The Loved Ones
#1
[Obrazek: 4415513750804bee5ecbz.jpg]

Jako, że w temacie slashera powiedziano już wszystko, to hurtowo powstawać mogą jedynie klisze, kalki, klisze kalek, oraz kalki klisz. Mogą, ale nie muszą. Weźmy, na przykład, taką australijską nisko-budżetówkę, jaką jest "The Loved Ones", która nie ma z tym problemu, bowiem zbudowana jest z puzzli, które, co prawda, wcześniej już wykorzystano, wyrzucono, ale przetworzono i zrobiono zupełnie nową układankę.

Na film natrafiłem, jak mi się to ostatnio coraz częściej zdarza, zupełnie przypadkowo i w pierwszych kilku momentach nie wiedziałem, co to w ogóle będzie, bo zapowiadało się trochę, jak jakiś dramat z elementami thrillera, albo slasher dla nastolatków z elementami dramatu. Problem z kwalifikacją tego dziełka pozostał do końca problemem, ale jedno jest pewne, że gatunkowo to raczej najbardziej horror.

Ten element dramatu, to mi w "The Loved Ones" zgrzytał najbardziej na początku, ale później okazało się, że gdzieś w tym wszystkim jest reguła, bowiem losy postaci zazębiają się i pewne, początkowo wydające się dodanymi, jakby z innej bajki, sceny zostają w pewien sposób uzasadnione - po prostu widzimy, że sprawcy popełnianych tu ohydnych, chorych i obrzydliwych czynów oddziałują na losy mieszkańców tego małego miasteczka na kilku różnych płaszczyznach.

Oczywiście, horror pozostaje horrorem, i jest tu kilka scen, które - serio! serio! - będą mi długo jeszcze spędzać sen z powiek. Może i miękki jestem, ale na kilku z nich naprawdę przymykałem oczy, a inne autentycznie sprawiały, że ciary przechodziły po plecach (sceny piwniczne). Inna sprawa, że ja się na medycynie specjalnie nie znam, ale wydaje mi się, że na pewnym etapie dokonywanych przez świrów tortur, poddawana nim osoba powinna znaleźć się na tamtym świecie, a w każdym bądź razie wykazywać trochę mniej wigoru. Tak, więc wydaje mi się, że jest tu kilka scen przegiętych, no, ale to taki gatunek, że kogo to obchodzi, tak naprawdę?

Aktorsko jest, na moje niewprawione oko, bardzo dobrze. Wymiata biedna Lola, która na bal, niestety nie poszła, ale myślę, że i tak bawiła się nieźle. Ojciec Loli to "maska", która również na długo pozostanie mi w pamięci. Główny bohater reprezentuje sobą typ młodzieży, której postawa mnie irytuje, więc z miejsca nabrałem antypatii do aktora, ale później mi się zrobiło go mocno żal (bohatera, bo aktor roli raczej żałować nie ma co). Drugi plan wygląda mi cholerne naturszczykowato, i sami sobie oceńcie, czy to zaleta dla Was, czy wada :)

Podsumowując: dobry, a miejscami bardzo dobry - i analogicznie - nietypowy, choć miejscami klasyczny slasher, z wieloma świetnymi scenami, bardzo fajną muzyką (której motyw przewodni leci mi teraz w główie a oczami wyobraźni widzę genialną wręcz ostatnią scenę...), bardzo ładnie, moim skromniuchnym zdaniem nakręcony, przyzwoicie (i w przypadku Loli świetnie) zagrany, i co najważniejsze wart obejrzenia horror.

Moim zdaniem najlepszy tego typu film od, bo ja wiem?, kilku, lat. Szczerze mówiąc, to nie pamiętam, jaki slasher zrobił na mnie ostatnio takie mocne wrażenie (może pierwsza część "Fritt vilt").

Naprawdę polecam :)

P.S. I jeszcze fajny, ale pełen SPOILERÓW , którego obejrzenie przed filmem, z wcześniej wspomnianego powodu odradzam :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
#2
Obejrzałam za rekomendacją BezcelowegoAlbatrosa i nie żałuję.
Można powiedzieć, że jest to slasher w starym (dobrym? :] ) stylu. Sceny tortur nie są pokazane tak explicite jak np. w Hostelu, przez co moim zdaniem bardziej bolą (widza). Piwnica wymiata- szkoda, że tak szybko i w miarę bezboleśnie sobie z nią poradzono.
Prócz tortur, które można uznać za niemal standardowe w tym gatunku (jak np. przebijanie kończyny jakimś ostrym narzędziem) wykorzystano nowy pomysł w tej materii i powiem szczerze, że mnie zaintrygował (z medycznego punktu widzenia oczywiście - zastanawiam się czy coś takiego jest na prawdę możliwe).

O samych zwyrodnialcach nie wiemy za wiele, ale nie można tego uznać za minus. Motywacja działań jakaś jest, ale głównym motorem ich akcji jest po prostu zryta psychika - a że i tak się zdarza więc kwestia jak najbardziej do zaakceptowania fabularnie.

Film nie jest genialny ani nie stanowi jakiegoś kamienia milowego w historii tego gatunku, ale zdecydowanie można powiedzieć, że jest to solidny, 'tradycyjny' slasher.
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."

Odpowiedz
#3
W drugim sezonie "The Bridge" jedna z bardziej intrygujących postaci wypowiada kwestię, która jakoś tak zapadła mi w pamięć: "Nie noszę różowego. Różowy jest dobry dla kurew i małych dziewczynek, które chcą zostać księżniczkami". Słowa te wypowiada psychopatka, choć dotknięta nieco innym od Loli rodzajem psychopactwa (oraz posiadająca zgoła odmienną od tejże relację z tatusiem). Podczas oglądania różowej księżniczki Loli i jej Sawyer kind of family przypomniały mi się one jak żywe, wraz z olśnieniem, że to naprawdę świetny motyw dla horrorów -- zawsze mi się wydawało, że w tych wszystkich małych miss słoneczko, toddlers and tiaras gueens, małych księżniczkach i córeczkach tatusia jest coś mocno porąbanego. Zwłaszcza jeśli ów kult różu i marzeń o księciu z bajki utrzymuje się zbyt długo :)

Zgadzam się z Albatrosem, świetny shasher, nawet mimo tej zastanawiającej żywotności bohatera :) Też z całego serca kibicowałam chłopakowi, też czułam chwilami autentyczne ciary. W zasadzie moje wrażenia najlepiej opisuje jeden z cytatów z plakatu: A great horror movie that I haven't seen a hundred times before.

(A, no i jeszcze jedno -- bardzo muzyczny jest ten film. Podczas oglądania mamy okazję wysłuchać przekroju gatunkowego muzyki słuchanej przez nastolatków, na szczęście dobrze zgranego z obrazem. Świetny soundtrack na studniówkę ;)

Odpowiedz
#4
też całkiem niedawno oglądałem. rewelacja jak dla mnie, pod koniec jest taka szarża, że nie wiedziałem co się dzieje. jest ciekawie i ładnie nakręcone. solidna siódemeczka ode mnie. obejrzyjcie, bo króciutkie z tego co pamiętam


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości