Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Niby dlaczego ironizuję? A tym bardziej: co to znaczy, że "ale co mam robić"? Poważnie powiedziałem, bo Twoje wyjaśnienie, Stark, jako pierwsze zabrzmiało przekonująco :) (Sorry, inni!).
Co do "Lśnienia". Owszem, lubię. Bez szaleństw, ale lubię. Nie wiem natomiast, czy zdajesz sobie sprawę, że to porównanie (a szczególnie sposób, w jaki go dokonałeś) to broń mocno obosieczna. Bo skoro wykazałeś tyle podobieństw między L i S, to czy to aby na pewno znaczy, że różnica podejścia do tych dwóch filmów jest nieuzasadniona? A może raczej -- o czym ja tutaj pisałem od początku -- że te same instrumenty można wykorzystać lepiej lub gorzej? Nie będę drążył, ale widać, w jakm kierunku to zmierza, prawda? :) Ba, nawet nie będę rozstrzygał tej kwestii zgodnie z moim zdaniem, bo znowu wyjdę na krzyżowca siakiegoś ;) Zresztą w gruncie rzeczy sam trafnie rozwinąłeś tę myśl.
Jeśli chodzi o odbieranie filmu duszą, to owszem, ja też się staram. Cienie na ścianie -- hell yeah! Ale dla mnie problem z tym już prawie przysłowiowym haczykiem w drzwiach jest taki, że to nie jest niedociągnięcie (takie jak, powiedzmy, taka sobie fabuła czy fatalne aktorstwo), ale zabieg, który w zamierzeniu twórcy miał straszyć. Właściwie z podskórnym strachem w "Suspirii" jest ok (dba o to fajna, choć skądinąd nadto bombastyczna, muzyka), a problem jest wtedy, kiedy ten strach ma przybrać realny kształt. To zresztą częsty problem horrorów: dobre, mocne napięcie jest wtedy, gdy nie wiadomo, o co codzi, i na ekranie w zasadzie nie ma nic strasznego, ale napięcie siada, kiedy już wiadomo, o co chodzi, tyle że tego, czego lub kogo boi się bohater, widz bać się nie potrafi, bo zawieszenie niewiary poszło w chorobę. I to właśnie cały szkopuł. Że jeśli to "odbieranie duszą" to krucha sprawa. Rozumem różne rzeczy mogę sobie wytłumaczyć. Ale dusza nie słucha :)
I to w zasadzie tyle. W sumie powtórzyłem to, co mówiłem wcześniej: gdy idzie o emocje (a w nastrojowym horrorze właśnie o to idzie), z mojego punktu widzenia próg tolerancji na "skuchy" jest niższy, a nie wyższy :) Howgh.
23-08-2008, 22:40
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:w nastrojowym horrorze
małe (i jakże merytoryczne) wtrącenie z mojej strony. nie ma nic gorszego i bardziej pedalskiego niż nastrojowy horror:) wieczorki poetyckie mogą być nastrojowe, ale horror... NIGDY.
23-08-2008, 22:58
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
co masz do nastroju i do klimatu pedalskiego?:):):)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
23-08-2008, 22:59
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
jeśli masz ochotę, rzuć okiem na moje posty w topicu o 'The Abandoned' (dział horrory).
EDIT
sprostowanie: topic nosi tytuł Los Abandonados (cholerny D'mooN musiał popisać sie znajomością hiszpańszczyzny:))
23-08-2008, 23:00
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
wiem, znalazlam i tak:)
suspiria jest zajebiscie sztuczna...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
23-08-2008, 23:06
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Mental, szczerze? Właśnie się zastanawiałem, czy ktoś się tej, owszem, niezręcznej zbitki czepi :) Ale i tak wiadomo, o co chodzi, więc fakju :P
23-08-2008, 23:10
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
ależ owa zbitka wcale nie jest taka niezręczna. przeciwnie: idealnie oddaje lajtowy charakter tzw. horrorów dopieszczonych plastycznie, gdzie powiewająca na wietrze zasłona tudzież prześwitujący przez plątaninę gałęzi księżyc w pełni równają się hardkorowy klimat niepokoju.
żeby nie offtopować: Suspirie widziałem ze trzy lata temu, ale tylko 20 minut, bo była burza i wyłączyli mi prąd:) nawet nie pamiętam, czy mi sie ten eksperyment podobał. tak czy siak, potem jakoś nie odczuwałem parcia na film Argento, wiec dałem sobie spokój.
23-08-2008, 23:18
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Naturalnie Ty sobie możesz ironizować, ale prawda jest taka, że przyzwoicie zrobiony NASTRÓJ napięcia, bez ani grama juchy i jednego dużego złego na ekranie, pod względem "straszności" zjada na śniadanie wszystkie hardkory. Generalnie stara, banalna prawda jest taka, że najwięcej napięcia wywołuje to, czego nie widzimy.
23-08-2008, 23:58
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
dokładnie. dlatego TCM, Long weekend, The Thing i przede wszystkim Alien 3 to najlepsze horrory, jakie kiedykolwiek nakręcono. ostatnio tylko hiszpański REC wskoczył na listę moich ulubionych filmów gatunku. niemniej bryndza nadal trwa i żaden nastrojowy El Orfanato tego nie zmieni.
24-08-2008, 00:49
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Rec to też jest dobry przykład na to, co powiedziałem. Jest straszny dopóty, dopóki nie wiadomo, o co chodzi. Potem jest "tylko" fajny, survivalowy. No i jeszcze straszny jest na końcu, ale to po części też właśnie dlatego, że prawie nie widać ;)
24-08-2008, 01:06
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
że niby najstraszniejsze jest to, czego nie widać? już dawno wyzbyłem się takiego (naiwnego) podejścia. najstraszniejsze jest to, co widać w pełnym oświetleniu. najstraszniejsze są rzeczy trywialne, które zmieniają się w koszmar. jak autobusowa przejażdżka u Lovecrafta czy Kingowski Człowiek w czarnym garniturze, siedzący nad strumykiem w pełnym blasku popołudniowego słońca. nastrojowe ciemności, stylizowanie horroru na "niesamowitą opowieść" o duszkach - to wszystko softowe bajdurzenie na dobranoc.
widzisz clowna na moim avatarze? kolo siedzi w kanalizacji i za moment odgryzie dzieciakowi rękę na wysokości łokcia. w biały dzień na osiedlu domków jednorodzinnych. to jest dopiero horror, czysta, niczym niezmącona patologia, na jaką pozwala sobie wyłącznie najlepsze kino grozy (oczywiście nie twierdze, ze "IT" to najlepszy film grozy. twierdze jedynie, ze ma najlepsze momenty).
24-08-2008, 02:07
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Wiesz, zależy o jakim straszeniu mówimy. Ja mówię o strachach, które sam sobie dośpiewujesz. Choćby tak jak w "Ils", które, jak widzę, bardzo Ci się podobało, hipokryto :P, chociaż to absolutne zaprzeczenie tego, o czym Ty tu piszesz, i potwierdzenie tego, o czym ja. (I to, co sam właśnie napisałem w wątku obok, nie ma znaczenia, bo sam nie wiem, jak bym ten film odebrał, gdyby mi go w gruncie rzeczy nie zespoilerowano).
24-08-2008, 02:40
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
kubrick wymyslil sobie w lsnieniu jaskrawe oswietlenie - i odniosl sukces. ale to nie jest do konca tak, ze wiesz, o co chodzi, ze wszystko widzisz, bo przeciez w momencie, kiedy pennywise zjada georgiemu ramie, nie masz zielonego pojecia o tym, kim jest klown z kanalu. (scena w ksiazce miazdzy. sila filmu jest jedynie tim curry. mozna powiedziec, ze film zaczyna sie konczy na timie:). czasami nie widzisz niczego, czasami widzisz cien, czasami dostrzegasz cos katem oka, czasami stajesz twarza w twarz z potwornoscia. na kazdy z etapow daloby sie znalesc przyklad w postaci arcydziela. recepty na ciary nie ma.
w suspirii najbardziej zadziwila mnie moja wlasna reakcja - lek przed tym, co totalnie abstrakcyjne, odlegle, sztuczne, udziwione.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
24-08-2008, 09:07
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Oglądam Suspirię regularnie raz na parę miesięcy i z każdym obejrzeniem kocham ten film coraz bardziej. Cholera, kocham nawet jego wady i wspomnianą na początku jasnoczerwoną krew. I w stu procentach zgadzam się ze Starkiem.
Suspiria to filmowa baśn, dziwny sen, obraz, który trzeba oglądać duszą. Można się czepiać, że się zestarzał, że aktorzy nienaturalnie grają, że fabuła jest nieco durna, ale można też po prostu dać się porwać kolorom, scenografii, fantastycznej muzyce Goblinsów i wielkim oczom Jessiki Harper. I przy wybraniu opcji numer dwa zapewniam, że seans będzie niezapomniany.
Weźmy moją ulubioną scenę tego filmu - przejście Suzy przez korytarz -upiorna kucharka polerująca sztućce, słowo "witch" pojawiające się w podkładzie muzycznym dokładnie w momencie, gdy wielkie nożyce odbijają światło prosto na twarz Suzy, absurdalna mgiełka w oświetlonym przez błysk powietrzu. I Suzy, która od tego momentu ledwo słania się na nogach, bo koszmarnie zła i niedobra Helena Markos rzuciła na nią urok (albo po prostu Suzy podświadomie odczuła jej obecność). Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że to jest baśń? I naprawdę nie nazwałbym jej campową, ani tandetną. "Suspiria" wystraszyła mnie, jak żaden inny horror - dzięki takim scenom, jak ta w korytarzu, czy ta, w której pies zagryza Daniela. Nie wspominając o fenomenalnej scenie z irysami. Wykorzystano tu prostą metodę przemieszania makabry z sielanką, ale jenocześnie wzmocniono to niesamowitą atmosferą.
I "Suspiria" przeraziła mnie o wiele bardziej, niż taki "[REC]" - użyte tam metody straszenia były zwyczajnie wieśniackie (poza paroma wyjątkami). A ja kocham filmy, gdzie atmosfera strachu i zagrożenia jest budowana systematycznie i inteligentnie - jak w nowym "Sierocińcu", czy właśnie w "Suspirii". I jako sen filmowy Argento zjada moim zdaniem na śniadanie wszystko, co kiedykolwiek zrobił Lynch - tylko proszę się tego sformułowania nie czepiać, to moje bardzo subiektywne zdanie.
A remake po prostu nie ma szans wyjść. Pewnych rzeczy się nie da powtórzyć, nawet, jeśli jest się dobrym rzemieślnikiem. A Natalie Portman nie zastąpi Harper, pomimo, że aktorką jest na pewno lepszą.
Jest jeszcze jedna kwestia - na poziomie symboliki Argento bawi się w widzem naprawdę przednio. Ale trudno to wyłapać i można wziąć za nadinterpretację.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
31-08-2008, 02:34
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Wczułem się w film od pierwszych minut. Intensywnie, sugestywnie. Kolorystyka i muzyka wielkim atutem filmu. Także fabuła. Po filmie do mnie trafiło, że to się wszystko jakoś banalnie zakończyło. Ot dzielna dziewucha, nie zjadła kolacji i rozpawiła się potężną wiedzmą.
Film się rzeczywiście wydaje się być z pogranicza baśni(wg mnie jednak wcale nie snu). Jak historia opowiadana dzieciom, straszna i okrutna, lecz tak naprawdę banalna. I ja w tym widzę dużo uroku, nie jest to krwawa jatka, mega napięcie. Film znajduje swoje wysokie miejsce wśród obejrzanych horrorów.
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
31-10-2009, 03:14
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
elilhrairrah napisał(a):Po filmie do mnie trafiło, że to się wszystko jakoś banalnie zakończyło. Ot dzielna dziewucha, nie zjadła kolacji i rozpawiła się potężną wiedzmą.
Film się rzeczywiście wydaje się być z pogranicza baśni(wg mnie jednak wcale nie snu). Jak historia opowiadana dzieciom, straszna i okrutna, lecz tak naprawdę banalna.
Nie banalizuj znacznia baśni, tylko dlatego, że fabuła wydaje się prosta!
A co do baśni i snu, to baśnie opowiada się dziecku przed snem i czasami dziecko zasypia, więc ta granica jest bardzo płynna
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
31-10-2009, 12:21
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Czy ja wiem, fabuła baśni jest jednak przeważnie banalna. Rozbudza gdy jest opowiadana, urzeka atmosferą niezwykłości. Jakoś tego nie kupuję jako snu. Tutaj, u Argento, jak jest krew, to jest jaskrawo czerwona, jak mord to też przerysowany, zupełnie jak u opowiadającego jakieś niesamowite historię, który pozwala sobie lekko pofantazjować.
I wszystko to bardzo mi się podoba, widzę w tym bardziej taką opowiadaną baśń, trochę przerysowaną ale to dodaje smaku. Plus ta muzyka i kolorystyka... Zwłaszcza, że u Argento (a widziałem jeszcze Deep red to lubi się pojawiać wątek detektywistyczny, że bohater docieka co i jak. Pasuje mi to właśnie na taką opowieść, bardziej niż na sen. Bardziej, więc trochę jakby ma ze snu:)
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
31-10-2009, 13:05
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Nadal nie rozumiem czemu baśń i sen mają się wykluczać - Profondo rosso też ma mocno oniryczną atmosferę
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
31-10-2009, 14:04
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Ok jest sporo ze snu, jednak film jako całość bardziej kojarzy mi się z baśniową opowieścią.
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
31-10-2009, 14:09
Miyabi
Liczba postów: 695
Liczba wątków: 3
Cenię sobie bardzo ten baśniowy horror i jego plastyczny przepych. Oczywiście, film trochę specyficzny i jest słynny chyba nie z przypadku, muzyka bardzo dobra żeby nie powiedzieć wybitna, klawa zabawa Argento w krwawą bajkę ala Jaś i Małgosia z okrutną Babą Jagą. Widać w nim wypracowany, wypieszczony indywidualny styl, których jednych może zauroczyć a innych niekoniecznie. Do mnie zdecydowanie trafił.
W swoim gatunku niewątpliwe arcydzieło.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10
20-09-2010, 17:09
|