Siedmiu wspanialych samurajow
#1
Jakis czas temu w koncu obejrzalem slynnych Siedmiu Wspanialych Sturgesa, western czerpiacy fabularnie z jeszcze slynniejszego arcydziela Kurosawy. I rozczarowalem sie. Remake przegrywa praktycznie na calej linii i w kazdym aspekcie z oryginalem. Twor Kurosawy jest wedlug mnie jednym z najwysmienitszych przedstawicieli kina rozrywkowego. Wszystko jest tu rewelacyjnie skomponowane: pomysl, bohaterowie, akcja, tlo historyczno-spoleczne, emocje. Amerykanska wersja imponuje, jakby to powiedzial Mental, niezla wiazanka pakerow - Brynner, McQueen, Bronson, Wallach, Coburn. Ale calosc jest do wyrzygania slodka i po hollywoodzku naiwna. Oto bowiem twardziele-rewolwerowcy ucza sie od meksykanskich wiesniakow, jak piekne i szczesliwe moze byc proste zycie na farmie, bez permanentnej obawy o to, ze ktos w koncu zapakuje ci kulke w czolo. Poza tym Sturges i spolka chyba troche zapedzili sie w przenoszeniu elementow oryginalnego scenariusza na grunt dzikiego zachodu, nie zauwazajac jakby roznic pomiedzy relacjami samuraj-chlop w szesnastowiecznej feudalnej Japonii a kowboj-rolnik w Ameryce dwudziestego wieku. Oglada sie to co prawda bez bolu, bo fabula toczy sie wartko, kowboje sa 'kolorowi', a od czasu do czasu wznieci sie jakas strzelanina. Ale ideologicznie Wspaniali potrafia porzadnie zirytowac. No i Horst Buccholz to jednak nie Toshiro Mifune. Kciuk w gore dla Kurosawy.

[Obrazek: seven_samurai01_800.jpg]
[Obrazek: 5.jpg]


Edit: mala poprawka. Jest jeden element, w ktorym remake wygrywa z oryginalem. Muzyka. Elmer Bernstein splodzil rewelacyjna partyture.

Odpowiedz
#2
Nie chce sie za bardzo rozpisywac, bo juz toczylem na ten temat dyskusje m.in. na filmwebie, ale dla mnie "Siedmiu wspanialych" to jeden z najbardziej przecenianych filmow wszechczasow. Ma swoje zalety i wady, tych pierwszych zdecydowanie wiecej, ale nie jest to film poza obsada i genialna muzyka wyrozniajacy sie na tle innych westernow tamtego okresu. Ba, sam Sturges zrobil jeszcze kilka porownywalnie dobrych filmow, ale zaden z nich nie doczekal sie statusu takiego klasyka jak "SW".

Jak dla mnie - dziwny fenomen.

Odpowiedz
#3
Film Kurosawy bardzo mi się podobał, trwał ponad trzy godziny, ale mimo to wcale się nie nudziłem. Sceny bitew w końcówce są rewelacyjne, świetne dialogi, reżyseria i kreacje aktorskie Takashi Shimury i Toshiro Mifune (chociaż ten drugi chyba trochę przesadził). Chociaż trzeba przyznać, że film się zestarzał i nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś, to i tak ogląda się nieźle i na pewno jest to najlepszy film Kurosawy.

W dzisiejszych czasach znacznie lepiej ogląda się jego barwny remake Siedmiu wspaniałych, który zrealizowany jest lepiej i jest lepiej zagrany przez znakomitych aktorów. Reżyser i scenarzysta nie dodali w fabule nic nowego, w ten sposób chcieli pokazać, że film Kurosawy powstał w oparciu o klasyczne westerny, co oczywiście jest prawdą. Fabuła i bohaterowie są bardzo typowi dla westernu, do tego dynamiczna akcja, świetne sceny strzelanin, których choreografia przypomina późniejsze filmy Sama Peckinpaha. Do tego tematyka meksykańska, która często powracała w późniejszych westernach (Zawodowcy R. Brooksa, Dzika banda S. Peckinpaha, trzy beznadziejne sequele Siedmiu wspaniałych). Po prostu rewelacyjny, mistrzowski western, zrealizowany przez Johna Sturgesa, twórcę świetnych westernów tj. kameralny Ostatni pociąg z Gun Hill i oparty na faktach Pojedynek w Corralu O.K.

Odpowiedz
#4
Od razu może dodam że nie mam szczęścia do obu filmów. Na "Siedmiu wspaniałych" trafiłem w TV przypadkiem dwukrotnie, zawsze w połowie, za każdym razem w tym samym momencie.
Na "Siedmiu samurajów" też trafiłem przypadkiem- o pierwszej w nocy. Oglądałem coś do późna, i gdy miałem pójść spać, przełączyłem sobie jeszcze na TVP 1. A tam.. właśnie zaczynał się film Kurosawy. :D Natychmiast stwierdziłem że spać pójdę później, ale niestety zmęczony organizm okazał się silniejszy i zasnąłem w połowie :x Co ciekawe jednak, tą połowę filmu pamiętam świetnie, nie pamiętam za to co ogladałem wcześniej...a to chyba o czymś świadczy :)

W każdym razie z obejrzanych fragmentów wyniosłem nieco odmienne zdanie jak mariusz. O ile "Siedmiu wspaniałych" nawet mi się podobało, to jednak film ten trącił dla mnie lekko myszką. Finał jak dla mnie jest zainscenizowany średnio - niektóre momenty wydawały mi się naciągane. Myślę że to dzieło jednak się zestarzało (akurat lubię filmowe starocie, więc w sumie mi to nie przeszkadzało)
Gdy zaś zobaczyłem oryginał Kurosawy, byłem zaskoczony- jedynymi znakami że film ma swoje lata był czarno biały obraz, i nieco przesadzone aktorstwo (ale to może akurat japońska specyfika?). Oglądając go stwierdziłem że możne śmiało stawać w szranki ze współczesnymi obrazami, i spokojnie by sobie poradził. Zdjęcia, montaż, reżyseria... to wszystko akurat tu (moim zdaniem) wcale się nie zestarzało. Ale jak mówiłem, widziałem tylko pół filmu, no i na dodatek byłem mocno zmęczony- możliwe że na finale zwiódłbym się, lub że na trzeźwo bym ten film inaczej ocenił.

P.S Zgodzę się z Jakuzzim że muzyka w remaku jest lepsza, ale to też zwaliłbym na kwestie kulturowe dzielących obie produkcje, niż na różnice jakościowe.

Odpowiedz
#5
Siedmiu wspanialych to klasyka westernu bla bla bla opowiada historie bla bla bla biednym mieszkancom meksykanskiej bla bla bla. Pierdolic wstepy.
Jako gowniarz uwielbialem ten film. Po grubo ponad dekadzie wzialem sie za niego na nowo. Dojrzalszym i bardziej doswiadczonym w kinowej materii okiem zmierzylem sie z mlodziencza ikona. Bez usranych gaci i atrapy kolta we wlasnorecznie zmontowanej kaburze noszonej przy opadajacym pasku dziadka. I ... znow jestem podekscytowany jak 10 - 12 letni gnojek. Ale z zupelnie innych powodow niz wtedy.
Siedmiu wspanialych to western niesamowity. To western przelomowy. Wrecz prekursorski.
Laczy w sobie do porzygania irytujacy przeslodzony i patetycznie romantyczny hollywoodzki styl z proto peckipahowska brutalnoscia i italiansko-eastwoodowskim antywesternem. I kazdy z tych elementow stanowi o jego wielkosci.
Dostajemy do dyspozycji siedmiu rewolwerowcow ktorzy albo maja kregoslupy moralne sztywne jak fiuty aktorow porno, albo chciwego poszukiwacza fortuny, albo pizdowatego unikajacego walki lolka ktorego gonia duchy przeszlosci albo pol meksyka odnajdujacego swoje korzenie i mierzacego sie z ojcowskimi instynktami albo niedojebanego mlodziaka probujacego dorownac swoim idolom, jednoczesnie wyrywajac sie z kajdan wsiowego pochodzenia ale koniec koncow wracajacego 'na ojcowizne' dzieki rosnacej w sercu holly-milosci do meksykanskiego podlotka albo ... ( coburn wsrod calej siodemki wypada zdecydowanie najlepiej. ). no rzygac sie do kurwy nedzy chce. ale nie szkodzi. bo to poprostu ladne i na miejscu pozegnanie z ojcami gatunku i zakonczenie pewnej epoki. nie brutalne odciecie formalnej pepowiny ale polaczenie tego co bylo z tym co ma nadejsc.
a nadchodzi trup scielacy sie gesto ( wieksosc z 40 osobowej bandy gnebiacej pueblo juz go nie opuszcza). sa chlopi konczacy z zakrwawionymi siekierami w plerach. i pozytywni zostaja po calej zabawie w mniejszosci ( oczywiscie konajac musza rzucic jakis wiekopomny tekst na do widzenia ).
a i okazuje sie ze bandziory nie sa tacy do konca zli i do szpiku zepsuci. po pierwszej potyczce zbiry siedzac w obozie wymieniaja imiona przyjaciol ktorych juz nie zobacza. nawej jesli w zbrodni to jednak sa sobie towarzyszami i nie sa moralnie jednoznaczni. a i szefu napada na wsiowych zeby nakarmic swoich ludzi. w czasie poczatkowego napadu na pueblo, przed przybyciem druzyny a, herszt zabija jednego nadpobudliwego chlopa, przeklinajac jednak glupote prostaczka, ktora zmusila go do siegniecia po gnata.
no i w koncu najwazniejsze w mojej opini. zmierzenie sie z mitem rewolwerowca. najpierw scena w jadalni kiedy podekscytowany walka mlodziak komplementuje brynera na co tamten z pomoca mcqueena odpowiada ze bycie rewolwerowcem to tulaczka, samotnosc, brak rodziny i swojego miejsca na swiecie. plus doskonala puenta na zakonczenie.ze tacy jak oni nigdy nie wygrywaja. piekne.
jeden z najwazniejszych westernow w historii gatunku. nie najlepszy ale stawiajacy zdecydowany krok do przodu.

ps: obsada filmu to zaje-bajka

ps2: muzyczny motyw przewodni to jedna z najlepszych melodii napisanych dla kina

work 8 hours, sleep 8 hours, play 8 hours, buy, consume, submit, conform, watch tv, no thought, obey ...

Odpowiedz
#6
Tak szybko, bo spac ide (cale dwie godziny - yeah!)

dillu napisał(a):Siedmiu wspanialych to klasyka westernu bla bla bla opowiada historie bla bla bla biednym mieszkancom meksykanskiej bla bla bla. Pierdolic wstepy.


...uhm


dillu napisał(a):ps2: muzyczny motyw przewodni to jedna z najlepszych melodii napisanych dla kina


To fakt, kawal swietnej muzy, ale to wszystko czym sie ten film wyroznia.
Moze w 1960 roku film robil jakies wrazenie na fanach westernu (jak widac nadal robi) ale nie umywa sie do oryginalu tj. "Shichinin no Samurai" <ok>
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#7
"Siedmiu samurajów" wspaniały film. Trzyma w napięciu w jego drugiej części, wgniata w ziemię swym naturalistycznym realizmem i przy tym ma ambicje na nakreślenie tła społecznego. Przez długi czas obserwuje się wzajemne przełamywanie lodów zastraszonych wieśniaków i honorowych samurajów stąd niektórym osobnikom może się wydawać nudny ale bez tego tła "Shichinin no Samurai" byłby zbyt ubogi i jego wartość nie byłaby taka jaka jest.

"Siedmiu wspaniałych" oglądałem jak telewizja puszczała. Niezły był ale cóż, przegrywa z Kurosawą przez nokaut.

Krążą jakieś legendy o istniejącej niby kiedyś 6h wersji "Siedmiu samurajów". Nikt tu jej raczej nie widział ale podobno istniała. Ten człowiek ją rzekomo zaliczył:

http://www.konnichiwa.pl/siedmiu-samurajow-wersja-pelna,37,342.html
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#8
Nakf napisał(a):Jak dla mnie - dziwny fenomen.

Dla mnie kolejnym fenomenem, jest też uznawanie Siedmiu Samurajów za flagowy film Kurosawy. To genialne kino, ale Ran i Kagemusha to przebijają.

Odpowiedz
#9
Mówiliście oczywiście o filmie "Dersu Uzała" :)

Odpowiedz
#10
Znowu mnie naszło na westerny :)

Cytat:I rozczarowalem sie. Remake przegrywa praktycznie na calej linii i w kazdym aspekcie z oryginalem.

Nie wiem z której strony przegrywa ale może i nie powinienem się wypowiadać, bo o ile Siedmiu Wspaniałych oglądałem od małego wielokrotnie tak z samurajami miałem do czynienia jeden, jedyny raz i nawet mimo całego zamiłowania do samurajskiej tematyki nie miałem nigdy więcej ochoty do tego wracać choć oglądało się nienajgorzej. W sumie z samurajów zapadł mi w pamięć jedynie bohater odgrywany przez Mifune, z Siedmiu Wspaniałych każdy jeden + czarny charakter. Świetna obsada (Brynner, McQueen, Coburn, Bronson, Wallach i jeszcze tych trzech kolesi ;)), rewelacyjna muzyka, właściwie pierwszy film jaki mi przychodzi na myśl na hasło "klasyka westernu" i żaden John Wayne nie stanowił tu nigdy konkurencji.

No i zawsze mnie bawi jak to nasi "wspaniali" bohaterowie wspaniałomyślnie potraktowani przez swego przeciwnika w sytuacji gdy miał ich w ręku i mógł zrobić z nimi co chciał postanawiają po świńsku mu za tę wspaniałomyślność odpłacić :)


Tak więc jak dla mnie: rewolwerowcy > samuraje, przynajmniej w tym przypadku.


PS> kupiłem sobie włąśnie "Wspaniałych" na blu-ray i uprzedzam że synchro audio/video jest zwalone, przez ostatnie pół godziny filmu dźwięk się spóźnia o jakieś 0,2 sek, za dużo by przejść nad tym do porządku dziennego, tak więc zrobiłem sobie poprawioną kopię zapasową, ale uprzedzam jakby ktoś chciał kupować.

PPS. http://www.variety.com/article/VR1118054445 aaaarrrgghhh....:/

Odpowiedz
#11
Wciąż dobry film i zestarzał się tylko trochę. Szczególnie, jak od zawsze, irytują mnie, 3 meganaiwne "akcje":

Poza tym, mimo innych drobnostek, ciągle
7+/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#12
Powtórka po latach tym razem z klasyczną ścieżką audio z TVP (Andrzej Matul) no i wciąż przyjemnie się to ogląda, co jest w dużej mierze zasługą znakomitej obsady i genialnej muzyki (motyw przewodni ma stałe miejsce w moim skromnym harmonijkowym repertuarze). Tak czy inaczej do tego filmu nie przestanę wracać, czego nie da się powiedzieć o zupełnie niepotrzebnym remake'u tego remake'u, przez który pierwszy i ostatni raz ledwie przebrnąłem. Zgrzyta tylko miłosierny Calvera oraz to, że bohaterom, którzy mają zginąć poświęca się za mało czasu w finałowej scenie akcji.

8/10

Odpowiedz
#13
Ostatnio obejrzałem na Kulturze Siedmiu wspaniałych, na których miałem chrapkę odkąd usłyszałem przegenialny motyw muzyczny.

Całkiem fajny film. Moim zdaniem wiarygodnie przedstawiono przebieg zdarzeń. Dużo roboty robią tutaj postacie i ich interakcje. Pierwsza akcja Chrisa i Vina, podchody Chico, relacje Bernarda z dzieciakami. Każdy z siódemki się wyróżnia. Wallach całkiem inaczej gra złego niż u Leone. O muzyce już mówiłem.

8/10

Odpowiedz
#14
Ulubiony (na razie) western mojej 10-latki :)

Odpowiedz
#15
Siedmiu wspaniałych (remake od Fuquy) - tym razem głównym złym nie są bandyci, a stereotypowy zły kapitalista. Widać, że film stara się stać o własnych nogach, no i powiem że reżyserowi się to udaje. Dlatego mam wrażenie, że studio wymusiło nawiązanie do motywu muzycznego oryginalnych Siedmiu wspaniałych. Kładzie się też inaczej akcenty - np. zwiększono nacisk na PTSD u jednego z rewolwerowców (gdy w oryginale jedynie liźnięto). I w tym przypadku diversity ma sens - zresztą reżyser tu zrobił jakiś research i umiał uzasadnić swą wizję. Jednocześnie to nie obraz skażony PC, bo większość obsady i statystów jest biała (Chisolm jest chyba jedynym czarnym bohaterem w całym filmie), a wśród zbirów bad guya jest Indianin. Jedynie do czego bym się przyczepił, to że D'Onofrio miał śmieszny głosik.

Uczciwe 8/10

Odpowiedz
#16
Siedmiu wspaniałych, Fuqua

Tak, to jest zdecydowanie pierwowzór "Rebel Moon" Snydera.

Ten film ma naprawdę fajnych aktorów, pomysły, niezłe momenty (pierwsza strzelanina jak Wspaniali oczyszczają miasto jest znakomita) ale...

Kuźwa, to jest w zasadzie przerysowany komiks.

Jak ktoś myśli że Ed Skrein w "Rebel Moon" jest przerysowanym villainem.. to nie, nie jest. Nie w porównaniu z pierwowzorem. Naprawdę.

Ekipa w zasadzie od początku idzie na śmierć jak Spartanie w "300".

Szarża Chrisa Pratta na Gatlinga (razem z finałem tej akcji) to jedna z najgłupszych rzeczy jakie widziałem w filmach w ogóle w życiu.

Tak btw jak ktoś się zastanawiał czemu Hunnam w "Rebel Moon" miał irlandzki akcent to Pratt chyba gra Irlandczyka.

Gatling z tamtych czasów z tej odległości to w ogóle maszyna śmierci.

Najlepsze jest to że Ethan Hawke, super-snajper wpada do miasta aby powiadomić ekipę o Gatlingu podczas gdy.. w tym czasie mógłby spokojnie zajechać tamtych ukradkiem z tyłu i wystrzelać jak kaczki.

Azjata z nożami jest .. po prostu .. komiksowy. Albo z jakichś filmów o sztukach walki z mastahami z Szałolin.

Rozumiem ze ktoś miał taki pomysł ale czemu to się nazywa "The Magnificent Seven"?

Niech będzie 6/10 bo w sumie nie oglądało się źle.

Odpowiedz
#17
Ciekawostka - Nowy York, ja tuż przed premierą :)
Wielki fan filmu z 1960, niestety, spotkało mnie ogromne rozczarowanie.

[Obrazek: qFfOV4Q.jpg]

Odpowiedz
#18
Podchodziłem ostatnio do „Siedmiu samurajów” Kurosawy i choć doceniam gigantyczny wpływ tego dzieła na historię kina i rozwój kina akcji, to uważam żeten film jest po prostu za długi. Ponad trzy i pół godziny seansu w dzisiejszych czasach potrafi porządnie wymęczyć. Rozumiem, że Kurosawa potrzebował czasu na ekspozycję każdej postaci i zbudowanie relacji z wieśniakami, ale środek filmu niemiłosiernie się ciągnie i brakuje mu tempa. Konstrukcja fabularna zbierania ekipy (którą potem kopiowało setki reżyserów, choćby w „Siedmiu wspaniałych”) jest genialna, ale momentami miałem poczucie, że niektóre sceny można by bez straty dla fabuły skrócić o połowę. Niemniej należy docenić wkład i podwaliny pod wiele kolejnych filmów. 8/10.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości