23-11-2018, 00:28
|
Rocky / Creed
|
|
Ja jestem jednym z tych, którzy uważają, że V jest filmem lepszym niż IV i chociażby III. Kiedy oglądam serię, nie pomijam żadnej. Po prostu. To ciągła narracja z życia człowieka, u którego dzieją się życiówki nawet w tych ciemnych plamach między sequelami.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
W ciągu ostatnich 13 lat strzeliłem sobie chyba z 10 powtórek serii - prawie za każdym razem były kompletne, tylko raz mi się nie chciało i ograniczyłem się do dwóch ulubionych filmów (I i IV).
Dzisiaj dokończyłem powtórkę serii trzecim seansem Creeda, ale choc ogląda się nieźle (głównie za sprawą Sly'a), to jednak główny bohater jest zwyczajnie nijaki i nawet mu nie kibicuję. Podobnie jego dziewczyna, przeciwnik i obsrana rapowankami muzyka. Na plus same walki - w sensie, że nieźle sfilmowane, ale ze względu na to, że w sumie mam gdzieś młodego Creeda to nie towarzyszą im praktycznie żadne emocje. Za Sly'a podciągam do 7/10, ale z całej serii chyba każdy inny film lubię bardziej. 23-11-2018, 01:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-11-2018, 01:22 przez Gieferg.)
Pytanie - jaki wg Ciebie powinien być soundtrack filmu bokserskiego, który opowiada o "czarnej" społeczności Philly? Elektronika? Jazz? Gospel? Wg mnie OST, a szczególnie zazębianie się rapu z muzyką w duchu Contiego, bardzo tu pasuje.
Ile Ty masz lat, Gieferg? ;-) Przerażę Cię, ścieżka dźwiękowa dwójki jest wyprodukowana przez A$AP Rocky'ego. Więcej rapu.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.
23-11-2018, 01:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-11-2018, 01:43 przez EL-Kal.)
I między innymi dlatego odmówiłem, gdy mi proponowano płytkę do recenzji :P
Czy rap pasuje, czy nie pasuje - nieistotne - skoro mnie wkurwia to liczę na minus. Czarna muzyka to nie tylko rap, więc dałoby się znaleźć coś innego. 23-11-2018, 01:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-11-2018, 02:03 przez Gieferg.) (20-11-2018, 08:02)Juby napisał(a): Pewnie dlatego, że piszą to ci, którzy uważają Creeda za bardzo dobry film (wczoraj powtórzyłem i też się do nich zaliczam). Bardzo dobry to był "RB" a nie to coś zrobione na siłę i dla kasy. Ale do rzeczy - jeśli ten nowy "nie ma tyle ikry" co ten poprzedni więc jest słabszy. Już rozumiesz? (22-11-2018, 23:18)Gieferg napisał(a): Trójka to co prawda początek kierunku w jakim poszła czwórka, ale w mniej ekstremalnym wydaniu. Wolę czwórkę :P Wolę 3 - ma najlepszą scenę dramatyczną czyli śmierć Micka. 4 to jakaś parodia gdzie Gorbaczow klaszcze kapitalistycznemu Amerykańcowi. To było TAAAAKKK żenujące... I jeszcze coś - ponoć wersja robocza 5 ma zupełnie inny wydzwięk i zmienioną fabułę.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 23-11-2018, 01:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-11-2018, 02:00 przez shamar.) (23-11-2018, 01:57)shamar napisał(a): Bardzo dobry to był "RB" a nie to coś zrobione na siłę i dla kasy. Zrobione na siłę i dla kasy były tylko Rocky II, Rocky III, Rocky IV i Rocky V. W tej serii od samego początku sequele były naciągane, absurdalny zarzut. (23-11-2018, 01:57)shamar napisał(a): Ale do rzeczy - jeśli ten nowy "nie ma tyle ikry" co ten poprzedni więc jest słabszy. Już rozumiesz? Rozumiem, że masz kolejny ból dupy o to, że komuś podoba się coś, co sam skreślasz od miesięcy, bo nie lubisz poprzedniej części. 23-11-2018, 09:22
Nie kolego. Seria "Rocky'ego" została zamknięta. Więc "Creed" był większym skokiem na kasę niż poprzednie kontynuacje.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 23-11-2018, 22:42 (23-11-2018, 22:42)shamar napisał(a): Seria "Rocky'ego" została zamknięta. Więc "Creed" był większym skokiem na kasę niż poprzednie kontynuacje. yyy... co ma jedno z drugim wspólnego? #shamarlogic 24-11-2018, 00:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-11-2018, 00:38 przez Gieferg.) (23-11-2018, 22:42)shamar napisał(a): Nie kolego. Seria "Rocky'ego" została zamknięta. Więc "Creed" był większym skokiem na kasę niż poprzednie kontynuacje. Seria została też zamknięta w III, gdzie Rocky niezależnie od wyniku miał stoczyć swój ostatni pojedynek, w IV, przy której Stallone zarówno podczas produkcji, jak i podczas oficjalnej premiery mówił, że to ostatnia część, a także przy V zakończonej zdjęciami z całej serii i pogodzeniem się Rocky'ego z synem. No i co? I powstają dalej, deal with it. Akurat Creed powstał z pasji fana, który razem z ojcem na okrągło oglądał Rocky'ego II w dzieciństwie. Nie jest bardziej naciągany niż poprzednie sequele. Wczoraj widziałem drugiego Creeda. Recenzja się pisze, powiem tylko, że jest okej, ale z tych ośmiu filmów chyba tylko V podobała mi się mniej. Bardzo dobrze wypadają Drago, bardzo podobały mi się zaskakujące rozwiązania pojedynków bokserskich bardzo podobało mi się zakończenie, które w sumie mogłoby być pięknym zamknięciem serii. Realizacyjnie na pewno zabrakło ręki Cooglera, a historii świeżości, bo to kolejny Rocky, tylko nie Rocky VIII, a bardziej Rocky 4.2, czerpiący głównie z historii Rocky'ego III. Ale jest dobrze, takie 3 na 4 gwiazdki w skali Rogera Eberta. 24-11-2018, 09:47 ![]() TY TY RYRYTYRYTYRYRY TY TY TY TY TY TY TY TYYYYYYY Drugi najbardziej emocjonujący i drugi najlepszy film tego roku. Michael B. Jordan jest jeszcze większy, i w tym filmie widać, że to prawdziwy pro. Stallone daje po raz kolejny popis, a jego ostatnia scena sprawiła mi łzy w oczach. Obaj Drago świetnie napisani i uzasadnieni. Nie ma tu mowy o słowie: "Przepraszam", zła krew buzuje i w ojcu i w synu. Nie ma co się rozpisywać. Moim zdaniem cały film jest rewelacyjny. Muzyka spisuje się na medal, a Tessa ładnie śpiewa. Podczas scen walk siedziałem z gęsią skórką, a gdy wszedł wiadomy motyw no to już pojawił banan na ryju i nie zniknął do samych napisów. 9.5/10, top 3 serii. - What's your name? - Creed! - What's your name? - CREED! 24-11-2018, 21:40
Bardzo dobry sequel i telenowela pełną gebą; nic w tym złego, bo to - tak jak poprzednio - działa. Prosta historia zgrabnie wykorzystująca wcześniejsze wydarzenia i postaci, proste motywacje, proste emocje. Nie ma w tym kalkulacji, jest za to dużo szczerości. Nie przeszkadza mi też przewidywalność - fabuła toczy się dokładnie tak, jak można się było spodziewać.
W ostatniej scenie z Rockym (znowu świetny Sly) też mi się łezka w oku zakręciła, a końcowa walka była rewelacyjna. Złamane żebra Creeda to strzał w dziesiątkę - gdy odczuwał każdy cios jaki zadawał mu w to miejsce Drago, "czułem" je i ja. Pod pewnymi względami trochę słabszy od jedynki, pod innymi lepszy. 8/10 24-11-2018, 22:31
Rewelacyjny film. Duzo tu prostych zabiegow, fabula jest malo odkrywcza, ale z racji wykorzystania wydarzen z poprzednich czesci dziala to znakomicie. Relacja Drago z synem, swietna to samo gdy zestawimy postacie w inne pary, Drago- Rocky, Creed-Rocky. Masa tu swietnych dialogow, szczerych emocji i wyciskajacych lzy scen.
Ostatnie sceny to idealna ramka dla calej serii, to wszystko juz moze sie skonczyc, a Rocky moze umrzec. Piekne. 10/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 24-11-2018, 22:54
Zamieniłbym "umrzeć" na "odpocząć", gość już po prostu zasługuje na spokój po tylu przejściach.
24-11-2018, 23:02
Przed dzisiejszym seansem pozyczyłem bratu Creeda na BD żeby sobie nadrobił, komentarz po filmie:
Cytat:Wyobraź to sobie jako samodzielny film. Syn znanego boksera żerując na nazwisku ojca walczy o mistrzostwo i nie wygrywa. Koniec.:) Dodał, że tylko motyw Rocky'ego ratuje ten film. No i dokładnie tak jest. 25-11-2018, 16:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2018, 16:06 przez Gieferg.)
Wszystko w czym niedomagał pierwszy Creed (marny przeciwnik, nieciekawy główny bohater, brak emocji innych niż związane z postacią Rocky'ego), sequel nadrabia z nawiązką. Tym razem Adonisa da się lubić i mu kibicować, bo i stawka/przeciwnik temu sprzyjają. Sly świetny, jest go tyle ile trzeba, Dolph również bardzo dobry, a i młody Drago w roli przeciwnika wypada znakomicie. Walkom w przeciwieństwie do tych z jedynki towarzyszą silne emocje, a zakończenie jest idealne i w tym momencie naprawdę wypadałoby tę serię zakończyć, bo co tu jeszcze można pokazać?
Jedyny minus to nieco zbyt rozwleczona cżęść filmu gdzieś tak przed rozpoczęciem przygotowań do finałowej walki. 9/10 - pierwszego Creeda bije na głowę. 25-11-2018, 23:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-11-2018, 23:05 przez Gieferg.)
Na naekranie pisali, że Mr. T to był pierwszy pomysł na tą część.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 26-11-2018, 00:33 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Rocky Balboa | Predator895 | 83 | 18,251 |
20-12-2013, 16:24 Ostatni post: Mental |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Spoiler![[Obrazek: 920x920.jpg]](https://s.hdnux.com/photos/75/73/05/16232802/3/920x920.jpg)





