Cleveland na przełomie lat 60 i 70 XX wieku. Mieszanka Irlandczyków, Włochów, Polaków i co tam jeszcze spierdoliło do USA. Spokojne dzielnice, którymi rządzą lokalne mafie. Danny Greene to Irlandczyk z krwi i kości. Chociaż nigdy na oczy nie widział swojej ojczyzny wie o niej wszystko i fanatycznie przestrzega irlandzkich zwyczajów. Po tym jak został prezesem związku zawodowego powoli zaczyna się piąć po mafijnej drabince kariery. Problemy zaczynają się kiedy Danny postanawia stać się nie zależny.
Kill the Irishman to nie mniej nie więcej jak solidna dawka kina gangsterskiego. Przedstawiona jest tu dosyć typowa historia "od zera do godfatera". Wszystko jest solidnie przedstawione. Na każdym kroku czuć klimat Cleveland, postacie są ciekawe i jest mnóstwo fajnych tekstów. Już sama postać tytułowego Irlandczyka jest ciekawa. Inteligentny, oczytany, a do tego uważający się za celtyckiego wojownika.
Obsada dobrana została znakomicie. Główną postać gra Ray "Tytus Pullo" Stevenson. Jest to chyba jego najlepsza rola w filmie pełnometrażowym. Na drugim planie pojawia się Christopher Walken, Val Kilmer i znany z Rodziny Soprano Steve Schirripa.
Może nie jest to wielce oryginalny obraz do zapamiętania na lata, ale mimo wszystko to solidna gangsterska opowieść, którą warto obejrzeć.
-Czyli krótko mówiąc my odwalamy całą robotę, a wy zgarniacie 30% za nic?
-Taka jest umowa 30% Opisuj to jak chcesz.
-Jak chcę?
-Jak chcesz.
-Dobra, co powiesz na to? Banda tłustych Włochów, którzy żyją bo jakiś Grek zerżnął kozę chce zdzierać pieniądze od wielkiego rodu Irlandczyków
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
05-05-2011, 21:08





