Seksmisja (1983) - reż. Juliusz Machulski
#1
[Obrazek: f10acad2e5707d3606a38839db8179b7_XL.jpg]

Aż mnie zaskoczyło, że w trakcie ponad 15-letniej historii tego zacnego forum nikt nie ważył się założyć tematu o tej legendarnej pozycji polskiego kina. To przecież dzieło, z którego teksty są cytowane na ulicy po dziś dzień, a nawet najbardziej zatwardziali przeciwnicy rodzimej kinematografii często mówią mu TAK.

Pierwszy seans zaliczony w wieku 9-10 lat (oczywiście w tajemnicy przed mamą, bo "tam są gołe baby") i u mnie osobiście to był chyba ten film, po którym uznałem że polskie kino wcale nie jest takie nudne jak dotąd je malowałem. Świetny ten koncept polegający na tym, co by było gdyby wszyscy faceci zniknęli, a kobiety musiały by rozwijać ten świat dalej samodzielnie. Przecież dzisiaj są zerowe szanse na to, by ten pomysł przeszedł, a Machulski z miejsca zacząłby być stawiany obok Korwina-Mikke. W mojej rodzinie na szczęście wszystkie kobiety lubią ten film i się świetnie na nim bawią. Tu po prostu chodzi o dystans - tak rzadko spotykane w dzisiejszych absurdalnych czasach zjawisko. W sumie jak patrzę na niektóre feministki to mam wrażenie, że twórcy wielce się nie pomylili.

Co tu więcej pisać - rewelacyjne teksty, świetna satyra, inspiracja kinem Hollywoodzkim, no i Jerzy Stuhr jako Maks. Jedna z nielicznych ról, w której absolutnie nie wyobrażam sobie nikogo innego. On się po prostu urodził by to zagrać. I pomyśleć, że przed tym filmem nie miał żadnej komediowej kreacji i znany był głównie jako aktor Kieślowskiego. Machulski to miał nosa obsadzając go. O Łukaszewiczu też wypadałoby wspomnieć, bo perfekcyjnie pasuje na ciamajdowatego inteligenta i ze Stuhrem tworzą zgrany duet na ekranie. 

Mój ideał polskiej komedii. Oglądałem z 200 razy i obejrzę chyba co najmniej drugie tyle. Szkoda tylko, że Machulski swój najlepszy okres ma już dawno za sobą i już nie nakręci nigdy niczego co byłoby chociażby w połowie tak dobre. Właściwie to IMO taki "Kiler" już nie był tym Machulskim, którego lubię najbardziej.

9/10 z czystym sumieniem

Interesting fact: Machulski napisał podobno kiedyś scenariusz do sequela razem z Ryszardem Zatorskim (sic!), jednak nie był z niego zadowolony i bał się nim niszczyć legendę pierwszego filmu, zatem skrypt spoczął w osobistym sejfie. Za to należy się dla niego szacunn.

Odpowiedz
#2
Film jest fantastyczny, genialny, na pewno jeden z najlepszych polskich filmów w historii, na pewno jedna z najlepszych komedii choć akurat tutaj bardziej podchodzą mi te od Barei.

Stuhr tylko w Wodzireju zagrał lepiej, a może to bardziej dramatyczna rola że tak myślę?

Scenariusz rewelacja, tam po prostu wszystko zagrało.

Jako dziecko się zastanawiałem: no dobra, i jak oni tam teraz będą żyli na tej powierzchni? Co dalej?
W pamięci zapadł mi też bardzo ostatni kadr, odważne to było jak na polskie kino lat 80tych.

Juliusz Machulski to był rewelacyjny reżyser, ze swietnym debiutem: Vabank mimo że może nie jest oryginalny, to znakomicie wpisuje się w polskie realia i ogląda się to rewelacyjnie.

Moje trzy ulubione filmy Machulskiego to: Kingsajz, Vabank, Seksmisja. Kiler mimo że naprawdę dobry, to już nie ten klimat choć w Polskę lat 90tych wpisał się świetnie. Z najnowszszych dobrze wspominam "Ile waży koń trojański".

Odpowiedz
#3
Kryst_007 napisał(a):I pomyśleć, że przed tym filmem nie miał żadnej komediowej kreacji i znany był głównie jako aktor Kieślowskiego. Machulski to miał nosa obsadzając go.
 
To oczywiście znana historia: Machulski nie miał śmiałości ani też jeszcze takiej pozycji, by prosić Stuhra o ten występ, ale gdy spotkał go przypadkiem w samolocie, napomknął mu o tym, a Stuhr odpowiedział, że on od dawna marzy o występie w komedii, bo ciągle mu proponują tylko kino moralnego niepokoju. No i słowo stało się ciałem.
 
A sam film to od zawsze u mnie dycha, najlepsza polska komedia i najlepszy polski film. Jak na tamte czasy niesamowicie bezczelny, nie przychodzi mi na myśl nic, co mogłoby się z nim równać. Co ciekawe, zanim go jeszcze pierwszy raz obejrzałem, widziałem parę jego fragmentów w niedawno przeze mnie opisywanym serialu „Siedem życzeń”. Dramatyczna muzyka, parę półnagich damskich ciał w półmroku – już wtedy wiedziałem, że mam do czynienia z czymś nietuzinkowym. Ale nie próbowałem się na to wybrać do kina tak jak serialowy Darek. :)

Odpowiedz
#4
Ja fenomenu "Killera" nie rozumiałem nigdy. To jest żenada na każdym kroku a kwintesencja u jest chyba "cycki se usmaż".
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#5
Z "Kilerami" mam taki problem, że te filmy strasznie się jak dla mnie postarzały i teraz ogląda mi się je trochę jak typowo grubymi nićmi szyty kabaret Pazury. Nie mogę tego napisać o "Seksmisji" czy "Vabankach", które nadal trzymają klasę. Ale przyznam, że Stuhr, Rewiński, Englert czy Kierszonowski nadal umilają mi seans i przy takiej "Superprodukcji" obydwa "Kilery" to arcydzieła (pamiętam, że tamto to wyłączyłem po 30 minutach).

(01-09-2021, 15:03)Cassel napisał(a):
Kryst_007 napisał(a):I pomyśleć, że przed tym filmem nie miał żadnej komediowej kreacji i znany był głównie jako aktor Kieślowskiego. Machulski to miał nosa obsadzając go.
 
To oczywiście znana historia: Machulski nie miał śmiałości ani też jeszcze takiej pozycji, by prosić Stuhra o ten występ, ale gdy spotkał go przypadkiem w samolocie, napomknął mu o tym, a Stuhr odpowiedział, że on od dawna marzy o występie w komedii, bo ciągle mu proponują tylko kino moralnego niepokoju. No i słowo stało się ciałem.


Właśnie też znam doskonale tą historię. Podobno do tego spotkania nawet by nie doszło gdyby nie fakt, że pokojówka hotelu nie obudziła Machulskiego i towarzyszy na pociąg, przez co Ci musieli na szybko rezerwować miejsce w owym samolocie. Jak widać niekompetentna obsługa czasem się do czegoś przydaje. I w ogóle nikt z ekipy nie wierzył w ten casting z Jerzym Kawalerowiczem na czele (był on wtedy szefem Studia KADR), ale Machulski wbrew sugestiom został przy swoim i w efekcie mamy jedną z najlepszych kreacji komediowych w historii polskiego kina. ;)

Odpowiedz
#6
Jak monumentalnie Seksmisja wyglada na tle dzisiejszych polskich "komedii", prawda? :)

Odpowiedz
#7
Nawet nie ma porównania. To tak jakby zestawiać cadillaca z wózkiem sklepowym spod Biedronki ;)

Odpowiedz
#8
KIlera widziałem cały jeden raz i powtórki nie mam w planach. Seksmisję może z 10 razy i chyba pora na jedenasty seans.

And remember - grunt, żeby unikać zrekonstruowanej wersji w 16:9 ---> https://forum.filmozercy.com/watek-seksmisja

Odpowiedz
#9
Powiedzmy sobie to wprost - motyw Lamii to jeden z piękniejszych i najbardziej niedocenionoych kawałków muzyki w historii polskiego kina. Pięknie oddaje to poznawanie nieznanego w wypaczonym świecie.


Odpowiedz
#10
Nadrobiłem :D
Jakoś tak się składało, że nigdy wcześniej nie widziałem tego w całości, fragmenty, czy sporo tekstów kojarzyłem, bo ich się nie da nie kojarzyć mieszkając w Polsce, no ale o fabule jako takiej wiedziałem niewiele, a z końcówki już na powierzchni ziemi to nie kojarzę, żebym chociaż fotkę widział, więc było to dla mnie pewne zaskoczenie, że wychodzą :)
Film jest oczywiście bardzo fajny, kult zasłużony, rechotałem w wielu momentach, sam pomysł na fabułę wybitny, ale całościowo to wybitne raczej nie jest. Są mankamenty, na przykład tempo trochę grzęźnie w okolicach tej dekadenckiej imprezy, poza tym tożsamość jej ekscelencji jest dosyć oczywista i widz tylko czeka na jakiś zwrot akcji z tym związany.
Ogólnie jest super. Daję 8/10

Odpowiedz
#11
Simek, w jakim kokonie tyś się uchował przez te wszystkie lata? :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#12
W takim, że w dzieciństwie telewizor nie był w chałupie włączony na okrągło :p

Odpowiedz
#13
To czego jeszcze nie znasz? :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#14
Pisałem w krótkiej piłce, że niedawno obejrzałem Deja Vu. Kingsajz chyba widziałem za dzieciaka, ale ledwo co pamiętam, więc niedługo będzie właściwie dziewiczy seans. Mnóstwo filmów mam na liście do obejrzenia, zwłaszcza polskich, bo w czasach najbardziej intensywnego pochłaniania filmów te kilkanaście lat temu, to były słabiej dostępne na torrentach niż hollywoodzkie produkcje. Przypadek, Wodzirej, Amator ciągle przede mną. Nawet Znachora obejrzałem po raz pierwszy rok, czy dwa lata temu.

Odpowiedz
#15
Podobno "Rękopis w Saragossie" jest niezły, ale nie wiem czy jest na torrentach.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości