Krótka piłka, czyli mini-recenzje
(03-11-2025, 15:05)Dr Strangelove napisał(a): Nie wiem czy tam a końcu odpalili te atomówki :D
No właśnie, w każdym jebanym przypadku jest ta rozkmina odpalą/nie odpalą albo że już dawno temu odpalili. Czy nikt nie wpadł na pomysł, żeby nakręcić film o samym odpalaniu atomówek? To tak jakby kręcić filmy albo o pierwszych zalotach, albo o starych małżeństwach, a nikt nie wpadł na pomysł, żeby może pokazać samo ruchanie :D

Odpowiedz
Cóż jak widać jest nisza, w której można jeszcze błysnąć. Ty napisz scenariusz a Gieferg to nakręci za pomocą Skynetu :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
pod temat atomówki to jeszcze Peacemaker z Cloneyem i Kidman? Tam jakiś radziecki jenerał wywala pociąg z atomówkami, żeby ukryć zawinięcie ładunku. Jedna z głowic trafia do jakiegoś Bośniackiego separatysty? Crimson Tide od Scotta to akurat taki live threat to be.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Tak na marginesie, ale film, który przypomina ideę simka chciał zrobić...Mental, nawet napisał do niego scenariusz, w 2007(!) . Przy czym to była mega kameralna krotkometrazowa czarna komedia.

Odpowiedz
"Śmierć przychodzi o świcie“ z 1990 r. to chyba film najbliższy temu czego poszukuje simek. Wciąż raczej nie to, ale prawie.


Odpowiedz
(31-10-2025, 16:06)Pelivaron napisał(a): The Ballad of a Small Player

Panie, bida i nuda, że aż piszczy. Tylko Farrella szkoda bo się chłopak stara, a sam film to jakieś upośledzone dziecko "Między słowami" i neonowych filmów Refna. Jak chcielibyście sobie obejrzeć dobry film o toksycznym uzależnieniu od hazardu i upadku moralnym to nie tutaj.

I tak ocenię na wyrost, bo Farrell niesie cały film na barkach plus zdjęcia są naprawdę sztosem - 3/10.
Mam podobne zdanie, aż szkoda Farrella na taki bezjajeczny scenariusz, no ale czego się spodziewać po najbardziej znienawidzonym przeze mnie współczesnym reżyserze, czyli Edwardzie Bergerze, którego filmy pod makijażem wielkich emocji skrywają jedną wielką, treściową pustkę.
Z jednym się tylko nie zgodzę, że zdjęcia nie są żadnym sztosem - postawienie kamery przed wieżowcami i świecącymi fontannami Makau i władowanie setek fajerwerków na drugim planie to nie ma nic wspólnego z dobrymi zdjęciami, to jest po prostu tanie efekciarstwo. Można powiedzieć, że tak samo jak tytułowy lord Doyle to pozer, który myśli, że jest wyrafinowany, bo ubrał krzykliwy garnitur i gra w skórzanych rękawiczkach, tak Berger myśli, że jest wyrafinowanym reżyserem, bo nakręci oczojebny film w luksusowych azjatyckich hotelach. Ten film raczej na oscarowe nominacje się nie załapie, ale co chłop zebrał niesłusznych laurów za Konklawe i Na zachodzie bez zmian to nigdy się z tym nie pogodzę.
Film nie jest tragiczny, ja daję 4/10 bo nawet bezboleśnie się to ogląda, ale gdyby nie Farrell, to byłby punkt niżej. Przy czym jest to ciekawy przypadek, że pomimo brawurowego aktorstwa, to postać jako taka jest zbudowana marnie.

Odpowiedz
Bridget Jones: Mad About the Boy (2025)


Pamiętam, że Bridget Jones 3 sprzed prawie 10 lat to był słaby film, wiec nie spodziewałem się niczego dobrego po czwórce. Tak, to jest odgrzewany kotlet, ale to nie jest tak słaby film jak poprzedni. Jest to przyzwoity romcom z angielskim humorem, więc nawet jak dostałem klisze, to są sprzedawane przez dobre dialogi i aktorów, którzy nie schodzą poniżej swojego poziomu, na czele z doskonałym jak zawsze Hugh Grantem  (choć za dużo go nie ma). Film też porusza poważne tematy, bo jest to też produkcja o przepracowaniu żałoby, pogodzeniu się ze stratą przez 50 letnia kobietę i jej dzieci ze strata męża i ojca. Renee Zellweger wypada w scenach dramatycznych dobrze, w komediowych też, choć jedzie na autopilocie, ale jest jednak kilka scen w których wybijała mnie nowa twarz aktorki z filmu. Jeśli to jest ostateczne pożegnanie z Bridget Jones to nie ma wstydu, ale też nie ma się czym zachwycać. Ocena: 6/10.

Nobody 2 (2025)

Nie oczekiwałem nic wybitnego, a i tak się zawiodłem i to bardzo. Nie spodziewałem się tak słabej produkcji, choć może powinienem bo reżyserem jest Timo Tjahjanto,  który odpowiada za akcyjniak/mordobicie Przychodzi po nas noc. To nie jedyne kino akcji od niego, ale chyba najbardziej znany, który mi nie podszedł. Był to jeden z filmów zrodzonych na sukcesie Raidów, choreografia mordobić, walki i pościgi zrealizowane na mistrzowskim poziomie, ale film strasznie mnie wynudził. Podobnie musiało być z innymi produkcjami z kina akcji od Thahjanto bo nie pamiętam z nich nic.

I podobnie mam z Nikt 2, który mnie bardzo zmęczył, choć dostałem co chciałem i czego oczekiwałem czyli przerysowane mordobicia, a wynudziłem się okrutnie, choć film trwa tylko 90 minut. Brakuje tej produkcji lekkości jaka była w części 1, widocznie nieważne czy akcyjniaka zrobi Timo w Tajlandii czy wynajmą go producenci z Hollywood to zupełnie nie podchodzi mi jego styl. No i jeszcze jest uwielbiany Christopher Lloyd, którego wydaje się że będzie dużo, bo dziadek wyjeżdża z rodzinką na wakacje, ale wcale tak nie jest, zostaje odstawiony na boczny tor. No i  dobrze. Lloyd ma swoją specyficzną  manierę gry, która działała kilkadziesiąt lat temu, ale gdy jest starszy to z tą swoja manierą wypada żenująco.  Ten film uświadomił mi, że dobrze, iż jednak nie zrobili Powrotu do przyszłości 4, bo nie do wytrzymania by był.  Ale jeszcze gorsza jest Sharon Stone w roli złola. Nie spodziewałem się aż takiej padaki, ale to może ja się starzeje, bo jak patrze po recenzjach też od krytyków to zbiera niezłe opinie, może nie przesadnie dobre, ale że to taki przyzwoity średniak, a to jest duże rozczarowanie, a nie miałem żadnych oczekiwań. Choć Ballerina mi się podobała z tego samego gatunku, więc już sam nie wiem. Ocena: 3/10.

 Caught Stealing (2025)

W końcu film Darrena Aronofsky'ego, który warto obejrzeć, ale oglądając Złodzieja z przypadku raczej byście obstawiali, że to jakiś zaginiony film Guya Ritchiego czy braci Coen z lat 80 lub 90. Aronofsky potrafi wyluzować, ale też za dużo komedii w filmie nie ma. I to nie jest komedia sensacyjna, tylko sensacja z elementami komedii,  bo dość często robi się jednak dramatycznie, ale to sprawny reżyser, umie opowiadać historie, więc fabuła się nie sypie, mimo dowcipów które się pojawiają w najmniej spodziewanych momentach, nie wybijają żarty z filmu. Udowodnił reżyser,  że nie każdy jego film musi być nadęty, depresyjny i pretensjonalny.

Aktorsko drugi plan to złoto i nawet najkrótszy epizod jest jakiś. Podobali mi się Regina King, Zoe Kravitz, ale najlepsi są Matt Smith oraz duet Liev Schreiber i Vincent D'Onofrio w roli żydowskich braci. A co do głównego bohatera to Austin Butler kolejną rolą (po Motocyklistach to kolejny film w którym kojarzył mi się z młodym Mickey Rourke) po Elvisie pokazał, że ma wszystko by zostać gwiazdą kina, a ma dość niewdzięczną role, bo gra postać, która jest jak piłeczka, trochę odbija się od tego co się wokół niego dzieje i luzacko podchodzi do wydarzeń, nawet jeśli je sam niektóre z nich wywołał, ale ma tyle w sobie charyzmy, że polubiłem Hanka. No i ostatecznie, późno, ale jednak  Hank przechodzi jakąś przemianę, a przynajmniej jej zalążki  w końcówce filmu, widać że chce zmienić swoje życie.

Hank jest trochę jak kot którym się zaopiekował i to jedna z najlepszych kocich ról jakie widziałem (zakładam ze to nie CGI), a ja wolę psy, więc tym bardziej doceńcie że chwalę zwierzaka. Jedyne do czego bym się przyczepił to wątku relacji z mamą, który jest jaki jest, ale nie rozumiem po co robiono taką tajemnicę z tego kto ją gra, czego dowiadujemy się w scenie po napisach. I dlaczego akurat ta aktorka ją zagrała w tej jednej scenie. Ocena: 7+/10.

Odpowiedz
Phantom z roku 2013, w reżyserii Todda Robinsona

Taki kuzyn Crimson Tide. Rok 1963, radziecki okręt podwodny z dwoma tajniakami wypływa w misję z dość nieudolnym i cienkim kapitanem. W trakcie rejsu załoga dowiaduje się, że ma na pokładzie nowy rodzaj zagłuszacza, a agenci mają plan jak go wykorzystać. Normalnie, do wczoraj nie wiedziałem o istnienieniu tego filmu. Ed Harris, David Duchowny, William Fitchner to kozacka obsada (malutka rólka Lanca Henricksena) i no powiem że o ile Harris jest ok, tak rola Duchovnego kompletnie inna od jego portfolio - jest dopakowanym złolem i robi robotę. Poza tym film świetnie i realistycznie pokazuje walkę podwodną i detale z nią związane. Niestety, rozkręca się strasznie wolno i choć trwa niecałe dwie godziny, to pierwsza połowa jest kinem klasy B i wszystko się wlecze, a potem film wbija szósty bieg, akcja robi się gęsta, konkretna, intryga wychodzi na wierzch i jest miodzio. Normalnie końcowa ocena to 7/10 ale ta pierwsza połowa ciągnie ocenę mocno w dół. Ale polecam, bo jest tutaj może oklepana fabuła, natomiast już same wykonanie tej drugiej połowy robi robotę.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Frankenstein od Del Toro ma w sumie tylko dwie prawdziwe wady (albo trzy, ale to nie tyle wada, co moje czepianie się): cgi zwierzątka, które nie rażą aż tak bardzo bo są w raptem paru scenach i kilku ujęciach i muzykę, która z kolei nie jest w żaden sposób charakterystyczna, ot, takie plumkanie w tle. Czepianie się z kolei to sama budowa filmu, bo nastawiłem się na coś innego, niż dostałem, więc moja wina, nie samego Toro ani Shelley.
Otóż w pierwszej chwili, gdy pojawiła się plansza tytułowa rozdziału, myślałem, że to będzie ta sama historia, opowiedziana z dwóch punktów widzenia, Wiktora i Potwora, od chwili obudzenia się aż do wiadomego momentu, a zamiast tego dostałem po prostu dwie różne historie: pierwsza Wiktora i druga Potwora, tyle :)
Reszta to naprawdę dobra rzecz, zaskakująco krwawa i soczysta gdy chodzi o wszystko co się wiąże z ciałami, czy ich fragmentami. Boli jednak ta muzyka, bo wszystko wygląda bardzo ładnie, scenografie są świetne, monumentalne wręcz, charakteryzacja także imponuje, stroje również, no wszystko cieszy oko i duszę, takie w sam raz 8/10.

Odpowiedz
Dobra, a lepsze od wersji Branagha?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Tak, ale ostatni raz wersję Branagha widziałem dawno (filmweb twierdzi, że ocenę wystawiłem 17 lat temu), pamiętam jakieś przebłyski tylko i krzywą mordę de NIro, więc...

Odpowiedz
Ale jednak można było obsadzić innego aktora w roli ojca. Jego zachowanie tak bardzo przypomina zachowanie i charakter Tywina Lannistera jak tylko można :D
No chyba że to zabieg celowy.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Też oglądam, po pierwszej godzinie super, dekoracje, scenografie, aktorstwo, zdjęcia (hehe) - wszystko zajebiste, czuć w tym ogromne serducho.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Frankenstein - pan Del Toro!

Yes! Zajebiście skrojona opowieść podzielona na dwa długie etapy. Brutalne to w trzy dupy, ale takie też naturalne i momentami aż zgrzytałem zębami. No i piękne zdjęcia, scenografia, doskonały Isaac! Czapki z głów dla tak sprawionego filmu, wręcz staroszkolny, jak jakiś hicior z lat 90tych. Ogólnie koncepcja na pograniczu steampunka mi odpowiada, jest też trochę takiej mitologii jakby to opowiadali marynarze i zagrywki rodem właśnie z legendy, podania tylko to wszystko dla mnie gra na najlepszych nutach. Może na początku nie byłem przekonany do wyglądu potwora, bo wiadomo w popkulturze jest zakorzeniony w wiadomy sposób, ale z czasem przekonał mnie do siebie czyli ta wizja Del Toro jednak zadziałała pod tym względem, ale też wiadomy zabieg z podziałem na przed/po. Wejście ogólne stwora na samym początku już zrobiło robotę, bo Del Toro się nie pierniczy, co dosłownie rozwija później na różne sposoby z ukazaniem brutalności. Leci ocena 8,5/10 i raczej do szybkiej powtórki, bo smaczków tam jest od metra i wiele elementów które przelatują po ekranie potem odkrywa jakaś rolę (np. liść, list, sierp, oko itd).
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Może to i ładne, ale szkoda, ze tak kurevsko nudne - właśnie kończę robić trzecią przerwę i oglądam dalej. Pewnie gdyby nie fakt, że to del Toro, to bym się zastanawiał po cholerę oni to kręcili, ale niech tam chłop se robi już te swoje projekty marzeń, należy mu się.

Wciąz najlepszym filmowym potworem Frankensteina jest "Frankenweenie".
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
(03-11-2025, 12:21)simek napisał(a): I to sprowadza mnie do pytania, czy istnieje jakiś film który byłby stricte o wojnie atomowej? Nie o przygotowaniach do niej, nie o świecie po kilku atomówkach, nie o awarii systemu i nie o dziesiątkach pobocznych rzeczy, tylko najzwyczajniej w świecie o wojnie, czyli że siedzi sobie amerykański i ruski sztab i debatują w które miasto u przeciwnika jebnąć i... po prostu to robią, bo jest wojna i trzeba się napierdalać. Jest coś takiego?


Jak juz Dr. Strangelove zauwazyl, jest...coz, Dr. Strangelove :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Cytat:szkoda, ze tak kurevsko nudne
Czy na pewno nudne? Historia przeorana przez media, po prostu. Ostatnia wersja była przecież w gunnowskim DC, w tej kreskówce o Koszmarnym Komando (z bonusem w postaci nekrofilskiego seksu), a tutaj jest tak bardzo klasyczna wersja, że chyba się bardziej już nie da tego zrobić. btw, jest Frankenstein, był wampir (Nosferatu Eggersa), zostały jeszcze nowe wersje wilkołaka i mumii do zrobienia i będzie komplet klasycznych potworów :)

Odpowiedz
Komplet klasycznych potworów to jeszcze Niewidzialny Człowiek, który już wyszedł pod tą samą nazwą, i Gill Man, pod którego można podciągnąć arcychooyowy Kształt Wody.

Odpowiedz
Nie no dajcie spokój :)

Zupełnie wyprany z emocji barokowy obrazek czyli typowy Del Toro. Pierwsza godzina (do momentu ożywienia Stwora) to wręcz modelowy przykład teflonowego blockbustera. Viktor jest tak sztampowy jak tylko można, jego ojciec tak samo, na Waltza to ja już nie mogę patrzeć bo wszędzie po prostu jest Waltzem.
Opuszczona wieża stojąca nad brzegiem urwiska, wielka pusta rezydencja z tabunem dziwnie ubranej służby, Tywin Lannister prześladujący swego syna, Isaac będący dużo gorszą wersją szalonego naukowca z "Ex Machiny"...

Przygody Stwora są już lepsze, ale tu nadal nie ma nic ponad sztampową historią o Frankensztajnie. Nie trzeba bawić się w Boga, stwór jest biedny i mu współczujemy, doktor szalony, bla bla bla...

CGI czasami (atak wilków) jest okropne. Elodi jest niezły, Goth jest niezła, reszta leci na autopilocie.

W sumie to też nie mam wielkich pretensji, bo historia chyba jest najczęściej przemieloną historią w dziejach kina (lista filmów i nawiązań do Frankensztajna jest długa jak rolka papieru toaletowego).

Spokojne i bezjajeczne 5/10
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
(08-11-2025, 09:36)raven.second napisał(a): btw, jest Frankenstein, był wampir (Nosferatu Eggersa), zostały jeszcze nowe wersje wilkołaka i mumii do zrobienia i będzie komplet klasycznych potworów :)

No to przecież też już było/będzie.

Mumia z Cruisem z 2017,
Jeden Wolfman w tym roku, Werfulf od Eggersa w 2026,
jakaś kolejna wariacja na temat Mumii w 2026, do tego następny FrankensteinZnarzeczoną, też w 2026

Wysłane przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,947 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,193 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,444 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,343 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,640 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,152 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości