Książki
(20-07-2021, 08:31)Cassel napisał(a): No to gratuluję. Piękna historia. ;) Ja jednak wątpię, czy to była kiedykolwiek lektura szkolna, to jest przecież naprawdę wymagająca powieść, w dodatku o gabarytach, które po prostu nie pozwalają na uporanie się z tym w ciągu normalnego roku szkolnego. Nie ma mowy, żeby to było przerabiane w podstawówce.

Była, nawet ją omawialiśmy na lekcjach. Nie pamiętam czy w podstawówce, czy w ogólniaku, czy lektura obowiązkowa, czy uzupełniająca, ale kojarzę do dzisiaj sytuację, gdy nauczycielka zapytała klasę, kto przeczytał "Chłopów" i wszyscy na mnie wskazali, bo wiedzieli że ja wszystko czytam. No i musiałem opowiadać co mi się podobało, a co nie, a najlepsze,  że nie uwierzyła mi nauczycielka, że przeczytałem. No i jak mi powiedziała, że pewnie serial obejrzałem, albo przeczytałem streszczenie, to tak się zestresowałem i wkurzyłem (łagodnie mówiąc), bo ja nienawidzę, jak ktoś mi zarzuca kłamstwo, gdy mówię prawdę, że zacząłem się jąkać. No i wiele słów nie dałem rady powiedzieć. Więc dostałem pałę, nawet nie za to że wg nauczycielki nie czytałem, tylko za to że okłamałem wszystkich:)

Takiego Pana Tadeusza to przerabialiśmy przez kilka m-cy w LO, więc pewnie Chłopów też. To chyba jednak był ogólniak, tak mi coś świta teraz w głowie.

Odpowiedz
(20-07-2021, 13:55)Bartholomew napisał(a): "Miłość w czasach zarazy" G.G. Marquez - powtórzone po ponad 10 latach. Pierwsze 60 stron wchodziło chyba jeszcze cieżej niż kiedyś, ale gdy zaczyna się właściwa historia...to czytelnik zaczyna płynąć. W pewnym momencie sentymentalna, staromodna wydawałoby się powieść, zamienia się w coś bardziej skomplikowanego, miłosne podboje Florentina, miejsami bardzo perwersyjne, są wciąż ujmujące i to tak, iż łatwo zapomnieć, że główny bohater to tak naprawde chamski jebaka, gwałciciel a nawet
i tu Marquez właśnie zrobił nas w konia, bo sprzedał nam historie pojebanej, chorej miłości do nadętej wariatki, jako powieść miłosną wszech czasów.

10/10


Czas na powtórke "Stu lat samotności", które zapamiętałem jako arcydzieło.


Cytat:Projekt Hail Mary. Nowy tytuł od autora Marsjanina.

powiedz mi, czy tu też 75% treści to opisy techniczne? Marsjanin to był dla mnie srogi zawód właśnie z tego powodu i chyba jeden z niewielu przykładów gdzie uznałem, że film jest lepszy od książki.


Ostatnio akurat też się zapoznałem z tą powieścią (znalazłem audiobook w całości na YT).

Sto lat samotności miałem obowiązkowo ja filologii hiszpańskiej. Nie należy do najłatwiejszych lektur ale kiedy człowiek przeczyta historie od A do Z to faktycznie robi wrażenie.

W zeszłym roku czytałem też wspomniane wyżej "Chłopi" i "Lalkę". Doceniam kunszt pisarski autora tego pierwszego, ale momentami to są okrutne flaki z olejem.
Za to Lalka to jest über sztos powieść.

W tym roku z takich klasyków wjechały u mnie również Krzyżacy i Potop. Ogólnie cieszę się, że jak byłem młody głupi i zbuntowany to nie czytałem tych lektur. Wtedy czytałbym na siłę i nic z nich nie wyniósł, a dzisiaj potrafię docenić kawał dobrego powiesciopisarstwa i czuć spory fun czytając te książki.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
(20-07-2021, 13:55)Bartholomew napisał(a): powiedz mi, czy tu też 75% treści to opisy techniczne? Marsjanin to był dla mnie srogi zawód właśnie z tego powodu i chyba jeden z niewielu przykładów gdzie uznałem, że film jest lepszy od książki.

