... bohaterów, których nie zdążyłem umieścić w ankiecie :)
Wahałem się pomiędzy Vasquez, Hicksem, Morsem i Clemensem. Padło na Vasquez. W końcu to ona wypluła najlepszy z tekstów, mianowicie: "No. Have you?" (to w ramach repliki na zaczepkę Hudsona: "Hey, Vasquez... you ever been mistaken for a man?") Stworzyła niezapomniany tandem ultra-twardzieli z Drake'em. Niestety ten drugi szybko zszedł ze sceny, spryskany żrącą posoką :)
Hicksa polubiłem od razu za spokój i opanowanie. W ogóle kapitalny to gość, szkoda, że jego czas się skończył. Łachy, które nosił w T1, idealnie oddawały charakter tego aktora: płaszcz niczym John Ryder z "Autostopowicza", sportowe adidasy jak "Nieśmiertelny" Lambert, a całość dopełniały wytarte spodnie z przeceny. Zauważyliście, że dzisiaj już nikt się tak w kinie nie ubiera. Teraz króluje lateks i czarne okularki albo pozersko-szpanerski biały podkoszulek, który mogą nosić jedynie ci, co na wszystko leją sikiem prostym (jak porucznik John MacLane :)) Tak na marginesie, widzieliście materiał dodatkowy T2? Jest tam krótki wywiad z Biehnem. Facet wygląda PO-RA-ŻA-JĄ-CO. Pewnie ściągnęli go prosto z planu "Tombstone" :) Włosy starannie zaczesane pod górę, no i te cynkowe wąsy. Wypisz wymaluj rzeźnik Ringo.
Clemens i Morse to przeciwieństwa. Na te pierwszą postać zwróciłem uwagę dopiero wtedy, gdy zniknęła z filmu, wciągnięta do szybu wentylacyjnego :) Genialne zagranie Finchera. Morse z kolei to błazen. Wygłasza chyba najlepszą przemowę w filmie - na temat rzeczy, których nie ma :) Całość kończy zajebistym: "Może tak byśmy pierdolnęli ją łbem o ścianę?" Alien 3 to bez dwóch zdań przygnębiająca produkcja, ale niemal każda scena z udziałem Morse'a sprawia, że mam ochotę wybuchnąć śmiechem.
Jeśli macie jakieś inne propozycje, to piszcie, dodam nazwisko do listy :)
Wahałem się pomiędzy Vasquez, Hicksem, Morsem i Clemensem. Padło na Vasquez. W końcu to ona wypluła najlepszy z tekstów, mianowicie: "No. Have you?" (to w ramach repliki na zaczepkę Hudsona: "Hey, Vasquez... you ever been mistaken for a man?") Stworzyła niezapomniany tandem ultra-twardzieli z Drake'em. Niestety ten drugi szybko zszedł ze sceny, spryskany żrącą posoką :)
Hicksa polubiłem od razu za spokój i opanowanie. W ogóle kapitalny to gość, szkoda, że jego czas się skończył. Łachy, które nosił w T1, idealnie oddawały charakter tego aktora: płaszcz niczym John Ryder z "Autostopowicza", sportowe adidasy jak "Nieśmiertelny" Lambert, a całość dopełniały wytarte spodnie z przeceny. Zauważyliście, że dzisiaj już nikt się tak w kinie nie ubiera. Teraz króluje lateks i czarne okularki albo pozersko-szpanerski biały podkoszulek, który mogą nosić jedynie ci, co na wszystko leją sikiem prostym (jak porucznik John MacLane :)) Tak na marginesie, widzieliście materiał dodatkowy T2? Jest tam krótki wywiad z Biehnem. Facet wygląda PO-RA-ŻA-JĄ-CO. Pewnie ściągnęli go prosto z planu "Tombstone" :) Włosy starannie zaczesane pod górę, no i te cynkowe wąsy. Wypisz wymaluj rzeźnik Ringo.
Clemens i Morse to przeciwieństwa. Na te pierwszą postać zwróciłem uwagę dopiero wtedy, gdy zniknęła z filmu, wciągnięta do szybu wentylacyjnego :) Genialne zagranie Finchera. Morse z kolei to błazen. Wygłasza chyba najlepszą przemowę w filmie - na temat rzeczy, których nie ma :) Całość kończy zajebistym: "Może tak byśmy pierdolnęli ją łbem o ścianę?" Alien 3 to bez dwóch zdań przygnębiająca produkcja, ale niemal każda scena z udziałem Morse'a sprawia, że mam ochotę wybuchnąć śmiechem.
Jeśli macie jakieś inne propozycje, to piszcie, dodam nazwisko do listy :)
06-01-2007, 18:58








