12-06-2009, 12:07
|
Pijany Mistrz
|
|
Jackie Chan jest de best, a jego Pijany Mistrz to już legenda i kult. Ale pomiędzy częścią pierwszą a drugą jest przepaść. Lekka, ale jednak. Dość powiedzieć, że finałowa walka z Pijanego Mistrza 2 to najlepsze co w życiu widziałem jeśli chodzi o kino kopane (a ta potyczka, jeśli właśnie o kopanie chodzi, jest po prostu nie z tej ziemi). Z oceną pierwszej części się zgadzam. Sequel ma u mnie 9+/10. Pół oceny w dół za to, że czasami się troszkę dłużył.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
Iiii... jakoś mnie aż tak finał dwójki nie urzekł. Bardziej podobała mi się rozróba z kilkoma zbirami (picie w trakcie) i rozwałka z knajpie z gazylionem przeciwników (bambus).
12-06-2009, 12:23
Kolejne wsciekle rozlegle wprowadzenie...
Arahan, napisz cos wiecej, sensowniej i madrzej albo nie wiem, popros moderatora o usuniecie tematu, bo to zakrawa na jakis absurd juz po dwoch postach.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 12-06-2009, 16:09
Hitch, przecież ten post i 3 pozostałe przeniesiono z wątku o Minirecenzjach. Nie miej pretensji do Arahana tylko do moderatora że wygląda to jak wygląda.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
12-06-2009, 16:12
W takim razie zwracam honor Arahanowi i pytam sie, czyj to byl mundry pomysl :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 12-06-2009, 16:14
Dziękuję za wzięcie w obronę ;) to już druga minirecka (moja) z której mod robi temat na siłę.
Co by nie oftopować: W filmie nie podobało mi się kilka rzeczy, końcowa walka trochę za długa i przez to moemntami nudna. Czasami strasznie bezsensowne dialogi, nie wiem czy to wina tłumaczenia, czy konwencji filmu, ale tekst Chana w restauracji po zwymiotowaniu: - Mój brzuszek znów jest pusty i kilka innych zajechało infantylizmem. Ale czepaim się ;) ogólnie film bardzo dobry :D 12-06-2009, 17:20
Z wątku minirecenzji zostały wydzielone pierwsze trzy posty. Jest wymiana zdań, zatem potrzeba osobnego tematu. W przyszłości bardzo proszę osoby niezainteresowane omawianym filmem o niezabieranie głosu w wątku. Dziękuję.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
12-06-2009, 18:27
DWA glupkowate ledwo-je-mozna-nazwac-postami to nie wymiana zdan.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 12-06-2009, 19:31
Pijany mistrz (1978) - najlepszy film o sztukach walki. Proste. Jackie Chan wyczynia takie rzeczy, że szczęka opada, całość jest niezbyt poważna, ale wciągająca, zaś montaż jest naprawdę rewelacyjny (niezwykle... płynny, jeśli mógłbym to tak określić; często miałem wrażenie, że oglądam jedno ujęcie, a dopiero potem zdawałem sobie sprawę, że to mnóstwo ujęć tak sprawnie przechodzących w kolejne). Wady? Może tylko główny bohater. Chan gra bowiem takiego samego oszusta i degenerata jak niektórzy z jego przeciwników, i wiele razy dokonuje naprawdę wrednych decyzji. A reżyser każe wierzyć, że to w sumie porządny chłopak... chociaż nic na to nie wskazuje. Enyłej - tego się nie ogląda dla fabuły. 10/10 w kategorii chińskich filmów kunkfu.
19-03-2010, 10:26
Z filmów kung fu polecam 36 komnatę Shaolin (1978) - ten film jest bez wątpienia najlepszy w swoim gatunku. Dobry jest także Ostatni salut dla wojownika (1979) Johna Woo, chociaż finał nieco rozczarowuje.
Jeśli chodzi o Pijanego mistrza i tą wadę, którą wymieniłeś - w filmach tego typu chodzi nie tylko o walkę, ale także o to, że nauka kung fu może zmienić człowieka na lepsze. Chan może i był oszustem i degeneratem, ale skoro w finale pokonał złego przeciwnika to znaczy, że pokonał także własne słabości, zrozumiał swoje błędy i po prostu stał się lepszym człowiekiem. Dodam jeszcze, że równie dobra jest kontynuacja Legenda pijanego mistrza z 1994 roku, także z Chanem w roli głównej. 19-03-2010, 14:56 mariusz napisał(a):Dodam jeszcze, że równie dobra jest kontynuacja Legenda pijanego mistrza z 1994 roku, także z Chanem w roli głównej. Ale bezpośrednia kontynuacja, czyli to, co u nas na vhs zwało się "Powrót pijanego mistrza", w USA "Dance of the Drunken Mantis", a w Dżaponii "Nan bei zui quan", już taka dobra nie jest. Z obsady powraca jedynie So Hai, czyli stary pijak, grany przez ojca Yuena Woo-Pinga. Rzecz działa się w rok po Drunken Masterze, a chodziło o to, że na So Haia wydano wyrok śmierci (który miał wykonać gość podobny do mistrza Pai Mei z Kill Billa), a że gość już młody nie był, postanowił wyszkolić swojego syna. Tyle że syn pił na umór i się nie słuchał. Ale odnalazł własny styl. Generalnie film był strasznie ponury (przynajmniej tak go pamiętam), po komedii nie zostało ani śladu. Poruszał problem alkoholizmu... poprzez walki kung fu. Kurna, czemu u nas nie ruszają poważnych tematów w ten sposób? 19-03-2010, 18:54
Legenda pijanego mistrza ma oryginalny tytuł Jui kuen II i ta dwójka w tytule sugeruje, że to jest bezpośrednia kontynuacja. Natomiast ten film o którym piszesz (Taniec pijanej modliszki) to jakieś luźne nawiązanie, a nie kontynuacja. To dystrybutorzy vhs zrobili z filmu kontynuację, a nie twórcy filmu (chociaż reżyser jest ten sam).
19-03-2010, 21:54
Ależ oczywiście, że to oficjalna kontynuacja - tak samo jak Pula śmierci jest kontynuacją Brudnego Harrego, choć nie ma w tytule cyferki.
19-03-2010, 23:20
Można go ewentualnie określić jako spin off, skoro jeden z bohaterów powtarza swoją rolę.
Dlaczego ktoś usunął mój post dotyczący Grindhouse: Planet Terror? 20-03-2010, 21:12
Jedynka bardzo dobra. Bitka do dziś cieszy oko, wcale się nie zestarzało, fabuła się tu mniej liczy co nie znaczy, że nie ma tu nacisku na rozwój postaci. Jackie Chan z początku prosty kmiot dzięki nabywaniu umiejętności i treningom staje się też lepszym człowiekiem.
Sequel podobał mi się nawet bardziej. Jest zabawniejszy, walki równie przyjemne dla oka i w ogóle energia rozpiera tę bardzo udaną kontynuację. 1 - 7+/10 2 - 8/10
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10 The Insider - 8/10 Dredd - 6/10 Total Recall ( 2012 ) - 5/10 G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10 21-11-2010, 00:49
Jui kuen to jeden z najlepszych filmów w dorobku aktorskim Jackie Chana i zarazem nietypowy film jeśli chodzi o kino kopane. Przyjemna muzyka, ciekawe style walki i choreografia. No i ten Jackie Chana trenowany, a raczej katowany w niemiłosierny sposób. Tylko humor taki jakiś dziwny, ale pijaństwo w filmie niezłe i propagowane. Film wart obejrzenia, sequelu jeszcze nie oglądałem ale zamierzam kiedyś to nadrobić.
09-08-2011, 20:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-08-2011, 20:21 przez Kinomaniak.)
W sumie nie różni się od innych kopanych komedii z Jackiem z tamtych lat, jakie widziałem - dużo slapsticku, kreskówkowo obitych złoli i bandaży, mimiki Jackiego będącego przegrywem i fabuły będącej głównie pretekstem do imponujących wyskoków kung-fu. A te robią wrażenie. Z drugiej strony jest poważniejszy jak moment, gdy Wong zostaje brutalnie skopany przez głównego złola (który jest w 100% poważny) i ten nie raczy go zabić, bo to wstyd zabijać takiego lamusa. Humor czasami miss, ale to raczej specyfika chińskiego poczucia humoru. Choć rozbawił mnie tekst Chana "Mój brzuszek jest pusty, znowu jestem głodny :(", po tym jak niedobrzy kelnerzy zmusili go do wyrzygania wszystkiego :D. Ogólnie sekwencja w restauracji w dechę i chyba najlepsza. I sporo jest poświęcenia na trening i dlaczgeo podstawy są ważne. I dobre przesłanie: "Nie bądź krnąbrny i słuchaj się przychylnych ci nauczycieli".
7/10 02-03-2023, 20:34 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| [oddzielony] Pijany Mistrz | Arahan | 0 | 465 |
12-06-2009, 11:31 Ostatni post: Arahan |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |









