Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Vic nigdy nie stosował seksualnych gróźb w takim stylu. Brutalność, zastraszenie - jak najbardziej.
może nie groził kobietom gwałtem, ale za to groził, że zgwałci je ktoś inny. poza tym, crov, liczy się efekt końcowy, a strike team nigdy nie przebierała w środkach. shane wydobył z kobiety zeznania i tylko to ma znaczenie. reszta to kwestia smaku.
24-01-2009, 13:48
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Cel i środki podobne, ale mówię o tym, że seks w wykonaniu Shane'a jest zwykle jakiś taki bardziej... desperacki? Smutny? Bardziej nacechowany negatywnymi emocjami. Shane wyraźnie czerpał przyjemność z tego straszenia gwałtem i nie wiem czy nie posunąłby się do tego w tamtym momencie.
24-01-2009, 14:51
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Zachęcony tematem obejrzałem pierwszy sezon. Ogólnie serial niezły, ale jestem daleki od zachwytów prezentowanych na forum.
Plusy:
- świetne wiarygodne postacie, żadni niezniszczalni superpolicjanci, ale prawdziwi ludzie, którzy popełniają błędy, mają swoje problemy, a ich życie to nie tylko posterunek policji
- ukazanie problemów jakie ma policja, to nie CSI gdzie sprzęt jest rodem z filmów SF, tutaj psuje się ubikacja, brakuje ludzi i nie wszyscy są dobrymi kumplami
- wciągający, po obejrzeniu odcinka od razu oglądałem następny, nawet przełożyłem oglądanie nowych odcinków Losta, a w moim przypadku to coś znaczy :)
- fajna dobrze dobrana muzyka
Minusy:
- wtórność - opowieści o złych policjantach już były, przypomina mi to trochę serialową wersję Dnia Próby
- zdjęcia, praca kamery, serial niestety od strony technicznej jest średni, gdyby miał tak zajebiste zdjęcia jak w CSI: Miami byłbym szczęśliwy
- trochę mało akcji, to jest serial policyjny przydałoby się trochę pościgów i strzelanin
- medium rozmawiająca z Sally, na szczęście ograniczyli się do jednego odcinka, już się bałem, że to całe medium zacznie szukać seryjnego mordercy
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
24-01-2009, 16:37
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:jestem daleki od zachwytów prezentowanych na forum.
ile jeszcze będziemy to wałkować? jesteś daleki od zachwytów, bo obejrzałeś jak dotychczas jedynie pierwszy sezon, który w żaden sposób nie jest miarodajny. to zbitek luźnych epizodów, raz lepszych, raz gorszych, nie wybijających się ponad serialową solidność.
Cytat:przydałoby się trochę pościgów i strzelanin
i wybuchów.
24-01-2009, 16:47
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Mental napisał(a):Cytat:jestem daleki od zachwytów prezentowanych na forum.
ile razy jeszcze będziemy to wałkować? jesteś daleki od zachwytów, bo obejrzałeś pierwszy sezon. proste jak drut:)
Jeżeli to taki genialny serial każdy sezon powinien prezentować się na najwyższym poziomie tak jak Lost :P
Cytat:przydałoby się trochę pościgów i strzelanin
Mental napisał(a):i wybuchów.
Nic na to nie poradzę, że mam gust nastolatka ;)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
24-01-2009, 16:51
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Azgaroth napisał(a):Mental napisał(a):Cytat:jestem daleki od zachwytów prezentowanych na forum.
ile razy jeszcze będziemy to wałkować? jesteś daleki od zachwytów, bo obejrzałeś pierwszy sezon. proste jak drut:)
Jeżeli to taki genialny serial każdy sezon powinien prezentować się na najwyższym poziomie tak jak Lost :P
The Shield z każdym sezonem jest coraz lepsze. Jakby wystartowało z takim poziomem zajebistości jaki reprezentuje później i dalej rosło to przecież serce eksplodowałoby widzowi przy drugim sezonie. :)
24-01-2009, 16:56
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
jedyny serial, który wystartował od razu jako arcydzieło to dla mnie damages. nie przypominam sobie innego tasiemca startującego z tak wysokiego "c". w the wire najlepsze sezony to trzeci i piąty. rome - sezon numer dwa, podobnie carnivale. OZ - sezony dwa, trzy i sześć. soprano - cztery i pięć. deadwood - tutaj akurat było w miarę po równo. x-files - najbardziej podobały mi się sezony od czwartego do szóstego w tym sensie, ze zawierały najlepsze niemitologiczne epizody.
24-01-2009, 17:01
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Wracajac jeszcze na chwile do rozkminiania bohaterow. Ciekawa rzecz: za spora iloscia wystepujacych tu postaci nie przepadam. Niewiele postaci lubie. Ba, moge rzec, ze tak naprawde to kibicuje tu tylko jednej osobie - Vicowi. Inteligentny twardziel, charyzmatyczny przywodca, nieugiety, konsekwentny moralnie. Kapitalna, pelnokrwista postac.
Pozostali w moich oczach jawia sie pokrotce tak:
- Shane - Nie lubie go. Dobry glina, lojalny (pomimo kilku wybojow) przyjaciel Vica, ale niesamowicie temperamentny i cierpiacy na kompleks mlodszego brata. Ile razy trzeba bylo wybawiac go z opresji lub naprawiac spieprzona przez jego wybuchowosc akcje - nie zliczy nikt.
- Lem - Nie lubie go. Cudownie nawrocony na pokazowa prawosc. Od pewnego momentu chce zalatwiac wszystko zgodnie z podrecznikiem, nie zwracajac uwagi na ewidentne minusy takiego podejscia w pewnych sytuacjach. Jak on w ogole trafil do Strike Team? Dodatkowo jest to postac odtwarzana przez najslabszego, najbardziej dretwego aktora serialu.
- Aceveda - Nie lubie go. Koniunkturalista, hipokryta, dupek. Powinien od razu zajac sie polityka, bez przystankow w komisariacie.
- Julien - Nie lubie go. Facet jest niebezpieczny i nieobliczalny. Przede wszystkim dlatego, ze nie mysli samodzielnie. W mysleniu zastepuje go kosciol. Poza tym to kryptogej, a przed takimi zawsze trzeba sie miec na bacznosci. :)
- Ronnie - Nic do niego nie mam. W sumie wporzo koles, tylko poki co (na poziomie polowy czwartego sezonu) bezbarwny.
- Danni - Nic do niej nie mam. Rasowa policjantka, ale bardzo przecietna osobowosc.
- Dutch - Nic do niego nie mam. Swietny detektyw, aczkolwiek troche pizdowaty facet. :)
- Claudette - Nic do niej nie mam. Podoba mi sie jej surowosc i upartosc, ale czasami bywa tez irytujaca. Swoja droga aktora, ktora ja gra, kreuje ja w naprawde ciekawy sposob: kilkoma zaledwie minami i spojrzeniami.
Aha, wiekszosci dyskusji poki co unikam, bo ci, co obejrzeli juz calosc, jak na zlosc lubia dawac przyklady i serwowac cytaty z sezonow, ktore dopiero przede mna. :p
24-01-2009, 20:21
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Azgaroth napisał(a):Jeżeli to taki genialny serial każdy sezon powinien prezentować się na najwyższym poziomie tak jak Lost :P
Az korci, zeby skomentowac to zdanie w odpowiedni sposob, ale nie bede inicjowal offtopow. ;p
24-01-2009, 20:29
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Jakuzzi napisał(a):Aceveda - Nie lubie go. Koniunkturalista, hipokryta, dupek.
Vic - Nie lubie go. zimnokrwisty morderca, patologiczny kłamca, wyrachowany manipulator, zdradza żonę. Chodzi mi o to, żebyś odwalił sie od Acevedy - to zaraz po Gardockim moja ulubiona postać w serialu:)
Jakuzzi napisał(a):Inteligentny twardziel, charyzmatyczny przywodca, nieugiety, konsekwentny moralnie.
podręcznikowy przykład aksjologicznego relatywizmu. jak sie chce, to najgorszego zbira można przedstawić z aureolką:) powtorze: morderca, kłamca, manipulator, niewierny mąż. jego dobre intencje mnie nie interesują. dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane.
Jakuzzi napisał(a):- Julien - Nie lubie go. Facet jest niebezpieczny i nieobliczalny. Przede wszystkim dlatego, ze nie mysli samodzielnie. W mysleniu zastepuje go kosciol. Poza tym to kryptogej, a przed takimi zawsze trzeba sie miec na bacznosci. :)
pod tym sie podpisuje. nigdy nie chciałbym mieć go za partnera. już wolałbym patrolować ulice z kobietą:)
25-01-2009, 00:11
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mental napisał(a):jego dobre intencje mnie nie interesują. dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane.
Mozemy teraz filozoficznie dyskutowac o tym czy cel uswieca srodki, ale chyba nie ma sensu, bo tutaj sprawa jest raczej prosta: 'naganne' srodki Vica wlasciwie zawsze gwarantuja 'dobry' skutek. Dobre intencje nie moga przeksztalcic czynnosci u podstaw zlej w dobra? Vic sprawia, ze moga. Jezeli zas zamierzasz zaraz wyciagnac na wierzch morderstwo gliny z pierwszego sezonu, ja odpowiem tak: ten motyw to najwieksza skucha serialu, poniewaz stanowi najbardziej nieprzemyslane posuniecie scenarzystow, ktore nie znajduje pobudkowego uzasadnienia zarowno w przyszlosci, jak i w przeszlosci (odcinek retrospekcyjny). Ale o tym szerzej moze za jakis czas. ;)
25-01-2009, 00:55
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Z tym zabójstwem Terryego to dziwna sprawa. Rzeczywiście sam fakt to niezła skucha dramaturgiczna, z drugiej strony gdyby nie to, to ZUPEŁNIE inaczej odbierałbym postać Vica. Na wszystkie jego wybryki jestem w stanie przymknąć oko, ale zabójstwo partnera to zupełnie inna para kaloszy.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
25-01-2009, 01:10
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Jakuzzi napisał(a):Jezeli zas zamierzasz zaraz wyciagnac na wierzch morderstwo gliny z pierwszego sezonu, ja odpowiem tak: ten motyw to najwieksza skucha serialu, poniewaz stanowi najbardziej nieprzemyslane posuniecie scenarzystow, ktore nie znajduje pobudkowego uzasadnienia zarowno w przyszlosci, jak i w przeszlosci (odcinek retrospekcyjny).
gadasz bzdury:) może rzeczywiście pogadamy, jak obejrzysz serial do końca. ciekawe, czy wtedy będziesz bronił Vica z takim oddaniem.
(i niby co do zabójstwa terry'ego ma odcinek retrospekcyjny? przecież nie powstal on celem przybliżenia powodów, jakimi kierował sie Vic dokonując zamachu (w sumie to nie wiadomo, po co on powstał). powody Vica były [są] jasne i racjonalne i wcale nie stanowią scenariuszowej skuchy. wkrótce sam się o tym przekonasz. Vic naprawdę zdolny jest do popełnienia najgorszych zbrodni, byle tylko "chronić drużynę" - cudzysłów użyty z premedytacją.)
Glut napisał(a):Rzeczywiście sam fakt to niezła skucha dramaturgiczna
jak powiedziałem: to żadna skucha, a już na pewno nie dramaturgiczna. dramaturgicznie to motyw genialny, brawurowy i nieziemsko komplikujący odbiór serialu. pomimo mojej wielkiej niechęci do Vica (po ludzku go nie lubie - i bynajmniej nie z powodu zabójstwa terry'ego), jego motywacja i postępowanie to materiał na prace doktorską z psychologii stosowanej. nie wiem, czy shawn ryan wpadł na to wszystko w pojedynczym przebłysku, na drodze iluminacji, czy może zaplanował sobie te postać od początku w takim a nie innym kształcie. cokolwiek by to nie było, kłaniam sie przed nim w pas. mało tego, shane vendrell to jak dla mnie w kontekście całego serialu jeszcze większe osiągnięcie. losami faceta nie sposób się nie przejąć. to historia tak przejmująca i tragiczna, że ciarki przechodzą.
Jakuzzi napisał(a):Dobre intencje nie moga przeksztalcic czynnosci u podstaw zlej w dobra?
normalnie nie mogę się doczekać, kiedy zobaczysz finałowy odcinek:)
25-01-2009, 01:38
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Glut napisał(a):Z tym zabójstwem Terryego to dziwna sprawa. Rzeczywiście sam fakt to niezła skucha dramaturgiczna
No dramaturgiczna to akurat nie, bo scena jest zaskakujaca i mocna. Skucha jest to natomiast fabularna, poniewaz w zadnym z kolejnych odcinkow (przypominam, ze aktualnie zaliczam ostatnie odcinki 4 sezonu), Grupa Uderzeniowa z Viciem na czele nie dokonala czynu chocby w polowie tak niegodziwego, jak zabojstwo partnera-zdrajcy, ktorego wyeliminowanie wprawdzie zdziebko podreczylo ich sumienia, ale generalnie sprawialo przeciez wrazenie kaszki z mleczkiem. Obserwuje Vica w sezonach drugim, trzecim i czwartym, i widze czlowieka, ktory dla swojej ekipy gotow bylby zrobic sporo, ale na pewno nie zamordowac niewinnego czlowieka, w dodatku gliniarza. Po prostu osobowosc Vica w zadnym z kolejnych odcinkow The Shield nie koresponduje z czynem, ktory dokonal na samym poczatku. Predzej by cos wykombinowal, wymyslil jakis blyskotliwy przekret w jego stylu, a nie zabil. Stad omawiany motyw jest w moich oczach skucha scenarzystow, omylka, wypadkiem przy pracy, czyms, co na krotka mete moze wyglada czadowo, ale jest nieprzemyslane w szerszym kontekscie.
Dodatkowy zamet wprowadza wspomniany odcinek retrospekcyjny. Kiedy zobaczylem motyw, o ktorym rozmawiamy, pomyslalem, ze za tak skrajnym rozwiazaniem musi stac cos naprawde powaznego, ze Strike Team, dla ktorej nienaruszalnosci Vic zrobil, co zrobil, stanowi cos niezwykle waznego, cos, za co warto zabic. Natomiast z odcinka, w ktorym przenosimy sie do poczatkow Stodoly, wynika, ze Ekipa Uderzeniowa znajdowala sie dopiero w powijakach, a zatem czyn Vica byl jeszcze bardziej zdegenerowany, bo niczym istotnym nieuzasadniony. To kolejny dowod na to, ze zabojstwa z koncowki pierwszego odcinka Shield zwyczajnie nie powinno byc.
Mental napisał(a):i niby co do zabójstwa terry'ego ma odcinek retrospekcyjny?
Patrz wyzej.
Cytat:w sumie to nie wiadomo, po co on powstał
To swoja droga.
Cytat:powody Vica są jasne i racjonalne i wcale nie stanowią żadnej scenariuszowej skuchy. zresztą sam się o tym przekonasz, kiedy dojdziesz do sezonu siódmego
Ta. Tym siodmym sezonem odbijasz wszystkie moje pileczki. :) To nie, bo czekaj az w sezonie siodmym; nieprawda, bo zobaczysz w sezonie siodmym... :p
25-01-2009, 02:32
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Dodatkowy zamet wprowadza wspomniany odcinek retrospekcyjny.
nie wprowadza żadnego zamętu. przypominam ci, ze shane i vic znali sie na długo, zanim powstała grupa uderzeniowa. nie bez przyczyny o planach zamordowania terry'ego wiedział tylko venderell. vic zabił gościa, bo chronił siebie i najbliższego przyjaciela, a cała gadka o grupie uderzeniowej to motyw zastępczy, w który vic bardzo chciałby uwierzyć.
Cytat:Grupa Uderzeniowa z Viciem na czele nie dokonala czynu chocby w polowie tak niegodziwego, jak zabojstwo partnera-zdrajcy, ktorego wyeliminowanie wprawdzie zdziebko podreczylo ich sumienia, ale generalnie sprawialo przeciez wrazenie kaszki z mleczkiem.
jak wyżej. o zamordowaniu wiedzieli tylko shane i vic. dla lema i gardockiego przeznaczona była wersja oficjalna: nie zabezpieczyłem łazienki, strzelał two-time.
Cytat:Obserwuje Vica w sezonach drugim, trzecim i czwartym, i widze czlowieka, ktory dla swojej ekipy gotow bylby zrobic sporo, ale na pewno nie zamordowac niewinnego czlowieka
a zatem przed tobą sezony piąty, szósty i siódmy i wszystko raptem stanie się jasne:) poza tym w sezonie trzecim vic nie zawahał się skazać na śmierć bogu ducha winnego skromnego pasera, podrzucając mu dolary ormiańskiej mafii. uczynił to lekka ręką. facet był jedynie drobnym oszustem, nie zasługiwał na tortury, odcięcie stóp i kremacje w piecu.
Cytat:Ta. Tym siodmym sezonem odbijasz wszystkie moje pileczki. :) To nie, bo czekaj az w sezonie siodmym; nieprawda, bo zobaczysz w sezonie siodmym... :p
wkrótce zamilkniesz, dowcipnisiu:)
25-01-2009, 02:58
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mental napisał(a):poza tym w sezonie trzecim vic nie zawahał się skazać na śmierć bogu ducha winnego skromnego pasera, podrzucając mu dolary ormiańskiej mafii.
Przejaskrawiasz. Dobrze wiesz, ze Vic nie zamierzal go zabic, tylko wrobic jako glownego podejrzanego federalnych, poza tym kiedy tylko domyslil sie, ze ormianska mafia dybie na jego zycie, chcial go uratowac.
Cytat:vic zabił gościa, bo chronił siebie i najbliższego przyjaciela
Chronil przed czym?
25-01-2009, 03:07
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Dobrze wiesz, ze Vic nie zamierzal go zabic, tylko wrobic jako glownego podejrzanego federalnych
to się nazywa mieć dobre intencje?:)
Cytat:poza tym kiedy tylko domyslil sie, ze ormianska mafia dybie na jego zycie, chcial go uratowac.
prawda. niestety mafia była szybsza.
Cytat:Chronil przed czym?
przed terrym. terry był przeszkodą, która należało wyeliminować w tajemnicy przed gardockim i lemem. oto wytłumaczenie, dlaczego w sezonach późniejszych (2, 3 i 4) vic i shane nie zrobili niczego równie nikczemnego - po prostu nie byliby w stanie (fizycznie) ukryć kolejnej zbrodni bez zaangażowania reszty drużyny oraz zwrócenia uwagi przełożonych, którzy od czasu tragedii z terrym, patrzyli na strike team jak przez lupe. morderstwo terry'ego było desperackim aktem, jednorazowym "wyskokiem", niemożliwym do powtórzenia w tak krótkim odstępie czasu.
czy teraz rozwiałem juz wszelkie twoje wątpliwości?:) przygniotła cię nieubłagana logika mojego wywodu?:) ja naprawdę nie wymyślam sobie na poczekaniu teorii. wszystko jest w serialu. wystarczy czytać między wierszami:)
25-01-2009, 03:10
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mental napisał(a):to się nazywa mieć dobre intencje?:)
Nie, to chronienie wlasnego tylka. Ale jesli spytasz mnie czy wkopanie zbira po to, aby Grupa Uderzeniowa mogla nadal dzialac i scigac bandytow, mi nie przeszkadza, powiem: nie, nie przeszkadza.
Cytat:przed terrym. terry był przeszkodą, która należało wyeliminować w tajemnicy przed gardockim i lemem. oto wytłumaczenie, dlaczego w sezonach późniejszych (2, 3 i 4) vic i shane nie zrobili niczego równie nikczemnego - po prostu nie byliby w stanie (fizycznie) ukryć kolejnej zbrodni przed resztą drużyny oraz przełożonymi, którzy od tragedii z terrym, patrzyli na strike team przez lupe.
Nie kupuje tego. Jaka przeszkoda byl Terry? Przeszkadzal Vicowi i Shane'owi pracowac razem? Naprawde nie bylo innego sposobu?
Cytat:przygniotła cię nieubłagana logika mojego wywodu?:)
I wtedy sie obudziles. ;)
Cytat:a zatem przed tobą sezony piąty, szósty i siódmy i wszystko raptem stanie się jasne:)
Nasze dyskusje tocza sie na granicy spoilerow, dlatego ja, celem ich unikniecia, opuszczam topic na jakis czas. Do pogadania za kilka tygodni. ;)
25-01-2009, 03:33
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Jakuzzi napisał(a):Nie kupuje tego. Jaka przeszkoda byl Terry? Przeszkadzal Vicowi i Shane'owi pracowac razem? Naprawde nie bylo innego sposobu?
terry zbierał haki na vica (nie na strike team! - to cholernie ważny szczegół), a w dalszej kolejności uniemożliwiał działanie całej drużynie, tj. działanie poza prawem. vic i shane doszli więc do porozumienia, że najlepszym wyjściem będzie fizyczne wyeliminowanie faceta. ale tyle to ty wiesz i bez mojej pomocy:) czy nie dało się tego obejść? nie wiem, może nie, może shawn ryan nie sądził, że serial osiągnie sukces i że pojawi się jakuzzi, gotowy tropić skuchy scenariuszowe po obejrzeniu raptem czterech sezonów:) pojęcia nie mam. dalej mówić nie mogę, bo grozi to spojlerem. jedno wszakże musze podkreślić: zabójstwo terry'ego NIE JEST skuchą scenariuszową, dramaturgiczną, charakterologiczną czy jakakolwiek inną. trust me.
Jakuzzi napisał(a):jesli spytasz mnie czy wkopanie zbira po to, aby Grupa Uderzeniowa mogla nadal dzialac i scigac bandytow, mi nie przeszkadza, powiem: nie, nie przeszkadza.
mnie również nie przeszkadza. podejrzewam, ze gdyby wkopali jedynego żywiciela rodziny, kochającego ojca mającego na utrzymaniu sparaliżowaną od pasa w dół żonę i stadko upośledzonych córek, też by mi to nie przeszkadzało. ja jedynie domagam się nazywania rzeczy po imieniu. bo to, co tobie się jawi w kategoriach moralnej niezłomności, inteligencji i twardzielowego cwaniactwa, dla mnie jest słabością, fatalnym w skutkach manipulatorstwem. vic to człek ze wszech miar omylny - jego błędy splamione sa krwią niewinnych ludzi, mówiąc z lekka patetycznie.
25-01-2009, 03:42
|