Snappik napisał(a):jeden to wyposzczony z taniej, moralizatorskiej nuty perfekcyjny policyjny dramat i backstory narkobiznesu a drugi jest kryminalnym absolutem z klasycznymi, męskimi etosami.
Dokładnie tak jest jak mówisz
unknown napisał(a):Ja mam aktorskiego cichego faworyta Heat
Moim cichym faworytem jest Nate, ale zgadzam się, że Waingro najbardziej zapada w pamięć. W gierce "Kane & Lynch" pojawia się postać wzorowana na nim:
13-04-2013, 01:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-04-2013, 01:33 przez Mental.)
Zgadzam się, świetna rola Voighta, wyrazista postać, na miejscu rasowego bandziora pałałbym do takiego logistyka gorącym uczuciem
Pełne zaufanie, jak opoka.
W oczekiwaniu na mannowego Cybera zrobiłem powtórkę Miami Vice. Uwielbiam ten film, a moje uwielbienie do niego - muszę to podkreślić - rosło w bólach (choć nie jechałem po nim tak jak inni). Fabuła mogłaby być bardziej dopracowana, a Foxx przestałby wyglądać w niektórych scenach jak sparaliżowana umysłowo ofiara Trynkiewicza, natomiast do reszty nie mam żadnych zastrzeżeń. Widoczki w 1080p na 42 calach robią fantastyczne wrażenie, a soundtrack stał się dla mnie prawdziwym klasykiem:
Moja ulubiona tapetka:
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
Wg mnie MV nie ma wad. Nawet Foxx-Obama, którego normalnie nie znoszę (za wiele rzeczy, w tym za rolę w "Law Abiding Citizen", gdzie zagrał najgorszego skurwiela w historii kina), potrafi przekuć moja uwagę.
(12-02-2014, 00:04)Mental napisał(a): Dwa plakaty:
Powinniśmy mieć na forum temat "Najgorsze plakaty", w sam raz na takie rzeczy. Następnym razem ukrywaj w spoilerze i ostrzegaj, że zajrzenie grozi wadą wzroku, okejka? :*
Jestem wielkim fanem serialu. Od chyba czterech lat mam jako dzwonek w telefonie "Crockett's Theme" i dłuugo miałem na ekranie tapetę z Sonnym i Tubbsem.
Mimo to dopiero po 8 latach obejrzałem kinową adaptację. Tyle było negatywnych opinii mieszających film z błotem, że kompletnie sobie darowałem. Ostatnio trafiłem na sporo komentarzy wychwalających go pod niebiosa - ale z wskazaniem tylko na wersję reżyserską.
No i obejrzałem "Unrated director's cut" tego filmu - jestem zachwycony.
Brakowało mi trochę tej klasycznej muzyki, chociaż w finale pojawił się cover "In The Air Tonight".
A jest też sporo dobrych kawałków, z końcowym "One of these mornings" na czele.
Nie ma też tego klimatu lat 80tych a Don Johnson to jednak Don Johnson.
Mimo wszystko film ma niesamowitę dawkę klimatu, a Colin Farrell z Jamie Foxxem świetnie się sprawują.
Charyzmy to na pewno im nie brakuje. Poza tym szef mafii jest dość zastraszający.
Niesamowite są kadry - przepiękne zdjęcia, jedne z lepszych jakie w ostatnich latach widziałem.
Napięcia nie brakuje, ani emocji, osobiście nie wiem jak można było się na tym nudzić.
Wątki miłosne też są w porządku. Takie jak w serialu.
Ode mnie 10/10.
No ja nie wiem - tu wszystko działa. Naprawdę wersja kinowa jest o tyle gorsza? Bo względem "Unrated dir cut" nie rozumiem krytyki i niskich ocen.
Ale ten wąs Colina Farrella przywodzi na myśl lata 80te.
No trudno nie zauważyć że film nie dzieje się w tych latach, ale co by nie mówić jedną z większych zalet serialu był właśnie klimat lat 80tych wylewający się z ekranu.
A cover "In The Air Tonight" nie urywa, ale to nadal "In The Air Tonight" i dla mnie dobrze że choćby i w takiej aranżacji się pojawił.
Aż do napisów końcowych miałem nadzieję usłyszeć "Crockett's Theme", w oryginale albo jakiejś przeróbce.
Ale "One of these mornings" Moby'ego jeszcze dało radę.
Mental napisał(a):Wersja kinowa jest lepsza tylko w jednym aspekcie: w finale nie leci cover "In The Air Tonight", który, co tu dużo gadać, jest kijowy.
Ale jest aż tak poucinana czy co? Bo trudno mi zrozumieć skąd taka fala krytyki.
Przede wszystkim nie ma całego prologu w porcie w Miami i wyścigu motorówek. Nie ma tez sceny z przysłaniem kwiatów lasce Tubbsa. Romans Crocketta z Azjatką jest pocięty. A szkoda, bo lubię patrzeć, jak ta twarda bizneswomen, co nie potrzebuje męża, wymięka stopniowo i zrzuca maskę twardzielki
Cytat:ale co by nie mówić jedną z większych zalet serialu
Ok, ale jedną z większych zalet filmu jest brak klimatu lat 80-tych i zastąpienie go klimatem XXI wieku. Mann mówił w wywiadach, że jak kręcił serial, to Miami przypominało taką trochę infantylną, kolorową metropolię (choć oczywiście wojny narkotykowe wtedy szalały, a kokainowi kowboje zostawiali setki trupów na ulicach). Teraz miasto na maksa zmężniało i bije od niego epa
Cytat:dla mnie dobrze że choćby i w takiej aranżacji się pojawił.
Obczaj wersję oryginalną, tam jest inna muza (bez wokalu). Lepsza.
24-11-2014, 01:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-11-2014, 01:55 przez Mental.)
A ja dalej nie rozumiem, co kierowało Mannem przy stole montażowym wersji kinowej. Wywalenie wyścigu motorówek to chyba największy błąd jaki popełnił w swojej karierze, zaraz obok kijowego The Keep
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
Wpompowali pewnie z milion dolców w ten fragment, ale luzik - można wyciąć. Za koszt tej usuniętej scenki można by nakręcić z siedem przebojowych polskich komedii romantycznych z Karolakiem.