Pan's Labyrinth
#21
MOLQ napisał(a):Labirynt Fauna :? takie tlumaczonko zauwazylem na onecie ;/ jak dla mnie kicha , mogliby zostawic wszystko po oryginalnemu .
Czyli El Laberinto del Fauno? ;) Myślę, że Labirynt Fauna to przy wielu kretyńskich tłumaczeniach tytułów jakie można spotkać to mistrzostwo świata.
Na film nie czekałem szczególnie ale myślę, że może się wybiorę. Na IMDB film ma średnią ocen 8.5 (na 15,225 głosów) i 71 miejsce na liście TOP 100.

Odpowiedz
#22
Też mam zamiar się wybrać chociaż kochany dystrybutor nie ułatwia sprawy, oj nie.

Co do tłumaczenia - dokładnie odzwierciedla oryginalny tytuł i brzmi dobrze, więc o co chodzi? Dobrze że to nie żaden "Magiczny labirynt" albo "Labirynt w krainie czarów".

Odpowiedz
#23
no ja niestety pewnie będę oglądała na komputerze :(
właśnie sobie pobieram ;) jak już się zapoznam z tym, to podzielę się wrażeniami ;)
Pozdro! :)

Odpowiedz
#24
Dzięki Bogu, że polskie tłumaczenie tytułu nie wyszło w stylu "Lochy Satyra" (brzmi jak porno :lol: ). Polscy tłumacze są do wszystkiego zdolni, ważne żeby było powiązane, Pan= bożek, władca satyrów.

Już się nie moge doczekać tego filmu, będzie super. W Hellboyu część wizualna była super (w odróżnieniu od nudnej fabuły) więc tutaj będzie ze 100 razy lepiej.

Pozdr.
Coppola 12... Pfff

Odpowiedz
#25
Poszedłem na ten film, właściwie nie wiedząc z czym będę miał do czynienia - widziałem tylko zdjęcie Fauna, no i... zachęciło mnie. :) Podczas seansu byłem totalnie zaszokowany - ależ ten film jest brutalnie realistyczny! Oczywiście w pewnych momentach, bo w innych to raczej niezwykła baśń, którą można różnie interpretować. Połączcie "Komu bije dzwon" Hemingwaya i baśnie braci Grimm, a otrzymacie Labirynt Fauna - film, jakiego naprawdę jeszcze nie było. Szokujący, przejmujący, w niesamowity sposób łączący tak odległe tematy jak wojna i dziecięca wyobraźnia. Jedyne, co przychodzi mi na myśl, jeśli miałbym porównywać ten film do innego dzieła, to powieść Malowany ptak. Mają wiele cech wspólnych, ale przede wszystkim jedną: to nie jest opowieść dla dzieci!

Nie będę przytaczał fabuły - nie znałem jej idąc do kina i tym lepiej mi się oglądało film. Nie oczekujcie jednak bajki, bajeczki, baśni. Nie tylko tego. Oczekujcie bolesnego kopa w twarz, bo niektóre sceny są wręcz męcząco, realistycznie okrutne. Inne - baśniowe - trzymają w napięciu lepiej niż niejeden horror. Przypominający silenthillowe potworki monstrum przebija wszystko to, co było pokazane w Silent Hillu, a jedna scena z nim jest warta więcej niż cały tamten film. Niesamowita wyobraźnia i zdolność wizualizacji łączą się ze świetną reżyserią - a to pozwala oczekiwać najlepszego. Jeśli tylko nie będziecie szli na Labirynt nastawieni na bajkę - będziecie oczarowani. Dla mnie to 9+\10 i zdziwienie, że kiedy powstają takie filmy, filmy pełne magii, Oskara zdobywa jakiś gangsterski dramat...

Swoją drogą to widziałem, jak z seansu wychodzi grupka dzieci w wieku mniej więcej wczesnopodstawówkowym. W Malezji film jest zakazany ze względu na brutalność. W Meksyku na plakatach widnieje ostrzeżenie, aby nie pokazywać filmu dzieciom. Tylko w Polsce panuje przekonanie, że jeśli coś ma elementy baśni, to jest dla dzieci (tak samo jeśli film jest na podstawie komiksu - jest dla dzieci). SPOJLER Chłopcy i dziewczęta z drugiej be musieli być nieźle zaskoczeni, kiedy zamiast wróżek figlujących z satyrami, wpierw ujrzeli faszystę, powoli rozkwaszającego butelką twarz wieśniaka - a to wszystko w długim, pozbawionym cięć ujęciu.

Odpowiedz
#26
Wspaniały film, nie wahałbym się użyć również w stosunku do niego słowa "arcydzieło". Jakby nie było, 10/10. Jeśli Guillermo del Toro dalej będzie robić takie filmy, trafi do grona moich ulubionych reżyserów.

Odpowiedz
#27
Kiedy film się skończył, miałem dziwne wrażenie, że z wersji dla USA wycięto ostatnią scenę... Chyba nie pasowałaby do ich postrzegania świata. :)

Odpowiedz
#28
Ja właśnie wróciłem z "Labiryntu Fauna" i jestem przybity. Piękny film. Również niesamowicie smutny, odzierający widza z wszelkiej nadziei i optymizmu. Kojarzy się nieco z Gilliamowską "Krainą Traw". Cudnie było usłyszeć w kinie piękną hiszpańską mowę, której tajniki przez pół roku miałem przyjemność zgłębiać ;) Czuję że jeszcze wrócę do przerwanej nauki.

Jak to często bywa na multipleksowych premierach, byłem zmuszony do obcowania z bezmózgim bydłem, z którego gardeł dobywał się co jakiś czas donośny tępy rechot. Równie dużo uznania mam dla rodziców, którzy przyprowadzili swoje kilkuletnie dzieci na "bajkę". Ale głupi ci Rzymianie...

military napisał(a):Chłopcy i dziewczęta z drugiej be musieli być nieźle zaskoczeni, kiedy zamiast wróżek figlujących z satyrami, wpierw ujrzeli faszystę, powoli rozkwaszającego butelką twarz wieśniaka - a to wszystko w długim, pozbawionym cięć ujęciu.

Nic dodać, nic ująć.
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
#29
A propos bydła - u mnie było tym razem wyjątkowo spokojnie. :) A może to film mnie tak wciągnął... Bardzo subtelny spot przed seansem, przypominający o dobrym zwyczaju wyłączania komórek, co prawda do pewnych ludzi nie przemówił, ale ekraniki rozbłyskały dość rzadko (pewnie tylko wtedy, gdy pan w modnej, obcisłej koszuli zastanawiał się, kiedy wreszcie skończy się ten film, co miał być bajką, a jest jakiś głupi). Jeśli ktoś komentował, to popcorn stawał mu w gardle po kilku minutach (szkoda, że się nie udławili). W ogóle na pełnej sali tylko 9 osób (liczyłem!) nie miał kubła popcornu. A pod koniec, ładnych parę minut przed napisami, sporo osób opuściło salę... Brakło mi słów. No ale dobrze - może wskutek takich przezyć rzadziej będą chodzić do kina.

Odpowiedz
#30
Niestety tacy są ludzie - idą do kina, nie na film. Założę się że ogromny procent nie potrafiłby powtórzyć jego tytułu.

Ja muszę bardzo pochwalić współwidzów na seansie "Prestiżu" (w Silver Screenie!) - nikt nie wyszedł do toalety, nikt się nie odzywał, nikt nie jadł, nikt nie używał komórki. Byłem pod wrażeniem.

Odpowiedz
#31
Mierzwiak napisał(a):Ja muszę bardzo pochwalić współwidzów na seansie "Prestiżu" (w Silver Screenie!) - nikt nie wyszedł do toalety, nikt się nie odzywał, nikt nie jadł, nikt nie używał komórki. Byłem pod wrażeniem.

"Fauna" ogólnie nie widziałem, ale mówicie, że warto, tak?

I miałem tą samą sytuację w Silver Screenie (tym gdyńskim) na tym samym filmie - po prostu cudo. Zero śmiechów, praktycznie zero chrupania, to już ja kurde się speszyłem, jak siorbnąłem parę razy. Takiej ciszy dawno w kinie nie uświadczyłem ;)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#32
Obejrzałem i muszę powiedzieć, że nie czułem się po seansie tak od czasu kiedy zobaczyłem Se7en. Może to brzmi głupio, ale poprostu po obu tych filmach miałem cały czas to samo uczucie, że obejrzałem coś wspaniałego.

Całkowicie powalił mnie "oko-ręki", ogromne napięcie towarzyszyło spotkaniu z nim. Sam Faun też był zresztą kapitalny, nie wiedziałem do końca czy nie ma on może jakiegoś własnego, złego celu w manipulowaniu dziewczynką. Niesamowita była też charakteryzacja przy tej realistycznej brutalności, bez odjazdów kamery. Zwłaszcza scena z butelką, a później twarz Kapitana (każdy kto oglądał pewnie wie o co chodzi) - nie mam pojęcia jak sprawili, że wyglądało to tak realistycznie. Zakończenie, dające dwie możliwości interpretacji, także bardzo mi się podobało. Nie było dla mnie szczególnie zaskakujące ale trzymało w napięciu i zostało poprostu świetnie zrobione.

Jeżeli ktoś się nastawia na typową bajkę to... nie róbcie tego. To film przypominający bardziej baśnie "Braci Grimm", niż filmy Disneya. Jest tu dużo elementów fantastycznych ale także sporo wojny i brutalności.

Labirynt Fauna już na 49-tym miejscu TOP250 listy IMDB, a więc zgodnie z tytułem recenzji jednego z użytkowników tejże strony powiem: Unexpected brilliance.

Film nie dostał Oscara za Najlepszy Film Obcojęzyczny, ale nie martwcie się, za pare lat Amerykanie zrobią remake, który na pewno zdobędzie Nagrodę Akademii. ;)

Odpowiedz
#33
Piękny film, smutny ale piękny, niesamowita charakteryzacja, świetni aktorzy, emanuje niezwykły klimat z tego filmu, jakaś magia ale nie potterowo-zdziecinniała tylko brutalna i realistyczna. film do wielokrotnego oglądania, najlepiej w kinie.

Odpowiedz
#34
Cytat:Swoją drogą to widziałem, jak z seansu wychodzi grupka dzieci w wieku mniej więcej wczesnopodstawówkowym.

Miałam bardzo podobną sytuacje... Tzn byłam na najpóźniejszym bodaj seansie [tzn o 20.45] a mimo wszystko trafiły sie takie elementy jak 12-14 letnie dzieci z tatusiem... Dodajmy że każdy z nich miał popcorn i cole w rozmiarze XXL... Wyszli po scenie z "rozmowy" komendanta z wieśniakami.

A teraz do rzeczy:
Film, zaiste robi wrażenie. Strona wizualna zapiera dech w piersiach. I to dosłownie. Przepiękne zdjęcia, charakteryzacja, scenografia też niczego sobie. W dodatku ciekawa fabuła. No i muzyka... :D szczególnie bardzo klimatyczna kołysanka "Hace Mucho Mucho Tiempo". Przez cały czas miałam dziwne wrażenie, że gdzieś ją już słyszałam... :)[/quote]
Take the best orgasm you ever had, multiply it by a thousand and you're still nowhere near it.

Odpowiedz
#35
Nareszcie zobaczyłem. Film bardzo mi się podobał, wizualnie jest zrobiony fantastycznie, zarówno wygląd baśniowego świata jak i brutalna rzeczywistość. Magiczny i smutny film. Może nie arcydzieło, bardziej jednak zwracałem uwagę na scenografię niż na samą fabułę jednak wszystko zebrane razem daje niezwykły i niecodzienny obraz.

Poczytałem sobie komentarze z filmwebu, tez jest jednym z lepszych:

FILM DLA MILOSNIKOW PILY i innych horrorow!!!!

:D
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#36
Film hardcorowy ;-). Oczekiwałem jakąś bajeczkę a oglądnąłem świetny, ambitny i dla dorosłych film fantasy...

Bezcenne te twarzy dzieci z kubłami popcornu w ręku pytając się: 'Tatusiu, co to miało być?'

Odpowiedz
#37
Matko przenajświętsza... Nie wiem, co napisać, taki jestem zdezorientowany.

W jednym z fantastycznych epizodów (fabuła przebiega dwutorowo i oba tory, zarówno ten "niesamowity", jak i realistyczny, przeplatają się z perfekcją godną "Mistrza i Małgorzaty") otóż w jednym z epizodów występuje chyba najbardziej przerażający potwor, jakiego kiedykolwiek widziałem na ekranie. W dzieciństwie prześladowały mnie dwie postacie: wizualizacja clowna z powieści "To" Kinga i bliżej niedookreślona szkieletowata maszkara, stąpająca na chudych, pałąkowatych nogach. Clowna już się nie boję, ale na widok monstrum siedzącego przy stole poczułem coś, czego już dawno nie czułem, oglądając film - autentyczny strach.

Najbliżej "Labiryntowi" do znakomitego horroru Bernarda Rose'a pt. "Paperhouse". Obydwa dzieła pokazują, że dziecięca wyobraźnia niewiele ma wspólnego z poczciwymi, obłożonymi lukrem disnejowskimi pierdołami.

Odpowiedz
#38
SPOJLER (?)


Potwór- morderca brzdąców jest GENIALNY. często o nim myślę przed snem. nie wiem na jakiej podstawie to wymyślili, co ich inspirowało, ale jest jedyne w swoim rodzaju i godne zapamiętania.
Strona wizualna jest świetna, podoba mi się też pomysł poprowadzenia dwóch wątków przebiegających w zupełnie innych światach. Niestety troche raził mnie schemat 'źli i bezwzględni franciści' - 'prości i dobroduszni wejscy partyzanci' (brak obiektywizmu w '300' wg mi nie wadził, wręcz przeciwnie, ale to zupełnie inny kaliber). Zadziwiające jest, że świat dziecka jest tu o wiele bardziej złożony i skomplikowany (do końca nie wiedziałam jakie zamiary ma Faun), a rzeczywistość niemalże zerojedynkowa.

Odpowiedz
#39
Źli frankiści i dobrzy partyzanci? Przesadzacie. Przecież tu - po pierwsze - nie było absolutnie żadnego nawiązania do ideologii partyzantów (w jednej gównianej recenzji - bodaj z GW - przeczytałem, że ten film to pochwała komunizmu. no comments), po drugie - nie byli oni bliżej przedstawieni (poza paroma scenami) - po prostu broniący się przed najeźdźcą partyzanci, nie poznajemy jacy są w domu, a po trzecie - tylko jeden frankista był doszczętnie zły, reszta wykonywała jego rozkazy, ale nie była jakoś demonizowana.

Odpowiedz
#40
ja nie przesadzam, dla mnie film był nieziemski. to salad finger się czepia :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości