Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Nawet jak na polskie warunki tytuł został idiotycznie przetłumaczony. Oryginalne "Horrible Bosses" na pewno dało się lepiej przełożyć. Mniejsza z tym.
W zwiastunie spodobał mi się pomysł i odjechane kreacje aktorskie, chociaż wciąż spodziewałem się przeciętnej amerykańskiej komedii. Film Setha Gordona mile mnie zaskoczył.
Od razu powiem, że to nic wybitnego, gdybym miał do czegoś porównać, na myśl przychodzi od razu Kac Vegas. Na pierwszym planie jest trzech pechowców: podrywacz, spokojny i świrus. Ich życie byłoby idealne, gdyby nie tytułowi szefowie, tak dobrani, że naprzykrzają się każdemu do granic możliwości. Pewnego wieczoru przy piwie pada luźny temat zabójstwa, który wskutek okoliczności spróbują wcielić w życie. Oczywiście wszystko się skomplikuje...
Głównie sytuacyjny humor jest tylko trochę wulgarny, a na tyle mocny, że co chwilę zwijałem się ze śmiechu. Niewielu filmom się to udaje. Jason Bateman i Sudeikis zagrali poprawnie, wyróżnia się za to Charlie Day, który być może zaliczył debiut na miarę Zacha Galifianakisa.
Największą zaletą są jednak kreacje z drugiego planu. Rewelacyjny Kevin Spacey, nietypowy Colin Farrell i wyjątkowo urodziwa Jennifer Aniston w roli groteskowych wręcz szefów nakręcają całą fabułę, a zakręcona rola Jamiego Foxxa tworzy jedne z najzabawniejszych momentów.
W końcówce film nieco obniża poziom, nie spędzając jednak uśmiechu z twarzy.
Polecam wszystkim, którym do gustu przypadło Kac Vegas. "Horrible Bosses" jest moim zdaniem minimalnie lepszy.
7/10
ps. Myślę, że lepiej wybrać się do kina bez oglądania zwiastunu.
30-08-2011, 21:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-08-2011, 22:09 przez Capt. Nascimento.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Najlepsi byli Kevin Spacey i zaliczający bardzo fajny epizodzik w roli oszusta-naciągacza Foxx. Reszta ssie pałe i pucuje gałe. Zwłaszcza kompletnie nieśmieszna trójka głównych bohaterów. Dawno nie oglądałem w akcji takich leszczy. Wątek z panią dentystką molestującą swojego podwładnego - beznadzieja. Farrell gra tu kokainistę, który na całe gardło wykrzykuje, że będzie zatruwał wodę w Boliwii, bo ma w dupie tubylców i że firma jego ojca to dla niego tylko dojna krowa - bankomat, z którego wypłaca kasę na dragi, tajskie kurwy i imprezki. Nieśmieszne i grubo ciosane.
Czy polecam?
Dystrybutor mi nie zapłacił, więc nie - nie polecam.
4-5/10
03-10-2011, 23:05
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Cytat:Jason Bateman i Sudeikis zagrali poprawnie, wyróżnia się za to Charlie Day, który być może zaliczył debiut na miarę Zacha Galifianakisa.
Debiut? On od 7 lat rozwala w It's always sunny in Philadelphia, koniecznie obejrzyj.
04-10-2011, 01:16
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
A mi się "Horrible Bosses" bardzo podobało. Humor w większości przypadków bardzo subtelny (z wyjątkiem scen z szefową nimfomanką). Całość dobrze zagrana i nieźle napisana, a także obyło się bez strzelania w widza maksymalnie przegiętymi przygodami, podczas których reżyser wali cię łopatą w łeb, krzycząc, że masz do czynienia z filmem totalnie odjechanym oraz bajeranckim. Sympatyczne filmidło, które widziałem już dwa razy i za każdym było równie przyjemne.
7/10
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
04-10-2011, 07:25
.
Liczba postów: 27,875
Liczba wątków: 62
Mental napisał(a):Najlepsi byli Kevin Spacey i zaliczający bardzo fajny epizodzik w roli oszusta-naciągacza Foxx. Reszta ssie pałe i pucuje gałe.
Dokładnie to samo u mnie, tylko to, że Spacey i Foxx byli najlepsi w tym filmie wcale nie znaczy, że to jakieś genialne postacie są. Po prostu oni byli spoko, cała reszta nie. Ode mnie 4/10.
04-10-2011, 10:25
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Foxx był naprawdę super - gdybyś go wypreparował z tego filmu i wstawił do innego ciągle dawałby radę. Tak robić frajerów w hooja, to sama przyjemność.
EDIT
Dopiero teraz się skapnąłem, że dentystkę grała Jennifer Aniston...
04-10-2011, 10:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-10-2011, 10:43 przez Mental.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Taki sam badziew jak cała reszta komediopodobnych wyrobów. Dziwi mnie tylko obecność Jasona Batemana, którego obecność w obsadzie gwarantowała do tej pory jakiś tam poziom.
Horrible Bosses nawet nie zadaje sobie trudu, by choćby w najmniejszym stopniu wykorzystać potencjał komediowy pomysłu wyjściowego, może dlatego, że jest on maksymalnie kretyński i tak naciągany, że zęby bolą? Skoro już przy zębach jesteśmy, Jennifer Aniston jest świetna, tak samo jak Kevin Spacey i jeśli jest jakikolwiek powód, dla którego można by to w ogóle obejrzeć, to właśnie ta dwójka. Ewentualnie zostać przy trailerze, który pokazał jakieś 80% tego co w tym filmie może wywołać uśmiech. Reszta spod znaku nieśmiesznej czerstwicy.
14-10-2011, 12:02
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
(14-10-2011, 12:02)Mierzwiak napisał(a): Dziwi mnie tylko obecność Jasona Batemana, którego obecność w obsadzie gwarantowała do tej pory jakiś tam poziom.
Że co proszę? ;) Znakomita większość jego kinowych, komediowych występów to filmy w najlepszym przypadku przeciętne, zwłaszcza jak gra jedną z głównych ról.
14-10-2011, 20:35
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Masz rację, ale z tych filmów które z nim widziałem Horrible Bosses jest najgorsze i widzę dość wyraźny skok jakościowy między tym, a tamtymi filmami.
Sudeikis też zaczyna być gwarantem poziomu, ale tego z okolic dna - najpierw Hall Pass, teraz Bosses, a w kolejce czeka A Good Old Fashioned Orgy, które nawet w trailerze nie było w stanie zmieścić niczego zabawnego.
14-10-2011, 22:56
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Ani to złe, ani dobre. Za to tak przeciętne, że wylatuje z głowy tuż po seansie. Szkoda tylko zmarnowane potencjału obsady szefów - Spacey i Aniston są rewelacyjni, Farrell też by był, gdyby dostał więcej materiału, niż dwie krótkie sceny. Za to główna trójka to, jak Mental słusznie napisał, banda nieśmiesznych leszczy. Najbardziej mnie wkurzał Charlie Day (może też przez to, że jego problem z szefową nie był na dobrą sprawę żadnym problemem) - przez cały film wyciska z siebie kretyńskie kwestie i to właściwie cała jego rola. Już wiem, że każdy następny film z tym durniem będę omijał szerokim łukiem.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
15-10-2011, 18:07
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,449
Liczba wątków: 67
Podpisuję się pod Motodufem, jednocześnie wystawiając szósteczkę, właśnie za tych "złych szefów", bo wszyscy są świetnie odegrani (nawet Farrell, który z tych dwóch krótkich scenek robi niezłą bękę bez problemu).
6 / 10
16-10-2011, 18:38
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
w sumie ok. Nie jest to przesadnie zabawna komedia (zdecydowanie nie ten poziom co w Kacu), ale nie nudzi, nie marudzi, nawet nie czułem żenady w oglądaniu po raz setny tych samych trików. Pierwszy plan słabuje, za to drugi - palce lizać. Spacey, Aniston, Foxx, Farrell rewelacyjni, bez dwóch zdań. Dla nich warto obejrzeć.
Tak na marginesie - trailera nie widziałem, o filmie nie czytałem prawie nic, wiedziałem, że będzie coś o życiu biurowym, coś w stylu genialnego "Office Space" i tutaj czekała mnie niestety sromotna porażka, bo całość jest utrzymana w zupełnie innych tonach, wyraźnie kacvegasowych. Niemniej Szefowie źli nie są.
5+
21-11-2011, 10:47
The Oilman
Liczba postów: 577
Liczba wątków: 0
Lajtowy, śmieszny filmik. Humor mi podpasował, więc cały czas oglądałem go z wielką przyjemnością. Zdecydowanie zgadzam się z pozostałymi, że Ci szefowie to najmocniejszy punkt.
7/10
"I have a competition in me. I want no one else to succeed. I hate most people." - Daniel Plainview
10-12-2011, 14:31
Stały bywalec
Liczba postów: 13,442
Liczba wątków: 77
Nigdy nie zrozumiem fenomenu Batemana - facet jedzie cały czas na tej samej roli, czyli faceta w garniturze. Zero dobrych tekstów i gagów z jego strony.
Za to Charlie Day to zupełne przeciwieństwo. Fajna, wariacka rola typu krzykacza. Oczywiście najlepsi byli bossowie, a Aniston w czarnej bieliźnie prezentuje się...kusząco;) Sam film bez rewelacji, ot do obejrzenia.
5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
01-01-2012, 12:22
Użytkownik
Liczba postów: 247
Liczba wątków: 1
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Jedynka była dobra, dwójka będzie słaba - bo niby co tam można dopowiedzieć?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
05-01-2012, 18:34
Don Sinatio
Liczba postów: 2,953
Liczba wątków: 11
Ale mi się podobało. Wczoraj świetni "Millerowie", a dzisiaj o oczko słabsi, ale i tak dobrzy 'Szefowie". Nie wiem czy to powód do wstydu ale lubię takie odjechane, amerykańskie komedie. Parskałem co chwile ze smiechu, troche naciągany tylko wątek z Aniston, ale za cała resztę wybaczam. 7/10 i czekam na sequel, a tuż, tuż... :)
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
14-09-2014, 15:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-09-2014, 15:46 przez Pitero.)
|