Bez oceny.
25-04-2010, 20:26
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Tetsuo: The Iron Man - japoński Cronenbergh z lekką domieszką Lyncha. Taki kwach, że aż gębę na drugą stronę wywraca. Bez ironii - nie oglądać po jedzeniu. Teoretycznie lubię takie klimaty, ale nawet dla mnie to był seans na granicy wytrzymałości.
Bez oceny.
Why are you firing wallnuts at me?
25-04-2010, 20:26
Brothers - nie znam duńskiego oryginału, ale remake amerykański jest całkiem dobry, zrobiony w idealnych proporcjach. To bardziej normalny dramat niż melodramat (nie ma zbyt dużo cukru, w ogóle prawie go nie ma). Aktorsko jest nieźle - szczególnie Maguire, który wreszcie nie wygląda jak pipa. Drugi plan również nie cieniuje, więc seans uznaję (pomimo wielkich obaw o tandetne love story) za udany. Poza tym Natalie Portman bez makijażu wygląda lepiej :)
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
26-04-2010, 10:12
Co nas kręci, co nas podnieca ? - uwielbiam Allena, jego scenariusze, filmy, lubię patrzeć na niego jako aktora. Ten neurotyczny staruszek z Nowego Jorku jak nikt potrafi inteligentnie rozbawić widza. Co nas kręci, co nas podnieca ?(swoją drogą tytuł to porażka roku) opowiada historię Borisa i jego znajomości z pewną młodą dziewczyną. Główny bohater to wypisz wymaluj nasz reżyser, wszystko co wypowiada on ze swoich ust można by przypisać Allenowi. Bardzo fajnym zabiegiem było wprowadzenie zwracania się wprost do widzów, lubię kiedy postacie w filmie to robią, łatwiej jest z nimi nawiązać wtedy więź. Ostatnia kwestia i dla mnie drugi bohater obrazu - miasto. NY, to pod jego wpływem zmieniają się osobowości i przyzwyczajenia. Swoją drogą chyba nikt tak dobrze nie potrafi sportretować zwyczajnego życia w Wielkim Jabłku.
Polecam wszystkich, którzy dość mają głupich komedii i klozetowych żartów. Polecam osobom, które kochają cięty dowcip, aż w końcu polecam tym, którzy chcą spędzić miło i przyjemnie 90 minut. 8/10 26-04-2010, 11:25
Air Force One - Uwielbiał Forda, Uwielbiam większość filmów w których wystąpił. Ten widziałem mnóstwo razy i uważam go za rewelacyjne, oryginalne kino akcji. Ford jak to ten dobry, Oldman jak ten zły - idealna konfiguracja. Film się nie nudzi, cały czas coś się dzieje. Dla mnie rewelacja, chociaż ze względu na Forda mogę być stronniczy.
Extraordinary Measures - Film jest oparty na faktach. Główni bohaterowie są dobrze znani z serii przygodowych: "Indiany Jonesa"(Ford) i "Mumii"(Fraser). Opowiada o ojcu który za wszelką cenę chce uratować swoje chore dzieci. Prosi o pomoc lekarza (Forda) który od lat pracuje nad odpowiednim lekiem. Pomimo że film jest bardziej cukierkowy, niż realistyczny ogląda się go całkiem dobrze. Forda zagrał świetnie, jego postać jest naturalna, zabawna, momentami irytująca - trochę jak House. Gorzej wypada według mnie Fraser - po prostu jakoś nie pasuje mi do tego tupu produkcji. Dear John - Tak jak nie lubię tego typu produkcji, tak ten akurat film oglądało się nie najgorzej. Amanda Seyfried zagrała dobrze, czego nie można powiedzieć o jej filmowym partnerze Channingu Tatum - koleś się stara ale i tak wygląda jak kłoda drewna. Momentami film jest dobry, naturalny, ciekawy. Niestety tylko momentami.
http://www.facebook.com/BLUVISIONPL
26-04-2010, 14:33
Święci z Bostonu 2 - zupełnie niepotrzebny sequel, gdyż część pierwszą wciąż ogląda się bardzo dobrze i ma ona historię niemal zamkniętą (niemal bo jak wiemy pod koniec padre z dwoma synami zaczyna jatkę). W dwójce najgorszy jest scenariusz. Film rozwleczono do 2 godzin, w moim odczuciu o jakieś 30 minut za dużo. Bracia rozkręcają konkretną akcyjkę gdzieś około 45 minuty, więc trzeba się namęczyć i przebić przez stos retrospekcji, nieśmiesznych dialogów, kilku kompletnie niepotrzebnych scen (ojciec szorujący stolik w Irlandii... wtf?). Zawodzi również para villainów - jeden jest jakimś dziwnym pajacem władającym raz mocno amerykańskim akcentem, a potem zasuwający po włosku jak typowy Sycylijczyk. Najbardziej dokucza jednak absencja Willema Defoe. Reżyser doszedł do wniosku, że nic się nie stanie gdy w podobnej roli obsadzi się słodziuchną kobietę o chropowatym głosie. Julie Benz niestety nie wytrzymuje próby. Jest sexy, ładnie kroczy po chodniku, ma zgrabne nogi, ale mogli sobie darować patent ze słuchawkami. Defoe był oryginalny, zabawny, charyzmatyczny. Benz tylko go naśladuje. Na plus zaskakujące zakończenie z ciekawym cameo :)
5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
29-04-2010, 11:35
- jedyne kilka minut, których nie wyrzuciłbym do kosza od razu. A i tak nie jest to nic powalającego.
Jak dla mnie fail na całej linii. 29-04-2010, 13:49
Mogą być spoilery
Siódma pieczęć-zacznę od dygresji; gdzie się nie ruszę, tam widzę teksty w stylu "zawiłe jak Bergman", "nudny jak Bergman". Nie wiem jak z pozostałą filmografią Szweda, ale jego opus magnum oglądało mi się z zainteresowaniem, bez większego znużenia. Akcji żadnej oczywiście nie ma, ale Bergman tak umiał manipulować widzem, by ten się nie nudził(choć bez paru dłużyzn się nie obyło). Największe wrażenia robią kojarzone przez wszystkich szachy z kostuchą: a także sceny gniewu żywiołów, świata spustoszonego zarazą, wieśniaczki na stosie, i (mój absolutny faworyt) występ aktorski przerwany przez pochód pokutników, a wraz z nimi mnich i jego przemowa oparta na motywie memento mori-czuć wtedy nie magię, a potęgę kina. To co jednak mnie najbardziej zaskoczyło, to humor(!): Żeby jednak nie wyjść na buraka, co się na poważnych filmach śmieje, wypunktuje poważne kwestie, które podjął Bergman: -co jest ważniejsze w sprawach ostatecznych: pragnienie wiedzy czy wiara -kruchość ludzkiego życia, sens życia płynący z cieszenia się nim -"...a życie toczy się dalej..." -niezrozumienie przez innych (wizje Jofa) -społeczność ogarnięta strachem ( scena w gospodzie-ludziska mają radochę ze znęcania się nad biednym aktorzyną) -człowiek idei zestawiony z człowiekiem bez złudzeń. -poświęcenie się(wiadomo kogo, wiadomo jak) -ludzka łagodność, bezsens zemsty -kuszenie śmierci (szerzej napisałem w spoilerach) -wykorzystywanie strachu ludu przez demagogów/kapłanów. Cóż jeszcze mogę rzec? Aktorstwo przekonujące, zwłaszcza drugi plan, a od pana Śmierci bije charyzma w czystej postaci. Tylko von Sydow gra trochę teatralnie, ale w ogólnym rozrachunku przekonuje. Klasyk wart obejrzenia, mimo upływu półwiecza nie nuży. Ocena 8,5. A może nawet 9/10 29-04-2010, 14:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2011, 23:33 przez Phlogiston2.)
pochód pokutników był... cholera, nie mogę znaleźć słów. WIELKI. Ta scena roztrzaskuje psychikę.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 29-04-2010, 14:57 Phlogiston2 napisał(a):Nie wiem jak z pozostałą filmografią Szweda, ale jego opus magnum oglądało mi się z zainteresowaniem, bez większego znużenia. Opus Magnum Bergusia to jest "Persona". "Siódma pieczęć" oczywiście dobry film ale powtarza się po filozofach egzystencjalizmu, nic nowego Bergman tu nie mówi.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10 The Insider - 8/10 Dredd - 6/10 Total Recall ( 2012 ) - 5/10 G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10 29-04-2010, 15:03
Cóż, zawsze gdy mówiłem komuś "Bergman" to temu komuś zapalała się lampka "7 pieczęć" :smile:
29-04-2010, 15:05
Bo najpopularniejszy i najczęściej maglowany tytuł w szkołach a także dlatego, że właśnie tym filmem Ingmar zdobył światową sławę. :wink:
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10 The Insider - 8/10 Dredd - 6/10 Total Recall ( 2012 ) - 5/10 G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10 29-04-2010, 15:08
Training Day - fajny film. Nic specjalnego, ale oglądało się bardzo przyjemnie, a Denzel Washington zagrał świetnie. Szkoda tylko, że z początkowego, realistycznego i naturalistycznego dramatu o policjantach i ulicach L.A. z ambicjami pod koniec zamienia się w zwykłą strzelankę z od czapy fabułą. Ale dobry film, na pewno.
7/10 29-04-2010, 21:41
The Collector - ktoś sklonował młodego Seana Penna (w tej roli Josh Stewart) i wsadził go do filmu, gdzie złodziej okrada dom, w którym akurat znalazł się gość rodem z serii Saw. Koncept fajny, pomimo że to przecież żadne nie wiadomo co. Ogółem to taki spoko slasher, w którym przynajmniej jest komu kibicować.
No kurna Sean Penn!
29-04-2010, 22:18
Nie pij więcej :???:
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 29-04-2010, 23:48
Virtuality - telewizyjny film science-fiction w reżyserii Petera Berga (tego od Kingdom i Hancocka). To miał być pilot serialu, a że z serialu nic nie wyszło to postanowiono sklecić to w jeden dłuższy odcinek. 12 naukowców (informatyk, biolog, geolog, lekarz, fizyk, inżynier itd.) bierze udział w misji ratowania ludzkości - statkiem Phaeton lecą w najodleglejsze zakątki galaktyki celem znalezienia nowego domu dla naszej cywilizacji. Operacja zaplanowana jest na 10 lat. Aby uwolnić załogę od monotonii i ciągłej męczarni w zamkniętej przestrzeni zainstalowano specjalny program kreujący wirtualną rzeczywistość. To w niej bohaterowie odnajdują spokój, relaks, mogą realizować swoje marzenia i zachcianki (np. malowanie obrazów w Alpach, udział w wojnie secesyjnej, czy wyprawa jachtem przy zachodzie Słońca). Pojawia się jednak problem - jeden z wewnętrznych modułów postanawia mordować uczestników nierzeczywistej rozrywki. To powoduje, że początkowe odprężenie i odpoczynek od rutyny przekształca się w koszmar. Morale zaczyna upadać, a statek zbliża się do etapu kiedy trzeba zdecydować - lecimy dalej, czy wracamy i naprawiamy usterkę.
Jako, że jest to produkcja telewizyjna to ciężko oczekiwać od niej świetnych efektów specjalnych. Dodatkowo odczuwa się, że to miało być coś więcej niż tylko jeden odcinek. Ogląda się to jednak bardzo dobrze. Naukowcy są "deeply uncool", naturalni i rozmawiają językiem naukowym. Aktorzy dobrani wyśmienicie, intryga również ciekawie zrealizowana. Parę ciekawych myków (nagrania z kamer pokładowych) również buduje atmosferę niepewności. To raczej nie jest film o wyprawie, a bardziej o ludziach i konfliktach wewnątrz grupy. W sumie to taki nieco ubogi krewny Sunshine, ale bez ciężaru głupich pomysłów. Berg skupia się na jednym, konkretnym problemie i rozwiązuje go w ciekawy, delikatnie niedopowiedziany sposób. Polecam. Pewnie gdyby wyszedł serial byłbym jego fanem bo lubię takie historie wypraw w nieznane. 6,5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
01-05-2010, 11:55
Dałem się złapać, myślałem, że to telewizyjny SF ale jak po 2/3 nie zapowiadało się, że wątki zostaną zakończone to wyszło trochę głupio. Szkoda, że nic z tego nie wyszło, bo choć nie powalające to miało potencjał i kilka fajnych pomysłów. No i Sienna tam grała.
01-05-2010, 12:19
La Linea AKA The Line
czy film z takim plakatem: i taką obsadą: Andy Garcia Ray Liotta Kevin Gage (Waingro z Heat!!!) Armand Assante Danny Trejo może być do dupy? owszem, może. od samego niemal początku wieje takim rażącym brakiem epy i tandetą, że okna i drzwi trzaskają z powodu przewiewu. napisy początkowe kończą się w 12 minucie, co niniejszym uznaje za rekord Guinnessa. gówno to wyprodukował Liotta, a więc praktycznie zrobił film dla siebie i sam siebie zatrudnił. Garcia - jako podupadły niegdyś wspaniały aktor, którego do końca życia będę pamiętał z epokowej roli w Godfatherze III - zapewne z chęcią przyłączył się do obsady, gdyż obydwaj panowie zasmakowali już chyba na dobre w graniu w mega chałturach. podsumowując: żal odbyt ściska. tak się podpaliłem, a tu prosto na łeb kubeł zimnej wody. 02-05-2010, 19:36 Mental napisał(a):La Linea AKA The LineWidziałem z jakiś rok temu. Bardzo, ale to bardzo zły film, z gatunku tych prosto do Polsatu. Zewsząd wylewa się tandeta i fuszerka, a w finale jak Liotta strzela przez lunetę do gościa dwa metry od siebie, oplułem monitor :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 02-05-2010, 21:15
The Prophecy a.k.a. Armia Boga - pomysł zerwania z katowanym w popkulturze od niepamiętnych czasów wizerunkiem aniołów (chodząca dobroć pomagająca ludziom) jest rewelacyjny i zasługuje na coś więcej niż ten film. Początkowo zapowiada się zajebiście, bo i Walken, i walka o duszę, i Druga Wojna Aniołów - ale w ostateczności wszystko sprowadza się do typowej konfrontacji dobro - zło na amerykańskim zadupiu. Rozdźwięk epicznego początku z dość niemrawą końcówka mogę wytłumaczyć sobie tylko nagłym zakręceniem kurka z kasą przez producentów. Absolutnie genialna scena w jaskini to jedynie przedsmak tego, czym ten film mógłby być z większym budżetem. Scenarzysta, widać, miał łeb na karku i nawet do średniawej fabułki zdołał wpakować logiczne i zgodne z biblijnymi przekazami aniele uniwersum, a także multum nawiań do Biblii, Kabały i innych takich.
Na osobny akapit zasługuje obsada. "Ludzka" część to co prawda nic nadzwyczajnego, ale anioły wymiatają. Co ciekawe, najlepiej wypada nie Walken, ale Mortensen jako Lucyfer. Przyszły Aragorn wpada na końcowe 15 minut i swoją rolą niemal rozsadza cały film - jak dla mnie życiowa kreacja tego aktora. Także film z gatunku tych z niewykorzystanym potencjałem, ale summa summarum i tak dobry. Warto zabierać się za sequele? 6/10
Why are you firing wallnuts at me?
02-05-2010, 23:00 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,952 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,785 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,194 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,344 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,686 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,152 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |