04-01-2015, 15:37
|
The Guest (2014) reż. Adam Wingard
|
|
Strasznie dużo złego potrafią narobić porównania (często z dupy wzięte) danego filmu do innego filmu albo stylu. Wiadomo, że porównywanie Nolana do geniusza robi złą reklamę geniuszom, a porównywanie Anne Hathaway z kobietą robi wiele złego kobietom. Czas z tym skończyć.
Skupmy się na rzeczach ważnych:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
04-01-2015, 15:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 15:52 przez Gal Anonim.)
Akurat ja też uważam, że postanowienie wymordowania rodzinki jest mocno dyskusyjne w tym filmie, ale jak dla mnie to część konwencji, w tych wszystkich filmach właściwie nigdy do końca nie wiadomo dlaczego te potwory, wampiry, bandziory, lokalne cwaniaki itd uwzinają się akurat na te dzieciaki. To tak jakby się zastanawiać dlaczego w Kewinie dwójka włamywaczy nie odpuści sobie po dwóch-trzech pierwszych near death experiences i nie pójdzie do jakiegoś domku w którym nie ma socjopatycznego 10cio latka.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
04-01-2015, 15:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 15:53 przez Negatywny.) (04-01-2015, 15:31)Crov napisał(a): "The Guest" to film, który nie potrzebuje żadnej dodatkowej otoczki czy podbudowy w stylu "O nie, nie zrozumiales, bo nie widziałeś x, y, z".Dobrze że chociaż jeden zwolennik filmu zachowuje trzeźwość umysłu. Cytat:Film nigdy nie zmienia konwencji, a do tego jest całkowicie konsekwentny. ;)Crov, wzbraniaj się przed tym ile chcesz, ale jest jakaś przyczyna tego, że pierwszą połowę byłbym w stanie zaliczyć do czołówki zeszłego roku, a druga to dla mnie dno, do końca którego ledwo wysiedziałem. Zmiana konwencji? Tak to nazwałem, jak ci się nie podoba, to zignoruj to określenie, ale nie wmawiaj mi, że film jest od pierwszej do ostatniej sekundy taki sam, bo nie jest. 04-01-2015, 15:54 (04-01-2015, 15:54)Mierzwiak napisał(a): Zmiana konwencji? Tak to nazwałem, jak ci się nie podoba, to zignoruj to określenie, ale nie wmawiaj mi, że film jest od pierwszej do ostatniej sekundy taki sam, bo nie jest.Film jest od pierwszej do ostatniej sekundy taki sam, zmienia się tylko zachowanie jego boahtera. Te postacie, które masz na końcu filmu reagują tak, jak zareagowałyby postacie z początku filmu. Maika Monroe nie łapie za shotgun by robić salta przed napastnikiem i walczyć z nim karate, tylko spierdala zapłakana jak zrobiłaby to 20-latka. Grawitacja przez cały film przyciąga bohaterów do ziemi tak samo mocno, a rany pieką równie mocno na koncu filmu, co na jego początku. Jezeli twierdzisz, ze nastepuje gdzieś zmiana to ja czekam na konkrety tego, co się zmienia - jak widzisz, jestem tutaj bardzo aktywny i cieprliwie odpowiem na kazde pytanie. :) Mówienie, że The Guest zmienia konwencje czy zmienia się w inny film to jak mówienie, że Heat zmienia się w inny film, gdy Pacino jest w scenach z żoną, i w inny, gdy Pacino strzela się przed bankiem - nie, to ten sam film. 04-01-2015, 15:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 16:00 przez Gal Anonim.)
Najwyraźniej wg niektórych początek to poważny thriller, dramat psychologiczny albo kino moralnego niepokoju, a końcówka OUT OF FUCKIN NOWHERE wykonuje nagły zwrot w kierunku radosnej sieczki na szkolnej sali gimnastycznej.
Nie dojdziesz Crov ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
04-01-2015, 16:03
Już o tym pisałem. Z wciągającego thrillera z intrygującym głównym bohaterem o nie do końca jasnych intencjach zmienia się w banalny slasher odhaczający wszystkie możliwe klisze z tego typu filmów na czele z kretyńską ostatnią sceną (to pewnie nawiązanie do Leona).
Powtarzam: Pierwsza połowa - 8/10 Druga połowa - 1/10 Mój odbiór tego filmu nie wziął się znikąd i pisanie kursywą słowa "jest" tego nie zmieni, podobnie jak głupi przykład z "Heat". Bez jaj Crov, pisanie takich głupot zostaw Negatywnemu, to nie twój poziom. PS. Negatywny - wystarczy Mierzwiak, "ktoś" i "niektórzy" średnio mi pasuje. 04-01-2015, 16:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 16:08 przez Mierzwiak.) (04-01-2015, 16:06)Mierzwiak napisał(a): Już o tym pisałem. Z wciągającego thrillera z intrygującym głównym bohaterem o nie do końca jasnych intencjach zmienia się w banalny slasher odhaczający wszystkie możliwe klisze z tego typu filmów na czele z kretyńską ostatnią sceną (to pewnie nawiązanie do Leona). Bo początek to nie była klisza na kliszy...
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
04-01-2015, 16:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 16:08 przez Negatywny.)
Nie napisałem, że nie jest, tylko celowo ignorujesz kluczowy punkt mojej wypowiedzi - pierwsza część filmu jest WCIĄGAJĄCA. David przyciąga uwagę widza tak samo, jak bohaterów filmu, charyzmę ma taką, że starczyłoby do obdzielenia wszystkich ludzkich i mechanicznych postaci z filmów Michaela Baya. To jest coś, czego brakuje wielu (nawet lepszym filmom!) i coś, czego film na własne życzenie się pozbywa. Zrobienie z niego kolejnego Michaela Myersa i pójście w kierunku prymitywnego slashera pozbawia go tej charyzmy i pociągającej osobowości, a film siły przyciągania.
Ktoś w zrobieniu z sympatycznego gościa zimnokrwistego mordercy dostrzeże geniusz na miarę Hitchcocka (Psychoza się kłania), ale ja bym wolał zostać przy tym facecie, który coraz bardziej oddziałuje na rodzinkę, bo to można było poprowadzić w wielu ciekawych kierunkach. Siermiężnych slasherów z niezniszczalnym mordercą, uciekaniem i chowaniem się było aż za dużo. 04-01-2015, 16:25 (04-01-2015, 04:28)Crov napisał(a):(04-01-2015, 04:20)Persona non grata napisał(a): Chciał się pozbyć świadków, kiedy już i tak jakieś specjalne super służby siedziały mu na karku?Tak. Ja nie wiem, jak jeszcze jaśniej można opisać motywacje Davida (i zrozumienie filmu?) niż zrobiłem to wcześniej w tym temacie, więc chyba nie będę próbował drugi raz, ale zapraszam do dyskusji z tym, co pisałem. ;) No dobra, przemyślałem to sobie jeszcze dzisiaj i stwierdzam, że ok - zabicie rodzinki miało o tyle uzasadnienie, że dziewczyna i młody znali personalia lekarza, który miał przeprowadzić operację plastyczną i (chyba) nie zdążyli się jeszcze podzielić tą informacją z tymi służbami specjalnymi. Jednak zabicie ojca w ten, a nie inny sposób i ucieczce z buta przez pola ciągle wydaje mi się durnowate. Piszecie, że nie chciał, żeby murzyn z The Wire zabrał sprawny samochód i go ścignął, ale przecież David sam mógł odjechać tym samochodem, zamiast z buta popindalać przez pola. (04-01-2015, 08:46)slepy51 napisał(a): I znowu porównanie do "Drive" - o ja, ale Wy jesteście goście ;) Ja fanem kina lat 80-tych nie jestem, ale filmy, do których porównujecie "The Guest" akurat widziałem. Pozwolę sobie zatem ująć sprawę nieco inaczej. Jeżeli zarówno "Drive" jak i "The Guest" czerpią z podobnych filmów i podobnych zabiegów stylistycznych, znanych z lat 80-tych, jeżeli oba filmy hołdują w jakiś sposób tamtemu kinu, puszczają oko do widza, a jednocześnie w ostatniej dekadzie nie powstało raczej zbyt wiele tego typu filmów (jak powstało po proszę tytuły), to zaryzykuję stwierdzenie, że "The Guest" po prostu powstał na fali popularności "Drive", które przyjęte zostało rewelacyjnie i jednocześnie ujawniło ciągły popyt na tego typu produkcje. Stąd moim zdaniem skojarzenia między obiema produkcjami nieprzypadkowe. Nie twierdzę jednocześnie, że "The Guest" to "zrzynka" z "Drive", bo opowiada swoją historię i ma na siebie pomysł, ale nie mówcie, że przy braku innych NOWYCH produkcji tego typu, przywoływanie "Drive" jest jakimś przestępstwem. Nikt przecież nie pisze, że to źle lub dobrze, że te skojarzenia się pojawiają, a wy niemal z oburzeniem i oczywistymi podśmiechujkami piszecie, że analogii żadnych nie ma.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
04-01-2015, 17:51 (04-01-2015, 17:51)Persona non grata napisał(a): Nie twierdzę jednocześnie, że "The Guest" to "zrzynka" z "Drive", bo opowiada swoją historię i ma na siebie pomysł, ale nie mówcie, że przy braku innych NOWYCH produkcji tego typu, przywoływanie "Drive" jest jakimś przestępstwem. Nikt przecież nie pisze, że to źle lub dobrze, że te skojarzenia się pojawiają, a wy niemal z oburzeniem i oczywistymi podśmiechujkami piszecie, że analogii żadnych nie ma.Mnie wkurza sama "kultura" takich porównań, która wytworzyła się w ciągu ostatnich lat. Nie wiem, może kiedyś tego po prostu nie zauważałem, a może faktycznie zjawisko to się nasiliło, ale dzisiaj niemalże obowiązkiem jest stwierdzić, że opisywany film jest w duchu..., jest jak..., nawiązuje do..., oddaje hołd... czy co tam jeszcze robi innej produkcji, nowszej lub starszej, mniej lub bardziej kultowej. To jest irytujące, tak po prostu. Tak jak napisał Crov, do docenienia The Guest niepotrzebna jest znajomość żadnego filmu, ani tym bardziej nie trzeba go do niczego porównywać, zwłaszcza do czegoś tak odmiennego jak "Drive" (swoją drogą muszę mieć naprawdę wypaczony 80's radar, bo w filmie Refna już kompletnie tego nie dostrzegam, muzyka to nie wszystko). Bo w obu przygrywa electro i synth pop, a bohaterem jest tajemniczy przystojniak? Come on, stać nas na więcej jako gatunek :) 04-01-2015, 18:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 18:30 przez Mierzwiak.) (04-01-2015, 16:06)Mierzwiak napisał(a): Już o tym pisałem. Z wciągającego thrillera z intrygującym głównym bohaterem o nie do końca jasnych intencjach zmienia się w banalny slasher odhaczający wszystkie możliwe klisze z tego typu filmów na czele z kretyńską ostatnią sceną (to pewnie nawiązanie do Leona).Bzdura, nigdzie nie zmienia się w slasher i już o tym pisałem. Zapraszam do przeczytania moich wczesniejszych postów, wtedy mozesz sie ustosunkować. :) Cytat:Mój odbiór tego filmu nie wziął się znikąd i pisanie kursywą słowa "jest" tego nie zmieni, podobnie jak głupi przykład z "Heat". Bez jaj Crov, pisanie takich głupot zostaw Negatywnemu, to nie twój poziom.Mierzwiaku, ciesze się, że wróciłeś i, że doceniasz mój poziom, ale dotychczas nie napisałeś żadnego konkretu. Widze, ze jednak chcesz dyskutowac to zapraszam - wypisalem tutaj eseje na temat tego filmu, mozesz sie do nich odniesc, ale jezeli chcesz krytykowac moje argumenty to chociaz konkstruktywnie. (04-01-2015, 17:51)Persona non grata napisał(a):David ucieka rozpoznawalnym autem. Niszczy je, ucieka pieszo (bo pieszo i tak go nikt nie przegoni ani nie dogoni), ukrywa się, zmienia auto i jest nierozpoznawalny na pierwszy rzut oka. David jest w trybie czystki i eliminuje wszystkich, którzy znają jego misje / tożsamość (David has neurological conditioning, Miss Peterson, designed to protect both him and the experiment. If he feels like his identity may be compromised, he's programmed to clean up all loose ends. - mowi Lance Reddick). Zabija przecież także Reddicka i po prostu robi to, co zrobił przy ucieczce z wojska - niszczyc ciala tak, by nie dalo ich sie jednoznacznie zidentyfikowac, zlikwidować świadków i uciec udajac martwego.(04-01-2015, 04:28)Crov napisał(a):(04-01-2015, 04:20)Persona non grata napisał(a): Chciał się pozbyć świadków, kiedy już i tak jakieś specjalne super służby siedziały mu na karku?Tak. Ja nie wiem, jak jeszcze jaśniej można opisać motywacje Davida (i zrozumienie filmu?) niż zrobiłem to wcześniej w tym temacie, więc chyba nie będę próbował drugi raz, ale zapraszam do dyskusji z tym, co pisałem. ;) 04-01-2015, 19:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 20:07 przez Gal Anonim.)
Crov:
(04-01-2015, 16:25)Mierzwiak napisał(a): Nie napisałem, że nie jest, tylko celowo ignorujesz kluczowy punkt mojej wypowiedzi - pierwsza część filmu jest WCIĄGAJĄCA. David przyciąga uwagę widza tak samo, jak bohaterów filmu, charyzmę ma taką, że starczyłoby do obdzielenia wszystkich ludzkich i mechanicznych postaci z filmów Michaela Baya. To jest coś, czego brakuje wielu (nawet lepszym filmom!) i coś, czego film na własne życzenie się pozbywa. Zrobienie z niego kolejnego Michaela Myersa i pójście w kierunku prymitywnego slashera pozbawia go tej charyzmy i pociągającej osobowości, a film siły przyciągania.To nie jest dla ciebie konkret? A może nie jest konkret, bo po prostu nie jest ci po drodze, że komuś nie podoba się film, nad którym się tak spuszczasz? Skoro tak, to nie mamy o czym rozmawiać, a już na pewno nie w stylu, w jakim to często robisz gdy się z kimś nie zgadzasz, czyli kreując rozmówcę na idiotę, któremu tylko się wydaje, że coś widział, ale to ty masz rację, bo tak i już, kursywa i chooj! Sorry, nie bawi mnie to i nie interesuje. Już nie. Aha - nawet zwolennicy filmu (w tym temacie chociażby) wskazują nie tylko na inspiracje, ale i częściowe bycie slasherem, więc skończ z tonem pt. "Mam monopol na oznajmianie światu, czym jest ten film", bo słabe to jest. 04-01-2015, 20:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 20:52 przez Mierzwiak.)
Mierzwiaku, ale otrzyj łzy. To, co napisałeś to NIE JEST konkret. Bo napisanie "film zmienia się" to nie jest konkret. Konkret to jest napisanie "zmienia się tak, tak, i tak". To, że bohater zmienia swoje nastawienie to nie jest zmiana konwencji czy zmiana filmu. Film cały czas jest thrillerem - od poczatku do końca. Postacie nie zmieniają diametralnie swoich osobowości, chyba, że jest to cos, co je charakteryzuje (oczywiscie mowie o Davidzie). A film w żadnym momencie nie jest slasherem, o czym pisalem już wcześniej, możesz się do tego ustosunkowac i napisac mi dlaczego jest slasherem i mozemy dyskutowac, albo mozesz pisac mi, ze robie z Ciebie idiotę.
Przytyk o onanistycznym kółku jest o tyle głupi, że z patyczakiem czy Motodufem jakoś problemu w rozmowie nie bylo. Nikogo nie trzeba bylo kreować na idiotę, bo chłopaki bardzo sprawnie kreowali się na inteligentów prezentując swoje punkty widzenia i argumenty. Więc zamiast jojczeć możesz wziąć z nich przykład, albo obrazić się i wyjść, że jestem taki arogancki. (04-01-2015, 20:18)Mierzwiak napisał(a): Aha - nawet zwolennicy filmu (w tym temacie chociażby) wskazują nie tylko na inspiracje, ale i częściowe bycie slasherem, więc skończ z tonem pt. "Mam monopol na oznajmianie światu, czym jest ten film", bo słabe to jest.Scott Pilgrim inspirował sie grami, mangą i anime i tego nie ukrywa, ale to nie oznacza, ze jest grą, mangą i anime. Cytat:Sorry, nie bawi mnie to i nie interesuje. Już nie.I made a vow. :) 04-01-2015, 20:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 20:58 przez Gal Anonim.) (04-01-2015, 20:52)Crov napisał(a): Konkret to jest napisanie "zmienia się tak, tak, i tak".Napisałem jak się zmienia. A jeśli napiszę, unikając słów "konwencja", "zmiana" i "slasher" że film ma po prostu chujowy, zrobiony po najmniejszej linii oporu durny finał dla gimbazy (bo na kim niby ma zrobić wrażenie uciekanie przed mordercą w halloweenowej scenerii? wiem że to zgrywa, ale nawet), za którym idzie odarcie Davisa z tajemnicy i osobowości, a Stevensowi zabranie materiału do dalszego grania, to będziesz potrafił przyjąć to do wiadomości, czy może zostanę odesłany do jakiegoś eseju? The Guest robi z postacią Davida dokładnie to samo, co Craven zrobił w Red Eye z bohaterem Cilliana Murphy'ego. Facet który charyzmą rozsadzał ekran w końcówce został sprowadzony do roli randomowego zbira, który gania główną bohaterkę po domu. Ale to różnica klas, chociażby dlatego że tam był fantastyczny duet Murphy-McAdams, a Stevens nie ma dla siebie, niestety, żadnej aktorskiej przeciwwagi. Cytat:A film w żadnym momencie nie jest slasherem, o czym pisalem już wcześniejTo, że gatunkowo The Guest jest min. slasherem (bo że jest to misz masz jest oczywiste) podkreślają i recenzenci, i ludzie na tym forum, w tym jego fani. Deal with it, albo żyj w przekonaniu, że jako jedyny znasz Sekret tego filmu, o. 04-01-2015, 21:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 21:25 przez Mierzwiak.)
Przyszedł mierzwiak i oczywiście w 30 sekund zrobił się chlew a argumenty ad personam sypią się nagle jak z rękawa , ehhhhh....
(04-01-2015, 21:17)Mierzwiak napisał(a): durny finał dla gimbazy czyli dla ciebie? (04-01-2015, 21:17)Mierzwiak napisał(a): bo na kim niby ma zrobić wrażenie uciekanie przed mordercą w halloweenowej scenerii? no na pewno nie na takim geniuszu jak ty (04-01-2015, 21:17)Mierzwiak napisał(a): to będziesz potrafił przyjąć to do wiadomości, czy może zostanę odesłany do jakiegoś eseju? jak na razie jesteś w tym wątku jedyną osobą, która ma problem z przyjmowaniem do wiadomości czegokolwiek (04-01-2015, 21:17)Mierzwiak napisał(a): gatunkowo The Guest jest min. slasherem Jest slasherem w takim samym stopniu jak filmem sci-fi, i co teras?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
04-01-2015, 22:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2015, 22:23 przez Negatywny.) (04-01-2015, 21:17)Mierzwiak napisał(a):Widzisz, Mierzwiaku, ja nie czepiam sie Twojej opinii, co wyraznie jest dla Ciebie trudne do dostrzeżenia. Nie podobało Ci się? Spoko, ale albo dyskutujemy, albo mowimy, ze "mnie sie nie podobalo". Mnie nie przeszkadza, ze Tobie sie nie podobało - Jakuzzi tez nie wyrazil podjarki, ani patyczak. Nie, to, ze napiszesz, ze film ma chujowy finał mnie nie zadowoli w dyskusji, bo nijak mi nie tlumaczy, co w nim jest chujowego Twoim zdaniem. Moim zdaniem jest absolutnie konsekwentny i spełnia pewną obietnice/wyzwanie, które rzucają twórcy na samym poczatku filmu. Możesz się sadzić i pisac, ze chujowy, chujowy, słaby, jeszcze milion razy, ale to nie zbuduje nam rozmowy.(04-01-2015, 20:52)Crov napisał(a): Konkret to jest napisanie "zmienia się tak, tak, i tak".Napisałem jak się zmienia. Cytat:The Guest robi z postacią Davida dokładnie to samo, co Craven zrobił w Red Eye z bohaterem Cilliana Murphy'ego. Facet który charyzmą rozsadzał ekran w końcówce został sprowadzony do roli randomowego zbira, który gania główną bohaterkę po domu. Ale to różnica klas, chociażby dlatego że tam był fantastyczny duet Murphy-McAdams, a Stevens nie ma dla siebie, niestety, żadnej aktorskiej przeciwwagi.Czyli widze, ze nie wyjdziemy poza "mnie sie nie podobalo". Spoko. Mnie sie podobało, bo The Guest robi z postacią Davida dokladnie to samo, co robi serial The Shield czy Breaking Bad - zmusza do kibicowania złoczyńcy, który wlasciwie nie do końca jest złoczyńcą. Choć ja nie mialem wątpliwosci w finale, ze zmiana Davida jest ostateczna, to znam osoby, które ogladajac film liczyly, ze w zakonczeniu okaze sie, ze David jednak był dobry, albo że wygra chociaż. Sam miałem trudności z niekibicowaniem mu. Dla mnie to ogromna wartość i spłycanie go twierdzeniem, ze to kolejny Majk Majers jest ogromnie krzywdzące albo wynika z niezrozumienia filmu (który ja zrozumiałem, bo jestem argonackim narcystycznym dupkiem i nie lubie jeszcze "Idy"). ;) Mowie przekornie o niezrozumieniu, bo jezeli ktos nie czul sympatii do Davida, tak jak np. patyczak, to nie bede przeciez mu wmawial, że czuł. :) Cytat:No to ma pewne elementy slashera czy jest slasherem? Jakie to są elementy? The Guest jest tak samo slasherem jak slasherem jest Terminator. I nie obchodza mnie mityczni "recenzenci", którzy piszą też o porównaniach do "Drive" i pierdololą coś o zmianach konwencji i konieczności znajomości ejtis do ogladania tego filmu. Możesz powtarzac setki razy, ze film jest slasherem, ale faktem jest, ze powiazania The Guest ze slasherem są równie mocne, co z Drive.Cytat:A film w żadnym momencie nie jest slasherem, o czym pisalem już wcześniejTo, że gatunkowo The Guest jest min. slasherem (bo że jest to misz masz jest oczywiste) podkreślają i recenzenci, i ludzie na tym forum, w tym jego fani. Deal with it, albo żyj w przekonaniu, że jako jedyny znasz Sekret tego filmu, o. 04-01-2015, 22:41 (04-01-2015, 22:41)Crov napisał(a): Nie podobało Ci się? Spoko, ale albo dyskutujemy, albo mowimy, ze "mnie sie nie podobalo".Crovie drogi, skoro osoba podpisująca się jako Mierzwiak przedstawia swoje zdanie po czym zostaje postawiona pod ścianą i grozi jej się palcem mówiąc "Nie, nie masz racji, ja mam, czytaj moje posty aż zrozumiesz", to jest to według ciebie dyskusja? Bo według mnie nie :) Cytat:Mowie przekornie o niezrozumieniu, bo jezeli ktos nie czul sympatii do Davida, tak jak np. patyczak, to nie bede przeciez mu wmawial, że czuł. :)Czułem sympatię do Davida, dopóki nie zaczął mordować rodzinki. Walka o przetrwanie i zabijanie anonimowych agentów mieści się jeszcze w ramach tej sympatii do niego, ale kiedy w grę weszło zabijanie niewinnych? No nie i już, tym bardziej że wcześniej im pomagał, chociaż jeśli chcesz bym do głosu dopuścił złośliwość, to tak, mamuśce za jej aktorstwo należał się zgon, a i córa też mogłaby na koniec zostać ukarana stosownie do poziomu drewna :] Cytat:No to ma pewne elementy slashera czy jest slasherem? Jakie to są elementy?No przecież od początku pisałem, że film STAJE się slasherem w finale, a nie że jest nim od samego początku. Jakie to są elementy? Cały finał w szkole można by wkleić do dowolnego filmu z mordercą wyżynającym nastolatków i nikt nie zauważyłby różnicy. Choć może źle podchodzę do tego filmu, od złej strony - to nie tak, że The Guest jest wciągającym thrillerem ze slasherową końcówką, tylko slasherem z nietypowym początkiem, w którym to morderca jest głównym bohaterem i który zamiast anonimowo straszyć, zyskuje sympatię widza. Tak czy siak nie podoba mi się to (potworne stwierdzenie, wiem) i zdania nie zmienię, chociażby dlatego, że obie części filmu - już abstrahując od tego nieszczęsnego finału - mocno odstają od siebie w moich oczach; rzeź też trzeba umieć kręcić, zainscenizować, zmontować i nadać jej klimatu, a ta jest po prostu słaba i jako zakończenie tej konkretnej historii mnie nie satysfakcjonuje. Chociaż nie powiem, gdyby załatwił rodzeństwo i wtedy wyszedł ze szkoły w przebraniu, a ostatnie ujęcie pokazywałoby jak odjeżdża, to nie tyle byłbym zadowolony, że mu się udało ich zabić, co uradowany z tego, że zło wygrało, bo tego typu wyjście poza schemat, zwłaszcza po takim finale, jest niemal niedopuszczalne i rzadko spotykane. PS. Terminator wywodzi się z gatunku slashera i posiada mnóstwo jego cech. Powie ci to każdy, kto ma odrobinę wiedzy o kinie, jak i... sam James Cameron. Polecam wywiady z nim. 05-01-2015, 00:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2015, 00:21 przez Mierzwiak.) (05-01-2015, 00:03)Mierzwiak napisał(a):Mierzwiak, ale zobacz od czego zacząłem pisanie do Ciebie. Od Twojego posta, że film Ci się nie podoba? A wcale, że nie. :) I zobacz, co tam do Ciebie napisałem. Czy pisałem, że ma Ci się podobac, a jak nie to się nie znasz? Nie. Pisałem, że film jest konsekwentny i nie zmienia konwencji - bo tak jest i nie jest to sprawa subiektywna, a cos, co mozna jednoznacznie stwierdzic.(04-01-2015, 22:41)Crov napisał(a): Nie podobało Ci się? Spoko, ale albo dyskutujemy, albo mowimy, ze "mnie sie nie podobalo".Crovie drogi, skoro osoba podpisująca się jako Mierzwiak przedstawia swoje zdanie po czym zostaje postawiona pod ścianą i grozi jej się palcem mówiąc "Nie, nie masz racji, ja mam, czytaj moje posty aż zrozumiesz", to jest to według ciebie dyskusja? Bo według mnie nie :) Cytat:No a cały domowy wątek Hanny z "Heat" możnaby było wkleić do małżeńskiego dramatu, ale to nie oznacza, ze film nagle się zmienia i jest niekonsekwentny. Gatunkowość filmów wiąże się z pewnymi zasadami, które film powinien spełniać - to, że jeden bohater chce zabić nastolatke w szkole nie znaczy, że to slasher. Jasne, nawiązuje to do slasherów, ale film nie staje się slasherem. Konwencja The Guest jest cały czas ta sama, a film jest (akszyn) thrillerem (choc bardziej w amerykańskim tego slowa znaczeniu niż polskim). Przede wszystkim slasher przynajmniej próbuje być straszny - The Guest nie próbuje być straszny nawet na chwile. Czepiam się tego tylko, dlatego że zarzucasz filmowi niekonsekwencje, podczas gdy film jest przemyślany i od początku do końca świat zbudowany jest na tych samych regułach, a atmosfera zmienia sie tylko dlatego, że zmieniają się relacje bohaterów.Cytat:No to ma pewne elementy slashera czy jest slasherem? Jakie to są elementy?No przecież od początku pisałem, że film STAJE się slasherem w finale, a nie że jest nim od samego początku. Jakie to są elementy? Cały finał w szkole można by wkleić do dowolnego filmu z mordercą wyżynającym nastolatków i nikt nie zauważyłby różnicy. Cytat:Choć może źle podchodzę do tego filmu, od złej strony - to nie tak, że The Guest jest wciągającym thrillerem ze slasherową końcówką, tylko slasherem z nietypowym początkiem, w którym to morderca jest głównym bohaterem i który zamiast anonimowo straszyć, zyskuje sympatię widza.Nie, główny bohater jest dobrym bohaterem, który zmienia się w złego (acz nie do końca) na końcu. O tym szerzej pisałem wczesniej, arogancko zapraszam to lektury moich aroganckich postów. Cytat:Tak czy siak nie podoba mi się to (potworne stwierdzenie, wiem) i zdania nie zmienię,Mierzwiak, jesteś jak feministka. Masz straszną potrzebę poczucia bycia gnębionym. :) Dlaczego myslisz, ze obchodzą mnie Twoje odczucia? Jestem na forum dyskusyjnym, bo lubie gadać o filmach. Wiec gadam. O tym czy coś Ci sie nie podoba nie ma za dużo do gadania, chyba, ze piszesz o czymś, co mogę ogarnąć (np. o niekonsekwencji i zmianie konwencji). Nielub sobie tego filmu - ba, powiem wiecej, mozesz go nawet lubic i nie zmieni się moje podejscie, jezeli bedziesz pisal o niekonsekwencji i zmianie konwencji. :) Cytat:PS. Terminator wywodzi się z gatunku slashera i posiada mnóstwo jego cech. Powie ci to każdy, kto ma odrobinę wiedzy o kinie, jak i... sam James Cameron. Polecam wywiady z nim.A gdzieś kwestionowałem, że Terminator ma elementy slashera? Ale rzeczywiscie napisalem, ze The Guest jest tak samo slasherem jak Terminator - przepraszam, cofam to. Ba, powiem więcej: Terminator jest tysiąc razy bardziej slasherem niż The Guest. :) 05-01-2015, 00:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2015, 00:55 przez Gal Anonim.) (05-01-2015, 00:03)Mierzwiak napisał(a): Choć może źle podchodzę do tego filmu, od złej strony - to nie tak, że The Guest jest wciągającym thrillerem ze slasherową końcówką, tylko slasherem z nietypowym początkiem, w którym to morderca jest głównym bohaterem i który zamiast anonimowo straszyć, zyskuje sympatię widza. Prawda, że bardzo sympatyczne odświeżenie schematu, tylko głupi by nie docenił :) W każdym razie Ten film jest od początku do końca thrillerem. Slasher ma to do siebie, że od pierwszej do ostatniej minuty filmu jest sobie regularnie uszczuplana grupka, a tu mamy do czynienia z napięciem narastającym przez cały film i krwawą jatkę dopiero w finale, czyli dokładnie tak jak jest w każdym thrillerze. Żeby daleko nie szukać, to nazywając guest slasherem trzeba slasherem nazwać też chyba każdy film w którym jakiś morderca zabije chociaż ze dwie osoby, np. Brudnego Harrego. To, że oczywiście w the guest pojawiają się nawiązania do slasherów to jeszcze nie znaczy, że ten film to slasher, a w końcu, gdyby nawet, to jak jeszcze ostatnio sprawdzałem to nie było to automatycznie ujmą dla filmu, więc trochę bez sensu czynić z tego filmowi zarzut.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
05-01-2015, 00:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2015, 00:59 przez Negatywny.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

![[Obrazek: tumblr_nfhlv8U3981sgcn3fo1_400.gif]](https://38.media.tumblr.com/31dbabbde2581832f9aa4e017fb7df33/tumblr_nfhlv8U3981sgcn3fo1_400.gif)
![[Obrazek: tumblr_ng0k9jGCCh1sgcn3fo1_500.gif]](https://33.media.tumblr.com/e23500c97cc56a30b223f25035ec1990/tumblr_ng0k9jGCCh1sgcn3fo1_500.gif)
![[Obrazek: tumblr_nhgmxad69x1r6ov4ko3_500.gif]](https://33.media.tumblr.com/7017dc26302f739ca8ba78a533f84731/tumblr_nhgmxad69x1r6ov4ko3_500.gif)
![[Obrazek: tumblr_nh3jpnp6eg1r4697qo3_1280.jpg]](https://38.media.tumblr.com/c96362a71c9fd0fb2fdba7fc7e379080/tumblr_nh3jpnp6eg1r4697qo3_1280.jpg)
![[Obrazek: tumblr_nf4tmeNuXd1qb9y67o1_500.gif]](https://38.media.tumblr.com/443d993cb4159f8606a48e9a3efabb82/tumblr_nf4tmeNuXd1qb9y67o1_500.gif)






