Runaway Train (reż. Andriej Konczałowski)
#1
[Obrazek: runaway-train-28432.jpg]

pierwsza wersja scenariusza wyszła spod pióra kurosawy. poprawki wprowadzał edward bunker (były więzień; zmarł 4 lata temu; to on wcielił się w role pana "niebieskiego" we sciekłych psach tarantino). co ciekawe, kurosawa zaakceptował wszystkie zmiany zaproponowane przez amerykanów (w tym wątek konduktorki granej przez rebecce de mornay). w rezultacie japońsko-jankeskiego współdziałania zrodził się jeden z najlepszych filmów, jakie miałem okazje widzieć na oczy.

z zakładu karnego o zaostrzonym rygorze na alsce ucieka dwóch więźniów. przed nałożeniem ubrań i wejściem do ścieku smarują się olejem, po czym owijąją ciała przeźroczystą folią, żeby zapobiec utracie ciepła podczas przemarszu przez skute lodem pustkowie. w ślad za nimi rusza bezwzględny i sadystyczny naczelnik. o jego bezgranicznej pogardzie dla starszego ze zbiegów (voight) najlepiej świadczy wypowiedziane w złości: God, don't kill him. Let me do it. po przebrnięciu przez kilometry zaśnieżonej ziemi obydwaj osadzeni szczęśliwie docierają do stacji kolejowej, gdzie pakują się do gigantycznej lokomotywy. tuż po tym jak kolos rusza z miejsca, przez barierka wypada na zewnątrz maszynista, porażony zawałem serca. od tej chwili już do samego końca kilkaset ton rozpędzonej stali zmierzać będzie nieubłaganie ku swojemu przeznaczeniu.

opisując historie takie jak ta zaprezentowana wyżej nie waham sie sięgać po słownictwo z najwyższego rejestru. dla mnie runaway train to arcydzieło pełną gębą, prawdziwe mistrzostwo. ponury, alegoryczny moralitet, przesiąknięty czarnymi myślami, kontrastującymi z bielą dziewiczego krajobrazu kanady. egzystencjalizm dla laików zionie pesymizmem. nie ma boga, nie ma nieba ani piekła, życiem rządzi przypadek. win, lose, what's the difference? po śmierci następuje koniec - nieodwracalnie i bez szans na zbawienie. lecz egzystencjaliści nie mówią tych okropnych rzeczy po to, by straszyć biednych ludzi nicością. przeciwnie: wskazują wyraźnie, że człowiek jest kowalem własnego losu i jedyne, na co może liczyć, to na efekty swoich omylnych decyzji, z których nikt nigdy go nie rozliczy. o tym m. in. opowiada film konczałowskiego. ogląda się go z zapartym tchem. jest to jeden z tych wybitnych amerykańskich obrazów, które świadome swojej symbolicznej wagi, nie pozwalają, by wymknęła się ona spod kontroli, przysłaniając stricte gatunkowe walory przedsięwzięcia. bardzo trafnie opisał to dux:

(...) W takiej oto tragicznej sytuacji znajduje się trójka bohaterów; napędzana najgorszymi emocjami; strachem, bólem i zwątpieniem. Pozostawiona sobie i własnemu przeznaczeniu. Do tego dochodzi policyjny pościg za zbiegami, a Naczelnik który postawił sobie za punkt honoru schwytanie Manny'ego, nie zrezygnuje nigdy. Akcja filmu rozwiązuje się w niezwykły sposób, który nadaje filmowi niemal mistycznego wydźwięku. "Uciekający pociąg" pozostaje do dziś jednym z najciekawszych filmów akcji jakie nakręcono. Oryginalny pomysł i niezwykle żywiołowa i ekspresyjna gra aktorów (Nominacje do Oscara za pierwszy i drugi plan dla Jona Voighta i Erica Robertsa), niepokojąca muzyka Trevora Jonesa i doskonałe zdjęcia ukazujące rozpędzonego potwora na szynach - nie pozwalają przejść obojętnie obok tego trzymającego w pełnym napięciu obrazu.

Odpowiedz
#2
Ponura, piękna i niebanalna historia w ciuchach klasycznie amerykańskiego sensacyjniaka, me like it! Film co prawda powstał w latach 80, ale mi po całości pachnie powagą, mrokiem i suvivalizmem produkcji z lat 70'. Najważniejszym elementem produkcji jest postać Voighta, jego pokomplikowane losy, brak szansy na normalną przyszłość połączone z bełkotliwa wręcz wymową i twarzą o subtelności taranu tworzą jedną z lepszych postaci jakie dane mi było widzieć. Próbka kapitalnego aktorstwa, posłuchajmy co Manny ma do powiedzenia o życiu degenerata - .

Zupełnie rozpierdziela mnie scenografia, zarówno więźenie jak i pociąg wyglądają jakby wyszły spod tej samej ręki. Monumentalne, pordzewiałe i brudne. Również bohaterom daleko do współczesnej 'gładkości'. Wysmarowani tłuszczem, obwinięci folią przedzierają się przez ścieki pełne gówna i szczyn po czym wciąż śmierdzący lądują w przypadkowo dobranych ubraniach na pokładzie pociągu. W tym filmie ludzie NAPRAWDĘ walczą o życie. SPOJLERY Nawet Manny, który i tak ma już wszystko w dupie balansuje na krawędzi byle jeszcze pożyć. Jego zachowanie w końcówce skojarzyło mi się w sumie z Battym z finału Blade Runnera. Piękna i wyciskając łzy scena. KONIEC SPOJLERÓW

Co tu dużo mówić, oglądać ludzie. Film (swego czasu, nie wiem jak teraz) często można złapać w TV.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#3
genialna scena. jedna z moich ulubionych w całym filmie. i nie nazwałbym tego "życiem degenerata" - koleś mówi tu o bardzo uniwersalnej sytuacji, którą można odnieść niemal do wszystkiego. zawsze mnie zastanawiało, co miał na myśli manny, rzucając na koniec: "I wish I could" - że chciałby to zrobić, by przetestować siebie, swoją cierpliwość itp, czy chciałby to zrobić, by znów poczuć się wolnym - w sensie samodzielnie zadecydować/zareagować.

Odpowiedz
#4
Tak zasadniczo to mnie zachęciłeś, żeby nabyć ten film, bo ogladałem go lata świetlne temu w kinie i to nie jest złe kino. Wydali to u nas na DVD?

Odpowiedz
#5
wydali. w takiej okładce:

[Obrazek: runaway-train.jpg]

Odpowiedz
#6
Mental napisał(a):zawsze mnie zastanawiało, co miał na myśli manny, rzucając na koniec: "I wish I could"

Ja to odbieram tak, że Manny chciałby potrafić funkcjonować w społeczeństwie. Chciałby umieć 'zassać w sobie gniew', który normalnie czyni z niego takiego aspoleczniaka.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#7
"chęć funkcjonowania w społeczeństwie"? a na kij to manny'emu? że niby umiejętność wpasowania się w społeczne normy to jakaś cnota, o którą trzeba walczyć? nie wierze, żeby koleś pokroju manny'ego zaprzątał sobie głowę takimi pierdołami. runway train ugina się pod ciężarem typowo egzystencjalnych dylematów (wolna wola w świecie, w którym rządzi przypadek) i osobiście skłaniałbym się w stronę takiego odczytania słów bohatera.

Odpowiedz
#8
Mental napisał(a):"chcieć funkcjonować w społeczeństwie"? a na kij to manny'emu? że niby umiejętność wpasowania się w społeczne normy to jakaś cnota, o którą trzeba walczyć?

W wypadku Mannyego - imo tak. Ten koleś to socjopata, sposób w jaki opowiada o masakrowania twarzy tego gościa jak dla mnie wydaje się jednoznacznie wskazywać na to że uczestniczył w bardzo podobnej sytuacji. Wniosek taki że musiał kiedyś pójść na warunkowe i próbował żyć jak szary obywatel, próbował pochylić głowę przed przełożonym, ale jak sam mówi nie potrafi - a chciałby umieć. Tutaj tkwi cala tragedia tej postaci.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#9
glut, a na jakiej podstawie twierdzisz, ze manny to socjopata? jesteś w stanie powiedzieć, za co facet trafił do ciupy?

Cytat:Wniosek taki że musiał kiedyś pójść na warunkowe i próbował żyć jak szary obywatel, próbował pochylić głowę przed przełożonym, ale jak sam mówi nie potrafi - a chciałby umieć.

wniosek wydaje się głębszy: nie tyle chciałby umieć, co chciałby mieć wybór - pochylić z pokora głowę czy przylutować przełożonemu w ryj. takiego wyboru może dokonać tylko wolny człowiek, będący panem samego siebie. pytanie: jaki sens tego wyboru, skoro świat jest bezsensowny?

Odpowiedz
#10
Bo to moje międzywierszowe czytanie w świetnej roli Voighta. Poza tym: wspomniany sposób w jaki mówi masakrowaniu szefa/przełożonego, na dożywocie w pace o zaostrzonym rygorze nie ląduje się za sikanie w miejscu publicznym plusik tekst, który pada kiedy bohaterowie zdają sobie że w pociągu jest ktoś jeszcze.

Trudno jest pisać o takich rzeczach, ja to po prostu czuję. Manny nie pasuje do zwykłego świata, to wyrzutek. I jak wynika z tej sceny rozmowy - boli go to.

Słuchaj, żeby siedzieć 3 lata zamkniętym w jednej celi i wyjść stamtąd z uśmiechem na mordzie, trzeba mieć wielkie jaja. Manny to gość twardy jak skala, o czym przekonujemy się przez cały film. A nie potrafi po prostu pochylić głowy przed innym kolesiem i wyczyścić malej plamki - to jest dramat tej postaci. Takie jest moje zdanie.

Cytat:nie tyle chciałby umieć, co chciałby mieć wybór - pochylić z pokora głowę czy przylutować przełożonemu w ryj. takiego wyboru może dokonać tylko wolny człowiek,

Nie kupuje tego, za dużo w nim gniewu kiedy mówi o rzucaniu się na przełożonego.

Zresztą, czy Manny urodził się w więzieniu? Zanim wylądował w pace o zaostrzonym rygorze mógł coś zrobić. Zdaję sobie sprawę z 'nieuniknionego i losowego' przekazu Runaway Train, ale bez jaj. No chyba że podciągniemy to pod to jakimi bohaterowie się urodzili. Są gdzie są i zmierzają gdzie zmierzają ze względu na ich cechy czy zachowania, na które nie mają wpływu. Więc wtedy gadka 'I wish I could' zyskuje nowego sensu. Chciałbym umieć wybrać pomiędzy dobrem a złem, ale urodziłem się aspoleczniakiem, ktoś wybral za mnie.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#11
Cytat:Manny nie pasuje do zwykłego świata, to wyrzutek.

wyrzutek =/= socjopata.

Cytat:A nie potrafi po prostu pochylić głowy przed innym kolesiem i wyczyścić malej plamki - to jest dramat tej postaci.

a ty byś potrafił? potrafiłbyś znieść sytuacje, w której musisz przyjmować rozkazy od durnia. bo ja nie.

Cytat:Nie kupuje tego, za dużo w nim gniewu kiedy mówi o rzucaniu się na przełożonego.

za dużo w nim gniewu, bo nie ma/nie miał wyboru. łatwo rzucić sloganem, że każdy ma wybór w kształtowaniu własnej osoby, ale to tylko po części prawda. dopiero na samym końcu, siedząc na szczycie rozpędzonej lokomotywy - dopiero wtedy po raz pierwszy w życiu manny czuje się wolny. dokonał wyboru.

Cytat:Chciałbym umieć wybrać pomiędzy dobrem a złem, ale urodziłem się aspoleczniakiem, ktoś wybral za mnie.

to nie do końca tak. oglądając runaway train nie możesz tracić z pola widzenia doktryny egzystencjalnej. nie bez przyczyny kurosawa pisał scenariusz - to jemu zawdzięczamy te niesamowitą ponura ("piękną" jak to sam nazwałeś) myśl, jaka bije z tego obrazu. wybór między dobrem a złem nie ma żadnego głębszego (metafizycznego) uzasadnienia. win, lose, what's the difference?

Odpowiedz
#12
Zedytowalem posta poprzedniego.

Cytat:a ty byś potrafił? potrafiłbyś znieść sytuacje, w której musisz przyjmować rozkazy od durnia. bo ja nie.

I co? Rzuciłbyś się mu do gardła i zaczął napieprzać jego głowa o podłogę? Ludzie są z natury 'giętcy', czasem trzeba się dopasować do, przejściowej, sytuacji. Odpowiadając na twoje pytanie, ze świadomością że muszę się trochę pokajać aby wejść wyżej (Manny jest tego świadom, przejściowości takiej sytuacji, wspomina że 'jeżeliby mógłbyś to zrobić, byłbyś prezydentem czegośtam!') to tak, potrafiłbym.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#13
Cytat:I co? Rzuciłbyś się mu do gardła i zaczął napieprzać jego głowa o podłogę?

może tak, może nie, maybe go fuck yourself ;)

Odpowiedz
#14
Mental, wniosek jest prosty - jesteś socjopatą nie gorszym niż Sizemore w Heat. :))
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#15
pochopne winsoki wyciągasz. i za dużo czytasz między wierszami:)

nie znam drugiego filmu, który w tak genialny i twórczy sposób podchodziłby do założeń egzystencjalizmu. wszystko dzięki talentowi kurosawy i jankeskiej smykałce do kręcenia porywających fabuł. o tej właśnie symbiozie pisałem w pierwszym poście.

Odpowiedz
#16
Mental, na takiej płaszczyźnie to sobie ze mną nie podyskutujesz, nakłoń Desa albo kogoś innego, nara. ;)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#17
Dobry to film, ma w sobie krótkie przebłyski geniuszu, ale niestety więcej niedociągnięć. Dialogi raz są świetne, raz żenujące, aktorstwo podobnie: Voight znakomity, ale ta nominacja oscarowa dla Robertsa jest dla mnie sporym zaskoczenie,, wydawał mi się dosyć toporny w tej roli. Widoczki pociągu, cała scenografia, otoczenie pięknie pokazane - dzisiaj już nie kręcą takich brudnych filmów.
Mental oczywiście przesadza z tymi zachwytami, ale trzeba przyznać, że w scenariuszu jest coś szlachetnego - zupełnie mi umknęło nawet na napisach, że to był pomysł Kurosawy, ale teraz, gdy już to wiem, to rzeczywiście można się tam doszukać trochę jego filozofii. Były w ogóle przymiarki, aby to on to wyreżyserował? Ten scenariusz to było jakieś zlecenie, czy napisał to do szuflady, a po latach ktoś wykorzystał?
Zachwycony nie jestem, ale był to bardzo dobry seans. Mocne 7/10 i dodaję do ulubionych.

Odpowiedz
#18
Kurosawa miał to kręcić w latach 60, we współpracy z Amerykanami, ale początek zdjęć był przekładany tyle razy, że projekt w końcu wylądował w limbo. Firma producencka do której należał scenariusz zainteresowala się nim ponownie pod koniec lat 70 i zatrudnili Konczalowskiego, a scenariusz został przepisany między innymi przez Eddiego Bunkera.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości