Zachęcony opiniami znajomych (tzn. nie były one pochlebne) polazłem dzisiaj do kina - na cale szczescie mialem bilet za free (nazbierało sie troche punktow na karte Kinomaniaka:P). Moze swoja opinie wypunktuje (SĄ SPOJLERY, ku przestrodze dla tych ktorzy chca sie wybrac na to do kina):
Co wyszlo dobrze:
- Świr - wprowadzał elementy komiczne, niezły humor aczkolwiek było tego miejscami za dużo i za często, zwłaszcza w ostatnim akcie. Nie mniej jako jedyny zagral na totalnym luzie.
- scenografia - widać, że skorzystano z jakiejś starej jednostki wojskowej (koszary?) albo więzienia i przerobiono ją na psychiatryk. Jasne sciany, podziemia, okoliczne lasy czyli to co w standardowym horrorze byc powinno.
- Trzeżwy product placement - Land Rover, Samsung. Dobrze, ze nie zaklejali znaczkow jak w serialach TV.
Co wyszlo srednio:
- nie wykorzystano potencjalu psychiatryka, nie ma efektownych najazdow kamery na pokoje i inne pomieszczenia (np. "lekarskie" ze szlifierka), w ogolenie nie czuc tu klimatu. Normalnie liczylem na ujecia wyjete zywcem z "12 małp", a tu lipa. Wszystko niby chłodne, ale chaotycznie sfilmowane.
Co wyszlo źle:
- lokalne towarzystwo - tworcy doszli do wniosku, ze aby wystraszyc widza wystarczy podsunac pod kamere jakiegos zakapiora. Mamy wiec jakiegos 2-metrowego emo z opryszczka na twarzy, typa bez oka, wiesniakow z powyginanymi twarzami od wina, Niemca ze szczeka ala Krzynowek, lekarza z mordą jak spaniel, kobiete z glosem starego gornika, Waldusia ulizanego żelem na bok. Jakby tego bylo malo dochodza do tego pacjenci szpitala, ktorzy notabene wygladaja chyba na najnormalniej spoza wszystkich postaci! Zeby to jeszcze straszylo...
- ciag logiczno skutkowy - pare scen jest zupelnie nielogicznych wzgledem poprzednich. Przykladowo: Laska wyciaga Wesolowskiego z wodnej trumny (?), daje mu jakas szmatke, zeby sie wytarl. Kilkanascie sekund pozniej chlopak ma na sobie dzinsy, buty i koszule. Takich kwiatkow jestbardzo duzo.
- Sam sens fabularny. Ktos kto napisal ten scenariusz... prosze o adres dealera... To wyglada mniej wiecej tak jakby chlopaki pisali fabule nie baczac na to co napisali kilka stron wczesniej. Dlatego z minuty na minute czujemy coraz wiekszy bezsens.
- Montaż - o zgrozo. Najlepiej wyszly flashbacki, ale co z tego, skoro jest za duzo i są zupelnie..hmmm... niepotrzebne, nie wnosą nic do fabuly, nie pociagaja ze soba konsekwencji. Chociaz gdyby nie one, byloby nudno. Niektore scenki sa fatalnie zmontowane, brak w nich wyczucia. Najlepszym tego przykladem jest poczatek (Buenos Aires) - zupelnie wyrwane z kontekstu obrazki ulic miasta, a pote przenosimy sie do wsi - oraz finał - laska idzie sobie bokiem ulicy, wsrod zasniezonych łąk (to nic, ze kilka minut wczesniej nie padalo, wazne ze pola maja byc biale), a w tle leci muzyka zupelnie nie pasujaca do konwencji filmu i sceny.
- Muzyka - autor wali po uszach elektroniką, mamy bebenki, beatcik i takie tam. Ogolnie jest bardzo slabo.
- Niektore ujecia kamer - idzie sobie laska srodkiem ulicy, spokoj, pochmurne niebo i takie tam, a operator trzesie obrazem jakby mial delirke po upojnej nocy... Podobnie jak zupelnie zepsuta scena przyjazdu naszych milusinskich do wsi (kamera podaza nad torami kolejowymi i obserwuje jadacy samochod tak, ze gowno widać).
Co wyszlo tragicznie:
- gra aktorska Wesolowskiego - na opał z nim. Dobrze, ze dostal kulke w łeb.
- za malo erotyki - skoro to horror, to czemu nagosc ograniczono do jednego ujecia (1-sekudnowego) z cyckami? Albo sie robi true horror, gdzie sa flaki, krew, groza, chlod i cycki albo komedie mlodziezową...
- Twist fabularny pod koniec - jeden z najgorszych jakie widzialem
- brutalnosc - zero flakow, kosciotrupy lezace w podziemiach (z plastiku:D), ktore w rytm muzyki maja za zadanie wystraszyc...
- scena ze szlifierką - mogla uratowac film, mogla, ale sie nie udalo. Tym bardziej dziwne, ze calosc zakonczyla sie ledwie rozcieciem skory (jak to mozliwe? Czary?)
- Elementy nazistowsko/niemieckie - pasowaly do wszystkiego jak piesc do nosa. Szczegolnie gadajacy lamana polszczyzna Niemiec (Tjyyyy Kourwoooo!) i babka wrzeszczaca "verpißt dich!":D Po prostu boki zrywać :D
- Ogolnie za duzo glupoty, naiwnosci, a przez to nieprzewidywanego humoru (mozna sie zdrowo posmiac).
Żal, ze ten film zostal dofinansowany banka z budżetu, czyli z naszych podatkow. A taki Pasikowski czeka na jakiegos sponsora, bo chce nakrecic jakis fajny film akcji... Debiut Kuczireszki nie jest taki tragiczny, bo miejscami realizacja jest niezla. Co z tego skoro duzo tu momentow siegajacych nie tyle dna, co nawet mułu.
2,5/10 + znak jakosci "Dobra komedia"
Co wyszlo dobrze:
- Świr - wprowadzał elementy komiczne, niezły humor aczkolwiek było tego miejscami za dużo i za często, zwłaszcza w ostatnim akcie. Nie mniej jako jedyny zagral na totalnym luzie.
- scenografia - widać, że skorzystano z jakiejś starej jednostki wojskowej (koszary?) albo więzienia i przerobiono ją na psychiatryk. Jasne sciany, podziemia, okoliczne lasy czyli to co w standardowym horrorze byc powinno.
- Trzeżwy product placement - Land Rover, Samsung. Dobrze, ze nie zaklejali znaczkow jak w serialach TV.
Co wyszlo srednio:
- nie wykorzystano potencjalu psychiatryka, nie ma efektownych najazdow kamery na pokoje i inne pomieszczenia (np. "lekarskie" ze szlifierka), w ogolenie nie czuc tu klimatu. Normalnie liczylem na ujecia wyjete zywcem z "12 małp", a tu lipa. Wszystko niby chłodne, ale chaotycznie sfilmowane.
Co wyszlo źle:
- lokalne towarzystwo - tworcy doszli do wniosku, ze aby wystraszyc widza wystarczy podsunac pod kamere jakiegos zakapiora. Mamy wiec jakiegos 2-metrowego emo z opryszczka na twarzy, typa bez oka, wiesniakow z powyginanymi twarzami od wina, Niemca ze szczeka ala Krzynowek, lekarza z mordą jak spaniel, kobiete z glosem starego gornika, Waldusia ulizanego żelem na bok. Jakby tego bylo malo dochodza do tego pacjenci szpitala, ktorzy notabene wygladaja chyba na najnormalniej spoza wszystkich postaci! Zeby to jeszcze straszylo...
- ciag logiczno skutkowy - pare scen jest zupelnie nielogicznych wzgledem poprzednich. Przykladowo: Laska wyciaga Wesolowskiego z wodnej trumny (?), daje mu jakas szmatke, zeby sie wytarl. Kilkanascie sekund pozniej chlopak ma na sobie dzinsy, buty i koszule. Takich kwiatkow jestbardzo duzo.
- Sam sens fabularny. Ktos kto napisal ten scenariusz... prosze o adres dealera... To wyglada mniej wiecej tak jakby chlopaki pisali fabule nie baczac na to co napisali kilka stron wczesniej. Dlatego z minuty na minute czujemy coraz wiekszy bezsens.
- Montaż - o zgrozo. Najlepiej wyszly flashbacki, ale co z tego, skoro jest za duzo i są zupelnie..hmmm... niepotrzebne, nie wnosą nic do fabuly, nie pociagaja ze soba konsekwencji. Chociaz gdyby nie one, byloby nudno. Niektore scenki sa fatalnie zmontowane, brak w nich wyczucia. Najlepszym tego przykladem jest poczatek (Buenos Aires) - zupelnie wyrwane z kontekstu obrazki ulic miasta, a pote przenosimy sie do wsi - oraz finał - laska idzie sobie bokiem ulicy, wsrod zasniezonych łąk (to nic, ze kilka minut wczesniej nie padalo, wazne ze pola maja byc biale), a w tle leci muzyka zupelnie nie pasujaca do konwencji filmu i sceny.
- Muzyka - autor wali po uszach elektroniką, mamy bebenki, beatcik i takie tam. Ogolnie jest bardzo slabo.
- Niektore ujecia kamer - idzie sobie laska srodkiem ulicy, spokoj, pochmurne niebo i takie tam, a operator trzesie obrazem jakby mial delirke po upojnej nocy... Podobnie jak zupelnie zepsuta scena przyjazdu naszych milusinskich do wsi (kamera podaza nad torami kolejowymi i obserwuje jadacy samochod tak, ze gowno widać).
Co wyszlo tragicznie:
- gra aktorska Wesolowskiego - na opał z nim. Dobrze, ze dostal kulke w łeb.
- za malo erotyki - skoro to horror, to czemu nagosc ograniczono do jednego ujecia (1-sekudnowego) z cyckami? Albo sie robi true horror, gdzie sa flaki, krew, groza, chlod i cycki albo komedie mlodziezową...
- Twist fabularny pod koniec - jeden z najgorszych jakie widzialem
- brutalnosc - zero flakow, kosciotrupy lezace w podziemiach (z plastiku:D), ktore w rytm muzyki maja za zadanie wystraszyc...
- scena ze szlifierką - mogla uratowac film, mogla, ale sie nie udalo. Tym bardziej dziwne, ze calosc zakonczyla sie ledwie rozcieciem skory (jak to mozliwe? Czary?)
- Elementy nazistowsko/niemieckie - pasowaly do wszystkiego jak piesc do nosa. Szczegolnie gadajacy lamana polszczyzna Niemiec (Tjyyyy Kourwoooo!) i babka wrzeszczaca "verpißt dich!":D Po prostu boki zrywać :D
- Ogolnie za duzo glupoty, naiwnosci, a przez to nieprzewidywanego humoru (mozna sie zdrowo posmiac).
Żal, ze ten film zostal dofinansowany banka z budżetu, czyli z naszych podatkow. A taki Pasikowski czeka na jakiegos sponsora, bo chce nakrecic jakis fajny film akcji... Debiut Kuczireszki nie jest taki tragiczny, bo miejscami realizacja jest niezla. Co z tego skoro duzo tu momentow siegajacych nie tyle dna, co nawet mułu.
2,5/10 + znak jakosci "Dobra komedia"
21-04-2008, 20:13








