Nie polecę tego filmu nikomu.
Bynajmniej nie dlatego, że jest zły. To porządny thriller z przyzwoitym aktorstwem i niezłą fabułą. Po prostu peany pochwalne które wygłoszę, mogą wydać się znakomitej większości widzów z lekka niezasadne...
Nie napiszę, że scenariusz to atut tego filmu, bo to nieprawda. Sporo (za dużo) tu klisz. Pod tym względem jest po prostu dobrze. Schematycznie, ale dobrze.
SPOILERY
Mackelway (Aaron Eckhart) i Kulok (Carrie-Anne Moss) to para agentów FBI ścigających O'Ryana (Kingsley) - seryjnego mordercę, który podaje się za byłego agenta i prowadzi z agencją swoistą grę. Podsuwa kolejne wskazówki, wysyła Mackelwayowi enigmatyczne rysunki i informacje. Sytuacja komplikuje się, kiedy okazuje się, że ofiary O'Ryana to seryjni mordercy, a ten jest na tropie największego z nich - tytułowego Suspect Zero.
Co więc jest dobrego?
Sam motyw zdalnego widzenia - nie był chyba eksploatowany w kinie, i nie przeszkadza, że to kolejny tajny projekt rządu. Kingsley jako udręczony televideopata jest świetny.
SPOILERY
MUZYKA. Tak okropnie mrożącej krew w żyłach i mrocznej muzyki nie słyszałem od dawien dawna w żadnym filmie. Minimalistyczne arcydzieło - kolejny popis Mansella.
Poza tym zdjęcia: sporo ciekawych, dobrych ujęć przy jednoczesnym staroszkolnym klimacie. Gdybym nie wiedział, to obstawiałbym, że film powstał conajmniej dekadę wcześniej.
Klimacik, klimacik i jeszcze raz klimacik.
Bynajmniej nie dlatego, że jest zły. To porządny thriller z przyzwoitym aktorstwem i niezłą fabułą. Po prostu peany pochwalne które wygłoszę, mogą wydać się znakomitej większości widzów z lekka niezasadne...
Nie napiszę, że scenariusz to atut tego filmu, bo to nieprawda. Sporo (za dużo) tu klisz. Pod tym względem jest po prostu dobrze. Schematycznie, ale dobrze.
SPOILERY
Mackelway (Aaron Eckhart) i Kulok (Carrie-Anne Moss) to para agentów FBI ścigających O'Ryana (Kingsley) - seryjnego mordercę, który podaje się za byłego agenta i prowadzi z agencją swoistą grę. Podsuwa kolejne wskazówki, wysyła Mackelwayowi enigmatyczne rysunki i informacje. Sytuacja komplikuje się, kiedy okazuje się, że ofiary O'Ryana to seryjni mordercy, a ten jest na tropie największego z nich - tytułowego Suspect Zero.
Co więc jest dobrego?
Sam motyw zdalnego widzenia - nie był chyba eksploatowany w kinie, i nie przeszkadza, że to kolejny tajny projekt rządu. Kingsley jako udręczony televideopata jest świetny.
SPOILERY
MUZYKA. Tak okropnie mrożącej krew w żyłach i mrocznej muzyki nie słyszałem od dawien dawna w żadnym filmie. Minimalistyczne arcydzieło - kolejny popis Mansella.
Poza tym zdjęcia: sporo ciekawych, dobrych ujęć przy jednoczesnym staroszkolnym klimacie. Gdybym nie wiedział, to obstawiałbym, że film powstał conajmniej dekadę wcześniej.
Klimacik, klimacik i jeszcze raz klimacik.
19-04-2008, 18:36







