśleć? :) Tę odrębność podkreśla mocno cały jego sposób bycia przez cały serial, jak również wzmianka magów o tym, że dla fairies ludzie są tak samo dziwni jak fairies dla ludzi, i mają nawet własne bajki o ludziach -- human tales. Tym bardziej zaskoczyła mnie jego rozpacz po rzekomej śmierci Stephena: autentyczny żal i gniew na cały świat. Wyglądało na to, że naprawdę się do Stephena przywiązał (na tyle, na ile taka istota jest w ogóle w stanie przywiązać się do kogokolwiek) i miał go za kogoś w rodzaju przyjaciela -- a tu w zamian spotkała go taka czarna (nomen omen) niewdzięczność :)
Cytat: Ogólnie kilka z pytań można wyjaśnić, kilka kwestii zostaje otwartych:
Fearie - zauważ że właściwie widzimy jedynie włości Króla, a trakty ze zrozumiałych powodów pobudowane są na ichnich zadupiach, reszta czarodziejskiego ludku się nie angażuje bo tylko ich król był nieustannie wzywany, on miał słabość do niektórych osób z otoczenia magów i to na niego koniec końców magowie zagięli parol.
Kiedy czytałam sobie o "geografii" Faerie, to wygląda na to, że składa się z więcej krain niż tylko z Lost Hope, którą władał nasz znajomy elf, ale że poza tym są też takie fajne nazwy jak Pity-me, Untold Blessings, City of Iron Angels (wspomniane w serialu) i Blue Castles, i każda ma innego władcę. Także kiedy bodajże Norrell przestrzega ludzi z rządu przed dawną magią, wspomina o tym, że nie można dopuścić, by fairy princes zasiadali w angielskim parlamencie. Więc nie chodzi o ten podporządkowany czarodziejski ludek, ale właśnie o tę elfią arystokrację -- jak odniesie się do nowego władcy? BTW skoro tylko ten jeden Fairy King ukazywał się magom i współpracował z nimi, to teraz, gdy jego miejsce zajął Stephen, jak to teraz będzie wyglądać -- za każdym razem, jak ktoś odstawi numer z kadzidełkiem, będzie się przed nim zjawiał Stephen? Który przecież nie jest fairy? No i chyba jemu też by się to nie spodobało, bo znów byłby jakby sługą na zawołanie. Chętnie bym się dowiedziała :)
Cytat:wybitni magowie na czele z Upglassem trafiali "na drugą stronę tęczy" i ogólnie krążyli "między światami", no i panowie S & N tak sobie krążą dopóki nie wykminią jak zdjąć zaklęcie. A nie że "na drugą stronę deszczu?" :) BTW bardzo fajne jest ta zależność angielskiej magii od angielskiej pogody. No i nie wiem, czy przez to nasi magowie są szczęśliwi, czy mają przegwizdane. Określenie "zaczęły się dla nich ciekawe czasy" jest chyba najbardziej trafne :)
06-07-2015, 17:23
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 19,084
Liczba wątków: 5
Odkopię.
Obejrzałem w końcu. Zabierałem się do tego długo, no ale w końcu się udało :)
REWELACJA!!!
Książkę czytałem dawno temu, jakoś tak zaraz po wydaniu i pamiętam, że miałem mocno mieszane uczucia na koniec. Raz rewelacyjna, a raz dziwna a czasami wręcz nudna. Efekt końcowy to jednak rozczarowanie, ale takie z gatunku ciekawych rozczarowań. Po serialu pewnie spróbuję raz jeszcze.
A sam serial? Kurde, kapitalny. Wszystkie sprawy techniczne, obsadowe, zdjęcia, efekty specjalne, muzyka itp. świetne. Norell taki jakiego sobie wyobrażałem. Egoista, zamknięty w sobie, zazdrosny i momentami po prostu wkur..jący. Strange takoż znakomity. Naprawdę kapitalnie poprowadzony charakter i widać tę przemianę od początku do końca. Wszystkie role poboczne? No nie ma się do czego przyczepić.
Tego niestety w polskich serialach nie dostanę. Tutaj zawsze Karolak będzie Karolakiem, a Małaszyński Małaszyńskim.
No i dżentelmen o włosach jak puch ostu. Ależ kapitalny czarny charakter. Na niego najbardziej czekałem i najbardziej się tego bałem, żeby nie wyszła jakaś karykatura. Rewelacja.
Serial skondensował wszystko co w książce najlepsze. Ostatnie dwa odcinki tylko troszkę za szybko się toczą. Przydałby się jeden dodatkowy, żeby finał bardziej rozciągnąć i dodać "głębi".
Generalnie mocne 9/10.
Jakby było bardziej brutalnie, creepy byłaby 10 :)
No ale i tak "łał".
Polecam.
PS. No i cała "angielskość" tego serialu jest rewelacyjna. Ulubiona scena to jak Jonathan się kłóci z żoną, a obok stoi dwóch kumpli żołnierzy. Ci się kłócą, a Ci stoją jak słupy i ani drgną. Żona wybiega, Strange za nią to jeden z nich mówi - Dziękujemy za czarujący wieczór, na nas już pora :D
Słuchać kłótni małżonków nie jest zapewne przyjemne, ale żadem dżentelmen nie przerwie ludziom rozmowy.
A finał mnie absolutnie zadowala. Wolę takie otwarte zakończenie z tajemnicami niż łopatologiczne wytłumaczenie wszystkiego + żyli długo i szczęśliwie.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
02-02-2017, 10:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-02-2017, 10:59 przez Dr Strangelove.)
|