Red Crow
Liczba postów: 12,698
Liczba wątków: 50
Jedną z głównych postaci tego komediodramatu od stacji Showtime jest Frank Gallagher, który jest bardzo nieodpowiedzialną głową rodziny. Bohater jest alkoholikiem i spędza większość czasu, leżąc nieprzytomny w salonie, zamiast zajmować się swoimi pociechami. Dzieciom nie pomaga także matka, która odeszła od rodziny. Cały ciężar za prowadzenie domu i rodziny spada na barki najstarszej córki Fiony. Bohaterka w związku z niedyspozycją rodziców sama zajmuje się wychowywaniem swoich licznych braci i sióstr. To nie jest jednak zadanie łatwe do wykonania
Remake brytyjskiego serialu pod tym samym tytułem. Z góry zaznaczam, oryginału nie widziałem. Występują William H. Macy, Emmy Rossum i Justin Chatwin.
Póki co, obejrzałem pięć epizodów. Świetny serial. Idealnie wyważono w nim proporcje pomiędzy komedią a dramatem. Znakomicie pokazuje środowisko i charakter typowej rodziny white trash'ów. Do tego naprawdę sympatyczne postacie, których nie sposób nie polubić (nawet Chatwin, za którym nie przepadam, daje radę).
Zobaczymy, jak to będzie w kolejnych odcinkach, ale, póki co, zapowiada się konkretny serial. Pierwszy sezon ma dwanaście odcinków, niemal na pewno powstanie drugi.
15-03-2011, 17:48
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,289
Liczba wątków: 4
Shameles USA, to tania zzynka dzialajaca na zasadzie copy/paste z oczywistym zlagodzeniem calosci pod amerykanskiego widza. W wersji angielkiej calosc, to zasyfiale chavskie ( a moze juz Pyke'owskie) klimaty. Benefity, zalewnaie sie lagerami, zdrady/seks, ogolnie ciemna strona angielskiej ulicy podana z czarnym jak smola humorem. W wersji USA, scenariusz podobno nie rozni sie od tego z wysp, z tym, ze tutaj mamy domek jak z "Pelnej Chaty" z fajnym, zabawnym i "filmowym" ojcem pijaczkiem i jego rodzine, ktora z dystansem i humorem radzi sobie z jego wybrykami - Hank Moody wsrod zuli tj. niby sukinsyn w amerykanskim stylu, ale tak naprawd nie sposob go nie lubic, bo jest fajniejszy niz moj wlasny ojciec. Ojca z Shamles zwyczajnie bym odstrzelil - choc koles jest wybitnie zabawny. Co najgorsze, to fakt ze nie wierze w ten syf w ktorym siedza bohaterowie, wystarczy zobaczyc jaka mamy obsade w wersji z USA tj. mlodzi "znani" aktorzy, lansujace sie dzieciaki ubrane w niby biedne ciuszki. W wersji UK masa naturszczykow, lub cockney aktorow - zakazane chavskie mordy bija z ekranu na kilometr. Ogolnie, nuda i plycizna, ze az boli - jesli sie widzialo oryginal, to absolutnie nie ma szans, ze spodoba sie wersja jankeska.
Zreszta:
Szejmles UK
http://1.2.3.13/bmi/img819.imageshack.us/img819/3087/shameless460.jpg
i ladna wersja USA
http://1.2.3.11/bmi/videolinkers.net/wp-content/uploads/2010/12/Shameless-US.jpg
http://1.2.3.10/bmi/twoje-seriale.pl/wp-content/uploads/2011/03/shameless-showtime.jpg
angielski ptaszek w strone amerykanskiej wersji:
http://1.2.3.12/bmi/4.bp.blogspot.com/_phQSbvY4Tdw/S3tYVODKB1I/AAAAAAAABxg/kn5k6OKKBv0/s400/Watch%2BShameless%2BSeason%2B7%2BEpisode%2B4%2B-%2BEpisode%2B4.jpg
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
15-03-2011, 21:05
Red Crow
Liczba postów: 12,698
Liczba wątków: 50
Typowe. Oczywiście, spodziewałem się, że angielska wersja jest lepsza. Chociaż z drugiej strony, piszesz, że w angielskiej to wszechogarniający syf, chamstwo i ogólnie żulostwo do n-tej potęgi. Z dwojga złego, wolę już chyba to wyłagodzoną wersję od amerykańców, syfu i chamstwa w realistycznej, dosadnej postaci już się dosyć naoglądałem. W HBO ;)
15-03-2011, 21:44
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,432
Liczba wątków: 67
nie działają te linki
16-03-2011, 00:04
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Jestem po pierwszym odcinku wersji amerykańskiej. Wersji UK nie oglądałem, bo chociaż chciałem najpierw ją sprawdzić, okazało się, że nie uświadczysz napisów do niej.
Po pilotowym odcinku daleki jestem od krytyki. Może dlatego, że nie oglądałem pierwowzoru, a może dlatego, że serial robi całkiem dobre wrażenie. Postaci zagrane całkiem przyzwoicie, a niektóre bardzo dobrze (William H. Macy) a i fabularnie nie jest tak najgorzej. Oczywiście, tanich chwytów, o których wspomniał Bucho jest od groma, jednakowoż serial w jakimś stopniu rekompensuje to tym, że jest dla mnie czymś nowym, ciekawym, do tego stopnia nietypowym, że czuję się zachęcony do kontynuowania oglądania go.
Relacje między postaciami wypadają dość wiarygodnie a ich perypetie bawią i w jakimś tam stopniu wzruszują. Klimat jednak jest trochę taki "ale bieda, ale slams", ale zgodzę się tu z nawrockim, że dobrze jest też, iż mamy tu kontrapunkt w postaci dobrze wyważonego, raczej czarnego humoru. Jak będę chciał zdołować się beznadzieją tego świata, to zapuszczę sobie "Czekając na sobotę" a angielskiej patologii to się dość co dzień w drodze do pracy naoglądam na żywca ;)
Serial zdecydowanie wart uwagi, niezależnie od tego, czym i jaki był oryginał z UK.
16-03-2011, 04:51
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Natknąłem się przypadkiem na fragmenty tego serialu i były na tyle fajne, że postanowiłem wypróbować kilka pierwszych odcinków.
Nie wiem jak wygląda brytyjski oryginał, ale to ułagodzenie i przylukrowanie, o którym pisze Bucho widać już w pierwszych minutach pilota. Niby mamy zjebaną, żyjącą w biedzie rodzinkę white trashów, pod "przewodnictwem" ojca pijaka, a mimo tego wszyscy są tutaj tak idealni i ułożeni. Niby kolesie z chujowej dzielnicy, ale chłopy zamiast być street-savvy cwaniaczkami, są za to inteligentnymi, charyzmatycznymi młodzieńcami, z których jeden w tym całym burdelu wyrósł na takiego inteligenta, że może sobie pozwolić na udzielanie korepetycji z nauk ścisłych, dzieciakom z bogatych dzielnic, a drugi natomiast ochoczo i sumiennie pracuje by pewnego dnia zostać spadochroniarzem w siłach specjalnych. Niby syf i bida, a zamiast tego wszystkie laski w domu są fajne i bystre, no i oczywiście jedna z nich cierpi na syndrom hollywoodzkiej matki-zbawicielki. Niby trudy wiązania końca z końcem i ojciec, który jest totalnym zjebem i hardcorowym alkoholikiem, a mimo tego nie dość, że wszyscy dają radę bo każdy w tej rodzinie jest cholernie zaradny życiowo, to jeszcze wszyscy są ciągle uśmiechnięci i bez problemu funkcjonują w tym niby-syfie gdzie niby jest ciężko, ale tak naprawdę każdy dzień przelatuje pod znakiem wesołej, rodzinnej sielanki.
Do tego kilka sztampowych motywów i bohaterów, jak chociażby "magiczne dziecko" w postaci rudej dziewczynki, która oczywiście służy za bycie bastionem niewinności wśród rodziny niby-looserów. Nie wspominając nawet o murzyńskim niemowlęciu, bo to może i jest pijacka rodzina white-trashów, ale to jest progresywna rodzina white-trashów. Generalnie całość śmierdzi na kilometr ładnym hollywoodem próbującym ubrać się w śmierdzące ciuszki. Zdecydowanie "telewizyjne" ujęcie bidy z mnóstwem scen, w których cała rodzina szkrabów krząta się po słonecznej kuchni przy akompaniamencie wesołej muzyki.
...a mimo tego ogląda się naprawdę dobrze. Po prostu. Może i jest to przekoloryzowany, czy ujęty w jakąś sitcomową umowność obraz, ale ignorując naiwności serialu, można się przy nim naprawdę dobrze bawić. Postaci mają dobrą chemię, interakcje są naprawdę fajne, ich perypetie nie nudzą i prawie każdy z obsady ma ten swojski czynnik "salt of the earth", przez który od razu odczuwa się do nich sympatię (nawet wtedy gdy ładni teen-actors hollywoodu próbują udawać uliczników). To nie jest serial pokazujący bez owijania w bawełnę szarzyznę życia w bidzie, tylko showtime'owo-R'kowy sitcom z czarnym humorem, który całą tę nędze po prostu traktuje jako fajny pomysł na setting. I to jest ok. Przyciągnęli mnie na tyle, że pochłaniam odcinek za odcinkiem. Ciekaw jestem tylko czy serial utrzyma formę, bo choć z obsady lubię tutaj prawie każdego (no może za wyjątkiem dwóch najmłodszych bachorów), tak żaden z nich nie jest bohaterem kalibru, który sam z siebie zachęciłby do kontynuowania, w przypadku gdyby serial zaczął słabować. Ale na razie jest dobrze, oglądam dalej.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
07-04-2014, 04:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2014, 05:31 przez Proteus.)
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Dobrze mówisz - sam oglądam od jakiegoś tygodnia, właśnie skończyłem drugi sezon.
SPOILERY DO NIEGO
Faworytem jest zdecydowanie Kevin (wątek nauki czytania i miłości do Ethel <3), chociaż Mickey i cała jego rodzina jeszcze bardziej patologiczna niż Gallagherowie też daje rade.
Irytuje za to Sheila i Karen - ta pierwsza zabawna była ze swoim schorzeniem na początku, po niejakim "sparowaniu" jej z Jodim zrobiła się jakaś taka zwyczajna, a Karen nie kupuję i nie kupowałem od początku. Absolutna przesada a już końcówka pierwszego sezonu i takie kwiatki jak tatuowanie sobie "whore" na ramieniu czy też przespanie się z Frankiem.. Cóż, to najlepiej chyba odda określenie cringe worthy.
Bardzo lubię Jimmiego-Steve'a, choć fajnie było na początku sezonu zobaczyć Boba Bensona jako konkurenta :) Wątek z Estefanią też bekowy i bardzo w duchu serialu.
Ktoś jeszcze ogląda? Potem jest lepiej/gorzej?
07-04-2014, 11:54
Stały bywalec
Liczba postów: 3,102
Liczba wątków: 8
Według mnie cały serial trzyma poziom i jak na razie dla mnie najlepsza jest seria 3 i 4 (choć nie widziałem jeszcze dwóch ostatnich). I podobno, bo nie znam angielskiego orginału,ale czym dalej coraz mniej ma wspólnego z wersją UK. Choć czym dalej, zwłaszcza w 3 serii i serii 4 która właśnie się skończyła jest coraz mniej humoru, a jeśli już to bardzo smolisty i czarny a główny bohater staje się tak antypatyczny, że ciężko z nim wytrzymać. Ale podoba mi się że te postacie się zmieniają jednak, jak np. Fiona, no poza Frankiem,i czasami naprawdę ciężko serial się ogląda, zwłaszcza ostatnie odcinki, nawet jeśli pojawia się czasami jakiś humor. Ale jak to serial Showtime pewnie będą kręcić w nieskonczoność a szkoda by było, bo jak na razie poziom jest dobry.
07-04-2014, 14:57
|