Ray to kochający ojciec ośmioletniej Britt, troskliwy brat chorego na ALS Bruce'a i czarujący chłopak ratowniczki medycznej Ally. Ray to też bezwzględny zabójca na usługach gangstera Freddy'ego i gość który od czasu do czasu lubi wpierdolić jakiemuś dupkowi. A Sydney jest pełne dupków proszących się o lanie.
Mr Inbetween często wymieniany jest jako jeden z najbardziej niedocenianych seriali ostatniej dekady i arcydzieło telewizyjnej gangsterki. Wreszcie zabrałem się w poniedziałek za pierwszy odcinek i jestem właśnie w 2/3 drugiego sezonu. Całość łyka się lekko, bo epizody mają średnio po 25 minut i nie marnują ani jednej.
Zaznaczę, że po pierwszych dwóch odcinkach było nieźle, ale bez szału. Szał zaczął się w odcinku trzecim; sekwencja napadu na dom Gary'ego (najlepszego kumpla Raya) to czarna komedia klasy Coenów z czasów gdy ten komplement coś znaczył, a wieńczący pierwszy sezon two-parter jest jeszcze lepszy.
Serial idealnie łączy codzienną obyczajówkę, absurdalny humor i zaskakująco realistyczną akcję - scena w której Ray zasadza się na ludzi niejakiego Davrosa równie dobrze mogłaby znaleźć się w filmie Manna:
Ze znanych ryjów: Freddy'ego gra Damon Herriman, pojawia się też Matt Nable jako kolega po fachu Raya. Tego ostatniego gra niejaki Scott Ryan, który całość napisał i wyprodukował. Brawa dla tego pana.
Mr Inbetween często wymieniany jest jako jeden z najbardziej niedocenianych seriali ostatniej dekady i arcydzieło telewizyjnej gangsterki. Wreszcie zabrałem się w poniedziałek za pierwszy odcinek i jestem właśnie w 2/3 drugiego sezonu. Całość łyka się lekko, bo epizody mają średnio po 25 minut i nie marnują ani jednej.
Zaznaczę, że po pierwszych dwóch odcinkach było nieźle, ale bez szału. Szał zaczął się w odcinku trzecim; sekwencja napadu na dom Gary'ego (najlepszego kumpla Raya) to czarna komedia klasy Coenów z czasów gdy ten komplement coś znaczył, a wieńczący pierwszy sezon two-parter jest jeszcze lepszy.
Serial idealnie łączy codzienną obyczajówkę, absurdalny humor i zaskakująco realistyczną akcję - scena w której Ray zasadza się na ludzi niejakiego Davrosa równie dobrze mogłaby znaleźć się w filmie Manna:
Ze znanych ryjów: Freddy'ego gra Damon Herriman, pojawia się też Matt Nable jako kolega po fachu Raya. Tego ostatniego gra niejaki Scott Ryan, który całość napisał i wyprodukował. Brawa dla tego pana.
12-08-2026, 23:26






