The Mist (2007) reż. Frank Darabont
#61
Co do wycięcia scen - brak mi słów. Kiła, mogiła, dno i 10 metrów mułu.

I gratulacje dla Kino Świata! Najpierw jako jedni z nielicznych na świecie (jedyni?!) otrzymaliśmy na dvd Death Proof z obrazem o innych proporcjach niż ma reszta świata, a teraz wykastrowana Mgła. Ciekawe z jakiego powodu ten "dystrybutor" cieszy się takimi względami na Zachodzie, że dostaje buble. Jakkolwiek by nie było, NIGDY nie kupię żadnego filmu od nich ani na żaden nie pójdę do kina. Amen.

Na Filmwebie ktoś napisał że był w kinie, i te sceny były. Robi się dziwnie.

Ciekawostka: na dwudyskowym wydaniu filmu znajdzie się czarno-biała wersja filmu.

Odpowiedz
#62
Mierzwiak napisał(a):Na Filmwebie ktoś napisał że był w kinie, i te sceny były. Robi się dziwnie.

Ta te i kilka dodatkowych, których nie było na DVDRipie nawet. Cały Filmweb :shock:

Mierzwiak napisał(a):Ciekawostka: na dwudyskowym wydaniu filmu znajdzie się czarno-biała wersja filmu.

Darabont w ogóle chciał zrobić film czarno-biały. Nie wiem, czemu to miało służyć, ale takie było jego pierwotne zamierzenie, które ktoś mu (nie wiem czy na szczęście, czy niestety) wyperswadował. W ogóle Darabont nie chciał tej sekwencji z behemotem na końcu, ale ostatecznie go do niej przekonano.

Jedna z najlepszych w filmie scen prawie że została wycięta :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
#63
Inna osoba na filmwebie potwierdza, że film jest poszatkowany. Brak również modlitwy pani Carmody w toalecie i zapewne jej krótkiej rozmowy z Amandą. Skoro wycięto również jak Amanda policzkuje to babsko, chęć Carmody do zabicia zwłaszcza Amandy traci jakikolwiek sens... Szkoda gadać.

Wersja czarno-biała może być ciekawa, ale dziwnie będzie się to oglądać po obejrzeniu normalnej wersji. Chociaż pomysł wydaje mi się całkiem fajny.

Odpowiedz
#64
BezcelowyAlbatros napisał(a):SPOJLERY

Do znanych mi a wyciętych przez polskiego dystrubutora scen należą:

1. Sekwencje z początku - w kinie brak np. sceny, kiedy David maluje poster do "Mrocznej Wieży".

A to akurat ciekawe, bo u mnie w kinie ta scena była. Chyba, że w dłuższej wersji jest jeszcze bardziej rozbudowana.

Niemniej to jedyny wyjątek. Pozostałe fragmenty faktycznie wyleciały. Ich urywki można sobie obejrzeć w zwiastunach. ;)

Odpowiedz
#65
Mierzwiak napisał(a):Inna osoba na filmwebie potwierdza, że film jest poszatkowany. Brak również modlitwy pani Carmody w toalecie i zapewne jej krótkiej rozmowy z Amandą.

Tak, zwłaszcza braku tej sekwencji zupełnie nie rozumiem :?

Odpowiedz
#66
Podsumowując, po kinach krążą różne wersje Mgły :shock: :?

Odpowiedz
#67
Pewnie dystrybutor nie chciał mieć kleru na plecach, przez policzkowanie na filmie Mrs. Carmody :P

Odpowiedz
#68
SPOILER

No ale scenę jej śmierci to zostawili ;).

Odpowiedz
#69
No tak, tylko że gdy dostawała w czapę cytowała biblie, a to mogło się co po niektórym nie spodobać :D Zdaje się że był to jakiś fragment o Abrahamie ;)

Odpowiedz
#70
Mierzwiak napisał(a):. Brak również modlitwy pani Carmody w toalecie i zapewne jej krótkiej rozmowy z Amandą. Skoro wycięto również jak Amanda policzkuje to babsko, chęć Carmody do zabicia zwłaszcza Amandy traci jakikolwiek sens... Szkoda gadać.

No, tak zapomniałem o scenie modlitwy. Ma ona podwójne znaczenie, w tym oba domniemane ;) Przede wszystkim scena modlitwy, słowami której Carmody oddaje się pod opiekę (Boga?) koresponduje z późniejszą sceną, kiedy zmutowna-mucha :) siada na niej nie czyniąc jej krzywdy. Czyli, Carmody zostaje upewniona w słuszności swoich poglądów, misji i tego, że jej modlitwa została wysłuchana. Widz może za to wnioskować, że złego diabli nie biorą ;)

Rozmowa następuje później, kiedy Carmody z zawiścią odrzuca chęć pomocy ze strony Amandy i okazuje jej fanatyczną pogardę. Do policzkowania jednak, o ile pamiętam, dochodzi w innym momencie filmu.

Druga sprawa, że jakiś fragment tej modlitwy jest ponoć odwzorowaniem słów, którymi swoje życie zawierzali negatywni bohaterowie cyklu "Mroczna Wieża" występującemu pod wieloma imionami magowi Flaggowi. Jedno zdanie chyba jest nawet dosłownie w takiej samej formie, w jakiej pojawia się na kartach cyklu. I ta scena jest niewątpliwie ukłonem w stronę fanów twórczości Kinga.

Przynajmniej z tych powodów nie powinno się tej sceny usuwać :(
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
#71
NIC nie powinni usuwać. Jestem poprostu wściekły. Nie chodzi o to że zmarnowałem kasę czy coś, bo nie zmarnowałem, ale takie traktowanie widzów..

Odpowiedz
#72
Old skulowy horror. Robale, potworasy. Podobało mi się :)

Film jest zgrabny. Rewelacyjny zdecydowanie nie, ale naprawdę przyzwoity. Jedyna, naprawdę irytująca rzecz, to praca kamery (chodzi o te paranoiczne delikatne zbliżenia i oddalenia, to nie serial na FOX do jasnej ciasnej). Pomijając to i minusy, które wypisał już Mental, film ogląda się naprawdę dobrze. Do Half-Life skojarzenia nasuwają się same, mi nasuwały się jeszcze momentami do Silent Hill (gry, nie filmu). Zresztą z samego opowiadania widać, że twórcy gry czerpali garściami.

8/10 pasuje jak ulał.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#73
Mush Room napisał(a):mi nasuwały się jeszcze momentami do Silent Hill (gry, nie filmu)
Do filmu powinny ci się nasunąć jak najbardziej, w końcu Amandę zagrała Laurie Holden, która w SH grała policjantkę Cybil :)

Odpowiedz
#74
A tak się zastanawiałem, skąd ją znam :)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#75
Kumpel mówił że te cięcia są na tyle chamskie iż miejscami przypomina to montaż Death Proof, praktycznie każdy skumał sie ze coś jest nie tak z filmem. No Comment

Odpowiedz
#76
Jest jeden moment na początku filmu gdzie film nagle urywa się i zaczyna inna scena, cięcie cholernie nie profesjonalne i coś mi nie przypasowało. Teraz juz wiem o co chodzilo ;/

Odpowiedz
#77
Taka ciekawostka: podczas gdy na filmwebie trwa dosłownie nagonka na ten film, już obsypano go malinami, zrównano z ziemią itd, tu na forum nie ma na jego temat ani jednej negatywnej opinii 8)

Odpowiedz
#78
Co do tego kastrowania filmu przez KŚ - ciekawe, czy na DVD też wyjdzie taka upośledzona wersja, czy może pełna, szumnie nazwana Edycją Rozszerzoną/Specjalną :P

Odpowiedz
#79
"Mgla" to film, na ktory czekalem od kilku lat. Ale co tam ja, moj ojciec przeczytal to opowiadanie na poczatku lat dziewiecdziesiatych i od tamtej chwili co jakis czas mowil, ze swietnie by bylo, gdyby ktos nakrecil ekranizacje. No i wsyzslo lepiej niz moglo, bo za "Mgle" wzial sie Darabont i jak zwykle nie spieprzyl sprawy (pisanie takich rzeczy sprawia mi nieklamana przyjemnosc, wiec powtorze - Darabont na szczescie nie spieprzyl sprawy). Co do nagonki na Filmwebie i innych tego typu watpliwej jakosci miejscach - publika masowa zle odbiera filmy w stylu "Mgly". Koniec i kropka.

Male spoilery w dalszej czesci tekstu.

Wszyscy pieja z zachwytu i dobrze, chociaz przy ogolnym klimacie tegoz Forum taka sytuacja wydaje sie nierzeczywista. Nie bede powtarzal zdan poprzednikow, za to chcialbym poruszyc pewien drazliwy temat:

Kto mial racje?

Przez caly film Pani Carmody jest, zlusznie zreszta, przedstawiana jako moherowa babcia gotowa rzucic Panu na pozarcie kazdego, kto nie podporzadkuje sie jej gadaninie. W koncu staje sie dla ogromnej czesci Marketu prorokiem gloszacym slowo Boze. A fakt, ze latajacy smrodek nie uszkodzil babsztyla tylko podkrecil jej notowania. Gdy sytuacja osiaga punkt bez powrotu Ollie decyduje sie zastrzelic pania Carmody. Pakuje w jej cialo DWIE kule, co mozna odczytac jako efekciarstwo albo swego rodzaju symbolike. Gdy bohaterowie odjezdzaja ze sklepu, Darabont ukazuje nam lezace bezladnie cialo pani Carmody. Rece rozstrzelone, rana na brzuchu, rana na glowie... Czy tylko ja mam skojarzenia z Ukrzyzowaniem Chrystusa?

Jestem czlowiekiem stojacym jak najdalej od fanatyzmu pani Carmody, ale czy sceny z jej udzialem (a glownie scena jej smierci oraz jej natchnionych kazan) plus zakonczenie historii nie sa obuchem, ktory wali w nasze oczekiwania wzgledem filmu?

Spiesze sie na wyklad, wiec koncze juz ten wywod zaznaczajac jeszcze jedna rzecz - czy bohaterowie (David i reszta) mogli zapobiec wszystkim wydarzeniom? A co, jesli pani Carmody zostalaby odseparowana od reszty?Co, jesli David postaral sie stanowczo zatrzymac Nortona, prawnika wkurzajacego, ale jednak stapajacego twardo na ziemi?

Czy David nie dziala przez wieksza czesc filmu egoistycznie? Nie starajac sie pomoc Matce dwojga ("mam sie o kogo martwic", ok, ale...), nie bedac wystarczajaco stanowczym wobec Nortona oraz Carmody i w koncu poddajac sie oraz de facto tracac zmysly i decydujac o losie wspolpazareow swojego samochodu David zdecydowal o swoim losie i teraz albo skonczy ze soba, albo bedzie zyl z poczuciem winy do konca zycia. Pamietacie jak reaguje po zastrzeleniu swojego syna oraz znajomych? Ja odebralem jego wrzaski w samochodzie jako przejmujace swiadectwo czlowieka, ktory wlasnie obudzl sie z koszmaru i odkryl, ze ten koszmar trwa nadal. I jest jeszcze gorszy, niz we snie.

Szlag!

Odpowiedz
#80
IMO to jest jeden z błędów logicznych, ale konieczny dla reszty filmu - tzn. nie chce mi się wierzyć, że przy tym stresie, który tam mieli (i fakcie, że pani Carmody była ogólnie znaną w miasteczku wariatką) ktoś prędzej czy później stwierdziłby, że baba wzbudza panikę i rachu ciachu "dla jej bezpieczeństwa" knebelek i uwiązanie.

Co do zakończenia, to szczególnie jeśli w filmie na początku kobieta, której nikt nie chce pomóc życzy wszystkim, żeby zdechli w piekle, pojawia się pod koniec na wozie wojskowym z dziećmi, to stanowi to kompletną logiczną i zamkniętą całość. Duży plus. Niestety pomijając pocięte wersje, to nawet na ripie w którym tak to wygląda nie jest to czytelne (szczególnie, że próbowałem się dopatrzeć ludzi z marketu, ale ona nie była dość charakterystyczna).

Tak naprawdę to nieczułość tych ludzi była dla mnie też dość naciąganym motywem - trudno mi uwierzyć, że w takiej grupie ludzi (m.in. wojskowi) nie znalazłby się ktoś kto by pomógł.

Główny bohater - jeśli idzie o powstrzymywanie Nortona to zrobił co się dało. Siłowanie się nie doprowadziłoby do niczego dobrego. No i z matką też jest w pełni usprawiedliwiony. Nieodpowiedzialne byłoby zostawiać własne, żywe dziecko, by ratować czyjeś z narażeniem własnego na osierocenie, kiedy tamte prawdopodobnie są już martwe.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości