![[Obrazek: 00a98fc051bfb100e9722262d35ee644ada539b4...5f0d0e83c7]](https://wykop.pl/cdn/c3201142/00a98fc051bfb100e9722262d35ee644ada539b41994a88c83d0c279914fab50.png?author=Sheckley2&auth=a38d84df54cd9dcbd521ea5f0d0e83c7)
"Szninkiel" ("Le Grand Pouvoir du Chninkel") z 1986-1987 r. to jak wiadomo komiks kultowy, który kojarzy pewnie każdy miłośnik obrazkowych historii w Polsce. Tak się składa, że w końcu miałem okazję przeczytać w formie fizycznej w bardzo dobrym wydaniu (twarda oprawa, powiększony format) Egmontu w wersji kolorowej. Bynajmniej nie oznacza to, że miałem rzeczony komiks po raz pierwszy w rękach. Pamiętam jak ponad dwadzieścia lat temu wypożyczyłem go przed szkołą w wiejskiej bibliotece, spodziewając się kolejnej przygodowej historyjki rodem z Kaczora Donalda. Tym większe było moje zdumienie i niezrozumienie gdy dostałem czarno-białą ponurą historię. Po przekartkowaniu zeszytu zwróciłem go jeszcze tego samego dnia do biblioteki. Niektóre historię lepiej poznawać w starszym wieku...
W skrócie: komiks Rosińskiego i Van Hamme'a to opowieść o planecie Daar okrążającej podwójne słońce, na której bezustannie toczy się wojna między trzema nieśmiertelnymi. Głównym bohaterem jest J’on, szninkiel (przedstawiciel niskorosłej rasy przypominającej nieco hobbitów), niewolnik jednego z nieśmiertelnych. J’on przeżywa jedną z cyklicznych bitew nieśmiertelnych, ale zostaje zapomniany na polu walki, dzięki czemu odzyskuje wolność. Niespodziewanie, J’onowi ukazuje się w przestworzach czarny monolit, będący najwyższym bogiem O’nem. Zgodnie z legendą, szninkiel wybrany przez O’na przywróci pokój na Daarze. J’on zostaje wbrew własnej woli uznany za wybrańca i wyzwoliciela uciemiężonych szninkli...
Historia jest opowiedziana w dynamiczny sposób, a uroku dodają jej świetne rysunki Rosińskiego, nad którymi nie raz można zawiesić oko, by cieszyć się szczegółami, których wcześniej się nie dostrzegło.
Głowny wątek i przesłanie ma chrakter krytyczny wobec religii czy też może nawet szerzej - wiary jako takiej. Jak opisał to sam Van Hamme:
Wiedzieliśmy tylko, że Szninkiel miał być odrębną całością, rozgrywającą się w świecie zbliżonym do Tolkienowskiego. Mam na ten temat własną teorię: Bóg stworzył mnóstwo światów i każdy z nich w ten sam sposób sobie podporządkował. Prymitywne ludy wielbią Boga, ale on sprawia, by wyznawcy się od niego odwrócili. Następnie ich karze, zsyłając potop i inne katastrofy (...). Pozwala zamartwiać się kilku pokoleniom i podpowiada, że do odkupienia grzechów potrzebny jest Zbawiciel. Wraz z nadejściem Zbawiciela odradza się wiara w Boga, ale i strach przed następną karą, który obecny był w prymitywnej wierze. Oto pokrótce mój pomysł marketingu teologicznego.
Niby jest to miejscami podejście aż nazbyt nihilistyczne, ale nie da się oderwać oku od historii J'ona. Oczywiście wspomnieć przy tym należy, że sam komiks jest wręcz przesycony brutalnością i erotyzmem, co w znaczący sposób wpłynęło na jego kultowość na świecie i w Polsce.
Co do koloryzacji dokonanej przez Grazę (pseudonim Grażyny Fołtyn-Kasprzak, artystki komiksowej zamieszkałej w Belgii) to jest ono pierwszorzędne i wysoce przemyślanie. Nie odwraca uwagi od kreski Rosińskiego, a w umiejętny sposób ją wzbogaca.
![[Obrazek: 9782203100800_4.jpg]](https://www.casterman.com/casterman_img/Produits_planches/9782203100800/9782203100800_4.jpg)
BTW projekt Szninkli Rosińskiego przywodzi mi na myśl Gelflingów z "Ciemnego kryształu" Jima Hensona z 1982 r.
Komiks aż prosi się o adaptację, oglądając ostatnio "Miłośc, śmierć i roboty" od Finchera i Millera, naszła mnie myśl by jakaś dobra dusza podsunęła temu pierwszemu temat. Przecież to historia wręcz skrojona pod niego, a przy tym nadal mająca powiew świeżości.
[/align]
15-08-2024, 16:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-08-2025, 13:57 przez Scheckley.)





