Stały bywalec
Liczba postów: 12,714
Liczba wątków: 30
Ostatnio wzięła mnie jakaś nostalgia na Rodzinę zastępczą i rzuciłem na parę odcinków z pierwszych sezonów. Swoją drogą, pamiętam to zaskoczenie za małolata, że niby to figuruje jako serial komediowy, a nie ma laugh tracku jak w innych komediowcach. I, że prędzej obyczajówka. Dobrze też napisana i nie uciekająca do żenującego szantażu emocjonalnego (jak np. Full House z "wzruszającą muzyką").
Jak sądziłem - trzyma się to dobrze i jeśli się w czymś zestarzało to, że czuć polskie lata 2000s. Np. dzieci są zaskoczone, że faktem karty kredytowej i w Anglii płacenie nią jest czymś normalnym. I tak zastanawiam, nie wiem co tu jest niepoprawnego jak co niektórzy. Niemal w większości odcinków nikt nie zwraca uwagi, że Eliza i Zosia są nie-białe, a Romek ma częściowo cygańskie pochodzenie (i jest odwrotem stereotypu Cygana-złodzieja, ponieważ jest patologicznie miły i uczciwy, do tego stopnia że jego przyszywani rodzice są tym zaniepokojeni i myślą, iż nie da rady w życiu. Pamiętam też odcinek, gdzie jakiś dziennikarz słysząc o jego problemach w szkole chce sugerować, ze Romek ma myśli samobójcze, to ten zdziwiony mówi, że bez przesady i nie jest specjalnie gnębiony). Oczywistością będzie napisanie, że pokazuje multikulti w dobrym świetle i ma progresywne przesłanie. Hej, nawet pies rodziny nie jest jakimś labradorem czy inną "słodką rasą", tylko jakimś śliniącym się brzydkim buldogiem (tak wiem, Śliniak jest rasy Dogue de Bordeaux). I Anka jest ukazana jako najbardziej przytomna i rozsądna osoba w serialu.
Nawet nie jest przesiąknięte boomerstwem, ponieważ relacje rodzinne są oparte na zrozumieniu i szanowaniu dzieci, a Jacek choć dalej jest tym zgredem z Tata, a Marcin powiedział... nie jest jakiś przemocowy. I przynajmniej twórcy wiedzą, co te ówczesne dzieci lubią (zwłaszcza, że lwią część obsady stanowią małolaty). A co też ważne, w przeciwieństwie do ówczesnych polskich seriali (i też obecnych np. w produktach TVN) nie ukazali użytkowników internetu i graczy komputerowych jako niekontaktujących ćpunów-psychopatów. Jednocześnie jest to neutralne światopoglądowo, bo zapodany wyżej konserwatywny liberalizm Fifiego (z którego potem zrezygnował w następnym odcinku) pokazano jako coś z sensem.
Oczywiście są jakieś naleciałości z dawnej mentalności. Głównie Jacek, który dziwi się, że mało kto idzie harcerstwa i wspiera Romka w pobiciu jakiegoś skarżypyty i że ściąganie jest w porządku. W jednym odcinku Eliza i Zosia zamierzają startować do castingu na Nel w W pustyni i w dżungli, obie nieświadome o czym to jest (wpierw myśląc, że to jakiś film przyrodniczy i nawet nie wiedziały że to na podst. książki, której nie zamierzały przeczytać bo za gruba. I w ogóle żaden z dzieciaków nie czytał tej książki :D). I żaden z dorosłych nie uświadamia z dzieciaków jakiej rasy jest Nel (a Majka się chichrze :)). Tylko Anka każe dziewczynkom przeczytać książki, prawdopodobnie by przygotować na zderzenie z rzeczywistością. Swoją drogą tak narzeka się na dzisiejsze dzieci, że są tępe, a prócz w/w odcinku, w innym odcinku gdy Anka dowiedziawszy się, że Romek brał Czterech pancernych i psa za film przedwojenny, wyraziła dezaprobatę że dla dzieci wszystkie czarno-białe filmy są sprzed wojny.
I też plusem jest to, iż Rodzina zastępcza gdy już zaczęła obniżać loty w pewnym momencie to zamiast przedłużać i podtrzymywać trupowi aparaturę to zakończyli w odpowiednim momencie. Szczególnie, że bez Gabrieli Kownackiej (która i tak nie występowała w ostatnim sezonie z powodu raka) nie byłoby to samo. I przy okazji Kownacka to dla mnie zawsze będzie Anna Kwiatkowska, która jest archetypiczną matką z matczynym ciepłem
I trochę to szkoda, że Polsat nie kręci przyzwoitych produkcji, tylko co to raz głupsze paradokumenty obrażające inteligencję widza.
27-08-2024, 19:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-08-2024, 23:58 przez OGPUEE.)