Vive la mort ! Vive la guerre ! Vive le sacré mercenaire !
Oczekiwałem najemniczej rozwałki w klasycznym stylu - dużo amunicji, dużo wybuchów, sporo przypadkowych ofiar. Coś jak Arnold + banda kumpli w Predatorze. Zaczęło mi to zgrzytać po 20 minutach, w których (pomijając prolog) nie ujrzałem ani jednej broni, pistoletu, karabinu w użyciu - choć te pojawiają się na ekranie. Nie oznacza to jednak, że Psy Wojny to film miałki. Po lekkim wstrząsie związanym z rozminięciem się z prognozami absolutne kupiłem konwencję historii najemnika (Walken), który wraca do afrykańskiego buszu aby rozkur... garnizon dyktatora Kimba.
Centralną postacią jest tu Jamie Shannon - zaprawiony w bojach wojak do wynajęcia. Doskonale zna się na szpiegowaniu, strzelaniu i planowaniu akcji. Po powrocie do domu dostaje zlecenie wyjazdu do państewka Zangora, aby sprawdzić czy istnieje szansa na obalenie tamtejszego reżimu. Oczywiście chodzi o kasę płynącą z kopalni platyny, które okupują żołnierze. Shannon wyjeżdża na polecenie prywaciarza i rozpoczyna swojego rodzaju infiltrację terenu "wroga" - jak wiadomo wrogiem dla najemników są Ci, za których Ci zapłacą.
Film mi się bardzo podobał ze względu na fabułę, która w bardzo dokładny sposób argumentuje poczynania bohatera. Nie chcę za bardzo spojlerować, bo może ktoś (jak ja:)) tego nie widział, ale na dużą jatkę należy trochę poczekać. To akcyjka z gatunku "in, out, in, seek, destroy, see ya". Najlepsze scena rozgrywa się na statku, którym Walken wraz z kumplami wiozą oddział afrykańskich żołnierzy gotowych do akcji. Świetnie również ukazano proces rekrutacji jak i samej organizacji, choćby transportu sporych zapasów broni. Polecam, bo to wbrew pozorom wcale niegłupie kino.
Remember; you have to make it home to get paid.
8/10
Oczekiwałem najemniczej rozwałki w klasycznym stylu - dużo amunicji, dużo wybuchów, sporo przypadkowych ofiar. Coś jak Arnold + banda kumpli w Predatorze. Zaczęło mi to zgrzytać po 20 minutach, w których (pomijając prolog) nie ujrzałem ani jednej broni, pistoletu, karabinu w użyciu - choć te pojawiają się na ekranie. Nie oznacza to jednak, że Psy Wojny to film miałki. Po lekkim wstrząsie związanym z rozminięciem się z prognozami absolutne kupiłem konwencję historii najemnika (Walken), który wraca do afrykańskiego buszu aby rozkur... garnizon dyktatora Kimba.
Centralną postacią jest tu Jamie Shannon - zaprawiony w bojach wojak do wynajęcia. Doskonale zna się na szpiegowaniu, strzelaniu i planowaniu akcji. Po powrocie do domu dostaje zlecenie wyjazdu do państewka Zangora, aby sprawdzić czy istnieje szansa na obalenie tamtejszego reżimu. Oczywiście chodzi o kasę płynącą z kopalni platyny, które okupują żołnierze. Shannon wyjeżdża na polecenie prywaciarza i rozpoczyna swojego rodzaju infiltrację terenu "wroga" - jak wiadomo wrogiem dla najemników są Ci, za których Ci zapłacą.
Film mi się bardzo podobał ze względu na fabułę, która w bardzo dokładny sposób argumentuje poczynania bohatera. Nie chcę za bardzo spojlerować, bo może ktoś (jak ja:)) tego nie widział, ale na dużą jatkę należy trochę poczekać. To akcyjka z gatunku "in, out, in, seek, destroy, see ya". Najlepsze scena rozgrywa się na statku, którym Walken wraz z kumplami wiozą oddział afrykańskich żołnierzy gotowych do akcji. Świetnie również ukazano proces rekrutacji jak i samej organizacji, choćby transportu sporych zapasów broni. Polecam, bo to wbrew pozorom wcale niegłupie kino.
Remember; you have to make it home to get paid.
8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
27-07-2010, 09:44