Trochę mniej niż w Marsjaninie, ale nadal dużo. Tym razem jest druga postać i interakcje między nimi są bardzo ciekawe, co daje oddech między kolejnymi problemami do rozwiązania, ale generalnie struktura powieści jest bardzo podobna do debiutu. Zamiast przebitek na ziemską ekipę są retrospekcje. Mi się te techniczne rozkminy z Marsjaninie bardzo podobały także dla mnie to zaleta.

Odpowiedz
Skończyłem dziś "Demona i Mroczną toń" Turtona.

Traktując opinię Paszczaka na jej temat jako swego rodzaju ostrzeżenie, podchodziłem do lektury ze sporą rezerwą i być może stąd wynika zaskoczenie jej jakością - bo to zwyczajnie dobra, wciągająca rozrywka, przy której świetnie spędziłem czas.

Nie jest to oczywiście powieść tak dobra, jak jego debiut, z drugiej strony styl wciąż ten sam, a budowanie napięcia i kreowanie zagadki stoją na podobnym (choć mimo wszystko niższym) poziomie. Rozwiazanie oczywiście z gatunku tych przekombinowanych i nieco rzutujących na odbiór, ale po namyśle stwierdzam, że jest akceptowalne i dobrze się wpisuje w obraną przez Turtona konwencję. Zapewne stać go na więcej, być może po takim debiucie można było oczekiwać kolejnej petardy, ale przecież trudno mieć pretensje do autora, że tym razem napisał powieść "zaledwie" dobrą.

Odpowiedz
(30-05-2021, 20:30)nawrocki napisał(a): Pieśń bogini Kali - debiutancka książka Dana Simmonsa.

Powieść imponuje przede wszystkim sugestywnym, plastycznie odmalowanym klimatem mrocznych zakątków Kalkuty - miasta-molocha, pełnego brudu, ubóstwa i przemocy. Wszelkie opisy religijnych obrzędów, unosząca się nad historią poety Dasa tajemnica, porozsiewane tu i ówdzie niepokojące elementy, wiążące się z postacią tytułowej bogini tworzą gęstą, nieprzyjemną atmosferę. Sama fabuła wydaje się być jednak nieco zbyt pretekstowa, zupełnie jakby Simmons trochę za bardzo skupił się na dekoracjach. Brakuje tutaj czegoś więcej, czegoś, co znamionuje jego pożniejsze, znakomite powieści. Niemniej, jak na debiut, rzecz dojrzała literacko, solidnie skonstruowana i zapewniająca kilka godzin godziwej rozrywki, a do tego - standardowo - przepięknie wydana przez Vesper, z nowym przekładem Janusza Ochaba (stare podobno było fatalne).

Właśnie skończyłem czytać i w sumie nie wiem co myśleć po finale.

Z jednej strony czuję lekki niedosyt, ale z drugiej cieszę się, że autor nie poszedł w jakąś nadmierną hollywoodzkość. A była przecież ku temu sposobność w finałowym akcie. Cała fabuła, albo inaczej, cała intryga faktycznie bardzo pretekstowa i chyba Simmonsowi bardziej zależało na pokazaniu Kalkuty, jako obskurnego miejsca, gdzie nikt nigdy nie chciałby trafić. I to mu się udaje, bo jego opisy robią wrażenie i czytając ma się przekonanie, że to miejsce jest zwykłym ściekiem.

Tak jak napisałeś, dobra rozrywka w nieco egzotycznych klimatach :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szukam książki military 81 11,484 30-01-2021, 20:27
Ostatni post: Paszczak
  Star Wars - książki military 90 14,019 25-11-2017, 21:23
Ostatni post: Kuba
  Ekranizacja książki Raul7 5 2,388 05-06-2017, 12:34
Ostatni post: Snuffer
  Baza adaptacji na portalu książki aniakonda 12 5,178 22-11-2014, 17:34
Ostatni post: aniakonda



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości