Man Behind the Sun // Hei tai yang 731
#1
Sporo słyszałem o tym filmie, ale długo nie mogłem go znaleźć. Jednak w końcu udało mi się go obejrzeć.
Do tej pory nie do końca wiem jak zakwalifikować ten obraz. Wg filmwebu jest to horror wojenny, ja bym raczej nazwał go brutalnym filmem paradokumentalnym, ponieważ opisuje on prawdziwe zdarzenia w formie niemal dokumentalnej. Kilka razy zastanawiałem się czy to co widzimy na ekranie oby na pewno nie dzieje się naprawdę.

Film opowiada historię Oddziału 731 Japońskiej Armii podczas ostatnich lat II wojny światowej.

Trochę faktów (za wikipedią):

Cytat:Oddział 731 – tajny japoński program rozwoju broni biologicznej zainicjowany przez generała Shiro Ishii prowadzony w czasie II wojny światowej.

Obóz znajdował sie w Mandżurii, w pobliżu miasta Harbin. Został utworzony w 1932 roku. Początkowo kierował nim dr. Masaji Kitano (w latach 1942-1944), później zastąpił go dr. Shiro Ishii.

Strażą w oddziale 731 oraz w pozostałych placówkach badawczych stanowiła japońska specjalna policja wojskowa Kempeitai. Razem z kolaboranckimi jednostkami pomocniczymi Kempeitai odpowiedzialna była za dostarczanie osób przeznaczonych do badań. Osoby na których przeprowadzono eksperymenty byli przeważnie Chińczykami, Mandżurami, Koreańczykami lub tzw. białymi Rosjanami. W żargonie strażników oraz naukowców nazywano ich pogardliwie maruta (丸太, pol. "kłoda"). Więźniowie byli przetrzymywani początkowo w twierdzy Zhongma. Kiedy w 1936 doszło ucieczki więźniów laboratorium przeniesiono do Pingfang.

Eksperymenty jakie były tam dokonywane w sposób bestialski. Przeprowadzano sekcje na żyjących, truto więźniów fosgenem lub cyjankiem potasu, zakażano wąglikiem, symulowano rany wojenne. Każda śmierć była uważnie obserwowana i opisywana przez członków oddziału. Szczątki poddawane były kremacji a ich prochy wsypywano do rzeki Sungari.

W czerwcu i lipcu 1942, Japończycy rozpoczęli w prowincji Zhejiang rozsiewanie zarazków dżumy i cholery za pomocą zrzucania woreczków z zakażonymi pchłami i ziarnem. Ziarno zwabiło szczury, które następnie rozniosły insekty na ludzi.

Oprócz tego oddziału istniały także inne, rozlokowane na dalekim wschodzie m.in. Oddział 543 (Hailar), Oddział 100 (Changchun), Oddział 1644 (Nanjing), Oddział 1855 (Pekin), Oddział 8604 (Guangzhou).

Pod koniec wojny wydano rozkaz zniszczenia kompleksu i likwidacji pozostających przy życiu więźniów by zatrzeć ślady eksterminacji. Dużą cześć więźniów stanowiły kobiety i dzieci. Szacuje się, że w obozie zginęło od 3.000 do 20.000 ludzi. Część naukowców biorących udział w zbrodniach zostali amnestionowani przez rząd USA w zamian za wyniki badań.


Film zaczyna sie kiedy to dr Shiro Ishii wraca aby znów zająć się tym oddziałem. Poza żołnierzami w jednostce przebywają także najlepsi naukowcy zebrani z całej Japonii oraz kilkunastoletni chłopcy zebrani aby uczyć ich tego nad czym pracują dorośli, żeby w przyszłości móc wykorzystywać ich badania. A pracują nad bronią biologiczną i chemiczną. I nic innego się dla nich nie liczy. Ponieważ Japonia nie przyjęła konwencji genewskich zabraniających przeprowadzania eksperymentów na więźniach wojennych, jej badania są bardzo brutalne. Wszystkiemu przyglądają się Ci młodzi chłopcy, którzy najpierw z przerażeniem, później powoli oswajając się ze śmiercią koniec końców sami zaczynają uczestniczyć w tym procederze.

Mimo, że film jest produkcji chińskiej (dokładniej z Hong-Kongu) i powstał w 1988 roku to efekty, które zostały ukazane w eksperymentach robią naprawdę wrażenie (niech wspomnę o zamrażaniu rąk żywym osobom, śmierci człowieka w komorze ciśnieniowej - naprawdę nieprzyjemny widok) i osoby o słabych żołądkach mogą mieć problemy z obejrzeniem filmu do końca.
Ponieważ naoglądałem się już sporo filmów imitujących dokumenty, w których czasami śmierć była pokazana jeszcze bardziej brutalnie (np. Cannibal Holocaust) to przez większość czasu oglądając film te sceny eksperymentów nie powodowały u mnie przerażenia. Na krzyki, wrzaski krzywdzonych "Maruta" byłem obojętny. Do czasu pokazania małego niemowy chińskiego, kiedy to został on przyprowadzony przez jednego z japońskich chłopców. W pełni uśmiechnięty nie wiedząc co się dzieje rozebrał się i sam skoczył na stół operacyjny. Został uśpiony w nieświadomości z uśmiechem na twarzy, a później "lekarze" - w cudzysłowie napisane, ponieważ człowiek zabijający nigdy nie zostanie przeze mnie nazwany lekarzem bez względu jaką będzie miał wiedzę medyczną - wycięli z niego wszystkie narządy wewnętrzne, tak po prostu - dla zabawy...
Mimo, że nie było krzyków w tej scenie (jak w innych), nie było przerażenia w oczach tego małego chłopca - to właśnie ta scena była najbardziej przerażająca i pokazała największe okrucieństwo tych ludzi.

Po seansie film uznałem za dobry, nawet bardzo dobry - wystawiłem mu ocenę 7 i poszedłem spać zadowolony z obejrzenia tego filmu - gdybym wtedy napisał tą mini-recenzję zapewne cały jej kształt byłby inny. Po dwóch dniach zauważyłem, że film ten dalej nie może mi wyjść z głowy - ciągle o nim myślałem i zastanawiałem się jak tacy ludzie mogli wogóle istnieć i robić takie rzeczy innemu człowiekowi. Poszukałem w internecie sporo informacji o Oddziale 731, poznając sporo nowych faktów - okazało się główni naukowcy dzięki przekazaniu wszystkich dokumentów dotyczących badań i eksperymentów nie mieli żadnych represji ze strony Amerykanów i żyli sobie w najlepsze przez wiele kolejnych lat po wojnie.

Ten film w sposób bardzo sugestywny pokazuje bezsens wojny - mimo, że nie jest pokazana żadna walka. Strzały z broni palnej pokazane są w filmie 2 razy i trwają łącznie kilkadziesiąt sekund. Jednak "Men behind the Sun" pokazuje jak naprawdę bestialscy i pozbawieni jakiegokolwiek sumienia potrafią być ludzie w czasie wojny - jak z lekarzy, których zadaniem było ratowanie życia przeistaczają się w potworów zabijających niewinnych i bezbronnych zadając im ogromne cierpienie.
Najbardziej przerażające w tym filmie jest to, że wszystko co zostało pokazane zdarzyło się naprawdę...

Ocena: 9/10

Odpowiedz
#2
Rozmawialiśmy o tym filmie na ostatnim Zjezdzie. Widziałem go w mojej wypożyczalni pod tytułem "Laboratorium diabła", ale po jednym klipie obejrzanym na YT (zamrażanie rąk...), myślę, że za szybko za tą produkcję się nie zabiorę. Ale kiedyś pewnie w końcu obejrzę, bo w sumie sam temat jest wyjątkowo ważny i wart dyskusji.

Odpowiedz
#3
Bardzo to ciekawe - zdobędę to "jakoś", chociaż nie wiem czy obejrzę do końca. Już "Piła 3" mocno mi na nerwy podziałała...

Odpowiedz
#4
Nie porownuj pily do tego. Tu wszelkie TE sceny przerazaja a nie sztucznie szokuja.
A zamrazanie rąk i potem szybcie ich odmrozenie i to co doktor robi z rekami 'pacjentki' jest po prostu...brak slow.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#5
Nie porównuje, przecież nie widziałem tego 731.
Mówie tylko, że Piła 3 była dla mnie szokująca ze swoim obrazowaniem wyszukanego okrucieństwa. Nie wiem jak zniosę to po prostu.

Odpowiedz
#6
Obejrzałem scenę zamrażania rąk. Eee tam, Japończycy niewyrobieni jeszcze, oczekiwałem większej makabry. Nie żeby mi się podobało - bo mi się nie podobało - ale sądziłem że pieprznięci azjaci znów zaprezentują orgię krwi i wyrywanych flaków. A tymczasem - przeciętna realizacja, ogólna nijakość...

Odpowiedz
#7
military napisał(a):Obejrzałem scenę zamrażania rąk. Eee tam, Japończycy niewyrobieni jeszcze, oczekiwałem większej makabry. Nie żeby mi się podobało - bo mi się nie podobało - ale sądziłem że pieprznięci azjaci znów zaprezentują orgię krwi i wyrywanych flaków. A tymczasem - przeciętna realizacja, ogólna nijakość...
Jesteś przyzwyczajony do kina dzisiejszego... Wszystkie te hostele czy piły są zdecydowanie bardziej krwawe... Ale przy realizacji filmu obecni byli lekarze i to oni mówili jak to naprawdę wygląda. Więc ta scena w realu zapewne wyglądała by tak samo (zapewne 65 lat temu w Mandżurii wyglądało to bardzo podobnie jak nie tak samo)... Bo gdzie chciałbyś krew skoro te ręce były całkiem zamrożone...
Poza tym pisałem w recenzji:

"przez większość czasu oglądając film te sceny eksperymentów nie powodowały u mnie przerażenia. Na krzyki, wrzaski krzywdzonych "Maruta" byłem obojętny."

Ja miałem taką samą reakcję jak Ty po obejrzeniu tych momentów, a nawet całego filmu... Dopiero później rodzi się refleksja i film zaczyna budzić uznanie...

On jest przeciwieństwem tego co jest zdecydowanie najczęstsze teraz - tzn. fajnie się ogląda film, ale wychodząc z kina już nie pamiętasz o czym był... Tutaj jest na odwrót...

Odpowiedz
#8
To jeszcze mi powiedz, po co kręcić takie filmy. Czytałem książkę o Mengelem, w której były opisy jego "doświadczeń". Tekst wystarczył żebym wyobraził sobie jak potworne były to eksperymenty. Filmu raczej nie chciałbym zobaczyć. Bo i po co? Film o nim, o jego ofiarach, o tym jak niszczył życie ludzi - jasne. To byłoby pouczające i przestrzegające. Ale pokazując same tortury nakręci się co najwyżej drugą Pasję. Nic dobrego.

Odpowiedz
#9
military napisał(a):To jeszcze mi powiedz, po co kręcić takie filmy. Czytałem książkę o Mengelem, w której były opisy jego "doświadczeń". Tekst wystarczył żebym wyobraził sobie jak potworne były to eksperymenty. Filmu raczej nie chciałbym zobaczyć. Bo i po co? Film o nim, o jego ofiarach, o tym jak niszczył życie ludzi - jasne. To byłoby pouczające i przestrzegające. Ale pokazując same tortury nakręci się co najwyżej drugą Pasję. Nic dobrego.
Nie wiem jak Ty, ale ja nigdy nie słyszałem o tym oddziale (respect dla Ciebie jeśli wiesz o tych wydarzeń z innych źródeł niż film) dopóki nie obejrzałem filmu i jest to wystarczający powód do jego nakręcenia... Aby ludzie dowiedzieli się o tym co tam naprawdę się stało...
Poza tym proponuję przeczytać tą notkę z wikipedii, którą w pierwszym poście zamieściłem? Robi ona na Tobie jakiekolwiek wrażenie? Czy jest to po prostu kolejna informacja o tym co się działo podczas wojny? Film pokazuje to bardziej namacalnie, tak, że widzowie naprawdę mogą zrozumieć co takie strasznego się wtedy wydarzyło...

Odpowiedz
#10
Kiedyś interesowałem się zbrodniami wojennymi, w necie jest sporo artykułów na ten temat, ale jeśli chcesz wszystko w pigułce, to:

http://en.wikipedia.org/wiki/Nanking_Massacre - chyba najbardziej wstrząsająca zbrodnia, hitlerowcy wydają się delikatni

i

http://en.wikipedia.org/wiki/Japanese_war_crimes

cała reszta z Japonii

EDIT:

Poza tym polecam zbiór opowiadań, jeśli dobrze pamiętam, "Cień wschodzącego słońca" - ładnie opisane jak przesrane mieli jeńcy wojenni w Japonii. Amerykanów nie traktowano nawet jak ludzi.

Odpowiedz
#11
hops napisał(a):Mówie tylko, że Piła 3 była dla mnie szokująca ze swoim obrazowaniem wyszukanego okrucieństwa.

hops, ile ty masz lat? :)

Odpowiedz
#12
Military: Chętnie to przeczytam... Ale fakt faktem jestem wzrokowcem i do mnie zawsze bardziej będą przemawiać zdjęcia a przede wszystkim filmy (dokumentalne czy też fabularne opisujące wydarzenia faktyczne) aniżeli tekst pisany...

Odpowiedz
#13
Mental napisał(a):hops, ile ty masz lat? :)
15 <wstydniś>

Odpowiedz
#14
Mocno dyskusyjny film, jego walory poznawcze na pewno na plus, walory artystyczne wątpliwe, dziś sprawia wrażenie dzieła dla szukających mocnych wrażeń niż wysokiej jakości kina o przemilczanej sprawie z czasów II wojny. Scena z kotem równie niepotrzebna jak zabijanie zwierząt w "Cannibal Holocaust". Artykulik:

http://quentin.blox.pl/2004/12/HEI-TAI-YANG-731-AKA-MAN-BEHIND-THE-SUN.html

7/10
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości