The Keep (reżyseria... Michael Mann)
#1
[Obrazek: tk212av1.jpg]
dobre!

zacznijmy od ciekawostki biograficznej, niezwykle istotnej w kontekście postrzegania The Keep. otóż film ów nie jest debiutem Manna na stołku reżyserskim. facet wystartował do wielkiej kariery znakomitym sensacyjnym Thiefem, który ustawiony obok największych czadów tegoż gatunku wcale nie wygląda jak dzieło debiutanta. przeciwnie: Złodziei ukazuje kunszt Manna w pełnym blasku i eksponuje kluczowy dla twórczości reżysera arcymęski motyw wierności zasadom w sytuacjach ekstremalnych. tymczasem The Keep, drugie w kolejności poważne filmowe przedsięwzięcie Manna, tak radykalnie odbiega od jego uniwersum, że bez jaj musiałem dwukrotnie przewijać napisy początkowe, żeby się upewnić, czy przypadkiem nie nakręcił tego jakiś inny Mann z nazwiska. okazało się, że nie - Twierdza faktycznie wyszła spod ręki Manna Michaela, reżysera Heat oraz producenta Crime Story.

czy film mi się podobał? odpowiem wymijająco: napisanie obiektywnej mini-recki horroru, w którym głównym przeciwnikiem w miarę pozytywnych bohaterów jest zjawa z gorejącymi na czerwono ślepiami, podpada pod niemożliwość. gdzie trzeźwe spojrzenie na scenariusz, gdy na ekranie toczy się nierówna walka żołnierzy z zaświatowym demonem zamieszkującym wschodnioeuropejskie zamczysko? jak tu pisać o aktorstwie czy dialogach, gdy w tle Czyste Zło szturmuje bunkry tudzież inne schrony, gdy przy dźwiękach wystrzeliwanych ostatnich nabojów rozbebeszani są kolejni bohaterowie? definitywnie, diabli biorą wszelki obiektywizm.

fabuła (będąca przeróbką książki Francisa Paula Wilsona) trąci ponadczasowym kultem i kojarzy się z opowieściami o living dead nazi. oto grupa niemieckich wojaków dostaje rozkaz obrony niewielkiej twierdzy gdzieś na rumuńskim zadupiu. owa twierdza ma ponoć dla nazioli znaczenie strategiczne i musi pozostać we władaniu oficera Woermanna do czasu przybycia posiłków. w tym momencie wchodzi lovecraftowski motyw, który normalnie zjeżył mi kłaki na rękach. jak wynika z ustaleń naszych bohaterów, fort, w którym przyszło im przenocować, zaprojektowany został w celu zatrzymania wroga wewnątrz, a nie odpierania ataków z zewnątrz. jakieś pytania? nie? w takim razie idziemy dalej. kiedy zapada zmrok, przytwierdzone do zamkowych murów krucyfiksy zaczynają emanować srebrną poświatą. wbrew ostrzeżeniom wieśniaków i w tajemnicy przed przełożonymi, paru pazernych niemieckich żołdaków postanawia wyciągnąć ze ściany krzyżyki. następnego ranka ich ciała zostają odnalezione w stanie kompletnie zmasakrowanym. wkrótce trupem padają inni wojacy, a twardziel Woermann mięknie nam w oczach. niestety im dalej w las, tym filmik traci moc i zaczyna solidnie wkurzać. ale jako że miałem dzisiaj dobry dzień, a w pokoju ustawiłem sobie ołtarzyk ze św. obrazkiem reżysera, nie będę kopał Manna po jajach i znęcał się nad jego młodzieńczym dziełem.

zapytacie, ile Manna w The Keep. już odpowiadam: film jest w ciul mroczny, ciężki i bardzo zasadniczy. w tym sensie wypisz wymaluj Michael Mann: ani grama poczucia humoru, żadnego wentyla bezpieczeństwa. z niezamierzonym komizmem mamy do czynienia dopiero wówczas, gdy pojawia sie szef demonów. jego gumowy uniform to chyba ukłon w stronę Czarnej Laguny. w ogóle efekty specjalne są mocno do dupy. osoby wychowane na vhs-ach poczują się jak w domu. młodsza widownia natomiast wychowana na youtube będzie kręcić nosem. z innych rzeczy typowych dla Manna: klimatyczna muzyka precyzyjnie dopasowana do rytmu danej sceny, permanentna noc, świetlne ornamenty, sadysta w obsadzie (Gabriel Byrne) i to by było na tyle. minusów jest oczywiście od groma, ale jak się rzekło nie będę ich punktował, ponieważ film jako taki był ogólnie fajny w oglądaniu, raz nawet porządnie wystraszył, no i przede wszystkim wstydu reżyserowi nie przyniósł.

Odpowiedz
#2
Film praktycznie na którym się wychowałem, ponieważ w odległych czasach królował w marnej jakości na nie istniejącej już Poloni 1. Niestety gdy go oglądałem miałem jakieś 7 czy 8 lat tak więc postanowiłem sobie go odświeżyć. Niestety The Keep okazał się pierwszym filmem Manna, którego nie skończyłem. Zapowiada sie przednio i mrocznie, ujęcia zbliżających sie niemieckich ciężarówek, zbliżenie na oczy głównego bohatera i bajecznych krajobrazów Rumuni strasznie mnie wkręciły w klimat filmu. Niestety czym dalej tym gorzej, pojawia się ksiądz mieszkający w pobliskiej wiosce, który wzywa odwiecznych strażników twierdzy i w tym momencie fabuła robi się strasznie ciężka i nie do zniesienia. Czuć w niej tematykę cienkich horrorów z tamtych lat . Mann starał się jak mógł aby fabułę tego prostego wręcz horroru trochę naciągnąć - urzeczywistnić, jednak chcąc nie chcąc musiał w końcu powrócić do sedna sprawy. Nie wytrzymałem, wyłączyłem film mniej więcej w połowie... ;/

Odpowiedz
#3
Film jest do dupy! Dlaczego?? Kto czytał książkę na podstawie której film nakręcono ten wie. Tyle na ten temat. Książka jest świetna, film miałki i bez klimatu. Mann jest wielkim reżyserem, ale adaptacja książki mu nie wyszła. Obejrzałem ten film jeden raz dawno temu na Polonii 1 i nie chcę więcej.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#4
Nie będę oryginalny - pierwsze 15-20 minut The Keep to 10/10. Arcypoważny klimat, podsycony ciekawymi patentami (m.in wspomniane przez Mentala mury zamczyska pogrubione od wewnątrz, srebrne krucyfiksy, fosa, kładka, kapitalne oświetlenie) i kilkoma fajnymi - przynajmniej w tej części filmu - postaciami: twardzielskim Woarmannem, psycholem Kaempferrem czy nawet starcem opowiadającym bez cienia dowcipu o przeszłości twierdzy. Niestety później poziom epy i emocji spada do rangi kupsztala, który trzeba obejrzeć na gazie, aby pewne rzeczy przyjąć bez grama krytyki. Chodzi głównie o fatalną postać graną przez Glenna (tartakowa postawa...) i kiczowaty, nonsensowny wręcz wątek romansu z córką profesora. Nie ulega również wątpliwości, że ta cała atmosfera fantasy-horroru gdzieś się rozpływa, mam wrażenie, że Mann za dużo eksperymentował z wizual-audio orgią. Początek filmu, kiedy do rumuńskiej wiochy wjeżdża konwój udał mu się perfekcyjnie. Za to sekwencja ze strażnikami na patrolu ginącymi z rąk demona nie robi szału. Wniosek? Niech Mann już nigdy nie próbuje kręcić innego gatunku niż dramat sensacyjny. Tu jest królem, mistrzem, wirtuozem. Prawda jest, że za młodu każdy popełnia błędy. Mann też Uśmiech

3/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#5
Snappik napisał(a):Niech Mann już nigdy nie próbuje kręcić innego gatunku niż dramat sensacyjny. Tu jest królem, mistrzem, wirtuozem.

Eee tam. "Ostatni Mohikanin" jest jednym z najlepszych filmów Manna, a "Miami Vice" jednym z najsłabszych. Choć rzeczywiście, w tym gatunku Michael czuje się najpewniej, a niepowodzenie "The Keep" z pewnością ma coś z tym wspólnego.

Co do "Twierdzy" (to chyba polski tytuł, przynajmniej taki ma książka) - nuda straszliwa. Pomijam fakt, że z filmu chyba dużo wycięto, dziur logicznych jest pełno (w przeciwieństwie do książkowego oryginału), no i nie jest straszny. Najgorsze jest to, że nic się tam nie dzieje. A nawet jak się dzieje, to tak jakby się nie działo. Świetna muzyka, znakomite zdjęcia, wątek z Prochnowem i Byrnem wygrany, bardzo ładna dziewczyna w roli głównej. Jeszcze tytułowa twierdza robi wrażenie. I tyle plusów. Scott Glenn koszmarny. W książce jest to tajemnicza postać, która intryguje, do której ciężko się ustosunkować. Glenn tymczasem jest drewniany, jeden wyraz twarzy przez cały film. Jego aż nie chce się lubić.
Kompletnie nie udane są relacje między McKellenem, a Mordarem, czy jak on tam się nazywał. W filmie sprowadza się to tylko do uzdrowienia tego pierwszego. Prowadzone dyskusje między jednym, a drugim - tak ważne w powieści - u Manna przepadły. Spłycił M.M. materiał, stawiając na grozę (której nie ma) i nieco oniryczny klimat (to się udało).
Co ciekawe, F.Paul Wilson napisał jeszcze dwie kontynuacje "The Keep" - "Odrodzonego" i "Odwet" - które, rzecz jasna, nie doczekały się filmowych wersji. Być może więc, ktoś jeszcze raz sięgnie za pierwszą część trylogii i naprawi błędy Manna.

Odpowiedz
#6
Ja jak oglądałem filmografię Manna to po prostu ominąłem The Keep - tego filmu nie ma Uśmiech Nie chcę tego oglądać i niszczyć sobie wizerunku M.M. jako mistrza realistycznych, ostrych dramatów sensacyjnych z wyrazistymi postaciami. Keep tak totalnie nie pasuje do tego klimatu, że M.M musiał po prostu w te lata zostać opętany przez jakieś rumuńskie demony. Nie oglądam, e-e. Jak to możliwe, że on to w ogóle zrobił?
Thief to debiut Manna, a Manhunter to jego drugi film ;]

Odpowiedz
#7
Crash napisał(a):"Ostatni Mohikanin" jest jednym z najlepszych filmów Manna, a "Miami Vice" jednym z najsłabszych.

No, uważaj Crash Oczko pamiętaj, gdzie jesteś Oczko
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#8
Mefisto napisał(a):
Crash napisał(a):"Ostatni Mohikanin" jest jednym z najlepszych filmów Manna, a "Miami Vice" jednym z najsłabszych.

No, uważaj Crash Oczko pamiętaj, gdzie jesteś Oczko

No, gdzie? Proszę, powiedz, gdzie??
Oczko

Odpowiedz
#9
Odpowiedziałbym do rymu, ale Mefisto wtedy napisze, że jest na forum :-)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#10
Crash napisał(a):No, gdzie? Proszę, powiedz, gdzie??

W Spaaaaaaarcie!!!! Oczko
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#11
Mefisto napisał(a):
Crash napisał(a):No, gdzie? Proszę, powiedz, gdzie??

W Spaaaaaaarcie!!!! Oczko

Byłem, widziałem, nie podobało mi się Oczko

Odpowiedz
#12
Wczoraj obejrzałem na TVN i muszę stwierdzić że film jest fabularnym dnem. Tak niespójnego filmu, w którym kolejne sceny nijak wynikają z poprzednich nie widziałem od czasu "Diuny" Lyncha. Mam nadzieje że to wina jakiegoś nawiedzonego producenta, który pociął wizję Manna nożyczkami. Albo Michael Mann miał jakieś problemy z głową w czasie kręcenia.
Film jest do obejrzenia, choć z dużym zażenowaniem, tylko dzięki klimatycznym, ciekawie oświetlonym kadrom oraz muzyce, która dodaje charakteru. O aktorach nie warto wspominać bo nie mogli niczego pokazać, a obsada miała potencjał. Ten film to bardzo dobra oprawa, fatalnej historii. daje 2/10.


Ciekawy opis no i jak się okazuje film powinien być 2 x dłuższy...
http://www.the-keep.ath.cx/film_en.htm
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#13
Pozytywnych (zbytnio) opinii poutykanych gdzieniegdzie w światłowodach to to nie dostało...no i ode mnie też nie zbierze.
Cóż - nawet bez podpowiedzi suflera zza pleców (tj. szaleni producenci złapali za nożyce, się dowiedziałem się! GHrrr!) - po prostu widać, że The Keep skrojona została z finezją, z jaką pijany kat na detoksie wykonuje na skazańcu egzekucję. Brak ciągu przyczynowo-skutkowego, dziwaczne ''kompresje'' czasu, postaci, które zamiast krwi mają atrament sympatyczny - nie, Mann nawet pod wpływem ciężkich dragów, siedząc na plaży, którą za chwilę pochłonie tsunami nie byłby w stanie spłodzić scenariusza z tyloma kwiatuszkami i przejść nad tym do porządku dziennego. Efekt końcowy jednak jest, jaki jest i wzięcie na to dzieło "scenariuszowej" poprawki włączając w nią litościwie także kiepaśne f/x i gumowego borostwora (świetnie ugłosowionym, trzeba przyznać) sytuacji diametralnie nie poprawia.
...Bo i nie jest ostatecznie taka fatalna. Mistyczny, gęsty klimat, jaki bardzo przydałby się potężnej ilości "profezjonalneych'' horrorów, idealnie skomponowana ze scenami równie idealna muzyka Tangerine Dream, dialogi & aktorstwo (Gabriel Byrne!), które nie przyprawiają o chęć zżarcia podłogi z zażenowania - także te Scotta Glenna, który to ludzkimi reakcjami nie zaskakuje, bo i śmiertelnikiem nie jest - to zalety tej produkcji. No i najważniejsza - nabożne, misjonarskie wręcz podejście do tworzenia filmowej materii, przez co uwielbiam mannowskie twory, twórczą postawę przejawiającą się choćby we wspomnianej już introdukcji z konwojami i staruszkiem Nie Idźcie Tam.
Dlatego stawiam 5+/10 i niestety ani grama więcej. Wracać za bardzo jednak nie ma do czego. W walizce, którą tachali Jules i Vincent musiało być nagranie z nieskalaną, 180-minutową wersją Twierdzy, jestem pewien.

Odpowiedz
#14
Po seansie TVN7 powtórzę mniej więcej to samo poprzednicy - na początku jest megaklimatycznie, powaga, mrok, długie ujęcia z konkretną wizualną stroną, efekty nie słabują, muzyka jest dowodem na to, że w horrorach najlepiej pasuje minimalistyczny soundtrack. Ale im dalej w las, tym gorzej. Pierwsze - wygląd złego demona - wpierw wygląda jak Papcio Dym, potem jak biedna wersja Lorda Zedda z Power Rangers, a na końcu gumiak połykający jarzeniówki. Po drugie widać, że strasznie pocięli - kiedy ksiądz popadł w obłęd, dlaczego w domku córa profesora ma rozpuszczone włosy, a gdy wybiega do Glenna ma spięte. Może gdyby wyszła oryginalna 3-godzinna wersja, inaczej by to się oglądało. Ale pewnie nie doczekamy się, bo Mann odciął od "The Keep". Reasumując: pierwsza połowa super, druga MEH...

Odpowiedz
#15
(09-08-2012, 15:27)OGPUEE napisał(a): pierwsza połowa super, druga MEH...
Raczej początek super, reszta meh. Wygląda to obłędnie - mgła, dymy, jakieś totalnie zadupie, ciemno, ponuro, mroczno, wiatr wyje, lampy migoczą, niemieckie wojsko tu i tam, aż się serce raduje na ten widok. A potem zaczyna się akcja i wszystko szlag trafia. W pewnym momencie przestałem ogarniać o co chodzi i poza ogólnym "w twierdzy jest zło które jest złe i morduje" poddałem się i po prostu chłonąłem ładne obrazki.

Odpowiedz
#16
Bez kitu jeden z najgorszych filmów w historii świata.

Najpierw streszczenie:

Co to kurwa miało być?

Znaczy, trochę oszukuję - wieki temu czytałem książkę, na podstawie której powstał film, i co nieco pamiętam. Ale gdyby nie to, byłbym po prostu ekstremalnie zdezorientowany. Tutaj nic się nie wyjaśnia - kim jest ten koleś z zieloną krwią, kim jest wampir, czego chce... W zasadzie to w filmie wampir jest pozytywnym bohaterem - chce zabić Hitlera, a ludzie mu przeszkadzają.Uśmiech W książce Molasar-Rasalom (którego imienia nawet nie poznajemy w filmie) był czystym złem, po prostu największym skurwem na świecie i przy tym pierwszym wampirem, którego mogłem się bać. Tutaj jest żenujący.

Scenariusz to mega chujnia napisana przez samego Manna. Nic się kupy nie trzyma, romans jest bezsensowny, jedynie wątek Byrne'a i Prochnowa w miarę spoko. Ale wszystko to niszczy beznadziejny montaż, totalnie niedobrana muzyka, wygląd rodem z teatru telewizji i przefatalne aktorstwo - oprócz Byrne'a wszyscy są absolutnie koszmarni. No ale trudno wypowiedzieć dobrze tak suche kwestie.

Do końca przytrzymała mnie tylko chęć zobaczenia wampira w ostatecznej formie. Okazało się, że wygląda chujowo (choć potencjał w samym projekcie był, tylko wykonanie gumowo-plastikowo-beznadziejne). Ogólnie gdyby ktoś mi powiedział po premierze tego filmu, że z Manna będzie super reżyser co wyciśnie maksimum z de Nira i Pacina, wyśmiałbym go i napluł w twarz.

Straszny film, pod każdym względem na poziomie włoskich gównoprodukcji z tamtych lat, próbujących udawać amerykańskie kino. 1/10

Odpowiedz
#17
Tak samo jak chyba wszyscy wyżej, niezbyt cenię ten film (widziałem dwa razy), choć wcale nie dlatego, że Mann jest dla mnie kimś kultowym (bo nie jest) i że spodziewałem się czegoś na miarę jego największych dokonań albo przynajmniej Aliena w wersji fortecznej. Jest po prostu dość średni, choć początek rzeczywiście miał wręcz modelowy, ale potem to już więcej śmiechu niż strachu, nie najlepiej zagrany i z kiepskim monstrum, zarówno pod względem wykonania, jak i charakteru. Ot, taki średniak z lat 80., niezbyt mądry, który powinien przynajmniej zabijać klimatem, ale coś ewidentnie nie wyszło.


Mimo to nawet trochę go polubiłem, sam nie wiem czemu. Pewnie za to, że to jednak ekranizacja jednego z moich ulubionych horrorów. Kiedyś, kupę lat temu, jak kupiłem książkę Wilsona, to nie mogłem się od niej oderwać, a kiedy dowiedziałem się, że już dawno powstał film, to było moje "must see" na długie lata. No i rozczarowałem się, zwłaszcza potworem Rasalomem, choć przyznam, że Prochnow, Byrne i Glenn świetnie "dali twarze" swoim postaciom i teraz już tylko ich widzę na kartach książki. Która zresztą nadal jest horrorem ze znakomitym klimatem (jej trzy – nie dwie – kontynuacje już mniej, ale w sumie też fajne) i co jakiś czas do niej wracam. Rasalom w powieściach to rzeczywiście czyste, pierwotne zło, a historia jego walk z Glaekenem oraz w ogóle odwiecznego konfliktu dobra ze złem to najlepszy fragment "Twierdzy", fascynujący swoim rozmachem i przedstawieniem jego genezy. W filmie natomiast niewiele z tego ocalało, został wręcz w ordynarny sposób odarty z nimbu tajemniczości na rzecz prostackiej rozgrywki między potworem z gumy a potworami w mundurach. Ale i tak kiedyś znów to obejrzę, od lat kręci się po nocach na TVN 7, więc będzie niejedna okazja. Oczko

Odpowiedz
#18
Gdyby film miał bardziej spójną fabułę to z tym klimatem bijącym ze zdjęć i muzyki byłby rarytas.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#19
Też ostatnio zmęczyłem z Żoną , tym razem do końca... Widać , że filmidło pocięte ( pierwotna wersja ponoć twa  trzy godziny) , niewyważone. Widać to dokładnie po pierwszym ataku zjawy na dwóch żołnierzy , kiedy następnego dnia od tak do twierdzy przyjeżdżają posiłki SS aby rozwikłać tajemnicze "ataki". Zaliczyłem wtedy wielkie WTF , przecież zginęło ledwie dwóch wartowników  a wszyscy dookoła twierdzą, że coś ich zabija setkami Język Potem pojawia się Glenn ze świecącymi oczkami i poszatkowany wątek Gandalfa, oraz muzyka, kompletnie nie dopasowana do sytuacji, wydłuża tylko męczarnie która mimo stosunkowo krótkiego czasu projekcji ( zaledwie 95 min ) snuje się jakby nie miała końca...6/10
Może powrócę kiedy Mann w końcu przestanie blokować wydanie DVD / Blu-Ray i będzie można przynajmniej zobaczyć wersję pociętą/uncut w zdecydowanie lepszej jakości Język

Odpowiedz
#20
O nie, Shamar przejął kolejne konto.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości