![[Obrazek: 7850839.3.jpg]](https://ssl-gfx.filmweb.pl/po/31/11/773111/7850839.3.jpg)
Mało brakowało, a odpuściłbym jeden z najlepszych seriali zeszłego roku.
Pamiętam gdy pozycja ta dopiero powstawała i twórcy dość często przywoływali Big Lebowskiego jako inspirację.
Miałem odpuścić, gdyż nie mam czasu już na produkcje imitujące cokolwiek.
No i pomyliłbym się bardzo - z pomocą przyszedł forumowy kolega michax który upominał, żebym "Lebowskiego z synem Russela sprawdził" i są to moje oficjalne podziękowania.
To jeden z najbardziej wyjątkowych i dziwacznych seriali jakie widziałem, bez wątpienia nie miałby szans powstać 10 lat temu.
Właściwie serial ujął mnie od pierwszego ujęcia kalifornijskiej plaży i naszego bohatera z zagubionym uśmiechem spacerującego z wykrywaczem metali. Wygląda to naprawdę wyjątkowo, zresztą cały serial ma klimat magicznego realizmu, w powietrzu unosi się nie do końca zdefiniowana mistyka, niepokój. Większość bohaterów to filozofie, a raczej za takich się uważają. Nie obawiajcie się napuszenia dialogów, są absolutnie realistyczne i przezabawne. Po tytule możecie zauważyć odwołanie do twórczości Pynchona i bardzo słusznie - autorzy przyznawali się do inspiracji "49 idzie pod młotek."
Porównanie z Lebowskim wcale takie durne nie jest, gdyż obie produkcje poświęcają sporo czasu na rozrysowanie portretu epoki. W Lebowskim był to czas trochę bardziej napięty, w Lodge 49 mamy post kapitalizm i grupę ludzi kompletnie bezbronnych względem swojego losu. Long Beach się zmienia, ludzie tracą miejsca pracy, deweloperzy kręcą wałki a każdy chce się jakoś wzbogadzić.
Gdy Dud szuka czegokolwiek wartościowego do sprzedania, znajduje w piasku pierścień należący do dziwnego klubu/stowarzyszenia. Postanawia odnaleźć stowarzyszenie i zwrócić pierścień.
Wypada trochę poświęcić miejsca głównemu bohaterowi, bo jest to kreacja mistrzowska i absolutnie its own thing mimo zapożyczeń od Coenów. A, chciałbym jeszcze zaznaczyć że przed tą rolą Wyatt Russell był mi absolutnie obojętny - odmienił moje zdanie w 30 minut niecałe.
Dudley kuleje na jedną nogę, pije dużo alkoholu, ma problemy z poskładaniem dłuższych zdań - mimo tego, do świata wydaje się być nastawiony absolutnie optymistycznie. Jest szczery, otwarty, trochę durny, ze zmarnowanym potencjałem i niewytłumaczalnym odklejeniem od społeczeństwa. W serialu dowiadujemy się dlaczego pod koniec pierwszego odcinka, ale napiszę Wam tutaj w spoilerze gdybyście byli zainteresowani (badz jeszcze nie, a chcieli motywacji):
To jedna z tych postaci, którym nie możesz nie kibicować czy nie szanować/zazdrościć podejścia do świata.
![[Obrazek: Lodge-1-e1536682464511.jpg]](https://cdn1-www.comingsoon.net/assets/uploads/2018/09/Lodge-1-e1536682464511.jpg)
Siostra Duda, kelnerka pracująca w odpowiedniku Hooters to z kolei egzaminacja dzisiejszego korpoświata - dziewczyna ma fantastyczny wątek który z wielu stron pokazuje jak nieciekawą sytuację mają niektórzy młodzi ambitni ludzie w dzisiejszym świecie.
Samo stowarzyszenie, rozdarte między światem legend i tradycji a wspołczesnym stanowi świetny punkt wyjściowy dla fabuły. Jest to kompletnie nowy świat dla Dudleya, a on w tym małym śmiesznym klubiku upatruje szansę na swoje zbawienie i godne życie. Stowarzyszenie oparte jest na zapiskach starego alchemika, jednak większość współczesnych członków udaje się tam tylko na wieczory piwne i koncerty.
No i właśnie o tym trochę jest serial - bez nadęcia o wartości społeczności. O tym jak zbawienny może być fakt, że masz do kogo wieczorem mordę otworzyć, jak wiele ludzie mogą osiągnąć razem i że każda przyjażń jest możliwa - tu między poważnym, zbliżającym się do 60tki czarnoskórym deweloperem i 20kilku letnim jaraczu trawki.
Ta bratersko-ojcowska relacja to jeden z najciekawszych i najfajniejszych wątków w tym serialu.
Te wątki na papierze brzmią słabo, jednak brak tutaj patosu czy roztkliwiania się nad kimkolwiek/czymkolwiek. To nie taki serial. To raczej opowieść o śmierci klasy średniej („średniej.. a może niskiej.. w sumie nie wiem, to znacznie bardziej płynne tutaj” opowiada o sytuacji w Stanach wizytujący ich Anglik) i ludziach którzy nawet nie wiedza, ze nie ma dla nich już miejsca.
![[Obrazek: LODGE_Wyatt_Brent_0004_B-RT-935x658.jpg]](https://www.americamagazine.org/sites/default/files/main_image/LODGE_Wyatt_Brent_0004_B-RT-935x658.jpg)
W aktorze wcielającym się w szefa stowarzyszenia spostrzegawczy dostrzegą Windoma Earla z Twin Peaks. Oprócz tego dostajemy Bruce'a Campbella w najśmieszniejszej i najbardziej odjechanej roli od dawna (nie licząc powrotu do Asha ofc). Nie będę wymieniał reszty postaci i aktorów, bo zabrakłoby mi na to miejsca. Każda z postaci jest na swój sposób ciekawa, ekscentryczna ale przede wszystkim są absolutnie REALISTYCZNE, ludzkie i nieprzegięte w najmniejszym stopniu.
Cięzko pisać o tym serialu - brzmi dziwacznie, wręcz bezsensownie i bezcelowo. Jest tutaj ciekawa fabuła, dotycząca tajemnic tytułowego Lodge, jednak to bohaterowie są w centrum.
Warto zwrócić, że nie jest to hipsterska komedyjka o ludziach kumających się w dziwacznym miejscu, ale pełnoprawny piękny komediodramat. Zdarzało mi się podczas serialu zaśmiewać, łapać za głowę (widzieliście kiedyś jak ktoś wyjmuje sobie przez nos pasożyta?) a sam finał mnie absolutnie wzruszył i ostatnia scena, w ogóle ostatnie minuty pierwszego sezonu to jedna z najciekawszych i najbardziej emocjonujących rzeczy jakie widziałem. Jest to też jeden z tych seriali które należy obejrzeć do końca, ponieważ w niesamowicie kreatywny i zabawny sposób łączy wątki ze wszystkich poprzednich odcinków nadając im dodatkowej głębi i jednocześnie ustawiając nowe na sezon drugi.
Zdaje sobie sprawę jak chaotyczny jest ten post, ale serial siedzi we mnie do takiego stopnia, że od obejrzenia finału w sobotę wciąż przywołuje cały sezon, w którym wydarzyło się tak wiele - intrygi, mistycyzm, oszustwa, walki o wpływy i jednocześnie historia dojrzewania biednego zagubionego człowieka w środku tego wszystko. Daje 9/10 na zachętę i wierzę że drugi sezon w zupełności może zasłużyć na perfekcyjną ocenę. Piękny, mądry, zabawny i wzruszający serial - Pynchon + trochę Lyncha + "Cheers".
20-02-2019, 01:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-02-2019, 02:12 przez Snuffer.)
Spoiler




