Tak, tak, okazuje się że że Sheena to bohaterka z komiksów - tak wyszło z mojego małego szperania o postaci. Powstała ponoć w 1938 roku co czyni ją nieco starszą od Wonder Woman i jest jedną z pierwszych bohaterek mających przedstawiać silną kobietę. No i - oczywiście -jest zainspirowana postacią Tarzana.
Specjalnie nie zaznaczyłem rocznika bo tych adaptacji było kilka
serial z 1955 roku
film z 1984
i serial z 2000
..i tutaj chciałem napisać kilka słów o filmie z Tanyą Roberts.
Fabuła. Gdy przejrzałem tematy na Fillmwebie dość często były tu zarzuty co do fabuły. Mocno mnie to zdziwiło bo jeśli chodzi o te rzeczy "Tarzan style" to "Sheena" fabularnie jest naprawdę dopracowana. Jasne, są głupotki, ale jak na taki film to naprawdę fabula nie ma się tu czego wstydzić. Acz warto zwrócić uwagę już na początku że istnieją tutaj.. jakby to określić.. "moce mistyczne"
Dużo scen ze zwierzętami. To się naprawdę rzuca w oczy że aktorzy musieli "zrobić sporo cen z prawdziwymi zwierzętami. Scena z samochodem i grupką lwów mnie po prostu rozwaliła - dzisiaj wszystkie lwy by zrobiono w CGI :p Zebra na której jeździ Sheena się nie liczy bo to pomalowany koń :p Dodatkowy plus jest za to ze słonia afrykańskiego gra tutaj prawdziwy słoń afrykański a nie indyjski. Na plan też ściągnięto szympansy, lamparta i.. nosorożca.
Tanya Roberts jest piękna, ma figurę i nie ma oporów aby popisywać się przed kamera tym co ma (są cycki). Aktorsko..w niektórych scenach wypada całkiem ok ale gdy ma zagrać coś "na poważnie" to.. uj. uj. ujujuj. Na szczęście jest tu partnerujący jej Ted Wass który całkiem się odnajduje w kinie przygodowym, ma niezłą chemię z Roberts i aktorsko "podciąga" ich wspólne sceny.
Niektóre sceny są zaskakująco kreatywne, np wspomniana już scena z lwami czy sceny gdy widzimy ze aktorzy faktycznie sa na wysokości przez co mamy wrażenie że są wysoko na drzewie (pewnie stali na wybudowanych tam ambonach).
Jeśli chodzi o zdjęcia.. reżyser i operator albo skupiają się na tym "jak piękna i apetyczna jest Tanya Roberts" albo "jak piękna jest Afryka". I naprawdę jest co oglądać ( w obydwu przypadkach). Niezła jest muzyka która nie podeszła mi jakoś specjalnie ale faktycznie zawsze jest dopasowana do sceny.
Generalnie jest to kawałek naprawdę przyzwoitego kina przygodowego "Tarzan style" mający swój własny, specyficzny ale bardzo przyjemny klimat. Bawiłem się zaskakująco dobrze (widziałem w całości chyba pierwszy raz, z postaci to kojarzę raczej serial z Geną Lee Nolin z którego na pewno obejrzałem kilka odcinków).
Ode mnie 7,3/10
Specjalnie nie zaznaczyłem rocznika bo tych adaptacji było kilka
serial z 1955 roku
film z 1984
i serial z 2000
..i tutaj chciałem napisać kilka słów o filmie z Tanyą Roberts.
Fabuła. Gdy przejrzałem tematy na Fillmwebie dość często były tu zarzuty co do fabuły. Mocno mnie to zdziwiło bo jeśli chodzi o te rzeczy "Tarzan style" to "Sheena" fabularnie jest naprawdę dopracowana. Jasne, są głupotki, ale jak na taki film to naprawdę fabula nie ma się tu czego wstydzić. Acz warto zwrócić uwagę już na początku że istnieją tutaj.. jakby to określić.. "moce mistyczne"
Dużo scen ze zwierzętami. To się naprawdę rzuca w oczy że aktorzy musieli "zrobić sporo cen z prawdziwymi zwierzętami. Scena z samochodem i grupką lwów mnie po prostu rozwaliła - dzisiaj wszystkie lwy by zrobiono w CGI :p Zebra na której jeździ Sheena się nie liczy bo to pomalowany koń :p Dodatkowy plus jest za to ze słonia afrykańskiego gra tutaj prawdziwy słoń afrykański a nie indyjski. Na plan też ściągnięto szympansy, lamparta i.. nosorożca.
Tanya Roberts jest piękna, ma figurę i nie ma oporów aby popisywać się przed kamera tym co ma (są cycki). Aktorsko..w niektórych scenach wypada całkiem ok ale gdy ma zagrać coś "na poważnie" to.. uj. uj. ujujuj. Na szczęście jest tu partnerujący jej Ted Wass który całkiem się odnajduje w kinie przygodowym, ma niezłą chemię z Roberts i aktorsko "podciąga" ich wspólne sceny.
Niektóre sceny są zaskakująco kreatywne, np wspomniana już scena z lwami czy sceny gdy widzimy ze aktorzy faktycznie sa na wysokości przez co mamy wrażenie że są wysoko na drzewie (pewnie stali na wybudowanych tam ambonach).
Jeśli chodzi o zdjęcia.. reżyser i operator albo skupiają się na tym "jak piękna i apetyczna jest Tanya Roberts" albo "jak piękna jest Afryka". I naprawdę jest co oglądać ( w obydwu przypadkach). Niezła jest muzyka która nie podeszła mi jakoś specjalnie ale faktycznie zawsze jest dopasowana do sceny.
Generalnie jest to kawałek naprawdę przyzwoitego kina przygodowego "Tarzan style" mający swój własny, specyficzny ale bardzo przyjemny klimat. Bawiłem się zaskakująco dobrze (widziałem w całości chyba pierwszy raz, z postaci to kojarzę raczej serial z Geną Lee Nolin z którego na pewno obejrzałem kilka odcinków).
Ode mnie 7,3/10
21-04-2026, 08:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-04-2026, 08:31 przez Rozgdz.)





