NARC i Training Day
#1
[Obrazek: narcae5.jpg] [Obrazek: trainingdayver1pm7.jpg]



training day triumfalnie przetoczyl sie przez sale kinowe, Denzel zgarnal oskara za role pierwszoplanowa, tymczasem NARC (po polsku 'Na tropie zła'), o ile mi wiadomo, do kin nie trafił, mało tego, niewiele osób w ogóle zdaje sobie sprawę, że taki film powstał! jak wytłumaczyć tę kuriozalną niefrasobliwość dystrybutorów w Polsce? rzecz bardzo prosta: obraz Joe'go Carnahan, w przeciwieństwie do Dnia próby, to produkcja drastycznie odbiegająca od hollywoodzkich schematów. tu nie ma szablonowego podziału na "szlachetnych idealistów" i "obłudnych cyników" (prawda, prawda) w epicentrum zbrodni podziały przestają odgrywać eksponowane role, schodzą na plan dalszy, gną się pod naporem ludzkiej natury. w odróżnieniu od TD którego zakończenie razi polityczną poprawnością (w takim razie zakonczenie Heat tez razi), NARC, poza pewnymi szczegółami technicznymi, w kategorii dramatu policyjnego jest przykładem obrazu wybitnego. czapki z głów. konstrukcja finału zaś godna jest tego, by opowiadać o niej studentom scenopisarstwa.

pytanie: czy waszym zdaniem postać grana przez Denzela Washingtona zasłużyła na tak surową karę? bo cenzurka wystawiona jej przez reżysera nie grzeszy dwuznacznością. nie dość, że odwróciło się od niego całe środowisko, z którym dotychczas robił interesy, to na domiar złego gość został rozerwany na strzępy serią z karabinów maszynowych. hollywoodzka przesadna brawura czy może celowe złagodzenie wydźwięku filmu poprzez stępienie finału (mam inną propozycję: wrodzona ślepota oglądającego)

narc w kategorii dramatu policyjnego rozkłada 'Dzień próby' na łopatki (gówno prawda, Wysoki Sądzie). gdyby nie fantastyczna kreacja Denzela, nie byłoby czego oglądać (znowu gówno prawda). na marginesie, przez cały czas kibicowałem złemu w jego niecnych poczynaniach (bo jesteś głupi, dlatego mu kibicowałeś). trochę z powodu wrodzonej przekory, a troche dlatego, że nie mogłem znieść widoku gładkiej mordy Hawka. klasyczne kino policyjne opiera się na kontrastowaniu charakterów, nie zaś na kontrastowaniu wartości (od zderzania wartości jest western, z którego zresztą wywodzi się kino policyjne, ale to już temat na inną okazję). tymczasem pan Antoine Fuqua przejawia aspiracje do natrętnego moralizatorstwa (że co???).

Odpowiedz
#2
Narc - film interesujący, zgoła lepszy od Dnia próby, ale jakoś mi do gustu nie przypadł. Aktorsko jest to perełka, ale cała reszta jest nad wyraz przygnębiająca i trudna w odbiorze. Trzeba porządnie wczuć się w klimat, żeby coś z tego filmu wynieść. Nic więc dziwnego, że DP wygrał.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
Mental, powinienes czesciej zakladac temu podobne tematy, skrobac temu podobne wstepniaki i odlozyc wreszcie te babranie sie w tym transformerowym topicowym g...alimatiasie.

Odpowiedz
#4
Ja bym chciał tylko powiedzieć że Narc to jeden z najlepszych filmów jakie w życiu widziałem. Więcej napiszę jak obejrzę Dzień Próby. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#5
S P O J L E R Y

pora przyznać się do błędu (Jakuzzi, ramolu, to nie jest kolejna zmiana zdania w moim wykonaniu, lecz akt skruchy:)) otóż jakiś czas temu zadałem na forum następujące pytanie, na które oczywiście nikt nie raczył odpowiedzieć:)

Cytat:czy waszym zdaniem postać grana przez Denzela Washingtona zasłużyła na tak surową karę?

wczoraj do poduszki obejrzałem 'Training Day' i chyba musiałem być ślepy, że za pierwszym razem (to już będzie 6 lat) nie dostrzegłem, o co tak naprawdę się rozchodzi. na domiar złego całkiem niedawno w topicu o "raperach w filmie" nazwałem zakończenie TD "pedalstwem do trzeciej potęgi", co nie najlepiej świadczy o moim poziomie intelektualnym:) tak czy siak, było, minęło. dzisiaj już wcale tak nie uważam. dzisiaj uważam, że Antoine Fuqua do spółki ze scenarzystą Davidem Ayerem stworzyli klasycznie piękne, cholernie mocne i fenomenalnie opowiedziane kino sensacyjne. amen. co sie zas tyczy Alozno, to zasłużył na najsurowszą kare. z trzech powodów:

- był śmierdzącym tchórzem (podczas strzelaniny w mieszkaniu zaryzykował życie własnego syna, byle tylko wyjść cało z opresji);
- był człowiekiem bez kręgosłupa, bez zasad (najbardziej zdegenerowane męty nie chciały uścisnąć mu dłoni - jak mogłem tego wcześniej nie zauważyć?!);
- nikogo nie szanował, nawet własnych wrogów;

końcowy motyw stanowi majstersztyk czystej wody. przewijałem film chyba z tuzin razy celem nasycenia oczu egzekucją bohatera. najlepsza w tej scenie jest totalność akcji: aby ustrzelić jedną osobę, wysyla sie caly szwadron zamaskowanych i uzbrojonych po zęby zabójców. tradycyjnie zamieszczam mega spojlerowy fragment tej genialnej sekwencji:



ja chce więcej takich filmów!

P.S.
żeby było jasne jak słońce w zenicie: pomimo posypania głowy popiołem, zdania na temat Etana Hawka nie cofnę - na jego miejscu wolałbym zobaczyć innego aktora.

Odpowiedz
#6
Mental napisał(a):pora przyznać się do błędu (Jakuzzi, ramolu, to nie jest kolejna zmiana zdania w moim wykonaniu, lecz akt skruchy:))

Spoko, przyzwyczailem sie. :)
Bo prawda po prostu jest taka, ze przed napisaniem jakiejkolwiek opinii, powinienes obejrzec film dwa razy. ;P

Odpowiedz
#7
Cytat:Bo prawda po prostu jest taka, ze przed napisaniem jakiejkolwiek opinii, powinienes obejrzec film dwa razy. ;P

święta racja. co gorsza, to już druga tak bolesna pomyłka (MV się kłania).

Odpowiedz
#8
A zatem drugi raz na TDK marsz! :twisted:

Training Day widziałem tylko raz, niestety mam z tamtego okresu białą plamę i koniecznie muszę go sobie powtórzyć. Ale wiem że był to cholernie dobry film.

Odpowiedz
#9
TD - film masakra. Rewelacja i tyle. Musze zanabyć, bo ostatni raz oglądałem w tamtym roku na Polsacie (bodajże).

A o NASC nie wiedziałem nawet O.o
loading podpis...

Odpowiedz
#10
Mierzwiak napisał(a):A zatem drugi raz na TDK marsz! Twisted Evil

byłem już dwa razy.

Martinipl napisał(a):A o NASC nie wiedziałem nawet

ja też nie. za to o NARC jak najbardziej:)

Odpowiedz
#11
Mental dzieki za info, w markecie w ktorym zaopatruje sie w margaryne, pasztet i inne atrakcje, stoi na polce NARC za 2 funciaki. Myslalem, ze to jakis sredniak, wiec kupilem Nietykalnych i Chinatown
Dzis wieczorem skocze zobaczyc, czy jeszcze jest...oblukam co to za cudo.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#12
Mental napisał(a):P.S.
żeby było jasne jak słońce w zenicie: pomimo posypania głowy popiołem, zdania na temat Etana Hawka nie cofnę - na jego miejscu wolałbym zobaczyć innego aktora.

Hawke to cholerny średniak, ktory pasuje do tego filmu jak kij do de.
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej

Odpowiedz
#13
SPOILERY
Obejrzałem NARC i przyznaje jest dobrym dramatempolicyjnym jednak TD jest lepszy właśnie ze względu na genialna końcówkę i śmierć Alonza. Jest to jedna z najlepiej sfilmowanych egzekucji w historii kina. Podziurawiony Denzel wysiadając jeszcze z samochodu próbuje otworzyć tylni bagażnik z fantami na czarną godzinę, ciekawe co tam było. Za każdym razem jak oglądam tę końcówkę to włosy jeże mi się jak na rozkaz. Niezwykłe piękno tego filmu tkwi też w idealnej kolorystyce i obrazie . Pieprzona poezja.

Odpowiedz
#14
Odgrzebuję temat z dna forum, bo Narc jest tego wart. Przystępując do oglądania myślałem sobie, że o to kolejny już z niezliczonej ilości filmów o gliniarzach i ich dylematach, nerwach, nieustannym napięciu i zagrożeniu życia no i przede wszystkim nieudanym życiu rodzinnym. Poniekąd jest to prawda ALE JAK TO ZOSTAŁO PODANE! I to zakończenie. Rety jak to jest możliwe że ten film przepadł.

Dzień próby był dobry jednak nie uważam, by łączyło go z Narc coś więcej niż relacja dwóch gliniarzy i ich wzajemne poznawanie się z czasem. Dzień próby to trochę hollywoodzka sztampa, poza tym zły Denzel dobrze się sprzedał. Tematycznie (od strony przedmiotowej - narkotyki, jak i podmiotowej - motywacje bohaterów) to 2 różne filmy.


W Narc nie ma złych bohaterów, są LUDZIE i ich słabości. Oraz ludzie, którym życie nie daje żadnej szansy (Kathryn).

Odpowiedz
#15
NARC, NARC, NARC...
Czy ten film jest w jakikolwiek sposób związany z tą grą:
http://www.gry-online.pl/s016.asp?id=4600
Kto kogo naśladował?

Odpowiedz
#16
Patrząc na skriny - absolutnie nic. : )
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#17
Obejrzałem sobie dzisiaj Training Day. Ziew.

Trudno oglądać film, w którym nie ma się żadnego punktu zaczepienia. Nie ma z kim się identyfikować, ani komu kibicować.

Krystalicznie czysty, pizdowaty i naiwny Ethan Hawke kontra "geniusz" zbrodni skorumpowany Denzel Washington. Niby wiadomo, że warto Washingtonowi kibicować, bo to drań i lepiej zagrany, ale mimo to wybór jest trudny, gdyż obaj bohaterowie to idioci. Hawke to w dużej mierze pipa, którą Washington ciąga za nos jak chce. Znowu Washington wcale mniejszym debilem nie jest, bo wymachuje gnatem jak Kojak lizakiem i ciągnie na nielegalną akcyjkę świeżaka. Niby planuje potem jego zabójstwo, ale wyjątkowo trefnie (dodatkowo nie przewidział Świętego Mikołaja, o tym za chwilę). Vickiem Mackey to on nie jest.

Abstrahując od samych postaci - jest też to coś. Główny bohater grany przez Hawke'a oczywiście uratował 14-letnią dziewczynkę z rąk bezdomnych gwałcicieli (swoja drogą: jak ona miała czternaście lat to ja jestem Denzel Łoszyngton). Myślę, że w tym roku musiał być bardzo grzecznym chłopcem, bo Święty Mikołaj przyniósł mu tzw. zajebisty zbieg okoliczności. Dziewczynka okazuje się być kuzynką gościa, który potem ma zamiar go zabić. Mam nadzieję, że też bedę mieć w życiu takie szczęście.

Potem jeszcze się biją, Hawke'owi nie przeszkadza rozbicie szyby głową. Ba, potem spada na maskę samochodu, którym Denzel kieruje jak debil. Oczywiscie Denzel potem nie wierzy, że Hawke go zastrzeli, więc skoro nie wierzy to oczywiście stoi jak ciul i wali monolog o tym, jak to nie wierzy, że Hawke mógłby go zastrzelić. To całkowicie logiczne. :)

No i wreszcie scena egzekucji. Zastanawiam się czy faktycznie Rosjanie przyjeżdżają trzema samochodami i wykorzystują kilka osób z pistoletami maszynowymi, żeby zabić jednego gościa. W końcu to logiczne. Amunicja jest za darmo.

Kreacja Denzela niezła (na pewno nie wybitna), zwłaszcza jak nie świruje (tj. nie wpada w furie, jak na końcu i nie podśpiewuje). Szczególnie dobra jest scena po śmierci Rogera, ta, która jest zaraz po niej oraz samo zakończenie. Szkoda, że jego bohater to zwykle czerstwy ciul bez niczego, co mogłoby zainteresować.

Przed obejrzeniem myślałem, że to będzie film, który pokażę mojemu 12-letniemu kuzynowi, ale teraz boje się, że mnie jeszcze wyśmieje. :)

The movie should've been called "Training Gay", 'cause it sucked cock!

Ale duży plus za gołą Evę Mendes. Szkoda, że była ałtoffokus.


NARC oglądałem kupę czasu temu, więc trzeba odświeżyć. Z tego co pamietam to dobra rzecz była.

Odpowiedz
#18
marnej jakości czepialstwo, przypominające próby military'ego w kopaniu trylogii godfathera. nie żeby porównywał dzień próby do ojca chrzestnego, ale zachowując rozsądne proporcje tak to niestety wygląda.

Crov napisał(a):Mam nadzieję, że też bedę mieć w życiu takie szczęście.

takie jak wspomniany przez ciebie vic mackey? ten sam vic mackey, któremu przez 6 sezonów the shield uchodziły płazem najbardziej zawiłe szwindle i wszyscy, łącznie z kołem fortuny, zbiegami okoliczności i motywami "w ostatniej chwili", pracowali na jego emeryturę?

Odpowiedz
#19
Crov napisał(a):Krystalicznie czysty, pizdowaty i naiwny Ethan Hawke

Nie jest pizdowaty, to normalny, przecietny gliniarz. To wrazenie pizdowatosi to byc moze efekt postawienia go obok bezkompromisowego twardziela Denzela (jaki tam z niego swoja droga geniusz zbrodni..). A kibicowac mu jak najbardziej mozna - jak kazdemu, kto dostrzega zlo i probuje cos z tym zrobic.

Odpowiedz
#20
Mental napisał(a):marnej jakości czepialstwo, przypominające próby military'ego w kopaniu trylogii godfathera. nie żeby porównywał dzień próby do ojca chrzestnego, ale zachowując rozsądne proporcje tak to niestety wygląda.
Czepialstwo? Wypisałem to, co mnie zirytowało w filmie. Nie uważasz, że zwróciłem na coś ważnego uwagę? No to olej, ewentualnie zwróć mi uwagę na PW. No bo po robić z tego pustą rozmowę?

Cytat:
Crov napisał(a):Mam nadzieję, że też bedę mieć w życiu takie szczęście.

takie jak wspomniany przez ciebie vic mackey? ten sam vic mackey, któremu przez 6 sezonów the shield uchodziły płazem najbardziej zawiłe szwindle i wszyscy, łącznie z kołem fortuny, zbiegami okoliczności i motywami "w ostatniej chwili", pracowali na jego emeryturę?
Vic Mackey nie miał "po prostu" szczęścia. Poza tym jest też kwestia wykonania.

Jakuzzi napisał(a):Nie jest pizdowaty, to normalny, przecietny gliniarz. To wrazenie pizdowatosi to byc moze efekt postawienia go obok bezkompromisowego twardziela Denzela (jaki tam z niego swoja droga geniusz zbrodni..).
Może i masz rację. Wrażenie jest jednak dość silne. Przez 3/4 filmu sprawia wrażenie naiwnego pierdoły (i to nie w taki sympatyczny, forrestgumpowy sposób) i siłą rzeczy trzeba kibicować Denzelowi. Z kolei kiedy już widzimy, że Denzel to kutas to ciężko pozbyć się tego wrażenia.

Cytat:A kibicowac mu jak najbardziej mozna - jak kazdemu, kto dostrzega zlo i probuje cos z tym zrobic.
Jeśli ktoś chce to oczywiście, że może. :) Dla mnie nie ma w nim nic, co mogłoby sprawić, że będę mu kibicował. Sam fakt walki ze złem to za mało.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  NARC (TEMAT NIE ZAWIERA SPOJLERÓW [jeszcze - przyp. Admin]) Mental 14 3,699 20-09-2007, 01:45
Ostatni post: tomashec



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości