No ja się pytam kto śmiał wywalić serial o Robinie podczas gdy walają się tutaj jakieś syfiaste Friendsy i Prison Breaki?
Dobra, whatever, trzeba to czym prędzej naprawić :D
Czyli jak wiadomo Robin of Sherwood to jedyna słuszna wersja Robina przy której Costner i Flynn się chowają i nie wychodzą blablabla itp. a tymczasem mamy nowe wydanie DVD które już zdązyłem obejrzeć w Media Markt i dopisać do swojej listy życzeń, choć niestety pewnie już nie na ten rok, ale kto wie...
"Czarny Robin" czyli sezon I i II
"Biały Robin" czyli sezon III
W rzeczywistości te pudełka wyglądają ładniej. Ogólnie ładniejsze wydanie niż poprzednie, mniej miejsca zajmie na półce i trochę taniej wyniesie.
Szkoda tylko, że w sezonie trzecim już nie wszystkie odcinki pisał Carpenter, a te których nie robił delikatnie rzecz ujmując potrafią poważnie odstawać od reszty i to nie w tym kierunku, którego byśmy sobie życzyli. Jeden z nich (ten w którym pojawia się zła wersja bandy Robina) jest wybitnie debilny i ma takie dziury w scenariuszu, że aż trudno w to uwierzyć przy oglądaniu. No ale sezony I i II oraz te odcinki sezonu III które napisał Carpenter - mistrzostwo świata.
13-11-2007, 18:58
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
Te nowe wydania to są digipaki czy jakieś inne pudełka? Bo nie mogę tego obczaić. :)
13-11-2007, 19:13
Wiesz co, nie wiem dokładnie co jest w środku, ale jakbym miał obstawiac po tym co widziałem to bym powiedział, że to chyba będą digipacki, jedno i drugie pudełko jest grubości mniej więcej dwóch amaryów i zawiera 5 płyt.
13-11-2007, 19:16
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
Czyli w sumie mogą być także slimy. Ale obyś miał rację. :)
Już zacieram rączki i odkładam kapustkę, bo to wydanie mi się podoba (przynajmniej na obrazkach). :)
13-11-2007, 19:17
Jak widziałem w MM bardziej mi się podobało niż na tych dziwnych obrazkach ;)
13-11-2007, 19:18
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Gieferg napisał(a):jak wiadomo Robin of Sherwood to jedyna słuszna wersja Robina
może dla ciebie. dla mnie jedyną słuszną wersją Robina jest Książę Złodziei z Costnerem, Freemanem i Rickmanem w rolach głównych. genialna muzyka, genialne aktorstwo, w dodatku wyjątkowo brutalny (jak na legendę dla dzieci). znakomicie nakręcony, POWAŻNY film, który zrodził się z naiwnej, niepoważnej historii. niekwestionowane arcydziełko.
13-11-2007, 20:59
Cytat:dla mnie jedyną słuszną wersją Robina jest Książę Złodziei z Costnerem, Freemanem i Rickmanem
SHUT THE F*CK UP ;)
Jak powszechnie wiadomo Robin of Sherwood to jedyna słuszna wersja Robina przy której i Costner i Flynn się chowają :) szczególnie Costner :D
A poważnie - niestety wizerunek Robin Hooda w wykonaniu Michaela P. wbił mi się do głowy jak jeszcze chodziłem do zerówki a może nawet wcześniej i nie toleruję innych wersji, między innymi dlatego nigdy nie polubiłem Księcia Złodziei i raczej go nie będę więcej oglądał (zwłaszcza jak już dorwę RoS na DVD), zresztą podobnie jak i wszelkich innych wersji.
I tak przy okazji - Kiedyś zobaczyłem w TV odcinek jakiegoś durnowatego serialu o pseudo-Robinie, akurat w tym odcinku był Robin Hood Vs Predator (tak, tak, Predator, tylko ciągle w kamuflażu), do tej pory się nie mogę otrząsnąć...
Cytat:znakomicie nakręcony, POWAŻNY film,
Poważny?
Zwłaszcza Szeryf próbujący dobrać się do leżącej Marion i sposób w jaki się za to zabiera, czy też Robin katapultujący się przez mur. Nie no sorry, ale poważny to ostatnie słowo jakiego bym tu użył.
13-11-2007, 21:14
Nowy
Liczba postów: 2,376
Liczba wątków: 12
Mental, szczerze? Kiedy ostatnio widziałeś wersję z Costnerem? ;)
Poważny film? 8)
13-11-2007, 21:26
Odkąd obejrzałem "Facetów w rajtuzach" ciągle mi się myli ten film z "Księciem Złodziei". Raz się zdziwiłem kiedy się okazało że jeden fragment (ten z szeryefm i Marion) był w "Księciu" podczas gdy wydawało mi się, że był w "Facetach w rajtuzach"
A z "facetów" najlepszy jest ten tekst:
"Marvin? Masz na imię Marvin?" :lol:
13-11-2007, 21:30
(+) (+)
Liczba postów: 1,590
Liczba wątków: 19
Porównując te dwie wersje przygód Robin Hooda to akurat nie można nazwać tej z Costnerem tą poważną. Robin z Sherwood jest zdecydowanie lepszy, ma niepowtarzalny klimat który bardzo wciąga, ma w sobie coś czego nie ma Książę Złodziei który jest bardziej rozrywkowy. Jak dla mnie Robin z Sherwoood jest ulubionym serialem który pokochałem jeszcze jako mały brzdąc, chyba już zawsze będzie tym jedynym. Jest również jednym z najlepszych jakie kiedykolwiek widziałem. Żeby nie było, bardzo lubię Księcia Złodziei, wg mnie to świetny film, świetna przygoda. Alan Rickman bardzo podobał mi się jako szeryf. Podsumowując, Robina z Sherwood stawiam zdecydowanie wyżej od Księcia Złodziei.
13-11-2007, 22:42
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Mental, szczerze? Kiedy ostatnio widziałeś wersję z Costnerem?
jakieś dwa tygodnie temu - niedawno kupiłem wydanie 2dvd z wersją reżyserską filmu Reynoldsa. serial natomiast oglądałem wieki temu, chętnie sobie go odświeżę i porównam, ale zanim to uczynię, muszę wiedzieć: powaga to czy bajka dla dzieci? miecze służą do zabijania czy do machania? jak ktoś kogoś wahaczy z łuku, to jest krew czy nie ma krwi?
opinie o Księciu Złodziei podtrzymuję: poważny, krwawy obraz. dokładnie tak sie powinno podchodzić do wszystkich naiwnych historyjek. dla mnie Robin z Costnerem to perfekcja.
13-11-2007, 23:05
Mental - to jest sray serial telewizyjny. Krwi tam za wiele nie ma, ale - w drugim odcinku większośc bandy Robina zostaje zaszlachtowana, zostaje ledwie siedem osób (i ten skład już się trzyma).
RoS ma klimat którego brakuje "Księciu", aż się czuje to średniowiecze (do licha, przez ten serial skończyłem jako nauczyciel historii :) ). Ma ciekawe postacie, których brakuje "Księciu" (porównaj sobie Szkarłatnegoi z RoS i z księcia i wszystko jasne). Nawet Freeman robiący za podróbę Nasira w niczym nie pomaga. To czy jest krwawo czy nie niewiele dla mnie znaczy kiedy cały filmik jest pozbawiony wszelkiego uroku. Co z Costnera za Robin? Co z tej jak jej tam za Marion? Co z Rickmana za... no dobra, Rickman jeszcze daje radę, ale też nie zawsze.
13-11-2007, 23:33
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Książe Złodziei to jeden z najbardziej klimatycznych filmów, jakie widziałem. miałem go nagranego na vhs razem z T2 i jak już oglądałem, to obydwa filmy jeden po drugim. wszystko tu zagrało: aktorstwo, muzyka, zdjęcia, dialogi, mroczny, krwawy klimat. nie twierdze, ze serial jest złu. prawie go nie pamiętam, wiec sie nie wypowiadam, ale naprawdę Robin of Sherwood musiałby być czymś wyjątkowym, zeby przebić Księcia.
13-11-2007, 23:40
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Mental napisał(a):opinie o Księciu Złodziei podtrzymuję: poważny, krwawy obraz. dokładnie tak sie powinno podchodzić do wszystkich naiwnych historyjek. dla mnie Robin z Costnerem to perfekcja.
Perfekcja, która w dużej części inspirowana była serialem o czym świadczy postać saracena :)
A serial jest perfekcyjny, doskonale skonstruowany scenariusz (każdy dwuczęściowy odcinek mógłby istnieć jako osobny pełnometrażowy film), klimat, świetna obsada i oczywiście muzyka Clannad. Szkoda, że nie zakończono wszystkich wątków i nie ma jakiegoś spójnego końca.
Właśnie kiedy skończyłem długi proces zakupu wszystkich dvd wydano nowe i taniej :(
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
13-11-2007, 23:44
Komentarze na IMDB są takie jak się spodziewałem:
http://www.imdb.com/title/tt0086791/
Cytat:Książe Złodziei to jeden z najbardziej klimatycznych filmów, jakie widziałem
Widać mamy zupełnie odmienne pojmowanie "klimatyczności" ponieważ dla mnie ten film jest zaprzeczeniem klimatyczności, w dodatku jest to dla mnie też film z grupy tzw "obojętnych" ---> zero emocji. Na dobrą sprawę ni emoge go nawet porządnie skytykować bo mimo że widziałem go przynajmniej trzy razy to nie pozostawił po sobie praktycznie żadnych wrażeń, po prostu mi zwisa ten film.
Cytat:wszystko tu zagrało: aktorstwo, muzyka,
Muzyka z tego filmu przywołuje u mnie jedną myśl - gdzie to ja położyłem płytkę "Clannad - Legend"?
Za to piosenka Adamsa jest fajna, tyle że znowu - do Robin Hooda pasuje jak pięść do twarzy. Równie dobrze mogliby wstawić Roda Stewarda do władcy Pierścieni :?
Cytat:ale naprawdę Robin of Sherwood musiałby być czymś wyjątkowym zeby przebić Księcia.
Sam "Robin Hood i czarownik" go przebija.
Same "Miecze Waylanda" go przebijają (eh ta bijatyka ze sforą Lucyfera w wiosce :)
Sam "Syn Herna" go przebija, "Czas Wilka" równiez.
I przede wszystkim "Największy wróg" - czysty geniusz.
Azgaroth napisał(a):Szkoda, że nie zakończono wszystkich wątków i nie ma jakiegoś spójnego końca.
Sezon III jest trochę niedorobiony głownie z powodu o którym wspominałem - różni scenarzyści. Bo sam fakt zmiany głownego bohatera wbrew pozorom wcale nei zaszkodził. Wrecz przeciwnie pchnął tą opowieść na nowe tory i w jakiś sposób wzbogacił. Niestety, o ile Carpenter trzyma formę a Syn Herna, Czas Wilka, Rutterkin, Krzyż św. Ciricusa czy Moc Albionu to nadal ten sam świetny poziom jaki prezentował w sezonie I i II, budowane są tu nowe wątki, powiązania między postaciami itd. Tak to co prezentują pozostali scenarzyści robi tylko za średniej a czasami marnej jakości wypełniacz. Był planowany sezon 4 w którym wszystko się miało zakończyć, z tego co mi wiadomo min miał się rozwinąć wątek powiązań Roberta z Guisbernem (ten ostatni miał zginąć), również część banitów miała się pożegnać z tym światem (bodaj z wyjątkiem Małego Johna i Mucha), no i ponoć rola Marion miała być dośc mocno ograniczona, kto widział końcówkę sezonu III może się domyślić czemu.
Niestety nic z tego nie wyszło, przez co zakończenie sezonu III pozostawia pewien niedosyt.
Trzeba też pamiętać, że RoS jest lekko przyprwiony elementami fantasy, ale z umiarem i wyczuciem, dla mnie stało się to idealnym wzorcem do prowadzonych przeze mnie sesji RPG.
Cytat:Perfekcja, która w dużej części inspirowana była serialem o czym świadczy postać saracena
Której mimo obsadzenia w tej roli Freemana do oryginału daleko.
BTW, oryginalny Nasir podłożył głos Bumblebee w końcówce Transformers, a dwaj aktorzy (Clive Mantle - Mały John oraz Philip Davis - książę Jan) zagrali więźniów w Alien 3. Ksiecia Jana możemy zobaczyć min podczas sekcji zwłok Newt, jak sobie siedzi nieopodal wykazując oznaki znudzenia. No i jest jeszcze oczywiście rewelacyjny Ray Winstone :) oraz John Rhys-Davies jako Ryszard Lwie Serce (uwielbiam tego gościa, zwłaszcza za Szoguna i własnie rolę w RoS).
Cholera, gdyby nie to że już za dużo ostatnio nakupowałem, już bym to miał na półce, a tak przyjdzie jakiś miesiąc poczekać...
PS. ciekawostka - Clive Mantle w dwóch odcinkach sezonu 3 ( w tym również w tym jednym który jest skazą na dobrym imieniu tego serialu) nosi perukę co się trochę rzuca w oczy (zawsze mi się wydawało że coś tam jest nie tak z jego włosami).
14-11-2007, 01:20
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,546
Liczba wątków: 67
Gieferg napisał(a):Muzyka z tego filmu przywołuje u mnie jedną myśl - gdzie to ja położyłem płytkę "Clannad - Legend"?
:shock: :shock: :shock:
wybacz Romeck, wybaczcie forumowicze, ale nie zdzierżę tym razem...
możesz powiedzieć wszystko o filmie z Costnerem, ale jeśli twierdzisz, że ma złą muzykę to sorry, ale PIERDOLISZ GŁUPOTY!! :evil:
Clannda - i owszem, piękna mistyczna muzyczka, ale to co stworzył Kamen do filmu z Costnerem to jest pieprzone arcydzieło muzyki przygodowej, przy którym - with all respect, gdyż serial wielbię także - ilustracja Clannadu się chowa w lesie.
A osobno.
Film z Flynnem - klasyka i nieziemsko sympatyczny obraz z dawnych lat, który ogląda się z uśmiechem na gębie
Film z Costnerem - porządny obraz przygodowy, który dziś dostał by pewnie NC-17 za sceny z krwią i seksem (tu akurat prawda - jest realizm)
Serial - niesamowicie mistyczny i po prostu magiczny, ale trudno to uważać, za jedyną słuszną wersję Robina.
poza tym zapomnieliście o Robin and Marian - mi się bardzo podobał portret starzejącego się zawadiaki :)
14-11-2007, 04:12
Cytat:ale jeśli twierdzisz, że ma złą muzykę to sorry, ale PIERDOLISZ GŁUPOTY!!
Mefisto > weż lepiej nalej do wiadra zimnej wody, zanurz w tym głowe i wyciagnij jak ci przejdzie.
Po 1 - nie ma złej muzyki bo to i tak chyba najlepsza partytura Kamena, tylko to jest podobno muzyka z Robin Hooda, więc mi przypomina o tym że do innego Robin Hooda jest lepsza i bardziej klimatyczna muzyka* i dlatego praktycznie nigdy tego nie słucham (bo jak pomyślę żeby posłuchac muzyki z Robina od razu sięgam po Clannad). Nie interesuje mnie czy ktoś to uzna za arcydzieło czy nie, mnie ta muzyka ani nie zachwyca ani nie rusza, do tego jest do filmu który jest mi zupełnie obojętny więc nic mnie nie motywuje do słuchania i zachwycania sie.
Po 2 - Twórczośc Kamena mi zasadniczo nie podchodzi, albo inaczej - z wyjątkiem Księcia Złodziei i Nieśmiertelnego nic z niej nie pamiętam, mimo że filmy do których robił muzykę oglądałem wiele razy.
* - moim zdaniem i z tym nie podyskutujesz
14-11-2007, 10:30
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
kazdy ma swojego faworyta. ja uwielbiam Księcia Złodziei. za klasykę uważam kazda sekunde tego filmu (procz dennej przemowy Freemana, mobilizującej Anglikow do walki z tyranem). Reynolds nakręcił Robina tak, jak ja bym kręcił wszystkie dziecinne historie: kategoria R i koniec dyskusji. poza tym nic, po prostu nic nie przebije ostatnich scen - Cosnter na tle buchających płomieni napina cięciwę łuku i posyła strzałę prosto w czaszkę kata, ktory właśnie unosił topór, by odciąć Scarletowi głowę.
ps: w Księciu złodziei mamy scenę wieszania dziecka. Szeryf do Marion: "to mój prezent ślubny".
ps2: na horyzoncie majaczy wersja Ridleya Scotta, demitologizująca postac Robina i rehabilitująca Szeryfa. czekam z niecierpliwością. Robin jakoś nigdy nie wydawał mi sie kryształowy, choć Cosnteer wlal wen tyle życia i wiarygodności, ze uwierzyłem w szczere intencje bohatera.
Gieferg napisał(a):Za to piosenka Adamsa jest fajna, tyle że znowu - do Robin Hooda pasuje jak pięść do twarzy. Równie dobrze mogliby wstawić Roda Stewarda do władcy Pierścieni
kawalek Adamsa rzeczywiście jest fajny, ale tylko gdy sie go slucha chwile po obejrzeniu filmu. bez wsparcia obrazu wiele traci. najcenniejszy VHS, jaki posiadam w kolekcji, przedstawia sie następująco: Terminator 2, zaraz potem Książę Złodziei, a po Księciu dwa teledyski: Guns'N'Roses z Arnoldem i Adams właśnie (pierwsze miejsce na liście MTv z roku 1990 - to było jeszcze w czasach, kiedy MTv serwowało muzyke, a nie programy randkowe).
14-11-2007, 11:32
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Mefisto napisał(a)::shock: :shock: :shock:
wybacz Romeck, wybaczcie forumowicze, ale nie zdzierżę tym razem...
możesz powiedzieć wszystko o filmie z Costnerem, ale jeśli twierdzisz, że ma złą muzykę to sorry, ale PIERDOLISZ GŁUPOTY!! :evil:
jakość argumentu porażająca i przerażająca.
14-11-2007, 14:10
Mental napisał(a):kazdy ma swojego faworyta. ja uwielbiam Księcia Złodziei.
Ale ty RoS nie pamiętasz. Ja pamiętam jedno i drugie i wolę zdecydowanie RoS, które uważam również za o wiele poważniejsze.
Cytat:ps: w Księciu złodziei mamy scenę wieszania dziecka.
scenę wieszania dziecka to mamy też w Piratach z Karaibów 3 więc wiesz... :P
Jeszcze wracając do muzyki z Księca - gdybym napisał recenzję tego soundtracku (ale nie napiszę) na stronę to nie patrzyłbym wtedy na takei czysto subiektywne rzeczy jak to że akurat nie lubię tego Robin Hooda więc muzyka też jest niefajna. Dałbym 4/5 i myślę, że to by była dość sprawiedliwa ocena tej muzyki.
14-11-2007, 15:08
|