Next
#41
Ludzie. SD to film, z którego nic nie zrozumiałem ale się na nim świetnie bawiłem. Wcale nie usypia. ;)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#42
No dobra, nie jest tak złe jak wcześniej pisałem (za pierwszym razem wyłączyłem po parunastu minutach), ale to bardzo kiepściutki film z beznadziejnym scenariuszem, efektami specjalnymi na poziomie gier komputerowych, muzyką rodem z sensacyjnych produkcji telewizyjnych i niezłymi nielogicznościami.

Odpowiedz
#43
Klasyczny średniak. Rozpoczyna się względnie ciekawie, ale zainteresowanie oglądaną historia spada w miarę zbliżania się do końca filmu. Główne założenie fabularne najpierw wywołuje małą burzę w mózgu, skłania ku zastanowieniu się nad logiczną i praktyczną stroną nadnaturalnych mocy bohatera, ale szybko zacząłem zdawać sobie sprawę, że prowadzi to na manowce i najlepiej machnąć na dziury logiczne ręką, odpuszczając sobie ich analizowanie, przykładając więcej do starań do odnawiania pokładów cierpliwości, potrzebnej w dobrnięciu do finału filmu. Na szczęście jest to możliwe dzięki Jessice Biel, na którą jak zwykle patrzy się przyjemnie i chociaż na chwilę zapomina o pozostałych minusach.

Odpowiedz
#44
Kiepawy film na całej linii. Potwierdza jednocześnie, że Cage w kinie akcji/sensacyjnym partoli właściwie każde ujęcie ze swoim udziałem szarżowaniem i nienaturalną mimiką. W tym filmie nawet Julianne Moore nie wie co ma robić. Chodzi i klepie kolejne linie scenariusza bez żadnego zaangażowania.

Akcja jest bez tempa, efekty momentami katastrofalne, a końcówka to już dno absolutne. Generalnie ostro zawiodła ręka reżysera, który po prostu nie załapał klimatu. Chyba też dziwny jestem, bo sporo ludzi wokół mnie chwali ten film wyśmiewając jednocześnie "Deja Vu" - moim zdaniem film wyprzedzający o dwie długości "Next" pod każdym względem bez wyjątku. Nie znaczy to, że "Deja Vu" jest arcydziełem.

Tu ciekawostka: zainspirowany ostrą dyskusją na temat ewentualnych dziur w scenariuszu Deja Vu obejrzałem ten film wielokrotnie konsultując się później z osobami twierdzącymi, że jest to jedna wielka dziura scenariuszowa. Na chwilę obecną mogę stwierdzić, że wyznawcy "dziurawej teorii" nie pamiętają szczegółów historii, a faktycznej jednej dziury w scenariuszu nawet nie zauważyli :)
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
#45
Miałem opory przed seansem, i przez lata odkładałem Next, ale wczoraj widziałem i.. podobał mi się. To znaczy, nie to że MEGA, cool i super, ale jako kino rozrywkowe spełnił swoją rolę.

Z pewnością w worku złych rzeczy jest tragiczne CGI (pociąg na przejeździe, w nocy... porażka) i z dupy wyjęci badguje scigający protagonistę. Tak poważniej - nawet jeśli Chris ma zdolności, to wobec ich planu te dwie minuty (o których wiemy my, policja i badgoście) są całkowicie nieznaczące, chociażby dlatego że mogą wywalić atomówkę obok miasta i tez uzyskają efekt. Zła jest też rola Moore - nie tak zła, ale gra bez przekonania i zaangażowania, a na dodatek jej dialogi są suche. Więc i na tym polu to leży.

Z dobrych... nie ma tutaj szaleństwa i nadmiernego efekciarstwa czy nadużywania motywu z przewidywaniem przyszłości: jeśli faktycznie coś ma się wydarzyć, to jest to zgrabnie pokazane (np omijanie kuli- liczyłem na takie coś i to dostałem). Pani Biel jest przeurocza i prześliczna, mogłaby być moją żoną, ale chyba nudziłaby się w Opolu... trudno. Cage jest sobą i tyle, ale też gra od niechcenia - najlepszą scenę zaliczył przy okazji akcji z telewizorem w motelu (swoją droga prosta ta scena i bardzo naturalna w ramach fabuły).

I teraz końcówka: nie za bardzo rozumiem, dlaczego on "wpadł w kanał" czyli ślepą uliczkę, i mimo wszystko zginęli na końcu - co przeoczył? Jak? Nie ma tutaj żadnej wskazówki (a przynajmniej takiej, którą uznałbym za logiczną) ani wyjaśnienia w filmie. Po prostu Chris stwierdza, że spieprzył sprawę, LA leci w kosmos, Chris i dziewucha giną, budzi się w motelu i wiemy dwie rzeczy: przewidział przyszłość na dwa dni do przodu i ma to związek z damulką. Hm... nie kumam.

Ale Next intrygował cały czas, nie bawili się w pseudo naukowe wyjaśnienia, cool zagrywkowe sceny i inne bzdury które na pewno kusiłyby niejednego reżyserka przy takim temacie.

6/10 i na pewno do powtórki.

loading podpis...

Odpowiedz
#46
I po powtórce. A nawet kilku. Ocena dokładnie ta sama czyli 6/10 - fajny, lajtowy akcyjniak z dobrym motywem fabularnym. Nic się tutaj nie dłuży, wszystko jest spięte w taki toporny sposób, który kompletnie mi nie przeszkadza - ma ten film swój urok. Idealny do kotleta. Biel nadal urocza, Moore wnerwia jak wnerwiała (w ogóle obsada od strony policyjnej to żenująca katastrofa która dołuje Next mocno). Coraz bardziej doceniam końcową akcję z wieloma liniami czasowymi oraz końcowe "JEB" :) I nadal nie kumam tego przeznaczenia z bohaterką graną przez Biel...

Z chęcią bym obejrzał jakiś sequel :)
loading podpis...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości