Profit
#1
[Obrazek: Profit_Promotional_Poster_zpscbb05f63.jpg]
...czyli serial o gościu, który mógłby być najlepszym kumplem Patricka Batemana ze studenckich czasów.

Krótko: Młody yuppie socjopata Jim Profit postanawia przejąć władzę nad korporacją Gracen & Gracen. Zamierza do tego dojść standardowymi metodami kapitalistów, czyli szantażem, intrygą, wrabianiem, i przemocą.
Jedyną osobą zdolną go powstrzymać wydaje się milfowata szefowa ochrony...


Fani House of Cards powinni być zachwyceni rzeźnickimi monologami Jima, często wypowiadanych wprost do kamery. Właśnie Profit (magnetyczny Adrien Pasdar) jest największym skarbem tej produkcji. Amoralny, cyniczny, dwulicowy i elegancki intrygant-motherfucker(słowo użyte nieprzypadkowo), który bez litości ora konkurentów w grze o korporacyjny tron. Koleś był takim kozakiem, że wystraszył pół bogobojnej Ameryki i włodarze Foxa musieli zdjąć Profita po pierwszej serii.


Żeby nie było - to nie jest serial bez wad. Tak jak średniawa muzyka, odpustowe intro i mało wyrazistą grę reszty obsady to drobiazgi, które można przełknąć bez popity, to już coś co miałoby być w zamierzeniu wisienką na torcie...nie jest nią, delikatnie mówiąc. Mówię tu o niesławnych symulacjach komputerowych, które miały w zamierzeniu pomagać głównemu bohaterowi w konstruowaniu intryg. Problem polega na tym, że te efekty są tanie jak Izabela Łęcka i ciężko nie jebnąć śmiechem przy co po niektórych scenach.





Cały serial to raptem osiem czterdziestopięciominutowych odcinków, więc można zaliczyć całość w jeden-dwa wieczory. Po ostatnim pewnie będziecie żałować, że musicie pożegnać się z naszym dzielnym rodakiem(tak, tak) Jimmym Profitem, facetem, bez którego nie poznalibyśmy takich gości jak Dexter, Al Swearengen czy Vica Mackeya.

O czym to ja...a no tak. Serial po byku, polecam motzno/10

Odpowiedz
#2
Cytat:standardowymi metodami kapitalistów, czyli szantażem, intrygą, wrabianiem, i przemocą

A ja zawsze myślałem, że standardowe metody kapitalistów to zbieranie kasy na otworzenie własnego biznesu i prowadzenie go według skutecznego modelu generującego zarówno profity jak i uznanie klientów, co umożliwia zdrową, wolnorynkową konkurencję. Bo ciężko wcisnąć szantaże, intrygi, wrabianie i przemoc w całkowicie dobrowolną zależność. No, ale uczymy się całe życie :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#3
Tylko zysk, a gdzie w tym człowiek i jego godność?

- Piotr Ikonowicz

Ten serial jest na serio czy to jakaś beka? Bo tytuł ma rzeźnicki :)

Odpowiedz
#4
Na serio, Mental. Nie zawiedziesz się.

Odpowiedz
#5
Nie zawiodę się? Tzn. w jakim sensie? ;)

Odpowiedz
#6
Nie ma gloryfikowania działań rządu, nie ma gloryfikowania DEA, nikt nie krytykuje prawa do posiadania broni, nie ma żadnych zatroskanych demokratów/wrażliwych społecznie studenciaków, trujących widzowi komunały.

Jest tylko Jim Profit i ludzie którzy albo są jego pionkami, albo jego wrogami.

Odpowiedz
#7
Jeden z moich ulubionych seriali ever, mimo zaledwie kilku odcinków. Pamiętam jak w latach 90-tych leciał na Jedynce - protoplasta dla wielu nowszych seriali, w których główny bohater jest sukinsynem. Ale takim który zachwyca i intryguje.
Nie wiem, czy wytrzymał próbę czasu, ale z chęcią się przekonam.

Odpowiedz
#8
Ok, skoro tak chwalicie, to oglądam. Lubię postacie, których motywacja jest tak oczywista, że nie da się jej pomylić z niczym innym.

Odpowiedz
#9
(24-02-2014, 02:51)Phlogiston2 napisał(a): Amoralny, cyniczny, dwulicowy i elegancki intrygant-motherfucker(słowo użyte nieprzypadkowo), który bez litości ora konkurentów w grze o korporacyjny tron.

I nazywa się Profit? Subtelnie w huj.

Odpowiedz
#10
To amerykański serial z lat 90-ych. Czego oczekujesz? Ciesz się, że się nie nazywa się Jim Imakemoneyandfuckotherpeoeplesmith.

Odpowiedz
#11
Cytat:Ciesz się, że się nie nazywać Jim Imakemoneyandfuckotherpeoeplesmith

Profit zdecydowanie nie daje napiwków :) Czyste Zuo.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości