Martyrs
#21
Jakoś mnie zebrało, żeby w końcu to obejrzeć. Nie mam w zwyczaju bezsensownej ekshumacji dawno pogrzebanych wątków, ale w tym przypadku muszę złamać zasady. Po niżej same SPOILERY.

1. Po początku spodziewałem się czegoś w stylu "Funny Games", wtedy po podłodze zaczęła zapierdzielać maszkara będąca parodią tej z azjatyckiej "Klątwy"...
2. Potem mówię ok, to maszkara będzie metaforą traumy - pierwszy facepalm, tym bardziej, że okazuje się, że to prawda.
3. Kiedy byłem już pewien, że obejrzę denne zabijanie kolejnych osób, a na koniec zobaczę, jak to biedna bohaterka zorientuje się, że maszkara nie istnieje i czynione zło było bez sensu, scena płaczu i przytulania z drugą panną i jakiś super koniec, to do domu wpadło kosmiczne Waffen-SS.
4. Tu kolejny facepalm zatytułowany "ja pier****" kolejny hostel i jakaś dupna teoria spiskowa i wtedy...
5. Pojawia się babka wyglądająca jak egzorcystka z "Ducha" Hoopera wracająca z fanowskiego seansu "Rocky Horror Picture Show". Wtedy właściwie już nie wiedziałem czego się spodziewać.
6. Po jej historii o "świadkach-męczennikach" wyglądałem jak Ivan Drago po ostatnim ciosie Rocky'ego.
7. Bohatersko, z poziomu parteru, postanowiłem zobaczyć to do końca i wycierpiałem jakoś te totalnie bezsensownie wydłużane tortury a la "Guinea Pig".
8. Na zakończenie nie mam komentarza.

Podsumowując, "Martyrs" to chyba najbardziej pretensjonalny, głupi i niepotrzebny film jaki widziałem. Po prostu brak słów. Musiałem się wyżalić.
Tarkowski jest już w pokoju, do którego ja zaczynam dopiero pukać - Ingmar Bergman
Lynch knows that you need a very black sky to better see the stars - Greg Olson

Odpowiedz
#22
Jakbym czytał siebie po obejrzeniu tego badziewia, końcówka była tak denna, że jeszcze chwila i wsadziłbym sobie mikser między oczy :) Nie przedłużając, w 100% te same odczucia.

Odpowiedz
#23
Każdy szanujący się fan horrorów, nie powinien przejść obojętnie koło Francuskiego kina grozy. Genialny Blady Strach w reżyserii Alexandry Aji utwierdził mnie w przekonaniu, że jak celować w gore, to tylko te z kraju nad Sekwaną. Zwłaszcza, że Hollywodzkie produkcje tego pokroju, coraz częściej znajduje wielbicieli wśród fanów pragnących cycków utaplanych we krwi, niż fanów poważnych horrorów nastawionych na czerwoną posokę, gdzie faktycznie nastrój jeszcze odgrywa jakąś istotną rolę.

Z podobnymi odczuciami podchodziłem do Martyrs. Przed seansem sporo się nasłuchałem, że jak na horror z elementami gore, jest bardziej brutalniejszy i mroczny, niż reszta horrorów Francuskich. I tak też własnie jest - Martyrs jest mroczny, brutalny, ale nie jest też wyjątkowo wybitnym dziełem.

Po obejrzeniu wyczułem zmarnowany potencjał. O ile sama historia jest dość ciekawa, to poprowadzoną ja w dość głupi i tani sposób. Owszem jest kilka scen brutalnych, ale dla przeciętnego wielbiciela tryskającej zewsząd krwi, ów dzieło pod tym względem nie wywrze jakoś specjalnie wrażenia. Mroczny i brudny charakter filmu kontrastuje tu z nie logiką i głupimi czasem wręcz absurdalnym zachowaniami głównej bohaterki. Można obejrzeć, ale fajerwerków się nie spodziewajcie. Tylko dla fanów hostela, pił i francuskich gore. Chociaż i oni mogą czuć spory niedosyt.

6/10
"Apokalipsa nadejdzie, gdy odrzucimy Boga, a zaczniemy wreszcie wierzyć w siebie." - Marilyn Manson
Konto filmweb
Recenzje horrorów i nie tylko

Odpowiedz
#24
Ale bekowy film. Grupa świadków jehowy i cyganów w zdezelowanych mercedesach porywa i katuje młode dziewczęta, by te w szczytowej fazie bólu mogły zobaczyć zaświaty i opisać je swoim oprawcom. Ma sens. Jako że tortury polegają głównie na okładaniu gołymi pięściami po ryju, zastanawiam się, czy swego czasu aby nie byłem regularnie torturowany na wiejskich zabawach gdzieś we wschodniej Polsce (aczkolwiek daleko mi jeszcze było do ujrzenia Absolutu).
I to ma być ten kultowiec, który pojawia się we wszystkich plebiscytach na najbardziej 'disturbing' (ktoś wie, jak się to tłumaczy?) film wszech czasów?

- A Kuklinowski ma go w ręku i Kuklinowski mu boczków przypiecze...
- Rakarz! - powtórzył po raz trzeci Kmicic.
- Ot, tak... boczków przypiecze! - dokończył Kuklinowski.
I dotknął płonącym kwaczem Kmicicowego boku, po czym rzekł:
- Nie za wiele od razu, z lekka, mamy czas...


Tak się torturuje, patafiany!
One day closer to death.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości