Pan Kleks (temat ogólny)
#1
[Obrazek: gf-bhzJ-b22L-iXQC_akademia-pana-kleksa-t...94x828.jpg]

Nowa ekranizacja Kleksa już za moment w kinach i ptaszki ćwierkają, że wyszła nie lada kaszana okradziona z magii Brzechwy. Czyli tak jak ten tonący w tanim CGI trailer zwiastował. Żeby nie zaśmiecać tematu z polskimi "piłkami" to zakładam oddzielny wątek dla starych i nowych ekranizacji.



Skromnie tym razem, bo widziałem serię z Fronczewskim lata temu i nie mam za bardzo pary by się o niej rozpisywać. Z całą pewnością mogę przyznać jedynie, że filmy dość paskudnie zniosły upływ czasu, ale mimo to ogląda się sympatycznie.

Odpowiedz
#2
Oryginały wyglądają tanio, ale maja magię, a nowy z kolei miał duży budżet ale zero pomysłu/magii, tak to się zapowiada.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#3
zmieniłbym tylko tytuł na Akademia Pana Kleksa

co do nowej wersji, podobno zdjęcia kiczowate, nie czuć klimatu zamku w Gołuchowie tylko wygląda jak sale w muzeum

obejrzę pewnie tam kiedyś jak nie będę miał co

ogólnie pewnie film dostosowany pod dzisiejsze "standardy" i młodzież także dla starych boomerów będzie kaszaną

Odpowiedz
#4
Nigdy nie lubiłem "podróży" ale "Akademię" i "w Kosmosie" (na którym byłem w kinie) już tak.
Po latach oglądałem z córką i w przypadku dwóch wspomnianych filmów było fajnie, do oglądania nowej wersji mnie jakoś nie ciągnie.

Odpowiedz
#5
"Podróże" mają zajebiste piosenki. Lubię czasami wrócić i to wcale nie z powodu nostalgii.
- Meluzyna
- Z pamiętnika młodego zielarza
- Latający Holender to ja (Rewiński to mistrz)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#6
Jeszcze "Cała naprzód ku nowej przygodzie". O tej piosence swego czasu myślałem więcej, niż powinienem, bo szef w mojej poprzedniej firmie przez cztery lata niezmiennie motywował mnie (jak i cały zespół) do pracy swoim mottem "Cała naprzód, jak w Panu Kleksie!" :/

Odpowiedz
#7
(03-01-2024, 14:54)Dr Strangelove napisał(a): "Podróże" mają zajebiste piosenki. Lubię czasami cale nie z powodu nostalgii.
- Meluzyna
- Z pamiętnika młodego zielarza
- Latający Holender to ja (Rewiński to mistrz)

Ogolnie cała trylogia ma znakomite piosenki. Jednocześnie działają jako utwory dla dzieci, a także dorosły może je słuchać bez wstydu. Plus większość z nich wykonywała znamienici wokaliści. I za oprawę odpowiadał wybitny kompozytor. 

I już na starcie wersja Kawulskiego w tej kwestii przegrywa, bo ten wspólny kawałek to jakieś nie wiadomo co i dzieciaka nie zachwyci, bo to nie jego bajka. A i kilka klas to gorsze. 

Odpowiedz
#8
Cytat: Akademia Pana Kleksa – bezpłatnie na Ninateka.pl!

W dniu premiery nowej ekranizacji powieści Jana Brzechwy "Akademia Pana Kleksa” przypominamy, że na naszej stronie dostępne są wszystkie trzy części klasycznej wersji Pana Kleksa z niezapomnianą rolą Piotra Fronczewskiego – jak zwykle bezpłatnie, bez logowania się i bez reklam!

Akademia Pana Kleksa, reż. Krzysztof Gradowski, Polska, 1983

Dziesięcioletni chłopiec – Adaś Niezgódka – w czarodziejski sposób trafia do bajkowej szkoły prowadzonej przez tytułowego Pana Kleksa. Szybko okazuje się, że metody wychowawcze nauczyciela są bardzo ekscentryczne...

Na Ninateka.pl obejrzycie ponadto kontynuacje przygód Pana Kleksa:

Podróże Pana Kleksa, reż. Krzysztof Gradowski, Polska, 1985
Pan Kleks w kosmosie, reż. Krzysztof Gradowski, Polska, 1988

Wszystkie filmy pod linkiem: https://ninateka.pl/szukaj/?searchPhrase.3=pana%20kleksa&fbclid=IwAR3p_qHN3ctm1nsU9naWtziGYKdenDTfzBemCprDP4Y_sRX_RGV07W5N1Vw

Może ktoś ma chęć sobie przypomnieć.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#9
Oglądałem wszystkie ledwie parę lat temu dla przypomnienia, więc u mnie wrażenia raczej na świeżo. Nawet może bym napisał, jak je odbieram po latach, ale to jutro, bo dziś mi się już po robocie nic nie chce ;)

Odpowiedz
#10
A gdzie "Tryumf pana Kleksa"? To też przecież jest film Gradowskiego. W podstawówce z całą klasą byłem na tym w kinie.

Odpowiedz
#11
Myślę, że jako społeczeństwo kolektywnie uznaliśmy, że dla naszego własnego dobra lepiej będzie, jak wyprzemy go z pamięci.

Odpowiedz
#12
(05-01-2024, 18:44)Żółte Krzesło napisał(a): A gdzie "Tryumf pana Kleksa"? To też przecież jest film Gradowskiego. W podstawówce z całą klasą byłem na tym w kinie.

Jest na 35mm.online.

Odpowiedz
#13
Heh, warto wspomnieć, że w "Akademii Pana Kleksa" pojawia się Myszka Miki - na całe dekady, zanim weszła do domeny publicznej :)
W ogóle te filmy to niezły miszmasz, jeśli chodzi o bajkowe postacie, bo do tej kategorii wrzucono wszystko: postacie z baśni, z książek dla dzieci oraz z kreskówek (jak wspomniany Miki, czy choćby ruscy Wilk i Zając).

Te Pany Kleksy to takie filmy , że w zasadzie są niby słabe, ale mają swój urok. To znaczy dwa pierwsze, bo "Pan Kleks w kosmosie" to kuriozalny badziew słabszy od "Klątwy Doliny Węży", którego jedynym plusem jest piosenka Kozidrak na koniec, a "Tryumf Pana Kleksa" jest absolutnie nijaki i wylatuje z głowy już w trakcie seansu.

Generalnie w filmach o Panu Kleksie nic nie ma ładu ani składu, co w sumie nawet nieźle pasuje do historii o zwariowanym ekscentryku, który żywi się piegami i tabletkami. Z "Akademią" to Brzechwa najbardziej pojechał, historia wygląda jak wymyślana na dragach, i jak na opowieść dla dzieci ma dziwnie ponuro-nihilistyczny wydźwięk.
Jestem pewien, że gdyby "Akademię Pana Kleksa" wydano dzisiaj, posypałyby się gromy ze strony rodziców i części publicystów, że wtłacza się taką papkę do głów polskiej dziatwy.

Mimo tych mankamentów nie ogląda się źle tych "Kleksów". No, w każdym razie pierwszych dwóch części, jak już mówiłem (co jak co, ale strzelanie laserami w kosmitów za cholerę nie pasuje mi do "Pana Kleksa" i Brzechwa by tego pewnie nigdy nie napisał, nawet gdyby zmienił swoje dragi na mocniejsze). "Akademia" i "Podróże" mają swój urok, co jest zasługą przede wszystkim rewelacyjnego Fronczewskiego i wpadających w ucho piosenek. Można powiedzieć, że trochę wieje biedą pod względem realizacyjnym, ale jak dla mnie to również ma swój urok. Nadaje całości pewnej umowności, która przywodzi mi na myśl czasy dzieciństwa i moich zabaw z tego czasu, gdy wszystko mogło być wszystkim. Dlatego nie mam problemu z tym, ze wilki tutaj to maszerujący na dwóch nogach ludzie w wilczych hełmach, żaby to również skaczący ludzie w odpowiednich wdziankach, a szpak Mateusz wygląda jak zabawka. Taka stylistyka do mnie przemawia, bo przypomina mi właśnie dzieciństwo we wczesnych latach 90-tych i to, z czym się wiązało, czyli robienie na duża skalę użytku z wyobraźni.

Odpowiedz
#14
Cytat: To znaczy dwa pierwsze, bo "Pan Kleks w kosmosie" to kuriozalny badziew słabszy od "Klątwy Doliny Węży", którego jedynym plusem jest piosenka Kozidrak na koniec,

E tam, jest kilka świetnych piosenek (prócz Kozidrak choćby "Dyscyplina"), a scena z tymi kosmitami ścigającymi Bensona miała i wciąż ma zajebisty klimat (bardzo chętnie bym zobaczył cały film SF w takim stylu). Sentyment mam zdecydowanie największy własnie do tej części.

Cytat: i Brzechwa by tego pewnie nigdy nie napisał, nawet gdyby zmienił swoje dragi na mocniejsz
Tych wannabe starwarsów, które wpieprzono do drugiego filmu, a które nie mają nic wspólnego z książką, której ten niby był adaptacją, też Brzechwa nie napisał. Pasują ci do klimatu Kleksa?

btw, w nieco podobnej taniej stylistyce jak pierwszy i połowa drugiego Kleksa jest "Pierścień i Róża" z Figurą i Zamachowskim, nie wiem czy polecać, sam mam sentyment nie mniejszy niż do Kleksów, i z przyjemnością obejrzałem po latach kilka razy z córką.

Odpowiedz
#15
Najlepsze co dał od siebie "Kleks w kosmosie" to Emiliana Kamińskiego, od którego Burton podpatrzył stylówkę dla Edwarda Nożycorękiego i piosenkę o dyscliplinie.



Poza tym fakt, że film kiepściutki i nakręcony chyba pod wpływem hype'u prl-owskich dziciekaów na Star Warsy. Tą część szczególnie zabijają denni dziecięcy protagoniści i designy stworów urwane chyba z najgłębszej otchłani umysłu narkomana. Serio. Kto pozwolił na występ tych cronenbergowskich kreatur z labiryntu czy dżungli w filmie dla dzieci?

Odpowiedz
#16
Cytat:hype'u prl-owskich dziciekaów na Star Warsy.

Raz jeszcze - hype na Star Warsy wali po oczach już w "Podróżach" o czym wszyscy czepiający się "Kleksa w kosmosie" zdają się zapominać.
Tylko i wyłącznie "Akademia" faktycznie próbuje być stosunkowo wierną adaptacją.

Odpowiedz
#17
(06-01-2024, 13:44)Gieferg napisał(a): E tam, jest kilka świetnych piosenek (prócz Kozidrak choćby "Dyscyplina")

No wiem, że ludzie lubią "Dyscyplinę". Ale ja nie, Kamiński w ogóle jest dla mnie jakoś wkurzający w tej piosence, jak i w całej swojej roli.


(06-01-2024, 13:44)Gieferg napisał(a): Tych wannabe starwarsów, które wpieprzono do drugiego filmu, a które nie mają nic wspólnego z książką, której ten niby był adaptacją, też Brzechwa nie napisał. Pasują ci do klimatu Kleksa?

Celna uwaga. Z tym że tam to jest część filmu, a w "Panu Kleksie w Kosmosie" cały film jest taki.


(06-01-2024, 13:44)Gieferg napisał(a): btw, w nieco podobnej taniej stylistyce jak pierwszy i połowa drugiego Kleksa jest "Pierścień i Róża" z Figurą i Zamachowskim, nie wiem czy polecać, sam mam sentyment nie mniejszy niż do Kleksów, i z przyjemnością obejrzałem po latach kilka razy z córką.

Tak, pamiętam go z dzieciństwa. I pamiętam, że także miał dobre piosenki ("Żegnaj słodkie życie, żegnaj piękny świecie, powiem co lubiłem, nim mnie zabijecie" :D - cytuję z pamięci, więc mogłem coś przekręcić). W sumie fajnie, że przypomniałeś - nie widziałem tego ze dwadzieścia kilka lat. Dobrze będzie sobie odświeżyć i sprawdzić, jak się trzyma.

Odpowiedz
#18
Na 35mm.online jest odrestaurowany pełnometrażowy składak serialu. Więc możesz obejrzeć. Kontynuując offtop, to w liceum powtórzyłem serial i choć jak Kleksy realizacja była uboga, to też uroku nie można odmówić i nadrabia kreacjami aktorskimi i piosenkami. I sądzę, że Stefan Każuro grający księcia Lulejkę został Bestią w disneyowskiej Pięknej i Bestii, bo nadawał się na rozwydrzonego palanta.

(06-01-2024, 13:58)Gieferg napisał(a): Raz jeszcze - hype na Star Warsy wali po oczach już w "Podróżach" o czym wszyscy czepiający się "Kleksa w kosmosie" zdają się zapominać.
Tylko i wyłącznie "Akademia" faktycznie próbuje być stosunkowo wierną adaptacją.

Co do tych star warsów to też traktuję jako adaptację i dostosowanie się do ówczesnych czasów. Na końcu Arcymechanik mówi, że Patentonia porzuciła atrament na rzecz komputerów, które były wtedy światową nowinką (w tej wycinankowej adaptacji Czarnoksiężnika z krainy Oz od Se-Ma-Foru Czarownica z Północy pyta się Doroty, czy w jej ojczyźnie jest pełno telewizorów, samochodów i komputerów - rzeczy, które w czasach Bauma były fantazją). Nie mówiąc o tym, że Kleks uprawia kung-fu, zapewne na bazie popularności Wejścia smoka. I sama Akademia i reszta trylogii dzieje się w latach 80. (w Podróżach odpowiednik Pietrka ma na ścianie plakaty Bajmu i Michael Jacksona) zamiast tuż po wojnie, gdy powstały oryginalne powieści.

I również pewnie w latach 80. ludzie mieli podobne rozkminy co al_jarid i stąd pewnie w Akademii dali jakiś tam połowiczny happy end (myśleliście, że zmiana zakończeń na happy endy bądź ich złagadzanie to wymyślił dopiero Pies, który jeździł koleją? Wrong, Król Maciuś I już to robił).
tak jak i w Podróżach, które w książce też ma gorzkie zakończenie.

Odpowiedz
#19
Cytat:Nie mówiąc o tym, że Kleks uprawia kung-fu, zapewne na bazie popularności Wejścia smoka.
Chyba na fali popularności tego hiciora;

Odpowiedz
#20
Temat mnie zainspirował i będzie na jutro nostalgiczny artykulik na filmożercach o trzecim Kleksie ;)


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości