The Bridge [FX]
#1
[Obrazek: THE_BRIDGE_TEMPLATE2.jpg]

El Paso w Teksasie, położone nad rzeką Rio Grande, od 1997 roku nieprzerwanie figuruje w trójce najbezpieczniejszych metropolii w USA, od Ciudad Juarez dzieli je dosłownie rzut kamieniem. Dowcip polega na tym, że Juarez jeszcze do niedawna uchodziło za najniebezpieczniejsze miejsce na tej planecie (w latach 2008-2009 odnotowano tam ~2.500 zabójstw). I w tych dwóch miastach toczy się akcja "The Bridge".

Zaczyna się mega klimatycznie: autostrada w nocy, jedzie auto. Kierowca naciska jakiś przycisk w komórce (?) i gasną wszystkie światła oraz siada cały policyjny monitoring. Po chwili światła wracają. Na szosie, dokładnie na granicy teksańsko-meksykańskiej leży przepołowione ciało kobiety. Nogi i biodra pochodzą od latynoski, 20 lat, góra - od białej kobiety, lokalnej sędziny. Na miejscu zjawiają się detektywi z wydziału zabójstw: ze strony meksykańskiej utykający Marco Ruiz, ze strony TX zdrowo pieprznięta Sonya Cross. Morderca zostawia wiadomość:

W El Paso jest pięć morderstw rocznie. W Juarez - tysiące. Czemu? To dopiero początek.

Obejrzałem pilota. Na razie jest dobrze.

[Obrazek: The-Bridge-photo-FX.jpg]


Odpowiedz
#2
Po 10 odcinku jest nadal dobrze, chociaż spodziewałam się nieco innego sprawcy.
Jednak bardziej podobała mi się wersja serialu szwedzko-duńska Bron/Broen, może za sprawą pozbawionego kolorów klimacie Skandynawii. W październiku będzie można zobaczyć wersję brytyjsko - francuską, tym razem początek będzie nie na moście, a w tunelu pomiędzy Folkestone a Calais.
Calcat iacentem vulgus

Odpowiedz
#3
Oglądam na bieżąco, a pierwszy powoli zbliża się ku końcowi. Oczekiwania po przeczytaniu zapowiedzi miałem ogromne, wszak tematyka arcyciekawa. Seria faktycznie jest mega klimatyczna i wciągająca, jak dla mnie. I nie jest źle, ale spodziewałem się jednak dużo więcej.

Spore zastrzeżenia do głównych bohaterów. Postać grana przez Kruger, na którą zawsze miło jest patrzeć - irytująca. Długo się do niej przyzwyczajałem. Bichira widziałem już w lepszych rolach (a propos - rozumiem, że zabójstwo stało się na granicy, ale czy po takim zdarzeniu jest możliwe, żeby meksykański detektyw, tak po prostu, jeździł sobie do pracy w El Paso?).

Poczekajmy do końca sezonu.

I mógłby ktoś więcej napisać o skandynawskim pierwowzorze?

Odpowiedz
#4
Cytat: czy po takim zdarzeniu jest możliwe, żeby meksykański detektyw, tak po prostu, jeździł sobie do pracy w El Paso?

El Paso–Juárez to tak naprawdę jeden wielki obszar metropolitalny, który dzieli jedynie umowna granica. Policje z obydwu dystryktów często współpracują ze sobą na zasadach czysto koleżeńskich.

Odpowiedz
#5
Trochę ad Broen/Bron -http://filmyicalareszta.blogspot.com/2012/06/most-nad-sundem-2011.html
2 sezon - 22.09.2013r.
Calcat iacentem vulgus

Odpowiedz
#6
Coś tu nie pykło.

Serial nie działa tak jak powinien, albo raczej - sam nie wie, czym chciałby być. Wprowadza poboczne wątki obyczajowe, które nie mają wpływu na główną sprawę, albo błyskawicznie się z nią rozchodzą. To co mogłoby być plusem, rzut okiem na sytuację społeczną El Paso - Juarez jest powierzchowne i słabo opisane. Główny wątek mordercy z mostu popada w przesadę, a rozwiązanie nie jest satysfakcjonujące. Detektywi chociaż zagrani dobrze, nie są niczym innym jak powieleniem kolejnych schematów. W sumie mamy pozycję, która nie wie czy chce iść w stronę bardziej rozrywkową, czy bardziej realistyczną. Stanęła w rozkroku i nie wie, bądź nie umie przechylić się w jedną bądź drugą stronę.

Być może drugi sezon będzie bardziej wyrazisty, a na razie to kolejny świetny technicznie tytuł, który jednak z tłumu nie wyróżnia się tak jak mógłby.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#7
Pierwszy sezon, oparty na skandynawskim oryginale, był podobno o niebo od tego oryginału gorszy, w co wierzę na słowo, bo o to nietrudno. Przede wszystkim niepomiernie denerwowała mnie postać głównej bohaterki Sonyi, policjantki z lekką dysfunkcją społeczną, granej przez Diane Kruger; niestety jej aspołeczne zachowania nie były fajne do obserwowania jak u np. Szerloka -- były wkurzające. W dodatku z tej jej "dziwności" uczyniono jeden z wiodących elementów fabuły. Sam wątek główny, czyli sprawa morderstwa na moście, stopniowo zginęła w natłoku bohaterów i podwątków, z których w pewnym momencie zaczęły dominować problemy rodzinne Marco Riuza, partnera Sonyi -- była moment, że wydawało mi się, iż oglądam telenowelę (tym bardziej że wszyscy gadali po hiszpańsku :). Potem te problemy okazały się mieć znaczenie i sens dla finału... okropnie melodramatycznego i nierealnego. Co mnie jednak przy tym serialu trzymało: powiązanie z ponurym tematem zniknięć kobiet w Juarez, przerzutu ludzi z Meksyku do USA (temat ciekawszy niż niesnaski między Duńczykami a Szwedami, które obchodzą tylko ich samych), niektórzy bohaterowie: szef Sonyi, duet dziennikarzy (IMO ciekawszy niż głównych detektywów), szef meksykańskiego kartelu, a także sam kontrast między pracą policji usańskiej a meksykańskiej: gdy Sonya chce np. załatwić nakaz aresztowania, rozmawia z szefem, pisze podanie i dostaje nakaz aresztowania; gdy Marco potrzebuje tego samego od swojego szefa, musi się najpierw dyskretnie zorientować, czy ów nakaz nie szkodzi aby interesom kryminalisty, od którego szef bierze łapówki, ewentualnie, jak kombinować, by się szefowi nie narazić i zachować życie. Oprócz tego dobrze przedstawiony klimat rozżarzonego słońcem i przemocą pogranicza, podkreślany przez dwujęzyczność (na początku w scenach meksykańskich próbowano się bawić w jakąś hybrydę angielskiego z hiszpańskim, ale potem na szczęście zrezygnowano z tego idiotyzmu), oraz zamiar ukazania szerszego obrazu struktury zorganizowanej przestępczości w obu krajach.

Drugi sezon potwierdza to, co już zaobserwowałam przy "The Kiling" -- że jeśli Amerykanie nie muszą się oglądać na wierność jakiemuś oryginałowi, wychodzi im o wiele lepsza historia. Po pierwsze, Kruger już nie wkurza -- objawy jej odmienności zredukowano do minimum, i bardzo dobrze (choć uważam, że bez tej pani serial niewiele by stracił). Po drugie, w El Paso pojawia się jej zdolniejsza rodaczka Franka Potente (którą po epizodach w "The Shield" i "American Horror Story" otaczam małym kultem :), grająca kreatywną księgową kartelu i kontrolowaną psychopatkę. W trakcie postać niepotrzebnie zyskuje background psychologiczny, ale i tak pozostaje jednym z lepiej zapadających w pamięć villianów. A że w swoim "kościelnym" przyodziewku wygląda jak młodsza wersja Anne Wilkes, to tylko lepiej: W drugim sezonie jeszcze wyraźniej widać, że twórcy za pomocą odkrywanych przez poszczególnych bohaterów fragmentów układanki chcą pokazać większy obraz korupcji i układów władzy z mafią, że ma być -- o czym pisze wyżej Wujo444 -- już nie rozrywkowo, a bardziej poważnie. Ogląda się to dobrze, momentami superdobrze -- niemal do końca. Po pewnym krwawym punkcie kulminacyjnym akcja nieco siada, prawdopodobnie po to, by zrobić sobie rozbieg przed trzecim sezonem. W finale -- otwartym, niedokończonym -- ewidentnie widać, że ta historia, w która uwikłanych jest coraz więcej organizacji (może nawet ciut za dużo jak na mój gust) miała mieć dalszy ciąg w kolejnych sezonach. Których, jak czyta się tu i ówdzie, już nie będzie. Mam jednak nadzieję, że decyzja o skasowaniu serialu zostanie, podobnie jak w przypadku "The Killing", cofnięta. Szkoda byłoby to kończyć -- teraz, kiedy zaczęło być naprawdę dobrze.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości