1) Historia powrotu Batmana, jego upadku i ostatecznego poświęcenia > dwóch superbohaterów nie potrafiących ze sobą pogadać i którzy zostają najlepszymi kumplami, bo "Martha"
Jakiego upadku? Na czym polegał ten upadek? Batman był upadły od początku i w sumie nie wiadomo czemu, bo dwójka skończyła się, tego upadku nie zapowiadając.
2) Sposób opowiedzenia historii. Płynny z TDKR > przeskakujący po dziesięciu wątkach z BvS
Okej.
3) Motywacje postaci. TDKR > BvS, gdzie większość ich nie ma, lub są wymuszone przez kulowy scenariusz
Nooo niech ci będzie, choć jak dla mnie motywacja w TDKR jest tak słaba... No tak, grożą miastu bombą atomową, więc ŁASKAWIE Batman zbiera siły na ostatni występ. Motywacją Batmana powinna być chęć zemsty za śmierć bliskich.
4) Sceny akcji. TDKR > BvS (lepiej wyważone i nawet gdy nie ma Batmana to coś się dzieje - Bane rozwala samolot, przejmuje Gotham - a w BvS przez 2 godziny tylko prowadzą śledztwa, przesłuchania i robią smutne miny)
TDKR słabuje pod tym względem niemiłosiernie. Są może ze dwie kopaniny, w tym jedna z niesławnym kaskaderem, który dostaje cios od Niewidzialnego Człowieka. Walka z Bananem jest śmiesznie nieporadna i pozbawiona powera.
5) Główny bohater. Batman Bale'a > kto był właściwie głównym bohaterem w BvS? Zresztą nie ważne i tak BatBale
No nie, przepraszam, ale jeśli porównujemy Batmanów, to jednak Affleckowy jest lepszy (od smutasa Bale'a z TDKR, nie z TDK czy BB), a jego rola w opowieści to inna sprawa. Znaczy, w sumie podoba, bo Batman, jak pisałem w podlinkowanym artykule, NIC W TDKR NIE OSIĄGA! Wszystko robią bohaterowie drugoplanowi. Czasem sprawę załatwia ślepy traf.
6) Główny czarny charakter. Bane Hardy'ego >>>>>>> przeszarżowana interpretacja Luthora bez sprecyzowanej motywacji
Okej.
7) Walka dwóch głównych postaci. Co by o niej nie mówić, "Batman vs. Bane" >> "Batman vs. Superman", która powinna się skończyć w 40 sekundzie ich spotkania, nie ma za grosz sensu i zawiera może ze 2 fajne momenty
Noooo okej, ale marginalne zwycięstwo.
8) Drugoplanowy wróg na finał. Odgrywająca ważną rolę Talia >> CGI stworek z LOTRa do odstrzału
I jej ubicie pokazujące głupotę Batmana. Dodajmy, ubicie przez bohaterkę drugoplanową, a nie przez Batmana.:) Choć nagłe pojawienie się WW w finale ma tyleż sensu.
9) Kobieta superbohater. Selina z TDKR >> zbędna "pani Prince" z BvS
To już kategoria wyciągnięta trochę z dupy. Prędzej porównałbyś WW z Lois Lane, bo to najistotniejsze drugoplanowe postaci kobiece. Odpowiednikiem roli WW w TDKR byłby, bo ja wiem, ten komendant policji którego ubijają.
10) Zdjęcia.TDKR > BvS
Taka sama smutno-nijaka paleta barw. Jak dla mnie remis.
11) Muzyka. TDKR >>>>> BvS
Oj nie nie nie nie nie.
12) Efekty specjalne. fantastyczne pod tym względem TDKR z zaledwie 530 ujęciami z użyciem komputera
Tak.
Ale efekty specjalnie to najmniej ważny aspekt filmu, zwłaszcza filmu tak arcydebilnego jak TDKR.
1. Zamknięcie CAŁEJ JEEEEBANEJ POLICJI W KANAŁACH!!!!!
2. FRONTALNA szarża setek policjantów WPROST POD LUFY KARABINÓW. I terroryści NIE STRZELAJĄ, albo PRAWIE NIKOGO NIE ZABIJAJĄ.
3. Bane MIESIĄCAMI trzyma za zakładnika całe miasto I NIKT KURRRRWA NIC NIE ROBI! NIIIKT! Podsyłanie co miesiąc dwóch "wtyczek" to jest jakiś żart. Rząd nie istnieje, ma Gotham w dupie.
4. Wywołanie rewolucji ujawnieniem tego, że jakiś zmarly prokurator kłamał. POLITYK KŁAMIE O KURWA REWOLUUUUCJA! MÓWI NAM TO TERRORYSTA MACHAJĄC KARTKĄ, WIĘC TO MUSI BYĆ PRAWDA!
Ten film jest tak niemożliwie, skrajnie, imponująco wręcz DURNY, tak DEBILNY, tak ŻAŁOŚNIE GŁUPI, że sorry, ale BvS pozbawiony struktury, ale i podobnych debilizmów to przy nim Ojciec chrzestny.
(05-08-2016, 12:53)Juby napisał(a): 2) Sposób opowiedzenia historii. Płynny z TDKR > przeskakujący po dziesięciu wątkach z BvS
Sam se odpowiedziałeś - w TDKR nie ma 10 wątków więc logiczne, ze łatwiej to opowiedzieć.
TDKR ma bardzo dużo postaci i pewnie tyle samo wątków co BvS, ale są lepiej wyważone i Nolan to dobry storyteller.
(05-08-2016, 18:36)shamar napisał(a):
(05-08-2016, 12:53)Juby napisał(a): 3) Motywacje postaci. TDKR > BvS, gdzie większość ich nie ma, lub są wymuszone przez kulowy scenariusz
Jaką motywację ma para głównych złoczyńców? "Ukarać" Gotham? SUPER!
Na koniec okazuje się, że chodzi o dokończenie dzieła ojca Talii, jako zemsta za jego śmierć. Zresztą, jakiej by nie mieli - MAJĄ. Luthor nie ma. Jest zły i już.
@Wojskowy
Tak, TDKR ma większego kalibru, bardziej rzucające się w oczy absurdy i debilizmy, ale BvS z wysłaniem atomówki w Supermana i Doomsdaya, bez czego nie byłoby finału, jest niewiele głupsze.
Muzyka z TDKR >>>>>>>>>>>>> muzyka z BvS :P
05-08-2016, 23:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2016, 23:51 przez Juby.)
Nie żebym usprawiedliwiał śmierci w TDKR, bo te od sceny zasypiającego pana w samolocie w prologu są żałosne, ale....
(17-12-2016, 15:35)Krismeister napisał(a): Najbardziej obawiam się takich widoków jak w TDKR:
PG-13, okej, ale brak cholernych śladów po kulach to po prostu lenistwo.
Po kulach u kogoś kto został POTRĄCONY Thumblerem?! Bo tak ta scena wyglądała w scenariuszu i tak ją nagrali, tylko w montażu wyleciał momenty potrącenia.
Wiem co mówi Talia. Ale moment śmierci Foley'a wyleciał w montażu, a napisany i nagrany był tak, a nie inaczej. Dlatego nie ma w nim "dziur".
Z BatCave:
Cytat:W finale filmu Foley miał zostać staranowany przez Thumbler ratując innego policjanta, a nie zastrzelony przez człowieka Tali, co osiągnięto przez sprytny montaż i dokręcone ujęcie wewnątrz pojazdu. Sam aktor Matthew Modine był też nieco ździwiony losem swojego bohatera, gdy po raz pierwszy zobaczył film.
(...) co osiągnięto przez sprytny montaż i dokręcone ujęcie wewnątrz pojazdu
Ta, bardzo sprytny montaż. Dość istotna postać przewijająca się przez cały film, której scenariusz serwuje mini przemianę w finale gdy decyduje się jednak wyjść na ulicę i dołączyć do Gordona ginie całkowicie poza kadrem a jedyne co dostajemy to żenujący najazd kamery na leżącego aktora. Kpina. W ogóle czym była podyktowana ta zmiana? Potrącenie było zbyt brutalne jak na standardy Nolana?
18-12-2016, 13:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2016, 13:10 przez Mierzwiak.)
(17-12-2016, 23:50)Juby napisał(a): Nie żebym usprawiedliwiał śmierci w TDKR, bo te od sceny zasypiającego pana w samolocie w prologu są żałosne, ale....
Po kulach u kogoś kto został POTRĄCONY Thumblerem?! Bo tak ta scena wyglądała w scenariuszu i tak ją nagrali, tylko w montażu wyleciał momenty potrącenia.
Dobrze, że to nadmieniłeś, bo to jest bardziej kolejny zarzut nieudolności niż "usprawiedliwienie" czegokolwiek.
W ogóle warto się przy tym na moment zatrzymać - z MONTAŻU WYLECIAŁ MOMENT POTRĄCENIA dość istotnej postaci, więc zamiast tego dali zbliżenie, jak leży na chodniku post mortem i problem solved? Reżyserki geniusz Nolana w pigułce, bo chyba nikt nie sądzi, że gość nie ma bezpośredniego wpływu na montaż...
Sekundę przed ujęciem na jego ciało słychać strzały z Tumblera. Nie żeby to coś zmieniało, tej padaki nie da się nawet usprawiedliwić PG-13, bo wiadomo, że w tej kategorii można upchać dużo więcej.
Trochę za duży offtop się zrobił w temacie o Dunkierce, więc przeniosłem tutaj.
Zostawmy usypiających w środku akcji policjantów i henczmenów, którzy wsiadają do Tumblera ale jednak nie wsiadają - zastanawialiście się jak to możliwe, że CIA kupiło śmierć doktora Pavela w katastrofie samolotu? Pomijam już debilizm motywu z transfuzją krwi (na tej scenie zawsze zaczyna boleć mnie głowa) ale zobaczcie jak ona przebiega:
- najpierw samolot gubi skrzydła + skrzydła tylne
- kilkanaście sekund później odpada mu oderwany precyzyjnie ogon
- dopiero ponad minutę później (ile to kilometrów dalej?) Bane zrzuca kadłub
Ten right-hand man Bane'a i jego zgon... leżę :D Pewnie mógłbym obejrzeć ten film jeszcze z 10 razy i nigdy bym tego nie zauważył.
W ogóle montaż w tej scenie jest tak chujowy, że aż trudno w to uwierzyć, ale moim faworytem pozostają sceny walki w tym ta na dachu, gdzie mamy jedno po drugim dwa różne ujęcia z tym samym ciosem Seliny, a także finałowa walka Batmana i Bane'a, w której to na filmie z planu widać było konkretne kopnięcie wyprowadzone przez Bane'a, które postanowiono udupić cięciem montażowym tak, że właściwie nic z niego nie zostało. Pewnie za brutalne :)
Chodziło mi o to z 0:53 (ten moment utkwił mi w pamięci na tyle, że podczas seansu mi tego brakowało) ale w filmie jest raczej co innego (i gorszego) - złożyli dwa kopnięcia, szkoda, że każde z nich wyprowadzone inną nogą (!), w efekcie czego nie ma roundhouse'a, tylko jakieś chujwieco. Mamy więc tylko zdupione montażem kopnięcie, którego praktycznie nie widać, a sam atak Bane'a wyglądał efektowniej na tym nagraniu z planu :P Normalnie magia kina w pełnej krasie... Takich baboli nawet przy montażu filmów z wakacji nie robię :P