Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Czyzby zdjecie przestalo sie ładowac, zeby potwierdzic minimalizm?

To PODMIENIĘ ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Pitero jest jak Kruszona, z "Prawa Bronxu"?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz


Death of a Unicorn

Rozczarowanie i to takie spore. W filmie oczywiście niemalże wszyscy są źli, bo są biali (wyjątkiem jest Jenna Ortega, wiadomo). Miała to być chyba satyra na białe uprzywilejowane elity, które porzucają jakąkolwiek etykę i jak poczują piniondz to już nie ma zlituj się, a wyszła tradycyjna ograniczona perspektywa i wybiórcza krytyka.

A szkoda, bo kurde wizualnie to jest to w pytkę - absurdalny, zaskakujący i momentami brawurowy pod tym względem. Generalnie sceny z jednorażcami są zajebiste, ale wszystko inne tak bardzo niszczy całość, ech. Żeby to ubrać w jakąś normalną historyjkę, a nie o złych, bialych kapitalistycznych elitach to byłby fajny horror. A tak jest średnio na jeża. Ocena zawyżona przez fajne wizualia 4/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
(08-08-2025, 23:33)Pelivaron napisał(a):
(08-08-2025, 22:09)Pitero napisał(a): Weapons - prosto po wyjściu z kina. Opad szczeny. Zach Cregger to geniusz. Film idealny od początku do końca. Najlepiej nic nie wiedzieć i iść prosto do kina. Bo ten film działa idealnie, co za perfekcyjna narracja. Unikać spoilerów za wszelką cenę. Ten film bazuje na odkrywaniu kolejnych kart. Nic nie napiszę więcej. Muszę jak najszybciej nadrobić poprzedni film Creggera. Pokłony, mistrzu, dziękuję Ci za ten film. Ocena: DZIESIĘĆ!!!!

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka

Tak jak jarałem się tym filmem, tak teraz już tego nie robię. Dzięki.

A to ile trzeba odjąć od dychy Pitero aby poznać prawdziwą ocenę? Mieliście czas to wypracowaliście jakiś algorytm (?)


Ostatnio widziałem The Final Cut I w sumie to nie wiedziałem o istnieniu tego filmu a bardzo lubię kiedy Robin Williams zabiera się za ciekawą koncepcję. Ogólnie jest to rzecz o tym, że ludziom zaszczepia się takie ustrojstwo dzięki któremu nagrywane jest całe ich życie i potem taki ktoś jak Williams pozyskuje taki materiał od nieboszczyka by posklejać z niego kilkuminutowy montaż na pogrzeb. Przebiera w naprawdę długich materiałach przeglądając wszystko z czyjegoś życia i właściwie człowieka wybiela pomijając te złe momenty. Świat w filmie też unikalny, trochę taka dystopia, mamy między innymi ludzi z magnetycznymi tatuażami, które blokują ich czipy, są też ludzie z którzy protestują przeciwko temu. Mały problem jaki mam z tym filmem to to, że jak dla mnie za mało jest tego dziwnego świata przedstawionego, bo wszystko mocno skupione jest wokół postaci granej przez Williama i jego traumy. Generalnie dobrze się oglądało, był klimat i jak zawsze świetny Robin Williams. 7/10, ale nie wiem w jakim kierunku pójdzie ocena przy kolejnym seansie.

Odpowiedz
(09-08-2025, 23:16)samuuel napisał(a): Ostatnio widziałem The Final Cut I w sumie to nie wiedziałem o istnieniu tego filmu a bardzo lubię kiedy Robin Williams zabiera się za ciekawą koncepcje.

Pamiętam, że koncept byl dobry ale final zupelnie nieciekawy. Może "One Hour Photo" se obejrzyj.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Finał fajnie wszystko spinał, ale brakowało jakiegoś wow.

Zdjęcie w godzinę widziałem kilka miesięcy temu i zmiotło mnie. Tutaj jest podobny motyw, gdzie postać Williamsa przegląda cudze życie i dowiaduje się czegoś niepokojącego. Scena snu z krwawiącym Williamsem mocno kubrickowska a finał ma moc. Jedynie nie lubię tego, że prolog za dużo zdradza gdyż dzieje się na końcu. Sam film solidne 9/10, i pewnie niedługo powtórzę bo jest na Disney+

Odpowiedz
Deep Cover (2025)

Sympatyczny przeciętniak, prosto na streaming. Dallas Howard jest spoko.
Mogę zaoferować maksymalnie 6/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Pelivaron napisał(a):Neeson jest niezły, ale widać, że gra tę powagę aż za bardzo. U Nielsena to było tak naturalne, że aż niemożliwe do powtórzenia. Nie było, nie ma i nie będzie drugiego takiego aktora komediowego, który nadałby się do tej roli.

Nie siedział mi od początku ten Neeson w roli głównej - wiadomo, Nielsen też nie był aktorem komediowym jak zaczął grać w tego typu filmach bo gdy "Airplane!" wchodził do kin gość miał już 54 lata, czyli w sumie podobna sytuacja jak z Neesonem, choć ten jest sporo starszy (inna sprawa, że świetnie się trzyma i ogólnie dziś ludzie wyglądają młodziej niż kiedyś). Mimo wszystko wskoczył w dosyć duże buty ale muszę odszczekać i przyznać, że spokojnie dał radę.

Sam film bardzo w porządku, spełnia swoją rolę czyli jest naprawdę zabawny. Jasne, nie każdy żart trafia, ale takich komedii nie ma i nigdy nie będzie tym bardziej, że w tym konkretnym gatunku bardzo dużo zależy od poczucia humoru i osobistych preferencji widza, te starsze filmy ZAZu też miały mnóstwo scen, które niekoniecznie były śmieszne - taki już urok obrazków nakurwiających żartami z prędkością karabinu maszynowego.

Najlepszy oczywiście bałwan ale i kilka innych scen było tak głupich, że aż śmiesznych - naprawdę rozbawiła mnie np. beka z tego tropu ze znakiem od ojca i sową czy pewne cameo pod koniec, ale było tego sporo więcej - nie spodziewałem się w sumie, że film będzie tak często trafiał z humorem.

No i chemia Pamki z Neesonem świetna, naprawdę cieszy mnie ten renesans jej kariery a także fakt, że przerzucili to swoje love story na prawdziwe życie. Wypada im tylko życzyć zdrowia i oby ten miesiąc miodowy trwał dla nich jak najdłużej bo to jakby nie patrzeć najlepsza i najpiękniejsza rzecz, jaka tak naprawdę wyniknęła z produkcji tego filmu tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę ich historie życiowe.

Spokojnie 6, może nawet lekko naciągane 7/10 ze względu na posuchę w ostatnich latach jeśli chodzi o komedie.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
I jest duża szansa, że będzie sequel bo film dobrze zarabia jak na swój gatunek. A możliwe że nawet machną trylogię tak jak zrobiono z dawnymi częściami :)

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
Fixed - mimo różnych znaków i ostrzeżeń postanowiłem obejrzeć, jako że jestem jebnięty i jakoś fascynują takie turpistyczne jazdy. No i wiedziałem czego się spodziewać. I tak jak przeczuwałem. To Pieszek Leszek, tyle że z porządną animacją i nieco bardziej rozbudowaną fabułą. I nie rozrywam szat, że Tartakovsky się szmaci patokreskówkami. Tak przypomnę, że Tartakovsky pracował nad Dwoma głupimi psami, gdzie w jednym epizodzie uczniak pokazuje całej klasie jajca jednego z tytułowych bohaterów traumatyzując go (oczywiście scena w wersji kid-friendly, ale nadal). I taki Dexter (i inne kreskówki CN z tego okresu) też potrafił jechać po bandzie. Mnie rozwalają płacze, że czemu Sony wydało taki paździerz, kiedy dopiero co stworzyli KPop Demon Hunters (zapomnieli ludziska, że pod ich szyldem powstały Emoji Movie i że studia animacji kręcą w większej mierze przeciętniaki, żeby nie powiedzieć badziewia).

Mnie gęba się tam uśmiechała przy niektórych momentach (ptak z nadzieniem), ale mnie takie świńskie i niedojrzałe poczucie humoru mnie bawi (cóż, ogląda się Walaszka i Robot Chickena). Brechtałem, kiedy okazało się co lizało mosznę głównego bohatera podczas jego śćpania marycha. Jest niby wzruszający moment, że Byku zdaje sprawę, że jego rodzina go kocha, po czym stwierdza, że to nadal chuje za chęć obcięcia jajec :D. Co do strony realizacyjnej. Bardziej przypomina styl Johna K. Czasami to poziom telewizyjny, a niekiedy ruchy postaci bywają płynne. Czasami znajdzie się też ładnie skomponowany kadr. I owe dziwo sceny seksu są pokazane stonowanie i bez wulgarności.

W sumie mnie co smuci w tej całej dramie to fakt, że to kolejny przedstawiciel amerykańskiej animacji dla dorosłych, która sprowadza do bycia głupawej komedii z infantylnym poczuciem humoru. Tartakovsky wspominał, że walczył o jedną scenę i producenci cały czas mówili niet. I mam wrażenie, gdyby Tartakovsky chciał zrobić poważny film nie będący komedią, to tym bardziej powiedzieli niet. I m.in. pewnie dlatego animacja też nie bywa poważnie traktowana, bo kiedy szafuje się jako film 18+, to w praktyce okazuje, że bardziej dojrzalsza jest jakaś bajka dla dzieci.I Fixed momentami tak szczuje, eksponując psie odbytnice czy pojawiają żarty rodem z wspomnianego Pieszka Leszka. Pierwsza minuta zwiastuje jakiś pedalski film o słit-szczeniaczku, a po minucie pokazuje, że "widzicie? to nie film dla dzieci! ale edgy jesteśmy". Za pierwszym byłoby to świeże, ale po raz #1290 to już jest nudne. O tyle lepiej, że taki Tartakovsky ma jednak bardziej wyczucia w ukazaniu wulgarności niż twórcy Sausage Party. Fabuła i zestaw postaci też nie jest jakoś odkrywcza - jest główny bohater, jakieś kumple i jeden wyniosły kutafon będący złolem i płaska dupa będąca love interest bohatera. I owy bohater odbywa szalone przygody, by stwierdzić że w życiu jest coś więcej (np. gała to nie seks).

Fajnie byłoby obejrzeć jakiś dzisiejszy zachodni animowany film dla dorosłych traktujący target serio. Dzisiaj tacy Ralph Bakshi czy Martin Rosen nie zrobiliby kariery, a ich filmy wylądowałyby w koszu już na poziomie finansowania.

Miło, że Netflix nie dzieli animacji na kategorie wiekowe i dał polski dubbing (w przeciwieństwie do Sausage Party), więc wybór był oczywisty. Barwiński wypadł świetnie w roli głównej i widać, że aktorzy się dobrze bawili podczas nagrań. No i same bluzgi wypadają naturalnie. .

Można zobaczyć, choć podejrzewam, że nie każdemu przypadnie do gustu. Jak ktoś chce animację dla dorosłych o psach to lepiej zarzucić The Plague Dogs.

zachowawcze 7/10

Odpowiedz
@Pitero

Tak, tak, WB na pewno nie zaciera rączek na prequel ich kasowego dzieła..

Ależ Ty kurna jesteś naiwny...

Oczywiście, że to powstanie dla pieniędzy. Gdyby "Weapons" flopneło WB nie byłoby zainteresowane i nie wyłożyło na to kasy.

Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Prequel będzie o tej wiedźmie? Jeśli tak to średnio, akurat to, że nie było historii z jej perspektywy nadawało tej postaci tajemniczości. Nie muszę wiedzieć jak się stała taką brzydką pizdą, w filmie było wszystko idealnie opowiedziane.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Kontrargument: ludzie najbardziej lubią Pearl z całej tej poronionej trylogii. Bezcelowe prequele w horrorze najwyraźniej znajdują widownię.
Niech Madigan ma, w sumie nie widziałem jej w niczym od Carnivale.

Odpowiedz
Backbeat - bardzo fajne, a co najważniejsze, działa dobrze nawet w kompletnym oderwaniu od Beatlesów jako historia po prostu o młodych chłopakach próbujących szczęścia w muzyce, walczących o te same dziewczyny, wahających się czy taka kariera jest w ogóle dla nich i czy ważniejsza jest lojalność wobec kumpla, czy może postawienie na niepewną przyszłość grupy. Obsady kompletnie nie kojarzę (oprócz Sheryl Lee) ale gdy przed seanem odpaliłem losowy fragment i było ujęcie na Bakewella to natychmiast po oczach, fryzurze, głosie wiedziałem, że to musi być McCartney - to się nazywa dobry casting. Przyjemny, skromny film, bez ani grama epatowania legendarną marką 7/10

Curiosa - tak, odpaliłem to tylko dla nagiej Noémie Merlant :) I cóż, film nie oferuje niczego ponad to, to znaczy jest jeszcze kilka innych nagich pań i panów, ale wszystko jest tak bezjajeczne, że aż trudno w to uwierzyć. Przykład filmu w którym właściwie wszystko jest kiepskie: scenariusz, zdjęcia, muzyka, no może aktorsko nie ma tragedii, ale ci ludzie i tak nie mają za bardzo czego grać. Do zapomnienia 3/10

The Souvenir - Oleszczyk wychwalał w swoim rankingu najlepszych filmów XXI wieku, to postanowiłem obejrzeć. Niestety kompletnie to do mnie nie trafia, podobno druga część dyptyku sporo wnosi do odbioru pierwszej, ale nie wiem czy będzie mi się chciało o tym przekonać, bo jedynka konkretnie mnie wynudziła, a co dziwne drugiej części nie ma na SkyShowtime - nie wiem jak oni te licencje kupowali? W każdym razie wiarygodnie pokazana angielska flegma w romansie studentki i eleganckiego ćpuna mnie w ogóle nie kupiła. 5/10

Nie obiecujcie sobie zbyt wiele po końcu świata - mam problem z oceną, bo to trochę taki filmowy esej który jest bardzo ciekawy i przedstawia zajmujący obraz współczesnej Rumunii, ilość kontekstów jakie można wyciągnąć z seansu jest doprawdy imponująca, zgadzam się z tym, że Radu Jude to reżyser-erudyta, tylko co z tego, skoro źle się to ogląda i większą przyjemność sprawiło mi słuchanie recenzji, analiz na YT niż oglądanie samego filmu? Sa tacy, którzy twierdzą, że to tak specjalnie, że widzowi ma być niekomfortowo, że ma się znudzić setnym ujęciem Angeli w swoim samochodzie, bo w taki sposób lepiej zrozumie ten życiowy potrzask w jakim ona tkwi... Powiem tak: rozumiem te argumenty, ale ich nie podzielam, to znaczy wiem, że film to nie zawsze musi być rozrywka, ale jednak zawsze historia musi mnie przykuwać do ekranu, a nie odrzucać i nudzić. Tutaj podjęto zbyt wiele zbyt odważnych decyzji na zasadzie "a czemu kurwa nie?", które okazały się dla mnie nie trafione. Mimo wszystko polecam, jednak to film dla odważnych i bardzo otwartych. Dam naciągane 6/10
Swoją drogą film składa się z de facto dwóch filmów, jeden współczesnym, czarno-biały, a drugi kolorowy, stylizowany na lata 80. i tak sobie oglądam i myślę, że kurde, ten "stary" film jest zrobiony naprawdę mistrzowsko, bo trzeba reżyserskiej maestrii, żeby tak dobrze oddać klimat sprzed 40 lat. Jakież było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że to jest... prawdziwy film z 1981 :P

Odpowiedz
(18-08-2025, 14:52)simek napisał(a): Backbeat ]
Obsady kompletnie nie kojarzę (oprócz Sheryl Lee) ]

Ale, że Dorffa?

Cytat:Curiosa - tak, odpaliłem to tylko dla nagiej Noémie Merlant :)


Ona jest tak kurva szpetna, ze ja p...
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(15-08-2025, 21:07)OGPUEE napisał(a): [Fajnie byłoby obejrzeć jakiś dzisiejszy zachodni animowany film dla dorosłych traktujący target serio. Dzisiaj tacy Ralph Bakshi czy Martin Rosen nie zrobiliby kariery, a ich filmy wylądowałyby w koszu już na poziomie finansowania.

Na Zachodzie animacja = dla dzieci (i nie, obiektywnie to nie ma logicznego sensu - równie dobrze można by uznać, że obrazy, co sobie wiszą w galeriach, są dla dzieci, bo przecież to namalowane, a dla dorosłych są zdjęcia). Dlatego na Zachodzie nawet jak robią coś "dla dorosłych", to robią to w taki sposób, że wykorzystują konotację "Animacja = dla dzieci" i żeby podkręcić kontrast, czyli wykorzystując medium utożsamiane z rozrywką dla dzieci opowiedzieć cos maksymalnie niepasującego do rozrywki dla dzieci. I wygląda to tak: "Haha, bluzgi i seks, patrzcie jakie to obrazoburcze, bo to animacja, więc jak dla dzieci, ale wulgarna, więc jest kontrast i to jest śmieszne, bo przecież nie pasuje, no nie?".

Odpowiedz
[Obrazek: boogie-nights-dvd.jpg]

Boogie Nights (1997)

Myślałem, że było więcej pieprzności a jest dosyć lajtowo. Liczyłem też na jakieś mocne
.
Bo się o to prosiło. A jest
do bólu.

Ale mimo tego, to dobry film. Rola Jane'a, którego rozpoznaje się dopiero po przyjrzeniu ;)

7/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Clown in a Cornfield (2025)

Kolejny przedstawiciel współczesnej fali samoświadomych horrorów, których twórcy chcą jakoś zabłysnąć i zamiast próbować nakręcić po prostu dobry film, wymyślają coraz to głupsze fikołki fabularne by przy okazji przyjebać widzowi łopatą w łeb jakimś nośnym komentarzem społecznym. I tak też jest tutaj, bo o ile pierwsza część obrazka (która jasne, jest schematycznym filmem o morderczym klaunie gdzieś na zadupiu) jest jeszcze w miarę znośna tak po niej następuje "niesamowity" twist, po którym jedyne co chciałem to wyłączyć to w pizdu.

Nagle z durnego ale sympatycznego slashera o klaunie robi się... durny ale kompletnie idiotyczny slasher o klaunie. Jest kilka fajnych scen (telefon) i trochę przyzwoicie pomyślanych zgonów, ale wszystko to tonie w drugiej części we wbijanym łopatą do łba komentarzu pana reżysera na temat przemijania, chęci powrotu do dawnego a także trudności zrozumienia i porozumienia się z nowym. W tle oczywiście wszystkie inne obecnie na czasie tematy, których nawet nie chce mi się wymieniać.

Po Elim Craigu, twórcy "Tucker and Dale vs Evil" spodziewałem się jednak czegoś ciekawszego ale totalnie zapomniałem, że to on zrobił też ten gówniany "Little Evil" dla Netflixa wywracający do góry nogami fabułę pt. "mamy syna Antychrysta". I o ile w pierwszym ta cała zabawa gatunkowymi schematami i pożenienie slashera z komedią romantyczną jeszcze się sprawdziła i wyszła nieźle, tak kolejne jego próby na tym polu z ciężkim sercem muszę uznać niestety za kompletne porażki.

Nie potrafię też wybaczyć polskiemu dystrybutorowi za przetłumaczenie tytułu na "Frendo" i zmarnowanie fantastycznej okazji na użycie kultowego w pewnych kręgach zwrotu "(...) we w kukurydzy".



Nie polecam.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Jeune & jolie - miałem zerowe oczekiwania, a okazało się że to zupełnie dobry film. Chyba najlepszy jaki widziałem z gatunku "młode kobiety robią oburzające rzeczy", chociaż to głównie dlatego że wszystkie inne były marne :p W każdy razie tutaj Ozon przedstawia intrygująco niejednoznaczną historię, nie robi z dziwkarskiego epizodu tragedii i z głównej bohaterki ofiary, tylko pokazuje to jako ciekawy sposób na dojrzewanie :D No mocno francuskie podejście do tematu, ale wszystko jest tu tak autentycznie przedstawione, że nie mam się czego przyczepić. Poza tym film jest ładny, dobrze zagrany, dobrze skondensowany w 90 minutach. Dobra robota 7/10

Odpowiedz
(22-05-2013, 08:49)simek napisał(a): 20 000 Leagues Under the Sea z 1954 - Ależ przyjemny film! (...) Film niestety nie jest idealny, ma na przykład niepotrzebnie śpiewającego Kirka Douglasa, zbyt małą z zewnątrz w porównaniu do wnętrza łódź podwodną, parę scen wyglądających jakby je nakręcili za pięć dolarów również się znajdzie. Ponarzekałbym też trochę na dramaturgię i tempo, niby wszystkie elementy fabuły są potrzebne, ale w jakichś 3/4 człowieka dopada znużenie i chciałby już zobaczyć finał, a jak już do niego dochodzi to jest mało satysfakcjonujący. Pomimo wad jest to świetny, piękny, klimatyczny(wszystkie ujęcia podwodne, w kombinezonach kapitalne nawet jak na dzisiejsze czasy) film z zajebistym antagonistą,


Mógłbym się pod tym podpisać. Tyle, że dałbym niższą ocenę. 12 lat pozniej film męczy bardziej. I jest więcej glupkowatych scen, typowych dla "starego kina".
Antagonista jest niezrozumialy. W ogóle, postaci w tych starych filmach (a przynajmniej tak kojarze) wydają sie czesto naiwne, infantylne, dziwnie zachowujące sie.
Cały film troche nuży i mozna by tu wywalic sporo zbednych rzeczy. Np. disneyowskiego zwierzaka totalnie z czapy.
Należy docenić za efekty. To sie niewiele zestarzalo.

5/10

Cytat:Bardzo chciałbym żeby powstał remake w reżyserii Finchera

Juz wiemy, ze nie powstal.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,946 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,193 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,444 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,343 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,637 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,152 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości