Jakoś mnie zebrało, żeby w końcu to obejrzeć. Nie mam w zwyczaju bezsensownej ekshumacji dawno pogrzebanych wątków, ale w tym przypadku muszę złamać zasady. Po niżej same SPOILERY.
1. Po początku spodziewałem się czegoś w stylu "Funny Games", wtedy po podłodze zaczęła zapierdzielać maszkara będąca parodią tej z azjatyckiej "Klątwy"...
2. Potem mówię ok, to maszkara będzie metaforą traumy - pierwszy facepalm, tym bardziej, że okazuje się, że to prawda.
3. Kiedy byłem już pewien, że obejrzę denne zabijanie kolejnych osób, a na koniec zobaczę, jak to biedna bohaterka zorientuje się, że maszkara nie istnieje i czynione zło było bez sensu, scena płaczu i przytulania z drugą panną i jakiś super koniec, to do domu wpadło kosmiczne Waffen-SS.
4. Tu kolejny facepalm zatytułowany "ja pier****" kolejny hostel i jakaś dupna teoria spiskowa i wtedy...
5. Pojawia się babka wyglądająca jak egzorcystka z "Ducha" Hoopera wracająca z fanowskiego seansu "Rocky Horror Picture Show". Wtedy właściwie już nie wiedziałem czego się spodziewać.
6. Po jej historii o "świadkach-męczennikach" wyglądałem jak Ivan Drago po ostatnim ciosie Rocky'ego.
7. Bohatersko, z poziomu parteru, postanowiłem zobaczyć to do końca i wycierpiałem jakoś te totalnie bezsensownie wydłużane tortury a la "Guinea Pig".
8. Na zakończenie nie mam komentarza.
Podsumowując, "Martyrs" to chyba najbardziej pretensjonalny, głupi i niepotrzebny film jaki widziałem. Po prostu brak słów. Musiałem się wyżalić.
1. Po początku spodziewałem się czegoś w stylu "Funny Games", wtedy po podłodze zaczęła zapierdzielać maszkara będąca parodią tej z azjatyckiej "Klątwy"...
2. Potem mówię ok, to maszkara będzie metaforą traumy - pierwszy facepalm, tym bardziej, że okazuje się, że to prawda.
3. Kiedy byłem już pewien, że obejrzę denne zabijanie kolejnych osób, a na koniec zobaczę, jak to biedna bohaterka zorientuje się, że maszkara nie istnieje i czynione zło było bez sensu, scena płaczu i przytulania z drugą panną i jakiś super koniec, to do domu wpadło kosmiczne Waffen-SS.
4. Tu kolejny facepalm zatytułowany "ja pier****" kolejny hostel i jakaś dupna teoria spiskowa i wtedy...
5. Pojawia się babka wyglądająca jak egzorcystka z "Ducha" Hoopera wracająca z fanowskiego seansu "Rocky Horror Picture Show". Wtedy właściwie już nie wiedziałem czego się spodziewać.
6. Po jej historii o "świadkach-męczennikach" wyglądałem jak Ivan Drago po ostatnim ciosie Rocky'ego.
7. Bohatersko, z poziomu parteru, postanowiłem zobaczyć to do końca i wycierpiałem jakoś te totalnie bezsensownie wydłużane tortury a la "Guinea Pig".
8. Na zakończenie nie mam komentarza.
Podsumowując, "Martyrs" to chyba najbardziej pretensjonalny, głupi i niepotrzebny film jaki widziałem. Po prostu brak słów. Musiałem się wyżalić.
Tarkowski jest już w pokoju, do którego ja zaczynam dopiero pukać - Ingmar Bergman
Lynch knows that you need a very black sky to better see the stars - Greg Olson
Lynch knows that you need a very black sky to better see the stars - Greg Olson
20-06-2012, 03:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-06-2012, 03:09 przez Fidel.)







