Nie babrałbym się w przygotowywanie odlewu własnej twarzy. O ile Twoja facjata nie jest jakoś potwornie zdeformowana, to rzeźba w oparciu o standardowy łeb manekina, powinna leżeć jak ulał ;)
Tutaj masz pokrótce pokazane na czym polega wykonanie dwuczęściowej formy.
Gdy forma jest już gotowa, otwierasz ją ostrożnie, a oryginalną rzeźbę wywalasz w pizdu. Wewnętrzną powierzchnię obydwu form, wykładasz folią kuchenną albo jakimś olejem, po to żeby lateks(lub inny materiał który wybierzesz do odlewu) mogł się odkleić. Obydwie formy z powrotem łączysz razem. Najlepiej zacisnąć je mocno jakimiś pasami. Formę kładziesz do góry nogami (lub w tym wypadku uszami) i przez dziurę w której wcześniej siedziała oryginalna rzeźba, nalewasz materiału z którego będzie odlew. Jeżeli chcesz tą maskę zakładać i paradować w niej jak sex offender, to najlepiej lateks. Wszystko w wentylowanym pomieszczeniu oczywiście. Jak się zatrujesz oparami, to nie biorę odpowiedzialności. Po wyschnięciu, wewnętrzną stronę maski obficie posypujesz talkiem, żeby lateks się do siebie nie kleił. Maskę wyjmujesz, myjesz, usuwasz niedoskonałości, pędzlem możesz ręcznie nakładać dodatkowy lateks w miejsca, gdzie są jakieś ubytki. Podkład i malowanie.
Chyba, że nie chcesz jej nosić. Jeżeli to ma być tylko replika do postawienia na półce, to walić całe to babranie się w odlewy twarzy, czy wypełnianie lateksem. Po prostu rzeźbę wykonaj na pierwszym lepszym manekinie, a potem zrób odlew z jakiegokolwiek materiału, od żywicy po plastik. Będziesz taką maskę mógł spokojnie postawić na półce, jako amulet który sprawi, że już nigdy nie pobzykasz sobie we własnym pokoju ;)
A najlepiej to oszczędzić sobie nerwów i poszukać na Ebay'u jakiejś dobrej fanowskiej maski. Albo oficjalnej repliki jak jesteś kasiasty.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.