Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Film niszowy :) Irański dramato-kryminał, który od dzisiaj jest w kinach i nad którym to wszelacy krytycy spuszczają się jakim to nie jest arcydziełem. Jeśli ktoś śledzi moje posty to wie, że zazwyczaj staram się trzymać od takiego kina jak najdalej, ale tym razem zrobiłem wyjątek (100% na pomidorach) i poszedłem. Generalnie chodzi o to, że jest sobie parka, która się rozstaje i w świetle tej sytuacji mąż, który ma w domu na głowie ojca z Alzheimerem wynajmuje kobietę, która ma przejąć domowe obowiązki jego byłej żony. Podczas jednej z jej wizyt dochodzi do sprzeczki, następnie do kłótni, a w końcu do wyrzucenia owej kobiety z domu na skutek czego (najwyraźniej) roni ona dziecko (wcześniej była w ciąży). Mąż zostaje oskarżony o morderstwo, ale ponieważ nie widzieliśmy co się dokładnie stało to właściwie nie wiadomo kto jest winny, a kto nie i co tak naprawdę zaszło. I w tym tkwi siła filmu, który zaskakująco precyzyjnie rozwija kryminalną intrygę jednocześnie świetnie naświetlając osobowości swoich bohaterów. Ponieważ nie chce mi się rozpisywać to opiszę najważniejsze rzeczy w skrócie tak, żeby każdy tutaj wiedział o co chodzi ;]
Z rzeczy, które najczęściej wkurwiają i najbardziej zniechęcają w ambitnym kinie artystycznym występują: powolne tempo (film się strasznie wolno rozkręca, choć gdy ogląda się jego późniejsze partie to jest to jak najbardziej uzasadnione), ponury klimat, maksymalny, szorstki realizm, trochę uwagi skierowanej na problemy społeczne Iranu, generalna nuda (i dobrze wiecie co przez to rozumiem więc nawet nie próbujcie łapać mnie za słówka :P), brak muzyki itd.
Z rzeczy, których najczęściej nie ma w ambitnym kinie artystycznym występują: świetny, precyzyjnie napisany i zrealizowany scenariusz, bezpretensjonalność, wciągająca historia (po ustąpieniu początkowej nudy), a przede wszystkim świetnie rozpisane postaci, barwne, wieloznaczne i nieoczywiste.
Film jest bardzo dobry. To skromne, intymne kino posługujące się precyzyjnym scenariuszem służącym do opowiedzenia o ciekawych, świetnych postaciach i powiedzenia tego i owego o ważnych dla człowieka rzeczach. A to jest rzadkością w dzisiejszym kinie. Wady rzuciły mi się w oczy tylko dwie: nieco nielogiczne zachowanie jednej z postaci pod koniec filmu i trochę zepsute zakończenie, w klasyczny, "artystyczny" sposób otwarte i tak naprawdę do niczego nieprowadzące, ale tego się spodziewałem już w połowie :P Jak mówię, skromny, mały film, wsparty zaskakująco dużą dawką empatii, ciepła i mądrości. Do tego trzyma w napięciu. Jestem zaskoczony. Polecam jeśli ktoś ma ochotę na chwilową odtrutkę od zachodniego kina.
Ale jakby mi wytłumaczono na czym polega jego "arcydzielność" to byłbym bardzo wdzięczny. Bo ja jej tu nie widzę. Jasne, dobry film i w ogóle, no ale bez przesady. Coś mi się wydaje, że podzieli losy takich obrazów jak "Prorok" czy "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni", które w momencie premier były zasypywane entuzjastycznymi recenzjami i nagrodami, a teraz już nikt o nich nie pamięta.
8/10
07-10-2011, 22:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2011, 22:23 przez Rodia.)
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
A tak byłem na tym podczas Berlinale. W sumie to nawet wygrał on niedźwiedzia na tym festiwalu, ale po mnie jednak jakoś spłynął. Film dla mnie jednak zbyt festiwalu, a za mało kinowy. Przeznaczony bardziej dla krytyków filmowych i osób, które udają, że są zaangażowane społecznie i politycznie niż dla zwykłych widzów idących do kina, aby zobaczyć ciekawą historię. Szczególnie jak ktoś ma dość oglądania tragedii i ludzkich nieszczęść na ekranie.
Nie twierdzę, że jest to totalnie pseudoartystyczny i napuszony do granic możliwości film i rzeczywiście nawet się go ogląda. I tragedia i te wszystkie nieszczęścia, które w filmach tego typu muszą być nie drażnią aż tak bardzo jak historie o patologii na Śląsku.
Ale jakoś tyle miesięcy od kiedy go widziałem, zupełnie o nim zapomniałem.
08-10-2011, 02:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2011, 02:08 przez Lawrence.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
No bo to nie jest film do pamiętania, tylko do jednorazowego wyjścia do studyjnego kina, spokojnego obejrzenia, przekotenplowania i zapomnienia. To co w nim najlepsze to precyzyjny scenariusz i świetnie rozpisane postaci, ale to raczej tyle. Więc zupełnie nie rozumiem krytyków, którzy piszą, że to jeden z najważniejszych filmów tego tysiąclecia (??????????!!!!!!!!!!!), a są tacy.
08-10-2011, 12:03
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Nie należy zapominać, że ten film zapewne inaczej byłby odbierany, gdyby nie był produkcji irańskiej.
08-10-2011, 14:51
Don Sinatio
Liczba postów: 2,948
Liczba wątków: 11
Wróciłem z kina. Zachwyty nad tym filmem musiały do wielu przemówić. bo na sali było całkiem sporo osób jak na kino studyjne. A i do końca seansu wszyscy zostali po napisach. I zasłużenie. Nie wiem jeszcze na jak długo film mi zostanie w głowie bo jestem parę godzin po, ale powiem, że już mam ochotę na drugi seans. "Rozstanie" to bardzo przemyślany od początku do końca, uniwersalny film. Mógłby dziać sie obojętnie gdzie, tylko zmienić realia (jak znam USA to już myślą nad remakiem). Nie ma żadnej zmarnowanej sceny w tych dwóch godzinach, pierwsze pół bywa zwodnicze, a okazuje się, że wszystko było potrzebne. Nie będę się rozpisywał o fabule, najlepiej iść do kina nic nie wiedząc. Tak więc bardzo dobry film, ale czy aż arcydzieło to nie wiem. Może. Ode mnie 8,5/10.
08-10-2011, 21:56
Stan Marsh
Liczba postów: 2,163
Liczba wątków: 11
Bardzo mnie cieszy entuzjastyczny ton waszych wypowiedzi (filmu jeszcze nie widziałem, pójdę na pewno), a korzystając z okazji polecam poprzedni film tego reżysera (nominowany u nas do Kraba za nieanglojęzyczny) - "Co wiesz o Elly" - znakomite, mocne, trzymające w napięciu kino.
08-10-2011, 22:13
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Najbardziej przereklamowany film 2011 roku. Arcydzieło? To nawet nie jest dobry film. Cała ta kryminalna otoczka była raczej śmieszna niż faktycznie ciekawa. Przez pół filmu jest ustalane czy główny bohater wiedział o ciąży czy nie. Nie było to ani ciekawe, ani nawet nie niosło ze sobą jakiegoś głębszego przekazu. Wątek z rozwodem jest równie słaby i powodujący facepalmy. Najpierw żona chce rozwodu, a później płacze, że mąż się zgodził - kobieca logika :) Już nie wspominając o tym, że miała wyjechać za granice, a cały czas siedziała w domu.
Otoczka Iranu tylko mnie utwierdziła, że jest to pojebany kraj z pojebanymi ludźmi. Kobieta dzwoni, żeby się spytać czy religia pozwala jej umyć staruszka, który się zlał w spodnie. A system sądownictwa to kpina. Nie znalazłem w filmie przekazu, ciekawej fabuły ani czegokolwiek co pozwoliło by mi pamiętać za miesiąc o tym filmie. Może oprócz napisu z plakatu "Arcydzieło współczesnego kina" - lol.
(08-10-2011, 02:06)Lawrence napisał(a): Przeznaczony bardziej dla krytyków filmowych i osób, które udają, że są zaangażowane społecznie i politycznie niż dla zwykłych widzów idących do kina, aby zobaczyć ciekawą historię.
To znaczy, że jak lubię kino artystyczne i festiwalowe to tak naprawdę udaję, bo jestem pozerem? Fajnie się czegoś nowego o sobie dowiedzieć
Poza tym jak dla was to jest film artystyczny to wy chyba artystycznego filmu nigdy nie widzieliście :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
01-01-2012, 23:57
Stały bywalec
Liczba postów: 10,285
Liczba wątków: 5
Wydaje mi się, czy Twój problem z tym filmem wynika z faktu(?), że nie akceptujesz/nie rozumiesz (niepotrzebne skreślić) pewnych aspektów kultury kraju, o którym on opowiada?
(01-01-2012, 23:57)Azgaroth napisał(a): Kobieta dzwoni, żeby się spytać czy religia pozwala jej umyć staruszka, który się zlał w spodnie.
Tak, totalnie głupie - dla nas. Dla nich niestety codzienność. Chociaż z drugiej strony, czy naprawdę jest to (oraz wiele innych aspektów filmu) takie szokujące dla mieszkańca uberkatolskiego i niewydolnego pod każdym względem kraju? Nie sądzę.
Słabo musiałeś tych przekazów szukać, skoro ja je widzę gołym okiem. Napiętnujesz rzeczy, które obejrzałeś w tym filmie, ale "Rozstanie" także nie patrzy na nie łaskawym okiem, bo - wyobraź sobie - irańczycy też niespecjalnie przepadają za swoim ustrojem.
02-01-2012, 18:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2012, 18:55 przez Albertino.)
Red Crow
Liczba postów: 12,682
Liczba wątków: 50
A ja się zgadzam i to zdecydowanie, z opinią Azgarotha - przeciętne filmidło, które zostało docenione (takie jest moje odczucie) TYLKO i wyłącznie dlatego, że akcja jest osadzona w irańskich realiach. I to jedyna kwestia formalna, która ratuje ten film przed totalną porażką, bo fabuła to jakaś kpina.
02-01-2012, 18:57
Stały bywalec
Liczba postów: 10,285
Liczba wątków: 5
No tak, miejsce akcji jest tutaj ważne i nierozerwalnie związane z historią. Niestety nie wiem dlaczego miałaby to być jakaś wada. Fabuły nie uważam za kpinę; wręcz przeciwnie - to bardzo precyzyjnie skonstruowany i przemyślany film.
Niestety jakoś tak zauważyłem, że jego krytycy nie potrafią za bardzo wykazać co takiego jest z nim nie tak i najczęściej ograniczają się do wyliczania idiotyzmów tkwiących w samej religii/ustroju politycznym tego kraju.
02-01-2012, 19:03
Red Crow
Liczba postów: 12,682
Liczba wątków: 50
(02-01-2012, 19:03)Albertino napisał(a): Niestety jakoś tak zauważyłem, że jego krytycy nie potrafią za bardzo wykazać co takiego jest z nim nie tak i najczęściej ograniczają się do wyliczania idiotyzmów tkwiących w samej religii/ustroju politycznym tego kraju.
Ale to, że fabuła jest denna, nie jest zależne od tego, czy jej akcja jest osadzona w Afryce, Polsce, czy Stanach - obojętne. Napisałem, że film nie jest całkowitą porażką, właśnie dlatego, że jest mocno osadzony w religijnych i politycznych realiach Iranu. To JEDYNY plus tej produkcji.
02-01-2012, 19:14
Stały bywalec
Liczba postów: 10,285
Liczba wątków: 5
Może jakieś konkrety? :)
02-01-2012, 19:21
Red Crow
Liczba postów: 12,682
Liczba wątków: 50
Na serio?
3/4 filmu to rozstrzyganie, czy facio wiedział, że kobieta była w ciąży, reszta to manipulowanie matki córką, by wyjechała z nią, czyli udowadnianie winy ojca i robienie z niego kłamcy, a na końcu ZASKAKUJĄCY TWIST, kobietę walnęło auto, ale chciała jakoś zakamuflować fakt, że rąbnęła kasiorę, to zrobiła aferę, żeby nie ponosić konsekwencji. Na papierze wygląda jak kolejny odcinek Trudnych spraw. Mało to zajmujące, postacie kompletnie bez charakteru (albo frustraci, jak mąż kobiety, albo idioci, jak parka głównych bohaterów), na dodatek cała historia opowiedziana w chaotyczny, często irytujący sposób.
02-01-2012, 19:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2012, 19:30 przez nawrocki.)
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
(02-01-2012, 18:44)Albertino napisał(a): Wydaje mi się, czy Twój problem z tym filmem wynika z faktu(?), że nie akceptujesz/nie rozumiesz (niepotrzebne skreślić) pewnych aspektów kultury kraju, o którym on opowiada?
W pewnym stopniu zapewne tak. Trudniej mi się wczuć w bohaterów mieszkających w Iranie od bohaterów statku kosmicznego. Nie jest to jednak główny mój zarzut. Po prostu nie spodobała mi się fabuła, przez cały czas miałem wrażenie, że bohaterowie widzą większy problem niż jest on w rzeczywistości. Poza tym to było naprawdę mało interesujące patrzeć i przejmować się czy główny bohater wiedział o ciąży.
Albo przeoczyłem, albo w filmie nie pada w końcu wyjaśnienie, gdzie podziały się pieniądze? :)
(02-01-2012, 18:44)Albertino napisał(a): czy naprawdę jest to (oraz wiele innych aspektów filmu) takie szokujące dla mieszkańca uberkatolskiego
Ja nie mieszkam w uberkatolskim kraju, mój stopień kontaktu z religią i wpływ jej na moje życie jest taki jaki sam sobie wyznaczę, a aktualnie wynosi on zero.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
04-01-2012, 18:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2012, 18:55 przez Azgaroth.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
"Rozstanie" dostało Złotego Globa i Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny, ale pomijając te wyróżnienia zaobserwowałem ciekawe rzeczy dziejące się wokół niego. Zaskakująco wielu krytyków i dziennikarzy uplasowało go na pierwszych miejscach list najlepszych filmów 2011 roku. Agnieszka Holland nazwała go arcydziełem. Również wielu moich znajomych regularnie chodzących do kina jest zachwyconych i mam nieodparte wrażenie, że "Rozstanie" szykuje się na film, który jednak pozostanie w zbiorowej kinowej świadomości na dłużej.
Pięć miesięcy po seansie wciąż się zastanawiam co takiego w nim jest, że wywołał taki zachwyt. Bo coś być musi. Owszem, podobał mi się, ale nie dostrzegłem w nim niczego przełomowego. To raczej dość przeciętny pod względem wykonania mały film nakręcony za marne pieniądze, ze standardową w europejskich produkcjach dość żmudną narracją - więc na pewno nie chodzi o formę. W październiku napisałem, że scenariuszowo film wymiata i nadal tak twierdzę. Farhadi w świetny sposób posługuje się elipsą nie dopowiadając ściśle wyselekcjonowanych rzeczy w pierwszych 30 minutach filmu tworząc podwaliny pod intrygę pokazaną w dalszej części. Postaci to scenariuszowy majstersztyk - ludzie postawieni wokół kryzysowej sytuacji są kolażem w pełni ukształtowanych, pełnokrwistych osobowości, z których każda ma powody robić to co robi i z których na każdą możemy patrzeć w inny sposób.
A jednak jakkolwiek doceniam merytoryczną część "Rozstania" tak nadal nie potrafię zrozumieć co w tym filmie jest takiego przełomowego, że doczekał się aż takich zachwytów. Czy może inaczej: nie widzę niczego czego nie widziałem wcześniej w wielu innych wschodnich produkcjach, tylko, że tutaj jest to zrobione po prostu lepiej. Ale tylko tyle. A jednak im dalej jestem od seansu tym większą mam ochotę powrócić do tego filmu i przeanalizować go na nowo, tym razem większą uwagę przykładając do pierwszych 30 minut.
Trochę dziwnie się czuję pisząc to wszystko w wątku, w którym prawie w ogóle nie ma postów, o filmie, który obejrzało tutaj 7 osób. W sumie to smutne. Amerykański mainstream tak wam wyżarł mózgi, że jak musicie się trochę wysilić to od razu macie reakcję obronną czy co? No bo sorry, ale po niektórych postach tutaj nie mogę wnioskować inaczej.
(01-01-2012, 23:57)Azgaroth napisał(a): Przez pół filmu jest ustalane czy główny bohater wiedział o ciąży czy nie.
Głównym tematem jaki porusza "Rozstanie" jest prawda, która w tym przypadku jest badana i analizowana na przykładzie takiej, a nie innej sytuacji. Akurat w filmie Farhadiego chodzi o ciążę i kto zawinił śmierci dziecka, ale może to być cokolwiek. Świadomość, że wiedza o ciąży jest śmieszniejsza/bardziej żenująca/whatever od jakiegokolwiek innego problemu (który może nam wydałby się bliższy) umyka mi.
(01-01-2012, 23:57)Azgaroth napisał(a): Nie było to ani ciekawe, ani nawet nie niosło ze sobą jakiegoś głębszego przekazu. Wątek z rozwodem jest równie słaby i powodujący facepalmy. Najpierw żona chce rozwodu, a później płacze, że mąż się zgodził - kobieca logika :) Już nie wspominając o tym, że miała wyjechać za granice, a cały czas siedziała w domu.
Nie pamiętam już tego filmu na tyle, żeby odpowiedzieć na te zarzuty, ale mam nieodparte wrażenie, że skupiasz się na rzeczach, które w tym filmie kompletnie nie mają znaczenia.
(01-01-2012, 23:57)Azgaroth napisał(a): Otoczka Iranu tylko mnie utwierdziła, że jest to pojebany kraj z pojebanymi ludźmi. Kobieta dzwoni, żeby się spytać czy religia pozwala jej umyć staruszka, który się zlał w spodnie.
Kurw a. Z natury uważam się za tolerancyjnego gościa, ale są pewne granice ignorancji, których nie potrafię zdzierżyć. I zastanawiam się jakim ignorantem trzeba być, żeby napisać coś takiego. Bo nie potrafię zrozumieć. Jakie to ma tu w ogóle znaczenie jakim krajem jest Iran? Czy mi się wydaje czy Ty oceniasz ten film przez pryzmat kultury kraju, w którym powstał? I w jaki to, do kurw y nędzy, sposób umniejsza wartości temu obrazowi? A gdybyś obejrzał jakiś film o Związku Radzieckim, w którym służba bezpieczeństwa śledzi każdy krok obywateli to też byś jęczał, że kraj jest pojebany więc film jest zły?
Farhadi po prostu pokazuje jak ludzie tam żyją. Nic więcej. To wada filmu, że żyją jak żyją? W sensie, ich sposób życia jest niższej kategorii niż nasz i nie zasługuje, żeby o nim mówić? Bo nie ogarniam.
(01-01-2012, 23:57)Azgaroth napisał(a): Poza tym jak dla was to jest film artystyczny to wy chyba artystycznego filmu nigdy nie widzieliście :)
Czy znowu mi się wydaje czy tym razem jeździsz po tym filmie bo jest ZA MAŁO artystyczny? Zresztą tego typu etykietki są bezsensowne i często też bezpodstawne. Jest mi absolutnie wszystko jedno czy "Rozstanie" jest filmem artystycznym czy nie-artystycznym; mainstreamowym czy niezależnym; rozrywkowym czy poważnym. Liczy się czy jest dobry czy zły.
(02-01-2012, 18:57)nawrocki napisał(a): przeciętne filmidło, które zostało docenione (takie jest moje odczucie) TYLKO i wyłącznie dlatego, że akcja jest osadzona w irańskich realiach.
Nie potrafię zrozumieć dlaczego miałoby nie zostać docenione, gdyby równie dobrą i głęboką historię, z równie dobrymi postaciami i z równie dobrym i oryginalnym wykorzystaniem elipsy nakręcili np. Amerykanie. Zupełnie.
(02-01-2012, 19:28)nawrocki napisał(a): 3/4 filmu to rozstrzyganie, czy facio wiedział, że kobieta była w ciąży, reszta to manipulowanie matki córką, by wyjechała z nią, czyli udowadnianie winy ojca i robienie z niego kłamcy, a na końcu ZASKAKUJĄCY TWIST, kobietę walnęło auto, ale chciała jakoś zakamuflować fakt, że rąbnęła kasiorę, to zrobiła aferę, żeby nie ponosić konsekwencji. Na papierze wygląda jak kolejny odcinek Trudnych spraw.
What. The. Fuck.
Kolejna fascynująca wypowiedź. Opisujesz mi fabułę, ale możesz mi wyjaśnić co jest w niej takiego głupiego? Niewiarygodnego? Nieporadnego? Źle napisanego? I wskaż mi film obyczajowy, którego fabuła nie przypomina na papierze Trudnych Spraw. Bo tak się składa, że większość filmów obyczajowych opowiada (tak jak zresztą powinna) o zwykłych problemach zwykłych ludzi. To inteligencja i intencje twórców są czynnikiem sprawiającym, że wiele filmów z tego gatunku to arcydzieła, a Trudne Sprawy to odprysk pawianiego gówna.
(04-01-2012, 18:52)Azgaroth napisał(a): Po prostu nie spodobała mi się fabuła, przez cały czas miałem wrażenie, że bohaterowie widzą większy problem niż jest on w rzeczywistości.
No tak, jasne. Głównemu bohaterowi grozi ileś tam lat więzienia czy nawet kara śmierci (już nie pamiętam), a problem jest błahy. Spoko.
(04-01-2012, 18:52)Azgaroth napisał(a): Albo przeoczyłem, albo w filmie nie pada w końcu wyjaśnienie, gdzie podziały się pieniądze? :)
Nie pamiętam, za dawno widziałem.
To w sumie strasznie dołujące czytać tutaj niektóre wypowiedzi. Odnoszę wrażenie, że wasz problem polega na tym - w odróżnieniu od tego, że piszecie, że chodzi o fabułę - że to egzotyczny film wykonany za marne pieniądze i że dzieje się w Iranie. I że gdyby ten sam scenariusz przenieść do Ameryki i zrobić z werwą i montażem a la David Fincher to pialibyście z zachwytu.
Czy jest na tym forum ktoś kto ogarnia i jara się czymś więcej niż nowym trailerem Avengersów kto mógłby podyskutować i wyjaśnić moje wątpliwości? :)
01-03-2012, 16:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-03-2012, 16:13 przez Rodia.)
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Ja bym podyskutował, ale oglądałem kilka miesięcy temu i już trochę z głowy wyleciało.
Znakomity film, chyba najlepszy jaki widziałem w poprzednim roku. Nie rozumiem bulwersu Azgarotha, ponieważ ten "pojebany" kraj to najlepszy element tego filmu. Poza tym, Azgaroth skrytykował nie tyle film, co postawę tych ludzi. Tego nie rozumiem jeszcze bardziej.
"Rozstanie" to świetny dramat, a otoczka kulturowa wynosi go jeszcze poziom wyżej. Nie miałem pojęcia jak wygląda życie w Iranie, więc zderzyłem się z czymś nowym i fascynującym. Np. gdy zobaczyłem, że kobieta dzwoni po pomoc teologiczną, to opadła mi szczęka.
Chyba pierwszy raz widziałem irański film i pewnie dlatego tak zachwyciłem się Rozstaniem, bo zobaczyłem coś oryginalnego. Spodziewałem się hermetycznego filmu, i chociaż dziwiłem się wielu zachowaniom Irańczyków, to uniwersalizm filmu zrobił na mnie duże wrażenie. Rozstanie jest tak uniwersalne, że w przeciwieństwie do Azgarotha od razu wczułem się w problem, przedstawiony w filmie i przeżywałem go jakby z wewnątrz, razem z bohaterami. Zniknęła jakaś kulturowa bariera.
Myślę, że to właśnie przez ten uniwersalizm przekazu, Rostanie zrobiło taką furorę:)
Mnie również zdołowały słowa niektórych osób tutaj:/
Zdziwiłem się, dlaczego nie ma tu jeszcze mojej opinii, ale przypomniałem sobie, że gdy wcześniej czytałem temat, to chyba postanowiłem nie szargać sobie nerwów i pomilczeć:D
01-03-2012, 17:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-03-2012, 17:10 przez patyczak.)
Dużo pisze
Liczba postów: 604
Liczba wątków: 2
Skrajne opinie zachęciły mnie jeszcze bardziej do obejrzenia tego filmu i muszę to niezwłocznie nadrobić.Mnie śmieszą niektóre opinie tutaj, które sugerują, że niektórzy to poza hamerykanskim wypasionym Mannem, Fincherem nie uznają niczego innego w kinematografii, poszerzcie czasem trochę horyzonty.Apropo irańskiego kina, kultury, whatever, polecam obejszeć "Persepolis" i "Dzieci niebios", film był też nominowany do oscara,przepiękny i genialny w swej prostocie.
01-03-2012, 19:49
Red Crow
Liczba postów: 12,682
Liczba wątków: 50
Rodia, nie chce mi się dyskutować o tym filmie, bo on zwyczajnie na to nie zasługuje. Na podane przez ciebie zarzuty odpowiadałem już setki razy (m.in na swoim filmwebowym blogu) i nie mam ochoty powtarzać sie po raz kolejny - z doświadczenia wiem, że rozmowa prędzej czy póżniej zejdzie z tematu, a ja bede siedział przed monitorem i trząsł się z nerw, nie warto :)
Możesz sobie uznać, że zabrakło mi argumentów, albo że jestem za głupi na tak DOSKONAŁE kino, ale mam na to całkowity zwis :)
01-03-2012, 22:38
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
(01-03-2012, 17:05)patyczak napisał(a): Np. gdy zobaczyłem, że kobieta dzwoni po pomoc teologiczną, to opadła mi szczęka.
To ciekawa scena i jedna z najbardziej zapadających w pamięć z tego filmu, ale mnie osobiście raczej nie zszokowała z tego chyba powodu, że domyślam się jak może wyglądać życie i kultura w islamskich krajach i jakie akcje tam odchodzą. Dla mnie była jedynie potwierdzeniem mych przypuszczeń :)
(01-03-2012, 17:05)patyczak napisał(a): Myślę, że to właśnie przez ten uniwersalizm przekazu, Rostanie zrobiło taką furorę:)
Też to poczułem, w sensie, taki zupełny brak hermetyzmu i treść przystępną w odbiorze dla każdego średnio rozgarniętego człowieka, który akceptuje fakt, że na świecie są różne różnie funkcjonujące kultury :) Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu bardzo mało twórców nieanglojęzycznych filmów w swoich - bądź co bądź - niszowo-artystycznych produkcjach potrafi tak zbudować narrację, żeby była ona przyjazna dla użytkownika i żeby ludzie zwyczajnie chcieli ją oglądać i zaangażowali się w historię. Wciągnięcie w fabułę i emocjonalne zaangażowanie widzów to są generalnie rzeczy, od których miażdżąca większość europejskich twórców ucieka jak najdalej może i uważa za niewarte ich uwagi :) Farhadiemu pod tym względem udało się zrobić coś, czego np. nie umie albo świadomie unika taki Wojciech Smarzowski (i nie mówię teraz o poziomie jego filmów) - odciążył swój film z konieczności bycia zaznajomionym z kulturą Iranu, a jednocześnie wykorzystał go, aby powiedzieć o niej coś ciekawego.
I ja to doceniam tym niemniej pamiętajmy, że nie mówimy tutaj o dziennikarskim materiale przyrodniczym, którego rola ma się ograniczać jedynie do zabrania głosu w społeczno-cywilizacyjnej dyskusji, ale o filmie fabularnym, który jako taki rządzi się swoimi prawami. I oceniając go jako film wciąż nie potrafię znaleźć tego pierwiastka arcydzieła, który wszyscy w nim widzą :)
(01-03-2012, 22:38)nawrocki napisał(a): Rodia, nie chce mi się dyskutować o tym filmie, bo on zwyczajnie na to nie zasługuje.
Dlatego, że przez 3/4 filmu rozważa się czy bohater wiedział o ciąży czy jest może jakiś inny powód? :)
(01-03-2012, 22:38)nawrocki napisał(a): Możesz sobie uznać, że zabrakło mi argumentów, albo że jestem za głupi na tak DOSKONAŁE kino, ale mam na to całkowity zwis :)
Nie uważam, że brakuje Ci argumentów, uważam, że te co masz są ułomne. Bo nie mają sensu. To mniej więcej tak jakbym ja powiedział, że "Dług" ssie bo przez cały film oni nie mogą sobie poradzić z jakimś Chyrą co wymusza od nich pieniądze :)
No i właśnie o to chodzi, że nie uważam "Rozstania" za doskonałe kino - piszę w tym wątku, żeby się dowiedzieć co sprawia, że za takowe jest uznawane. Ale chyba pomyliłem adres :)
05-03-2012, 17:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-03-2012, 17:10 przez Rodia.)
Dużo pisze
Liczba postów: 604
Liczba wątków: 2
Film obejrzałam.Za jakieś wielkie arcydzieło go raczej nie uznam, ale wydaje mi się, że sukces odniósł dlatego, że to o czym mówił Rodia; film mimo, że wydawało by się z egzotycznego(dla nas) kraju, egzotycznej kultury to jest jednak zupełnie przystępnym dziełem zrozumiałym wydaje mi się w każdej szerokości geograficznej, gdzie tu niszowość czy artystyczność.Problem, który mógłby zaistnieć wszędzie, dodatkowo nienachalnie i przystępnie pokazane realia kraju, w którym akcja się odbywa.Czyli jak widać przepis na sukces.
05-03-2012, 19:53
|