Scoop
#1
Co myślicie o najnowszym filmie Allena? Mnie nie śmieszy i nie porusza tak jak jego stare produkcje. Na pewno jednak to porcja zdrowej rozrywki. A także okazja zobaczenia Scarlett Johansson grającej trochę wbrew swojemu emploi (za duże okulary, mało kobiece stroje, swoiste "zakręcenie"). Allen tylko jej partneruje i nie ma chyba tyle wdzięku co zawsze (oprócz scen w których powtarza utarte slogany prestigitatora). Hugh Jackman też troszkę mydłkowaty w porównaniu do np. Prestiżu.
Czy to Londyn tak rozmył Allena, czy starość? Z drugiej strony - chyba wszyscy reżyserzy życzyliby sobie takich pomysłów, sprawności i ciepła w swoich późnych filmach.
Wielki plus za pomysł z życiem pośmiertnym:)
Podsumowując - miło się ogląda, ale równie łatwo zapomina. Zagadka i jej poprowadzenie nie dorównuje np. Tajemnicy morderstwa na Manhattanie.
Ale dla Allenowców to mus.
Zbyt mało wiem by być niekompetentnym.
W.Allen
[Obrazek: http://breathing.pl/userbar.png]

Odpowiedz
#2
Bardzo przyjemny film. Scarlett Johansson w stroju kąpielowym - bardzo przyjemny widok 8) - więc czy potrzeba czegoś więcej? Bo jak dla mnie taki luźny film z kilkomama genialnymi elementami, jak wspomniany motyw ze śmiercią, czy Allen powtarzający swoje teksty, lub jego sposób na zapamietanie 6 cyfrowego szyfru, jest tym czego oczekiwałem, oraz idelanym sposobem na rozjaśnienie pochmurnego dnia.
Si vis pacem, para bellum (If you want peace, prepare for war)

Odpowiedz
#3
Widziałem wczoraj i film oceniam na 5 (1-10); Allen nie ma już niestety nic do powiedzenia, a jego żarty są coraz mniej śmieszne.

Jego ostatnie 7 filmów mnie po prostu rozczarowało (S&L z 1999 r.jest piękny - polecam, szczególnie dla fanów Penna), bardzo rzadko wybuchałem przy nich śmiechem, raczej to były komedie w stylu: napakować jak najwięcej śmiesznych(?) tekstów i może coś z tego wyjdzie.

Odnośnie samego Scoop - są rzeczywiście 3-4 śmieszne momenty (np. 1-sza scena Allena lub pierwsze włamanie do magazynu z instrumentami), w których barometr śmiechu się podnosi, ale problem w tym, że Allen stara się być śmieszny w każdej scenie, a więć wspólczynnik sukcesu jest bardzo niski; to samo zresztą odnosi się do jego poprzednich 6 filmów - na 10-15 żartów udaje mu się 1-2, a publiczność (czytaj: MY) śmieje się z szacunku dla niego.
Poza tym, np. dynamika relacji Allena ze Scarlet (rzeczywiście w kostiumie nieźle wygląda) jest b. źle poprowadzona. Znają sie ledwie 1- 2 dni, a rozmawiają ze sobą jak najlepsi przyjaciele; nie ma tam odrobiny szacunku dla starszego, choćby nuty realizmu.
Przykro mi to pisać, ale Woody się skończył.
I'm smart and I want respect!

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości