Rick and Morty
(10-10-2022, 05:50)Crov napisał(a): Ktoś ogląda?

Słyszałem, że podobno ten sezon to powrót do formy, ale na razie nie tykam, bo szkoda mi czasu. Bucho?

Ja oglądam z przyjemnością. Nie wiem czy powrót do formy, ale ten sezon ewidentnie jest sezonem ambitnych, ciekawych pomysłów, myślę że wypadnie wyżej niż czwarty i piąty. Moim faworytem jest drugi odcinek. Mimo słabiutkiego B-plotu z Die Hard, motyw siedmiu miliardów Mortych jest świetny, aż żal że te dialogi tak zapierdalają bo rozkminy są świetne. Night family też było świetne, odcinek z wróżbami muszę sobie powtórzyć i... czemu na HBO jeszcze nie ma szóstego odcinka? powinien być wczoraj.

Odpowiedz
(10-10-2022, 08:51)Craven napisał(a): Night family też było świetne

jezuu, ten odcinek tak przypominał mi severence. to chyba nie mogła być inspiracja, prace nad animacją powinny trochę trwać. anyone?
tak że o.

Odpowiedz
Fajny, nawet ciut niepokajacy patent wyjsciowy, ktorego potencjal zaorano brakiem pomyslu, jak to wszystko rozwinac i zakonczyc. I odczuwam w zasadzie takie wrazenie przez caly obecny sezon.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Ok, odcinek 6. Nic wyjatkowego, ale jak dla mnie odcinek w starym stylu. Bez niepotrzebnego silowania sie z tematem wyjsciowym i zawodem w finale, po prostu jeden z tych klasycznie rickowych, fajnych epizodow. Lubie to.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
No i po szóstym sezonie. W pewnym momencie przestałem nawet odliczać pozostałe do końca odcinki, tj. zacząłem oglądać z pewną dozą przyjemności; przerwa po s06e06 podziałała chyba odświeżająco. Wyjątkowo spodobał mi się wypchany (nielubianymi przeze mnie, gdy występują w nadmiarze) meta-żartami odcinek siódmy, jakoś tak zabawne teksty zawsze trafiały w moje poczucie humoru. Ucieszyła mnie "zmiana" Ricka na lepsze, bo od metakomentarzy Harmona bardziej męczy mnie tylko nachalny cynizm i mizantropia starego Sancheza (a raczej Dana). Ogólnie trochę mniej Harmona w Harmonie i byłoby cacy. A, na podium sezonu znajdzie się chyba mocz, nocna rodzina i meta-przygody.

Porada na przyszłość - muszę chyba podejść do R&M jak do kolejnego dobrego serialu, a nie czegoś bliskiego geniuszu, jakim zdawał się być w pierwszych sezonach i nieśmiało liczyć na perełki w stylu Vat of Acid Episode.

Odpowiedz
Adult Swim odciął się od Roilanda; R&M będzie trwać, ale bez Justina na pokładzie. Czeka nas pewnie dość szybkie dogorywanie marki zwieńczone 2-3 sezonami lub nagłym anulowaniem.

Odpowiedz
Ciekawe kim zastąpią Rollanda przy dubbingu. Tak się składa, że jakoś ciężko mi wyobrazić sobie duet Ricka i Morty'ego z innymi głosami.

Odpowiedz


Nowe głosy niby bardzo podobne, ale wywołują coś jakby efekt dźwiękowej doliny niesamowitości.

Odpowiedz
Gwoli kronikarskiej ścisłości - rozpoczął się siódmy sezon. Pierwszy odcinek tegoż nie jest w sumie tak fatalny, jak oczekiwałem, niemniej śreeeeednio. R&M skończył sie już dawnooooo temu (powtarzam jak mantrę), zapewne wkrótce ostatecznie oleję oglądanie. A, głosy głównej parki podobne do oryginalnych, mógłbym pomylić z Roilandem.

Odpowiedz
Jeżeli chcecie trochę tej Rickowej magii z pierwszych sezonów to polecam "SMILING FRIENDS" - inny serial HBO Max od Adult Swim.

Nie buzuje może taką kreatywnością jak początki Rick & Morty, ale za to jest znacznie bardziej złośliwy, cyniczny + pięknie punktuje absurdy rzeczywistości bez popadania w ciągły popkulturowy meta-komentarz. 

No i jest Mike Stoklasa jako jeden z głosów. Przykładzik humorku:


Odpowiedz
Po obejrzeniu pierwszego odcinka siódmego sezonu, nie wygląda to tak źle jak niektórzy zakładali. Ba jak na standardy wyznaczone przez sezon 6 to był bardzo dobry odcinek a to już samo w sobie jest sukcesem.

Odpowiedz
Cza zachowywać sprawiedliwość i konsekwencję w osądach, dlatego po serii lamentów wypada mi napisać coś pozytywnego. Otóż sezon numer siedem, pomimo kiepskiego otwarcia, na tę chwilę zdaje się być najlepszym od... chyba nawet trzeciego. Spore zaskoczenie, ponieważ po kilkunastu marnych odcinkach poprzetykanych nielicznymi perełkami trafiliśmy w końcu na serię utrzymującą dobry poziom. Pewnie przesadzam, może zgodnie z porzekadłem "na bezrybiu i rak ryba" i wyposzczeniu ostatnimi sezonami podnoszę rangę przeciętniactwa, w każdym razie pierwszy raz od kilku lat oglądam R&M z przyjemnością i bez poczucia obowiązku. Ciekawe, czy wygnanie zwyrola Roilanda wpłynęło na jakość skryptu, HEHE.

Odpowiedz
OK po trzech odcinkach było dość nijako, ale odcinek 5 naprawdę dał radę. Podoba mi się, że wrzucają takie rzeczy randomowo, nie czekając na finał sezonu. Dziś nadgonię pewnie szósty.

Odpowiedz
Dla mnie meh, niestety. Nie spodziewalem sie cudow i cudow nie dostalem. Ot, jechanie po sprawdzonych schematach i odkreslanie ulubionych motywow, z ewentualnie nowym twistem - podobal sie Morty's Mind Blowers? No to moze spodoba "Rickfending Your Mort" (oczywiscie w chu gorszy), lubisz odcinki ze zlym Morty'm, albo Rickiem Prime, ktore oczywiscie maja sie skonczyc depresyjnie i z jakims smutnym, nostalgicznym kawalkiem? No to prosze bardzo, ale twist taki, ze bedzie to odcinek w srodku sezonu, a drugi twist, ze wyjdzie srednio i bez jajec. I tak dalej. Obejrze calosc, ale sredniak na calego. Glos Morty'ego odstaje, nie wiem czy celowo nie dano mu sie wybrzmiec w pierwszych odcinkach, zeby widzowie mieli czas sie przyzwyczaic, a moze to przypadek. W sumie bez znaczenia.




Ocena odcinkow z tego sezonu.


Se7

Ep. 1:

"How Poopy Got His Poop Back"

Obok tego ze smokami sprzed kilku sezonow to chyba najgorszy odcinek serialu. 2/10



Ep. 2:

"The Jerrick Trap"

Fajny epizod, w starym stylu, ktory wydaje sie jednak "dated", bo odnosi sie wrazenie, ze to juz kiedys bylo i krecimy sie w kolko. Mimo wszystko na plus, bo to taka tradycyjna, szalona przygoda. 7/10



Ep. 3:

"Air Force Wong"

Odcinki z Preziem zazwyczaj choojem smierdza. Tutaj jest ciut lepiej niz w standardzie, ale raczej mielizna. Odcinek z Unity z drugiego sezonu (Auto Erotic Assimilation) to jeden z najlepszych w serialu, a tutaj raczej bieda. Takie tam 3.5/10



Ep. 4

"That's Amorte"

Znowu cos niby w starym stylu, ale jakos tak na sile "odwaznie", ze wrecz odrzuca. Zawiazanie intrygi oraz final juz lepiej, calosc na maly plus, 5/10



Ep. 5

"Unmortricken"

Niby kreatywnie, niby duzo sie dzieje, ale juz od samego poczatku odnosilem wrazenie, ze wszystko tu jest na sile, byle tylko potaplac sie w mitologii i ciagnac dalej wiadome tematy, bo widzowie to lubia. I mialo byc dramatycznie i w ogole, ale raczej po mnie splynelo, gdzie na moje kompletnie nie dostarczono. Takie tam 5/10



Ep. 6

"Rickfending Your Mort"

To juz bylo, duzo lepiej i smieszniej. Nie mialbym problemu z powtarzaniem pomyslow w innych szatach, ale nie to trzyma jakis tam poziom. Ogolnie meh na calego. 4/10
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Wyszło jak zawsze - pochwaliłem serial i w nagrodę dostałem najgorszy odcinek w historii (numerki). Nie wiem, kto zatwierdził skrypt tego gówna; za takie teksty powinno się zsyłać na scenopisarską banicję. Finał sezonu za to super - dobry koncept owinięty w niezłe żarty. Tego typu odcinki wypełniały drugi sezon, a potem "zdarzały" się już rzadko (Vat of Acid).

Siódmy sezon jako całośc chyba rzeczywiście najlepszy od lat. Dół tym razem najgłębszy (nieszczęsne numerki), ale reszta przeważnie powyżej kreski. Poza tym Rick zdawał się być mniejszym burakiem, jakby scenarzyści w końcu przypomnieli sobie, że widzowie polubili cynicznego drania z sercem (którego brakowało w ostatnim czasie).

Odpowiedz
Siódmy sezon nadrobiony, finałowy odcinek bardzo spoko. Całościowo jednak nieco wyboiście, bez Roilanda chyba wyszło nawet niż poprzednie cztery sezony, niemniej nie ma tego efekt wow jak na początku sezonu. Szkoda, że Harmon uwalił metaplot dotyczący Ricka i Evil Morty'ego, bo ten cały wątek dostarczał naprawdę niezłych odcinków (i o dziwo całkiem spoko muzyki).

Ech jednak mam nostalgię do tych pierwszych sezonów, jednak te kilka lat temu odbiór tego serialu był zupełnie inny, teraz naroiło się jego rozmaitych klonów, przy tym nie tak dobrych.

Odpowiedz
Stunning & brave...



Naaaat!
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Tu juz lepiej, ale takie chaos-montaze z R&M zawsze sie sprawdzaja:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Sezon 8 rusze dopiero po jego finale, chce to lyknac w jeden weekend. Tymczasem, wyborny material-pigulka:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Raczej nie obejrzę/przesłucham całości, ale możesz potwierdzić, czy podaję podobne przyczyny upadku:

- Zrobienie z Ricka (gdzieś w okolicach 4 sezonu) wszechmogącego buca wychodzącego bez szwanku z każdej opresji.
- Wymiana sztabu gryzipiórków na nowych, mniej "czających" bazę; nieśmieszne baby w ekipie (Norton-szowinista).
- Tarcia na linii Roiland-Harmon, zderzenie egocentrycznych umysłów, skandale i skandaliki prowadzące do ewentualnego zwolnienia Justina.
- To, o czym pisałeś dawniej — serial zaliczył kapitalny start i z racji szybkiego zmęczenia materiału dość wcześnie wszedł w fazę równi pochyłej.

Chronologicznie wyglądało to u mnie tak: pierwsze objawy obniżki formy zauważyłem w momencie, kiedy byłem tym serialem najmocniej podjarany, czyli zaraz po wybitnym otwarciu trzeciego sezonu. Odcinek madmaxowy to spory niewypał, powszechnie wielbionego Pickle Ricka nie lubię (to był chyba pierwszy zwiastu skrętu w stronę nudnych historyjek opartych w 80% o rozpierduchę), parodia Piły też wyszła taka se. Później było już lepiej — kilka świetnych odcinków, choć akurat wątek Cytadeli mi nie podszedł. Sezon uznałem za słabszy od poprzednich i byłem nieco rozczarowany, ale szybko przestawiłem myślenie; po prostu za dużo oczekiwałem. Niestety było coraż gorzej - czwarty sezon to słabsza wersja trzeciego, a w pewnym punkcie piątego zacząłem się zwyczajnie męczyć oglądaniem. Znużenie trwa do dziś i zmuszam się do zaliczania kolejnych sezonów wyłącznie z sentymentu (no i znikomej liczby epków na sezon). Największy żal — taka perełka jak Vat of Acid czy Fear No Mort (ten z dziurą) zdarza się raz na 20 odcinków, kiedy dawniej była standardem. Najnowszy sezon oczywiście "utrzymuje" poziom. Podsumiwanie jest następujące: z sezonów 1-3 pamiętam chyba wszystko (łącznie z pierdółkami typu tytuły), z pozostałych mam głównie mgliste wspomnienia. Tak to szybko upadło na zapijaczony pysk.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości