Co myślicie o najnowszym filmie Allena? Mnie nie śmieszy i nie porusza tak jak jego stare produkcje. Na pewno jednak to porcja zdrowej rozrywki. A także okazja zobaczenia Scarlett Johansson grającej trochę wbrew swojemu emploi (za duże okulary, mało kobiece stroje, swoiste "zakręcenie"). Allen tylko jej partneruje i nie ma chyba tyle wdzięku co zawsze (oprócz scen w których powtarza utarte slogany prestigitatora). Hugh Jackman też troszkę mydłkowaty w porównaniu do np. Prestiżu.
Czy to Londyn tak rozmył Allena, czy starość? Z drugiej strony - chyba wszyscy reżyserzy życzyliby sobie takich pomysłów, sprawności i ciepła w swoich późnych filmach.
Wielki plus za pomysł z życiem pośmiertnym:)
Podsumowując - miło się ogląda, ale równie łatwo zapomina. Zagadka i jej poprowadzenie nie dorównuje np. Tajemnicy morderstwa na Manhattanie.
Ale dla Allenowców to mus.
Czy to Londyn tak rozmył Allena, czy starość? Z drugiej strony - chyba wszyscy reżyserzy życzyliby sobie takich pomysłów, sprawności i ciepła w swoich późnych filmach.
Wielki plus za pomysł z życiem pośmiertnym:)
Podsumowując - miło się ogląda, ale równie łatwo zapomina. Zagadka i jej poprowadzenie nie dorównuje np. Tajemnicy morderstwa na Manhattanie.
Ale dla Allenowców to mus.
20-04-2007, 17:56






